Wpisy

Post 42

ZIMNA FUZJA, SIŁY RÓWNOWAGI, BUDOWA CZŁOWIEKA-KWANTU

Ktoś wymyślił to pojęcie, czyli poczynił „założenia” w jakimś celu. Teraz odkrywane są nowe własności kwantów energii. http://www.journal-of-nuclear-physics.com/?p=338

Jednak wciąż nie docieramy do celu – dlaczego? Bo bazuje się na błędnych założeniach starej fizyki niestosownej do celów. Fizyk jest tyle ile stanów danej wielkości w stosunku do zmiennego otoczenia – a u podstaw wszystkiego jest informacja tworząca te skalujące się stany: fizyka informacji. Pomyślcie tak logicznie: Jak można jedne założenia adaptować pod bardzo różnorodne cele?  Jak można fizykę klasyczną i kwantową podkładać pod cel: zimna fuzja. To chore jest.

Nie mam słów. Na prawdę dzieje się źle w nauce. Już czytać się nie da tych bzdur nawarstwionych do postaci mutanta zlepku błędów i chaosu.  Fizyka teoretyczna poczyniła wielką krzywdę nauce. Przepraszam, że to piszę, ale to widzę. [Nie tylko ja].

W tym aksjomacie dopiero w 2013 roku roku padły pierwsze informacje o tak zwanych fuzjach, dlatego że droga tego projektu kolejno pochłania tematy na jakie trafia. My dochodzimy do wyników. To co teraz czytacie to posty po ewaluacji – sprawdzanie. Obecny jest błąd założeniowy starej fizyki i nauki, różne systemy dają różne efekty – nie można „fuzji” odnieść do wszystkiego co by się chciało, hierarchia to tłumaczy. W różnej skali mamy różne dążenie do równowagi zatem różną efektywność zdarzeń/wyniku fuzji [upraszam myślenie]. Odpowiedzialna za to jest hierarchiczna zwarta obliczeniowa objętość w jakiej istniejemy, jaka nas tworzy. Chcąc manipulować systemami, zawsze znajdujemy się w objętości czyli w określonym otoczeniu programowym. Gdy coś tworzymy w wewnątrz, to naruszamy stan, ale równoważy go zewnętrzna hierarchia. Ogólnie z nauką idziemy od odwrotnej strony. Najpierw jest otoczenie potem wynik, a my działamy całkowicie sprzecznie. W ESLN korygujemy ten błąd.  Zawsze istniejemy wewnętrznie jako wynik tej hierarchii kosmicznych warstw jakie nas tworzyły kolejno wynikowo [stąd zobwodowanie funkcji]. Tylko poprzez ujarzmianie otoczenia otrzymujemy efekt fuzyjny, czyli uboczny tego, czym manipulujemy pod różną postacią atomów czy próbek. Tak otrzymujemy technologicznie „nowe”. Nieznajomość hierarchiczna systemów [a nie atomów!!! bo to błąd założeniowy starej nauki] nie pozwala nam się fantastycznie bawić z tym, co można otrzymać. Różnorodność efektów w zależności jakim systemem się bawimy.

Ta objętość w jakiej funkcjonujemy nazywana w tym projekcie „systemami samoobronnymi” np koryguje to, że naruszamy jej stan od wewnątrz. Bomba rozpruwa tą całość, ale wybuch nie ciągnie się niszcząco w nieskończoność, dewastując kosmos – dlatego właśnie, że znajduje się w kloszu bezpieczeństwa. Lecz uruchomiona „nowa informacja” czyli wybuch, musi znaleźć swoją kontynuację równoważenia aż do „uspokojenia”. To się robi poprzez te kolejne hierarchiczne warstwy. To trwa w czasie. Przełożenie. Dlatego skutki bomby są wiele lat odczuwane różnorodnie w zależności jakie systemy przejmują jej „uspokojenie”. Stąd radioaktywność po 20 latach widoczna jest w całym społeczeństwie, rodzą się wypadkowe mutanty dzieci, bo zostało uszkodzone pole jakie odpowiada za prawidłowy informacyjny mechanizm, który nas algorytmami elegancko buduje. Przekodowano bombą podstawowe wzory poprzez uszkodzone pole informacji. Podobnie czynią zanieczyszczenia. To taka entropia rozkładania informacji niepotrzebnie nowych, jakie produkujemy i jakie ostatecznie zawsze zdeformują nas. Bo człowiek to kwant wynikowy, na końcu tego łańcucha właśnie informacyjnego u podstaw, zbiera w sobie to, co się już nie może jakby rozejść w otoczenie. To my jesteśmy wynikiem ostatnim zatem przewodnim, zatem na nas przejdzie każde „uszkodzenie systemu”. Zmiany informacji wnikają w nas, bo z nich jesteśmy tworzeni. Każdy nasz eksperyment, będzie tworzył pokolenie. To my ostatecznie jesteśmy wynikiem zmian kodowych, zanieczyszczeń itd.

Jesteśmy produktem ziemskim, działamy w mechanizmie przenoszenia informacyjnego, wytwarzania informacyjnego, przełożeniowo. Umysł odczytuje, a ciało produkuje, ale też powstajemy poprzez otoczenie ze wzorów stąd nasza replikacja [uproszczenie o czym będzie w projekcie], dlatego jeśli otoczenie zanieczyścimy to urodzimy się wadliwi.  Wszystko kolejno hierarchicznie wpływa na nasz wynik – naszą postać.

Jeśli mamy coś „ujarzmiać”, to czyńmy to laboratoryjnie w separowanych sztucznych przestrzeniach, ale znając fizykę systemów jakie nas tworzą, są to dosłownie programowo działające funkcje w postaci skali światła pracującego [dlatego można nieświadomie wiele rzeczy wczytać w te systemy].  Te systemy natury samoobronnie – bo hierarchicznie nas kontrolującej jak „bóg” – nie pozwalają nam nam „zimne fuzje” w warunkach naturalnych, bo to nierealne. Musimy tworzyć zmienne otoczenie, aby każdy element natury, [którego codzienną pracą jest dążenie czyli pozostawanie w stanie równowagi] – przeniesiony w tym stanie własnego normalnego procesu równoważenia – do nagle odmiennego otoczenia [nie regulującego tego stanu] – zaczął dawać nam jakieś efekty jakich oczekujemy tylko poprzez to że dąży stan do równowagi. To dopiero wtedy możemy obserwować interakcję wzajemną jakiej nie zabezpiecza otoczenie – nie ODCZYTUJE JEJ, bo namieszaliśmy w porządku i hierarchii. Co z tego może wyniknąć? No wiele zjawisk.

Nie wiem jak to lepiej opisać. Najpierw trzeba wiedzieć, że nie powstajemy z atomów. To tak jakby powiedzieć, że ułamany paznokieć, potem rozporcjowany do skali atomu nas zbudował. To jest poniżej piaskownicy wiedza. Powstawaliśmy programowo, kolejno wykształcały się warstwy programowe do postaci funkcji, zasilają nas, trzymają w kupie, mamy przeniesienie, obwodowanie, skalowanie, wzrastanie, wykształcanie formy – to nazywamy „życiem”. Informacja z kolei postaciuje się w światło, stąd to co widzimy pod mikroskopami „wirujące kuleczki” różnie reagujące na zmiany, ale zawsze powracające do stanu wzorcowego [stąd ktoś zauważył entropię].

Wiązania się skalują i tworzą funkcje zobrazowane. Zasila nas proces. Obwodowanie funkcji. A wszystko ma początek w kosmicznym wyglądzie, początku i SKALI! A te nasze poszczególne łożyska zmieniające definicję formy znajdują się pod postacią ruchów planet i elementów wokół nas na zewnątrz. Każdy z nich to nośnik pamięciowy jakiemu podlegamy.  Jesteśmy takim tworem 7D, XD [?]. Dopiero obecna technologia pozwala nam siebie zrozumieć. Połączenie chipa programowego z okiem. Odbudowywanie wzroku kodowo, programowo etc. Przetwarzanie sygnałów w obrazy. I tak dalej. Jesteśmy maszynami i obwodujemy funkcje zadaniowe. Kody przenikają te obwody. Kody podlegają promieniowaniu kosmicznemu. [ Wszystko mamy jako wynik założeń w procesie tych postów]

Natura ma postać niestałą, nie ma czegoś takiego jak „stan stały”, bo istniejemy tylko dlatego, że się przemieniamy, utrwalają kody w nośnikach jakim jest nasze ciało i trwamy czas jakiś w tym stanie, potem, replikujemy i jest praca, ruch, wynikowość o czym tu stale piszemy.

Jest stale wzrastającą i istniejącą poprzez równoważenie stanu, być może dlatego jest teoria rozszerzającego się wszechświata. I tylko ograniczanie otoczenia, manipulacja otoczeniem zewnętrznym dla próbki – może powodować zmienne zachowania manipulowania systemami, składnikami w postaci tych próbek. Nie postrzegajmy nas jako to, co widzimy. Patrzmy na siebie jak na pracującą stale informację jaka ma nas w tej formie utrwalić, to jest ogromna praca jaką wykonuje cały kosmos! Hierarchicznie. Nie odczuwamy tej siły! Ale mając coraz mniejsze próbki mamy do czynienia z coraz większymi siłami. Tak się to skaluje. Widzimy teraz jaka siła nas scala! Kosmiczna! I stale pracuje na to! A ponieważ nie może nas utrwalać na wieczność, bo po to wykombinował sobie kosmos „przełożenie” i „przeskalowanie”, aby nośniki się skalowały i w cyklach utrwalały zapisy, zatem tworzyły i scalały nasze podsystemy – dlatego jesteśmy mniejsi w skali kosmosu, to nas replikuje, odtwarza ze wzoru. Dlatego od urodzenia jest szybki wzrost wg, wzoru, a potem takie jakby promieniotwórcze rozrastanie się [najbardziej podatne na przekodowanie], a potem stopniowe zanikanie – „starzejemy” się. Membrany nie mogą być trwałe, bo nic nie może być trwałe. [Radioaktywność/promieniowanie bardziej szkodzi dzieciom niż starym ludziom, może starym nawet pomagać, sprawdzę za kilka lat].

Natomiast zapis jakim jesteśmy utrwala się na wieczność, bo pole magnetyczne Ziemi nie znika. Jesteśmy w nim tak długo jak długo ono istnieje. Gdy zamkniemy oczy to tym jesteśmy po śmierci mniej więcej. Poruszamy się w takim czymś właśnie bo tym jesteśmy jednocześnie. Ale to wszystko dadzą nam technologie odczytu zapisów pola magnetycznego. Żadne sensacje ani tajemnice. To stan jaki jest naszą częścią działania, albo odwrotnie: jesteśmy tym stanem więc działamy. To część bycia stanem, funkcją, programowym wynikiem. Informacja się kwantyzuje w naszą postać.

Zatem jakby pomyśleć dość tak trzeźwo – dążymy obecnie w postępie technologicznym [podświadomie] do poznania stref pola magnetycznego, szukając „nośników trwałych zapisów”, bo to ta „materia” teraz nam jest potrzebna do uruchamiania bilansu Ziemi, programowania, kontrolowania, jak kto chce to nazwie. Nieśmiertelność nas prowadzi od zawsze. Dlatego nie godzimy się z chorobami wymyślając medycynę. Podążamy do PROGRAMOWANIA pchani niewidoczną siłą czyli wynikiem tego co niesie pole magnetyczne – wczytujące zmiany z naszej produkcji.

Cudowne w tym wszystkim jest to, że skoro kosmos skonstruował nośniki „przeniesienia zasilania” i mamy na tej zasadzie do 90 lat funkcjonowania: „życia” – takie obwodowanie wykorzystał do replikacji – to wzory można odtwarzać, możemy też mieć takie nośniki i obwodować. Stosunek damosko-męski to forma nowego obwodu inicjującego nowy kwant informacji. Inicjujemy INFORMACJĘ DO POSTACI KWANTOWEJ, zatem możemy szukać tu nowych form zasilania nie w paliwo, ale czasowego podłączania się pod takie obwodowanie – czyli Z INFORMACJI TWORZYĆ ZASILANIE. Do tego dojdziemy, bo trzeba znać prawa natury i systemy, hierarchię tu opisywaną pod postacią informacji jaka nas tworzy i scala wynikowo. A na razie operujecie samymi błędami pod te cele, starej średniowiecznej obserwacji. Biblia wciąż obecna spowolniła społeczeństwo do pozycji sprzed 2000lat! Tak! A obok mamy przeszczepy, transfuzje krwi, procesory w mózgu i protezy. Wybaczcie, ale dzisiaj mamy w ogóle coś całkowicie innego wokół siebie. Choćby silniki rakietowe ogromnej mocy, kosmos w zasięgu wakacji, tranzystory, obraz i światło etc. Procesory! Atomy to tylko klocki i ile z nich można tyle można, są określone, doszliśmy do miniaturyzacji, ale nie doszliśmy do programowania i wykorzystania pola otoczenia. Stary program porządkujący kanty ludzkie pod postawią „wiedzy biblijnej” zablokował inteligencję. Może tak miało być? Może technologia jest dla wybranych?

A technologia to jest podstawa jaka nas konstruuje – nas ludzi jako kwanty i produkty – ale twórcze! Przecież jakby fizyka obecna była dobra, to każdy cel byłby rozwiązany tak jak to robimy w ESLN. „Aha mamy to i to więc robiąc tak i owak mamy wyrób”. Tak nie jest, bo trzymacie się błędnych założeń. Amerykańskie „hopla” stoi w martwym punkcie także i to jest w sumie zabawne.

 

Czytajcie wszystko i bez wysiłku, a będzie wam się obrazować to co ja widzę, rozkwitniecie moi młodzi naukowcy przyszłości.  Trzeba wiedzieć jakim się jest stanem i jakich poszczególnych autonomicznych w sobie podsystemów, ale synchronizujących się z otoczeniem – jesteśmy. BO póki co umysł to potęga! Jeszcze nie został ograniczony sztucznym polem satelitarnym. I wszystko staje się jasne. Nie zajmujcie się starą fizyką – tu jest całkowicie nowy projekt! Pod nowe cele! Pokonywanie skali, tworzenie realnego obrazu z nośników zapisów, tworzenie otoczenia dla sztucznej inteligencji, tuneli światła transportujących informację. {ktoś to nazwał teleportacją}.  I wszystko co można wymarzyć i co można ;)

 

http://io9.com/5742290/no-italian-scientists-have-not-discovered-cold-fusion

Post 08

PRZYSZŁOŚĆ CYWILIZACYJNA, NIE KULTUROWA…
Bardzo długo szukałam sensu dla moich pewnych działań, związanych z ESLN, które podjęłam eksperymentalnie na bazie informacji zwrotnych, nowych, dziwnych i sensacyjnych. Uzasadnienia dlaczego coś prowadzi mnie w kierunku technologii jako podstawy sensu funkcjonowania i dlaczego od dziecka frapowało mnie pojęcie skali. Taką „kurę domową”.  Fascynacja fizycznością i skalą przede wszystkim, naprowadzała mnie na coś, czego jako dziecko nie mogłam rozumieć. Nie zakupy, nie przedmioty, nie ciuchy, nie świat doczesny, nie konsumpcjonizm, ale filozofia, wiedza, zgłębianie nauk – ale projekt/program stanowiący „lepszą” rzeczywistość, poukładaną na uniwersalnych zasadach jakie nas spajają, globalizujemy się i tych zasad na kanwie technologii i fizyki nie ma, to bardzo źle.  I aby to odkryć musiałam przejść długą drogę i podjąć to wyzwanie.

Wspomagając się czytam wiele, słucham ludzi, współpracuję i konsultuję projekt. Polacy są świetni gdy nie skupiają się na sobie, a zaczynają tworzyć i słuchać.

I znów znaki: wspaniały artykuł ze specjalnego wydania Polityki „Przyszłość czy ludzkość ma powody do optymizmu?” Andrzeja Wróblewskiego i dzisiejsza rozmowa z Prezesem Adamem Szatkowskim (Nanonet) na temat biznesu. Owocem tych konfrontacji jest refleksja w tym artykule. Podkreślę, że analizy autora artykułu są najważniejszym obecnie czynnikiem w planowaniu. „Wizjonerstwo oparte na postrzeganiu zmiany skali (informacji) w jakiej zaczął funkcjonować człowiek na Ziemi, rzutuje na kierunek rozwoju cywilizacji”.

Nie chodzi już o sam dostęp do informacji, ale o mnogość informacji jakie przerabiamy i z tych informacji tworzymy produkt gospodarczej wymiany handlowej, zarządzanie nimi i wiedzę jaką może każdy przyswoić jeśli zechce. Tak czy owak zaczną one być porządkowane!  I to systemem sztucznej inteligencji. Tu się kształtuje platforma fizyki informacji i naturalnych zasad w jakich funkcjonują informacje jakie nas budują, nasze ciała i umysł. To wszystko będzie kiedyś obliczalną konstrukcją!

Wiedza o samym sobie, o tym jak funkcjonujemy jako zespół i jako jednostka, nosiciel albo inicjator – coś co daje poczucie bezpieczeństwa – nauka. Program/Projekt.

ESLN już na samym początku założyło łączenie wiedzy i działu metafizycznego z fundamentalna namacalną fizyką. Wszystko to wydawało mi się nierozerwalne i wytłumaczalne, a jednak traktowane błędnie obecną naukową aurą. Oddzielanie religii od nauki, a przecież dowiemy się, że jest to ta sama zasada działania mechanizmu, ale podana inaczej poprzez kulturę. Od dziecka w szkołach fizyka nic nie wyjaśniała, nie współgrała z umysłem otwartym i sięgającym nieograniczonej przestrzeni. Nie wolno mi było tworzyć własnych wizji. Nauczyciel karcił.

W miarę poznawania materii, która mnie interesowała zobaczyłam, że interesuje to wielu, bardzo wielu ludzi w świecie wykraczającym po za „domowy” horyzont. Przez zinstytucjonalizowane życie w kulturowych i politycznych strukturach opartych na wierze – wielu uczonych ukrywało bezcenne odczucia i doświadczenia, obserwacje i własne badania, pod presją wyśmiania, wykluczenia lub nawet ukarania. Okazuje się dzisiaj, że to właśnie te wykluczone jednostki ze środowisk naukowych mają najwięcej wiedzy potrzebnej nanotechnologiom i kodowaniu kwantowemu. Czy to strach lobbystów przed przegraną, czy rzeczywiste ich ograniczenie umysłów, nieotwartych na nowe informacje? Czy nowe informacje nie były rozumiane?

Dzisiaj czasy zmieniły się (w tym kontekście) na wielką korzyść. Poszukujemy pieniędzy i odblokowania dla rozwoju technologii. Fizyka Informacji staje się koniecznością. Kraje jak USA wręcz domagają się wizjonerów. Osoby o wykraczającym odczuwaniu i wizjonerstwie są bezcennym darem dla Nowej Nauki. Nie chodzi o to, by prowadzić martwe eksperymenty w laboratorium tworząc ofiary, ale wiedzieć jakie działania dają efekty. To zmieni całkowicie Fizyka Informacji.  Częścią takiego poziomu badań jest metoda odczuwania otaczającej materii poprzez eksperymenty myślowe i siebie samych. Dla mniej zdolnych będą założenia. Miniaturyzacja to „dotykanie” cywilizacji atomowego świata i adaptowanie go w nasze „ludzkie” życie, wyciąganie stamtąd. To trzeba czuć, foton reaguje na nasze myślenie. To wymaga nowej fizyki, stosunku skali do skali.

A tu wciąż straszne błędy starej fizyki. Fizyk jest tyle ile sanów skorelowanych względem siebie, ale wszystkie stany to skala informacji tworzącej dostosowane funkcje do otoczenia.  Manipulujemy funkcjami i otoczeniem ale fizyki nie ma! Tragedia niewiedzy.

To, że „masz w rękach foton” znaczy tyle, że sterujesz systemem  w skali fotonów jaki sam ciebie tworzy, dotykasz go i w nim grzebiesz – dostarczasz mu nowych informacji o sobie samym, twoje myśli w ten system przenikają i go kodują. Ale z niego jesteś zbudowany! To cały objętościowy system z jakiego musiałeś hierarchicznie powstać. Dowiemy się tutaj o tym wyglądzie hierarchi jaka sprawia przełożenie funkcji jaką nazywamy „życiem”.  Wszystko funkcjonuje ale podlega mniej zaawansowanej hierarchii i innemu przełożeniu. Natura steruje wszystkim obwodowo. Wszystko „żyje”, ale ma inną funkcję zadaniową.

Zeskanowany artykuł:
http://img242.imageshack.us/i/przyszooptymizm.jpg/

skanuj0001

A tutaj coś dla przeciwników nanotechnologii, również dotyczy przyszłości. Konkluzja jest jedna i bardzo prosta (w oparciu o art A. W.) wszystko ma złe i dobre strony i tylko od naszej indywidualnej moralnej postawy (niezmiennej od stuleci) zależy wykorzystanie informacji dualistycznej. W projekcie dostanie on nazwę „Kierunku”.  Napędzają nas wynikowo kierunki, są jak fala, raz odczuwamy zło, raz dobro – nie umiemy równoważyć kierunków, bo mamy zły fundament gospodarki. A czy do tego potrzebny jest zbiorowy nakaz czy zakaz – tylko świadczy o słabości człowieka, a to z kolei prowadzi do konkluzji, że świat cybernetyczny (ten silniejszy, trwalszy) „NAS” wyprzedzić musi.

Niestety ten brak zrozumienia mechanizmy kwantowego jaki ludzie z wielkim chaosem generują, nie nadaje się dla maszyn i sztucznej inteligencji, jesli nie powstanie platforma fizyki informacji, będzie kanibalistyczna masa samo-destrukcyjna. Głupota – jednym słowem.

Czy to przeznaczenie rozwoju cywilizacji na Ziemi? Ba. Moim skromnym zdaniem tak i nie, bo wciąż mamy moc nad słabością i są jednostki, które to wiedzą i na tym polega cała „zabawa”. Dlatego powstało ESLN. Jest taka przepowiednia „iskra wyjdzie z Polski”, i coraz intensywniej czuję, że o to chodzi.  Skala decyduje i kierunki. Tylko Kierunek daje kontrolę nad całością, bo to jest „synchronizacja” z mechanizmem wynikowym, co aksjomat ładnie wytłumaczy cały czas kolejny trwania tego projektu i badań.

http://technoblog.gazeta.pl/blog/1,84944,6036751,Nanotechnologia_albo_wiara__Wybor_nalezy_do_Ciebie.html

 

P.s. Nie znam autora tej wielce ciekawej pracy, ale cytuję go na łamach ESLN. Zachęcam do przeczytania, tych którzy chcą stworzyć coś na wzór eliksiru młodości, lub jakiegoś cudownego aparatu pomiarowego wrażliwego na wpływy układu Planet itd. Mnie praca zainteresowała o tyle, że dowodzi słuszności teorii, że genetycznie, a zatem i ewolucyjnie ze wszystkimi emocjami i działaniami „przetrwania” posuwać się będziemy (przyszłość) ku technologii miniaturyzacyjnej i „sztucznej” – SF. Spowodowane lub uruchamiane właśnie zjawiskami zachodzącymi w Kosmosie. Całą tą zależność poznamy tutaj włąśnie poprzez kodowanie informacji i to jak się tworzą.

http://books.google.pl/books/about/Astronomia_naturalna.html?id=dh3qmgEACAAJ&redir_esc=y

http://www.energonatur.pl.pl/eu/images/stories/energonatur/astronomianaturalnavitae.pdf
http://archiwumallegro.pl/astronomia_naturalna_czesc_i_grzegorz_majda-1602149964.html
M.W.