ZARZĄDZANIE – UZDRAWIANIE PROCESÓW – ROZPOZNANIE CZYNNIKÓW LUDZKICH (na przykładach)

ZARZĄDZANIE – UZDRAWIANIE PROCESÓW – ROZPOZNANIE CZYNNIKÓW LUDZKICH (na przykładach)

ISO #Europejski_Kongres_Gospodarczy 2022 i kilka paneli: #Różnorodność_w_radach_nadzorczych, #Europa_na_globalnym_rynku, #Metaverse – nowy wirtualny świat, Nowe modele biznesowe, Nauka i kompetencje w zmieniającym się świecie – zainspirowały mnie do wpisu.

Pracowita jednostka raz: widzi cel, dwa: ma ambicję jego wykonania, trzy: chce usprawnić proces. (Tego oczekiwałabym od kandydata na stanowisko).

Urodziłam się z wieloma talentami artystycznymi, zatem od dziecka PRACOWAŁAM. To była produkcja, dla rodziców, sąsiadów i dalszych zleceniodawców. Od lalek, zabawki z modeliny, tworzenie biżuterii, rysunki techniczne, po obrazki, usługi makijażowe. Wypracowałam zdolności #zaspokajania_potrzeb_klientów. W rzeczy samej.

Pierwsza rzeczywistość

Gdy w dorosłym życiu trafiłam do pierwszej pracy, była to piękna fabryka z salą teatralną, Zakłady Porcelany w Bogucicach (Dziś Fundacje Giesche) – przeszłam lekko wszystkie procesy produkcyjne, bo nauczona byłam #realizować_cele. Niestety widziałam na każdym etapie – kradzieże. Kradziono wszystko (w latach 89-92, z powodu kradzieży zbankrutowało wiele fabryk w tym okresie, co wiem od ich posiadaczy). Wówczas już dochodząc do ostatniego etapu pięknych procesów (kruszenia materiałów w fantastycznych młynach (wow!), tworzenia zalewy, badań laboratoryjnych, formowania, wypalania, suszenia, szkliwienia, sortowania, malowania, pakowania) – gdy piękne przedmioty trafiają do biur – spostrzegłam, że one z tych biur nie wychodziły do sprzedaży.

Po buncie artystów, roztłuczeniu form jakich nie mogli wynieść, fabryka padła.

Gdy sprywatyzowano przedsiębiorstwa problem ewoluował. Kradzieże ustąpiły miejsca „rządzącym”. Ileż to ja przeżyłam pseudo „biznesmenów”, nawet nie mam dokumentów pierwszej pracy w branży budowlanej.

Stary model-nowy model

Dzisiaj widać zależność wyraźnie, im większe przedsiębiorstwo, tym lepszy zarządzający. Ale to nie oznacza, że ta firma nadal będzie rosnąć i zwiększać skalę, lub przetrwa. Dlaczego? I tutaj wyjaśnię na przykładach:

Jako osoba konkretna, ambitna i pracowita dążę do JAK NAJSZYBSZEJ REALIZACJI PROJEKTU/ZADANIA. W firmach zadania gromadzą się jedno za drugim, w drukarniach zadania są różno-narzędziowe (proste lub złożone w realizacji) zatem 'kolejka’ zleceń gdy mamy do czynienia z taką różnorodnością nie jest zasadna. Powstają niewykorzystane luki czasowe. Pracując na najwyższych obrotach realizując zadanie/cel widziałam w oczywisty sposób, CO STOI MI NA PRZESZKODZIE W SPRAWNYM REALIZOWANIU CELÓW. AUTOMATYCZNIE OSOBY CHCĄCE SPRAWNIE PRACOWAĆ, WYŁAPIĄ WADY SYSTEMU. To się wydarza w czasie rzeczywistym! W moim życiu zawodowym sprawna i szybka praca: „była wadą”. Słyszałam starą śpiewkę „nie bądź nadgorliwa”, bo wytwarzały się konflikty z otoczeniem i z szefami. W pierwszych latach doświadczeń, nie rozumiałam tego. Dzisiaj z racji wieku i lat doświadczeń neguję takie postawy i „mądrości”

Pracując na najwyższych obrotach, realizując zadanie/cel widziałam w oczywisty sposób, CO STOI MI NA PRZESZKODZIE W SZYBKIM SFINALIZOWANIU ZADANIA. Automatycznie osoby chcące sprawnie pracować, wyłapią wady systemu.

.

W pierwszym przykładzie: „firma pragnie się rozwijać, cieszymy się że do nas dołączyłaś”. W drukarni na stanowisku prawej ręki braci szefów – „stara koleżanka J. w charakterze matki”, czyli moja pośrednia przełożona. Do dziś nie wie, co to CMYK, RGB, RAL, PANTONE. Ja realizując tam do dziś drobne zlecenia, wciąż czekam miesiącami na faktury, na łaskawy telefon i profesjonalizm, słucham zbędnego peplania. Czynnik szkodliwy sprawnej i jakościowej realizacji zleceń/usług „nie do usunięcia”. Kolejnym czynnikiem jaki spowalniał mój proces realizowania zadań, to cięcie arkuszy papieru. Szkolenie na gilotynę miał brat szefa, oraz starsza pani na lakierni. Bez papieru w wymaganym dociętym formacie, nie można drukować. Dwudniowe upominanie się (klient czeka) aby szef pociął arkusze, skończyło się fochem: „masz, pociąłem CI papier”. Mi? Starsza pani robiła awantury, bo to nie jej rola (to dlaczego została przeszkolona?). Kolejne przeszkody w ilościach i w charakterach. Problem byłby do rozwiązania szybko – osobę w roli matki zastąpić kompetentną, ale szefom tak dogadzała, że wszystko inne było mniejszym priorytetem, lepiej było czynić absurdalne #narady. I zdarzyło się, że eksperymentalnie przyjęto na równorzędne stanowisko M. – mądra, pracowita, konkretna i ambitna po rozmowie z zespołem ustandaryzowała formaty (drobna strata na rzecz usprawnienia) i cięto arkusze na zapas. Zrozumiała procesy produkcyjne zleceń i ustawiała je logicznie w kolejce wypełniając luki, wprowadzając także „system informacyjny”, czyli goniła w te i we wte przypominając o czasie, kliencie i numerze zlecenia. Po roku czy dwóch zmęczona mataczeniem i rywalizacją z panią J. o mocniejszej pozycji – poddała się. Jej zawodowe 'światło’ zgasło. To ludzka energia czyni dynamikę przedsiębiorstwa. Ale myślenie „chcę zmiany (więcej pieniędzy), ale nie chcę zmian, bo czuję się bezpiecznie teraz”, jest naturalną cechą ludzką nieskorą do #ryzyka. Tak czy owak, to nie jest już nieprzydatna czasom psychologia ale fizyka informacji tego jak funkcjonuje kwant – człowiek i co można w nim zmodyfikować oprogramowaniem i narzędziami.

Kolejny przykład to wielka budowa. Temat ambitny, strategiczny udział ale budowa bez zysku, zatem ważny każdy aspekt oszczędności (zamiast 3 spychaczy, jeden i to stary) – zastałam wściekłych zleceniodawców, niewidzialnych kierowników, zepsutą koparkę, grubasa, i trzech zapitych typów opartych o barierki oraz kilka hektarów do zrobienia w kilka miesięcy. Rozpoczęłam proste działania naprawy sprzętu, poskładania zaległej dokumentacji i dostarczania jej przełożonym itp. Za zaangażowanie szybko zostałam dosłownie: postraszona. Po-stra-szo-na „wewnętrznym systemem informacji pantoflowej” w zatrudniającej mnie firmie. Otóż prawa i lewa ręka prezesa, jeden odpowiada za dostarczanie sprzętu, drugi ludzi – „Urządzili się” byle nie narobić się. (czy to złe?) Dalej czytelnik dopowie sobie resztę. Oczywiście włączyła się w moim mózgu #analiza_danych_krytycznych. Opcje były dwie – biegać jak mała dziewczynka na skargi do prezesa, tzn, obniżyć #jakość_pracy , albo układać się z „rękami”. Z pierwszej zrezygnowałam (niestety prezes tego oczekiwał), a drugą rozegrałam polubownie. Polubownie, tzn. że większość prac na budowie wykonywałam za innych. Moim celem było zakończenie zadania w terminie i niezależność na stanowisku.

Jakość

Temat #JAKOŚCI wyłania się automatycznie.

Analiza danych oczywiście bierze każdy aspekt pod rozwagę. Nie można zakładać, że podąży się do doskonałości, bo z takiego założenia wszystko będzie „złe”, a rzeczy są szare, szarawe a nie tylko czarne i białe. Podczas wyboru kierunków działania w #systemach_pracy, gdzie nie obowiązują #SYSTEMY_JAKOŚCI – gdzieś, ktoś będzie zyskał z jednej strony, tracił z drugiej. Jak w przykładzie. Uzyskałam dobry czas i wykonanie zlecenie, ale straciłam 'więź’ z Szefem. Jego na budowie nie było. Docierały do niego przekłamywane dane. A sukces przypisali sobie inni – nieobecni. Ponieważ nie zależało mi na wieloletniej współpracy z firmą, a bardziej na self-ambicji, że dokonam cudu, świadomie zrezygnowałam z więzi. Innym planującym długie relacje z prezesami – proponuję więź, kosztem braku jakości (Inteligentni zrozumieją, oczywiście termin, a termin to też inna historia).

Uzyskałam dobry czas i wykonanie zlecenia, ale straciłam 'więź’ z prezesem. Jego na budowie nie było. Docierały do niego przekłamywane dane. A sukces przypisali sobie inni – nieobecni.

Firma taka z układami wewnętrznymi osiąga jakiś poziom, potem już nie. Zablokują ją mniej ambitne jednostki.

USPRAWNIANIE PROCESÓW REALIZACYJNYCH JEST CZYMŚ BANALNIE PROSTYM TECHNICZNIE – trudnym, gdy mówimy o ludzkim, emocjonalnym czynniku. Ale za tym stoją szersze aspekty ambicji i globalizacyjne.

  1. Wypowiedzenie zdania w tej postaci: „chcę usprawnić działania w firmie” wskazuje na złą sytuację na poziomie czynników ludzkich.
  2. Zdanie: „chcę usprawnić technicznie i narzędziowo działania w firmie” wskazuje na dobry rozwój i świadomość firmy (szefa).

Przełożenia (ESLN)

Gdy mamy do czynienia z 1. musimy mieć bezwzględne zaufanie zlecającego w dzikim systemie 'układzików, swojaków, donosicieli’. Albo! #system_raportowania_błędów, czyli głos z budowy nie bezpośrednio do prawej, czy lewej ręki ale nowe #narzędzia_PRZEŁOŻENIOWE #pośredniczące pomiędzy „rękami”, a osobą zarządzającą na budowie do jakich wgląd ma każdy. Tego w średnich przedsiębiorstwach nadal nie ma! Cyfryzacja jest zwalczana przez prymitywne jednostki, nie obrażając nikogo.

Gdy mamy do czynienia z 2. Rozpościera się cały wachlarz cudownych informatycznych narzędzi i szkoleń. Tylko się nimi bawić ;) Trzeba widzieć zalety inwestowania w cyfryzację jako dobro dla firmy, a nie jako wróg cywilizacji. To pokazuje mapę firm jakie padną, osłabną, znajdą miejsce w nizinach małych miast, natomiast wyżej wskoczą automatycznie firmy inwestujące w przełożenia. Na takiej podstawie/analizie można zrobić prosty wspaniały #raport.

Trzeba widzieć zalety inwestowania w cyfryzację jako dobro dla firmy, a nie jako wróg cywilizacji. To pokazuje mapę firm jakie padną, osłabną, znajdą miejsce w nizinach małych miast.

Fundusze

Oczywiście – na wszystko muszą być środki finansowe, zatem polecam tworzenie #funduszy na narzędzia przełożeniowe.

Aktualnie przeglądam oferty pracy na rynku, ewolucję na zapotrzebowanie i widzę punkt: „Ile lat wymaganego doświadczenia?”. Obecne formułowanie takich ofert, by zatrudniać (nie określonego konkretnie specjalistę) to mało bezpieczna metoda. Pani J. z drukarni, do zarządzania się nie nadaje, ale napisze 20 lat doświadczeń na stanowisku zarządzającej zespołem. To może dotyczyć kierowników, handlowców, dyrektorów etc. Lepszy byłby życiorys pod ocenę. Dobry HR wyczyta więcej ze zdań, niż z punktów o zatrudnieniu.

Straty

Natomiast osoby z prawdziwym potencjałem pracy, wyobraźni, ambicją, często zmieniają stanowiska. Nie są lubiane wśród leniwych i słabszych. Nie są chronione. Pamiętam św. p. Janusza Kaniewskiego (Designer), który prowadził warsztaty motoryzacyjne. Jego życiorys był poszarpany więc nie zaprezentował CV za dobrze. Ale podczas warsztatów ukazał potencjał twórczy – ogromny, rozmowa z nim przynosiła fakty i wiedzę, (on pierwszy szczerze powiedział, że tracę czas, bo nigdy nie będę #stylistką_samochodową, bo te korporacje nie chcą #kobiet. Jestem oszukiwana). Wówczas zmieniłam cel życiowy i poszłam w marketing. Taka osoba spełni oczekiwania tematyczne, zrobi wrażenie, przedstawi wizję i cele, lecz nie będzie ciułać w korporacji. Wielu moich wybitnych kolegów z DesignForum śniło o karierach, dostali się do najwybitniejszych korpo i…”ciułają” – #ISO to linia czasu, kolejność, i to powoli stało się ciężarem. Zwłaszcza w opozycji do #Chin (wyjaśnię na końcu).

Stare narzędzia już nie rozwijają

Wspaniałym narzędziem do naprawiania i wyprowadzania firm na szerokie wody był/jest system zarządzania jakością ISO. Pomógł on wszędzie tam, gdzie były ambitne plany rozwoju firmy, kompetencje znalazły swoje stanowisko. Mam porównanie z autopsji: Konsorcjum #Gliwickiej_Przemysłówki z Robudem (lata temu). ISO kontra Układy. Czynnik ludzki obu firm na różnych poziomach mentalnych. Ale czas ISO mimo doskonalenia dla pewnej skali korporacji dobiega końca, podobnie jak układy. Rzeczywistość Europy kontra Chiny staje się katastrofą. Europa z ISO spowolniła i zestarzała kraje. Musi pojawić się #nowy_czynnik.

Wracam do konferencji:

Znamienne było spostrzeżenie, że gdy tkwimy w słabo rozwijających się alternatywnych źródłach energii i koncentrujemy się, tracąc czas, na powolnych starzejących się tematach energii z wiatru itp. próbując je nadal rozwijać – tracimy z oczu #SKOK_INNOWACYJNO_TECHNOLOGICZNY jakim stał się #wodór i #nowy_atom! (miniaturyzacja reaktorów). Padło zdanie, żeby odpuścić już #alternatywnym technologiom i wskoczyć w #future. Uwielbiam taką samoświadomość! To właśnie Chiny nie mające zbyt wiele z ISO, ewoluują w czasie współczesnym. Ewaluują dane na bieżąco i reagują na nie, często drastycznie z częstotliwością niespotykaną w Europie. Czasem jakiś dystrykt miejski (to już nie test na jednej firmie, uwaga!) ma wprowadzany innowacyjny koncept funkcjonowania. Jak się sprawdza to jest wdrażany na wszystkie miasta w Chinach. Europa tego już nie osiągnie.

Tkwimy w słabo rozwijających się alternatywnych źródłach energii i koncentrujemy się, tracąc czas, na powolnych starzejących się tematach energii z wiatru itp. próbując je nadal rozwijać – tracimy z oczu #SKOK_INNOWACYJNO_TECHNOLOGICZNY jakim stał się #wodór i #nowy_atom!

Kolejny głos mówił o ofertach pracy i poszukiwaniu predyspozycji #MIĘKKICH_umiejętności, logicznego sposobu myślenia i cech „miękkich” ogólnie pojmujących sytuację, jakie mają kierunkować na ewolucję firm. To tak jakby rozwikłać zadanie – czym ma stać się moja firma na nowo, aby przetrwała. Czy to będą nowe typy stanowisk? Czy to będzie gra z Traderami na WallStreet? Wizjonerzy z doświadczeniem? Czy narzędzia cyfrowe?

Nieudane inwestowanie w B+R

Ale to, co mnie zmartwiło (martwi mnie odkąd zajmuję się Fizyką Informacji) to starcie Nauki (profesorzy) i Przedsiębiorców. Profesor Michał Aleksander Kleiber, kiedyś w jakimś wywiadzie na YT tłumaczył się z zapaści gospodarczej PL tym że, cytuję: „Najpierw jest przemysł potem Nauka”. Takiej ściemy się nie spodziewałam po autorytecie. Ale padła.

Prelegent kongresu z tytułem naukowym żalił się, że mamy wspaniałe prace naukowe publikowane za granicą za darmo, bo takie są hiper, a nasz przemysł ich nie wykorzystuje, nie ma konwergencji, a sam nie zna się na metodach wdrażania połączeń tego typu. Przedsiębiorca przodującej marki odpowiedział, że sami opracowali innowacje naukowe na potrzeby rozwoju firmy – bo naukowcy typu profesorskiego nie współpracowali.

Lata temu na kongresie fizyków usłyszałam od starej kadry nauczycielskiej, że wykładają głupoty, bo za rewolucję im nikt nie zapłaci. To cytat. Nie wiedzieli, że jestem tam, by ocenić ich na bazie moich odkryć – tak odkryć. I ważna informacja – „wykładają” wiedzę wyuczoną. Ona zatem może mieć błędy, może być już bardzo stara, ale nadal jest wykładana i nie wolno podważać aut. profesora. A Nauka w oczywisty sposób opiera się na ciągłym podważaniu tego, co jest. To jest przyczyną rozwoju. (wyjaśniam pod linkiem).
ESLN | NANOTECHNOLOGY, BIOTECHNOLOGY, ARTIFICIAL INTELLIGENCE AND NEXT PROGRAMMING AND ENCODING OF MAGNETIC FIELD, ESLN VEHICLE AND CONNECT TECHNOLOGY

Wyzwania dla wybrańców

Tak, jak szczebel prezesa w pewnym momencie zmienia człowieka i staje się on „nieobecny”, żyje zdystansowany w zniekształconej rzeczywistości, tak samo profesura przyzwyczajona jest do pokłonów i uwielbienia. To pułapka nierealnego postrzegania sfer w jakich nadal trzeba dokonywać zmian. A #konwergencja polega na pozbyciu się ego, starych systemów oraz tytułów i na auto-korektach błędów: „ty nie znasz się na tym, a ja na tym, ale razem musimy pokonać Goliata”. To pokora, a nie autorytety. Na Kongresie marketing’ poruszył temat moralności, jako nowej perspektywy dla sukcesu (?). No tak – cyfryzacja i hierarchia to wymusza, czasem to samoobrona. Kaniewski był szczery, mogłam latami drążyć skały. Szczerość w moim rozumieniu to #rachunek_sumienia każdego prezesa i każdego z rad nadzorczych. Dopóki system niemoralnych układów nie będzie obalany, badacze będą oszukiwać biznes, a biznes będzie wylewał w puste. (Jest za dużo chętnych na pieniądze, za mało geniuszy). To straty dla wszystkich. Ofiarą tego padł także BioNtech. Zainwestowano gigantyczne pieniądze w błędy naukowe – Bezos i białka to utopione majątki – a szczepionki jakie są projektem/pomysłem na wyjście z bańki kryzysowej, banku banków czyli #Banku_Rozrachunków_Międzynarodowych na #realny_pieniądz ze zdrowia ludzkiego – https://www.bis.org/publ/arpdf/ar2021e.pdf – będą wadliwe i wciąż w fazach eksperymentalnych. A jeśli będą wreszcie oparte na zasadności i zobwodowaniu białek (jeszcze nie są), to: W DALSZEJ PRZYSZŁOŚCI TECHNOLOGIA WYELIMINUJE 'CZYNNIK LUDZKI’. Modyfikacja narzędzi cyfrowych w korporacjach połączy człowieka z programami. Taki jest cel celów. W tym trzeba się ustawić.

Fizyka Informacji ESLN.