Post 42

ZIMNA FUZJA, SIŁY RÓWNOWAGI, BUDOWA CZŁOWIEKA-KWANTU

Ktoś wymyślił to pojęcie, czyli poczynił „założenia” w jakimś celu. Teraz odkrywane są nowe własności kwantów energii. http://www.journal-of-nuclear-physics.com/?p=338

Jednak wciąż nie docieramy do celu – dlaczego? Bo bazuje się na błędnych założeniach starej fizyki niestosownej do celów. Fizyk jest tyle ile stanów danej wielkości w stosunku do zmiennego otoczenia – a u podstaw wszystkiego jest informacja tworząca te skalujące się stany: fizyka informacji. Pomyślcie tak logicznie: Jak można jedne założenia adaptować pod bardzo różnorodne cele?  Jak można fizykę klasyczną i kwantową podkładać pod cel: zimna fuzja. To chore jest.

Nie mam słów. Na prawdę dzieje się źle w nauce. Już czytać się nie da tych bzdur nawarstwionych do postaci mutanta zlepku błędów i chaosu.  Fizyka teoretyczna poczyniła wielką krzywdę nauce. Przepraszam, że to piszę, ale to widzę. [Nie tylko ja].

W tym aksjomacie dopiero w 2013 roku roku padły pierwsze informacje o tak zwanych fuzjach, dlatego że droga tego projektu kolejno pochłania tematy na jakie trafia. My dochodzimy do wyników. To co teraz czytacie to posty po ewaluacji – sprawdzanie. Obecny jest błąd założeniowy starej fizyki i nauki, różne systemy dają różne efekty – nie można „fuzji” odnieść do wszystkiego co by się chciało, hierarchia to tłumaczy. W różnej skali mamy różne dążenie do równowagi zatem różną efektywność zdarzeń/wyniku fuzji [upraszam myślenie]. Odpowiedzialna za to jest hierarchiczna zwarta obliczeniowa objętość w jakiej istniejemy, jaka nas tworzy. Chcąc manipulować systemami, zawsze znajdujemy się w objętości czyli w określonym otoczeniu programowym. Gdy coś tworzymy w wewnątrz, to naruszamy stan, ale równoważy go zewnętrzna hierarchia. Ogólnie z nauką idziemy od odwrotnej strony. Najpierw jest otoczenie potem wynik, a my działamy całkowicie sprzecznie. W ESLN korygujemy ten błąd.  Zawsze istniejemy wewnętrznie jako wynik tej hierarchii kosmicznych warstw jakie nas tworzyły kolejno wynikowo [stąd zobwodowanie funkcji]. Tylko poprzez ujarzmianie otoczenia otrzymujemy efekt fuzyjny, czyli uboczny tego, czym manipulujemy pod różną postacią atomów czy próbek. Tak otrzymujemy technologicznie „nowe”. Nieznajomość hierarchiczna systemów [a nie atomów!!! bo to błąd założeniowy starej nauki] nie pozwala nam się fantastycznie bawić z tym, co można otrzymać. Różnorodność efektów w zależności jakim systemem się bawimy.

Ta objętość w jakiej funkcjonujemy nazywana w tym projekcie „systemami samoobronnymi” np koryguje to, że naruszamy jej stan od wewnątrz. Bomba rozpruwa tą całość, ale wybuch nie ciągnie się niszcząco w nieskończoność, dewastując kosmos – dlatego właśnie, że znajduje się w kloszu bezpieczeństwa. Lecz uruchomiona „nowa informacja” czyli wybuch, musi znaleźć swoją kontynuację równoważenia aż do „uspokojenia”. To się robi poprzez te kolejne hierarchiczne warstwy. To trwa w czasie. Przełożenie. Dlatego skutki bomby są wiele lat odczuwane różnorodnie w zależności jakie systemy przejmują jej „uspokojenie”. Stąd radioaktywność po 20 latach widoczna jest w całym społeczeństwie, rodzą się wypadkowe mutanty dzieci, bo zostało uszkodzone pole jakie odpowiada za prawidłowy informacyjny mechanizm, który nas algorytmami elegancko buduje. Przekodowano bombą podstawowe wzory poprzez uszkodzone pole informacji. Podobnie czynią zanieczyszczenia. To taka entropia rozkładania informacji niepotrzebnie nowych, jakie produkujemy i jakie ostatecznie zawsze zdeformują nas. Bo człowiek to kwant wynikowy, na końcu tego łańcucha właśnie informacyjnego u podstaw, zbiera w sobie to, co się już nie może jakby rozejść w otoczenie. To my jesteśmy wynikiem ostatnim zatem przewodnim, zatem na nas przejdzie każde „uszkodzenie systemu”. Zmiany informacji wnikają w nas, bo z nich jesteśmy tworzeni. Każdy nasz eksperyment, będzie tworzył pokolenie. To my ostatecznie jesteśmy wynikiem zmian kodowych, zanieczyszczeń itd.

Jesteśmy produktem ziemskim, działamy w mechanizmie przenoszenia informacyjnego, wytwarzania informacyjnego, przełożeniowo. Umysł odczytuje, a ciało produkuje, ale też powstajemy poprzez otoczenie ze wzorów stąd nasza replikacja [uproszczenie o czym będzie w projekcie], dlatego jeśli otoczenie zanieczyścimy to urodzimy się wadliwi.  Wszystko kolejno hierarchicznie wpływa na nasz wynik – naszą postać.

Jeśli mamy coś „ujarzmiać”, to czyńmy to laboratoryjnie w separowanych sztucznych przestrzeniach, ale znając fizykę systemów jakie nas tworzą, są to dosłownie programowo działające funkcje w postaci skali światła pracującego [dlatego można nieświadomie wiele rzeczy wczytać w te systemy].  Te systemy natury samoobronnie – bo hierarchicznie nas kontrolującej jak „bóg” – nie pozwalają nam nam „zimne fuzje” w warunkach naturalnych, bo to nierealne. Musimy tworzyć zmienne otoczenie, aby każdy element natury, [którego codzienną pracą jest dążenie czyli pozostawanie w stanie równowagi] – przeniesiony w tym stanie własnego normalnego procesu równoważenia – do nagle odmiennego otoczenia [nie regulującego tego stanu] – zaczął dawać nam jakieś efekty jakich oczekujemy tylko poprzez to że dąży stan do równowagi. To dopiero wtedy możemy obserwować interakcję wzajemną jakiej nie zabezpiecza otoczenie – nie ODCZYTUJE JEJ, bo namieszaliśmy w porządku i hierarchii. Co z tego może wyniknąć? No wiele zjawisk.

Nie wiem jak to lepiej opisać. Najpierw trzeba wiedzieć, że nie powstajemy z atomów. To tak jakby powiedzieć, że ułamany paznokieć, potem rozporcjowany do skali atomu nas zbudował. To jest poniżej piaskownicy wiedza. Powstawaliśmy programowo, kolejno wykształcały się warstwy programowe do postaci funkcji, zasilają nas, trzymają w kupie, mamy przeniesienie, obwodowanie, skalowanie, wzrastanie, wykształcanie formy – to nazywamy „życiem”. Informacja z kolei postaciuje się w światło, stąd to co widzimy pod mikroskopami „wirujące kuleczki” różnie reagujące na zmiany, ale zawsze powracające do stanu wzorcowego [stąd ktoś zauważył entropię].

Wiązania się skalują i tworzą funkcje zobrazowane. Zasila nas proces. Obwodowanie funkcji. A wszystko ma początek w kosmicznym wyglądzie, początku i SKALI! A te nasze poszczególne łożyska zmieniające definicję formy znajdują się pod postacią ruchów planet i elementów wokół nas na zewnątrz. Każdy z nich to nośnik pamięciowy jakiemu podlegamy.  Jesteśmy takim tworem 7D, XD [?]. Dopiero obecna technologia pozwala nam siebie zrozumieć. Połączenie chipa programowego z okiem. Odbudowywanie wzroku kodowo, programowo etc. Przetwarzanie sygnałów w obrazy. I tak dalej. Jesteśmy maszynami i obwodujemy funkcje zadaniowe. Kody przenikają te obwody. Kody podlegają promieniowaniu kosmicznemu. [ Wszystko mamy jako wynik założeń w procesie tych postów]

Natura ma postać niestałą, nie ma czegoś takiego jak „stan stały”, bo istniejemy tylko dlatego, że się przemieniamy, utrwalają kody w nośnikach jakim jest nasze ciało i trwamy czas jakiś w tym stanie, potem, replikujemy i jest praca, ruch, wynikowość o czym tu stale piszemy.

Jest stale wzrastającą i istniejącą poprzez równoważenie stanu, być może dlatego jest teoria rozszerzającego się wszechświata. I tylko ograniczanie otoczenia, manipulacja otoczeniem zewnętrznym dla próbki – może powodować zmienne zachowania manipulowania systemami, składnikami w postaci tych próbek. Nie postrzegajmy nas jako to, co widzimy. Patrzmy na siebie jak na pracującą stale informację jaka ma nas w tej formie utrwalić, to jest ogromna praca jaką wykonuje cały kosmos! Hierarchicznie. Nie odczuwamy tej siły! Ale mając coraz mniejsze próbki mamy do czynienia z coraz większymi siłami. Tak się to skaluje. Widzimy teraz jaka siła nas scala! Kosmiczna! I stale pracuje na to! A ponieważ nie może nas utrwalać na wieczność, bo po to wykombinował sobie kosmos „przełożenie” i „przeskalowanie”, aby nośniki się skalowały i w cyklach utrwalały zapisy, zatem tworzyły i scalały nasze podsystemy – dlatego jesteśmy mniejsi w skali kosmosu, to nas replikuje, odtwarza ze wzoru. Dlatego od urodzenia jest szybki wzrost wg, wzoru, a potem takie jakby promieniotwórcze rozrastanie się [najbardziej podatne na przekodowanie], a potem stopniowe zanikanie – „starzejemy” się. Membrany nie mogą być trwałe, bo nic nie może być trwałe. [Radioaktywność/promieniowanie bardziej szkodzi dzieciom niż starym ludziom, może starym nawet pomagać, sprawdzę za kilka lat].

Natomiast zapis jakim jesteśmy utrwala się na wieczność, bo pole magnetyczne Ziemi nie znika. Jesteśmy w nim tak długo jak długo ono istnieje. Gdy zamkniemy oczy to tym jesteśmy po śmierci mniej więcej. Poruszamy się w takim czymś właśnie bo tym jesteśmy jednocześnie. Ale to wszystko dadzą nam technologie odczytu zapisów pola magnetycznego. Żadne sensacje ani tajemnice. To stan jaki jest naszą częścią działania, albo odwrotnie: jesteśmy tym stanem więc działamy. To część bycia stanem, funkcją, programowym wynikiem. Informacja się kwantyzuje w naszą postać.

Zatem jakby pomyśleć dość tak trzeźwo – dążymy obecnie w postępie technologicznym [podświadomie] do poznania stref pola magnetycznego, szukając „nośników trwałych zapisów”, bo to ta „materia” teraz nam jest potrzebna do uruchamiania bilansu Ziemi, programowania, kontrolowania, jak kto chce to nazwie. Nieśmiertelność nas prowadzi od zawsze. Dlatego nie godzimy się z chorobami wymyślając medycynę. Podążamy do PROGRAMOWANIA pchani niewidoczną siłą czyli wynikiem tego co niesie pole magnetyczne – wczytujące zmiany z naszej produkcji.

Cudowne w tym wszystkim jest to, że skoro kosmos skonstruował nośniki „przeniesienia zasilania” i mamy na tej zasadzie do 90 lat funkcjonowania: „życia” – takie obwodowanie wykorzystał do replikacji – to wzory można odtwarzać, możemy też mieć takie nośniki i obwodować. Stosunek damosko-męski to forma nowego obwodu inicjującego nowy kwant informacji. Inicjujemy INFORMACJĘ DO POSTACI KWANTOWEJ, zatem możemy szukać tu nowych form zasilania nie w paliwo, ale czasowego podłączania się pod takie obwodowanie – czyli Z INFORMACJI TWORZYĆ ZASILANIE. Do tego dojdziemy, bo trzeba znać prawa natury i systemy, hierarchię tu opisywaną pod postacią informacji jaka nas tworzy i scala wynikowo. A na razie operujecie samymi błędami pod te cele, starej średniowiecznej obserwacji. Biblia wciąż obecna spowolniła społeczeństwo do pozycji sprzed 2000lat! Tak! A obok mamy przeszczepy, transfuzje krwi, procesory w mózgu i protezy. Wybaczcie, ale dzisiaj mamy w ogóle coś całkowicie innego wokół siebie. Choćby silniki rakietowe ogromnej mocy, kosmos w zasięgu wakacji, tranzystory, obraz i światło etc. Procesory! Atomy to tylko klocki i ile z nich można tyle można, są określone, doszliśmy do miniaturyzacji, ale nie doszliśmy do programowania i wykorzystania pola otoczenia. Stary program porządkujący kanty ludzkie pod postawią „wiedzy biblijnej” zablokował inteligencję. Może tak miało być? Może technologia jest dla wybranych?

A technologia to jest podstawa jaka nas konstruuje – nas ludzi jako kwanty i produkty – ale twórcze! Przecież jakby fizyka obecna była dobra, to każdy cel byłby rozwiązany tak jak to robimy w ESLN. „Aha mamy to i to więc robiąc tak i owak mamy wyrób”. Tak nie jest, bo trzymacie się błędnych założeń. Amerykańskie „hopla” stoi w martwym punkcie także i to jest w sumie zabawne.

 

Czytajcie wszystko i bez wysiłku, a będzie wam się obrazować to co ja widzę, rozkwitniecie moi młodzi naukowcy przyszłości.  Trzeba wiedzieć jakim się jest stanem i jakich poszczególnych autonomicznych w sobie podsystemów, ale synchronizujących się z otoczeniem – jesteśmy. BO póki co umysł to potęga! Jeszcze nie został ograniczony sztucznym polem satelitarnym. I wszystko staje się jasne. Nie zajmujcie się starą fizyką – tu jest całkowicie nowy projekt! Pod nowe cele! Pokonywanie skali, tworzenie realnego obrazu z nośników zapisów, tworzenie otoczenia dla sztucznej inteligencji, tuneli światła transportujących informację. {ktoś to nazwał teleportacją}.  I wszystko co można wymarzyć i co można ;)

 

http://io9.com/5742290/no-italian-scientists-have-not-discovered-cold-fusion

Post 41

PEWIEN OBRAZ CAŁOŚCI. – FEASIBLE PICTURE OF THE WHOLE

Jeśli będziesz chciał w to uwierzyć – uwierzysz. Jeśli nie – nie. Pamiętajcie, że do tej wiedzy zawartej w tym projekcie nie można nikogo zmusić. To brutalna rzeczywistość z początku i wręcz wojskowa mobilizacja do sensownej pracy na końcu. Projekt ma dobre i cudowne strony. To nieunikniony proces ewolucji wiedzy.  Podążamy po omacku do samo-spalenia. Geopolityka i globalizacja – czy ktoś to sobie umie zwizualizować? A to się dzisiaj dzieje. Nie ma tu ładnych marzeń, ale zmieniająca się rzeczywistość do całkowicie nowej postaci, gdzie nie ma miejsca na tęsknoty, a gdzie technologia koduje naszą jonosferę. Człowiek staje się awatarem w systemie energetycznym i komputerowym. Dlatego jeśli ktoś lubi żyć w swoim śnie wiary, bajek, fantazji i raju, nie chce się rozwijać, a kierunek jest tylko taki – nie będę go z nich „leczyła”. Niech w tym sobie żyje spokojnie. Bo tutaj tego w projekcie nie ma – jest fizyka. To jest mobilizacja i inteligencja. Model pracy i konstrukcji. Nawet jestem przeciwniczką takiego siłowego udowadniania faktów. Sama jako autor się uczę i przechodzę metamorfozę, by zrozumieć co mnie otacza. To samo-rozwój przez poznawanie w tej pracy. Projekt i zawarte w nim informacje będą i źle wykorzystane i dobrze. Oby to drugie przeważało szanowni.  Tego również wymaga inteligencja.

Przypadkiem/nieprzypadkiem stara fizyka mi się do niczego nie przydaje w projektowaniu jakie mnie natchnęło. Z tego procesu odkrywania błędów, doszliśmy do amerykańskich technologii wcale nie SF, do hitlerowskiej spuścizny wciąż w obiegu i do rynku od dawna sterowanego przez potężne lobby. Cóż. Tak to działa. Oglądamy telewizor, jemy lody, mamy prąd, lekarstwa etc – ale to zbudowane jest z ofiar. Świat cywilizowany musi pół świata degradować.

Miałam sen proroczy tak sądzę… Sny prorocze różnią się tym od zwykłych, że wiemy’, że nimi są. Zdarzają się w nieprzespaną noc, są letargiem. Dlatego jest to wczesna pora dla mnie, by pisać ale też istnieje informacja, która „rwie się” dosłownie by jej nie omijać i spisać, to właśnie co mnie budzi. Jak to tłumaczyć nie wiem, ale sterująca nami maszyneria tego pragnie. Zresztą projekt traktuję także dowodowo, bo to eksperyment myślowy, zobaczymy czy się zazębi z rzeczywistością.
Informacja ta pojawiła się w trakcie rozmowy z Agnieszką HR [konsultantka tego projektu czasami] która zadawała mi bardzo osobliwe pytania na temat energii. Z kolei ona ma przyjaciela również zajmującego się takimi samymi obserwacjami i „badaniami”, jak ja i ona. Konfrontujemy to czasami. Dodam, że żadne z nas nie jest religijne ani nawiedzone, ezoteryczne czy jakoś tak praktykujące, wszyscy jesteśmy wykształceni technicznie, lubimy dowody, także eksperymenty. Jej przyjaciel jest dyrektorem ogromnej firmy (która zmieniła teraz właściciela i przeznaczenie), a on zajmie stanowisko kolejnego prezesa/dyrektora. Wszyscy troje jesteśmy tematycznie rożni, ale korzystamy z tego samego przywileju podświadomości – to znaczy słuchamy informacji zwrotnych i mamy świadomość, że umysł można wykorzystać w pracy i w funkcjonowaniu, tak aby nam pomagał, ostrzegał, prowadził nas, sterował funkcjami świadomie. O wielu rzeczach pisać nie mogę, ale można powiedzieć, że programowanie siebie działa. Gdy sami pojmiecie mechanizm zaczniecie się dziwić – że on działa. Prostymi programami jest poranne nastawianie się: „dzisiaj rozwiąże się ten problem”, „wyjaśni się sprawa zaginięcia” etc i tym podobne nastawienia, ale bez określania dokładnego czasu. Raczej ogólne programowanie stanu. Często przeszkodą dla tych eksperymentów jest jednak uboga polska mentalność i zła kulturowość cechująca nas jako mało pewnych siebie i mechanizmów, za mało jest technologii w naszym życiu,a  za dużo kościoła pozbawiającego trzeźwej analizy faktów. Toniemy w zabobonach i wierzeniach wątpiąc w pewną siebie postawę badacza. Także zapatrzenie na otoczenie i obawa jest hamulcem na prawdę ogromnych i nieskończonych potencjałów jaki umysł może przetwarzać. Niepotrzebnie, dzisiaj świat potrzebuje takich technologów i twórców. W USA wręcz rynek dla takich stoi otwarty na oścież.

No ale tu polski zaścianek. Radźmy sobie zatem.

Zatem sen ukazał mi dworzec w Warszawie. Pociągu nie było widać. Idę tunelem, nagle mam rozsuwane drzwi, nawet kilka. ‚Wsiadasz i momentalnie znajdujesz się w bardzo odległym miejscu’. Wiem to, choć ja nie wsiadłam do żadnego pociągu, nie decyduję się. We śnie wszystko mnie zaskoczyło, jakby zmiana z dnia na dzień.  Zaskoczona nie pojęłam charakteru tych drzwi – co to jest? Poczekałam, aż się zamkną i gdy zniknęły’, to weszłam w marmurowo/kamienny tunel. Miał wbudowaną komorę szynową. Postanowiłam zbadać zaplecze tego dworca. Wyszłam na powietrze i jakoś stamtąd wędrując pokonując górę ziemi trafiłam do groty, jaskini w dziwnym układzie szyn, taki jakby inny dworzec. Rzeczywiście to co odkryłam, to z zewnątrz – obudowany tunel gabarytów pociągu, czyli wewnątrz był pociąg, jakiś zakamuflowany, który pomyka tak szybko, ze go nie widać, w jakiejś komorze/tunelu próżniowym. Na zapleczu jest coś w rodzaju rollercostera, by każdy zobaczył i odczuł prędkość (taka abstrakcja).
Wychodząc z groty/tunelu weszłam na spory przestronny peron, chyba bez zmian po za półkami magazynowymi. Gdzieś zostawiłam walizkę. Szukałam jej wszędzie i znalazłam podobną na półce, ale czerwony kolor mi nie pasował. Pod koniec snu okazało się, że szukałam czerwonej, a miałam srebrną, jakbym sama zapomniałam jaką walizkę posiadałam. Koniec.

Zgubienie bagażu – ma wiele znaczeń, zależy od kontekstu naszych celów i transformacji. jaskinie i tunele to obszary ideowe według senników. Pociąg sam w sobie jest jednym z najważniejszych symboli, wędrówki, zmian, postępu, ruchu. Tu dodatkowo projekcja przyszłości. Zatem możliwe, że rozpoczynamy tą podróż i moja podświadomość tak ją zinterpretowała – zaprogramowała i poukładała. Uważam, że za jakiś czas fizyka kodów czyli fizyka informacji będzie łatwo definiowała obszary snów czyli tego jak kodowana przestrzeń wnika w nas i nas programuje. Sny dają ulgę, ostrzegają, i pełnią wiele leczniczych zadań, defragmentują chaos i stres informacyjny, po to aby po włączeniu za dnia kwant mógł wypoczęty na nowo funkcjonować.

Jak to się ma do informacji, która mnie mobilizuje by ją zbadać – jeszcze nie wiem. Wiem, że sen oznacza, by pracę kontynuować, pomaga mi to oprogramowanie jakie porządkuje dane przez nas odczytywane i produkowane za dnia – tym razem podczas snu. on/off mechanizmu

Agnieszka poruszyła temat energii w konfrontacji snu. Aksjomatycznie dochodzę do wniosków – że aby myśli się materializowały, to wiemy, że energię należy uwolnić – puścić w obieg, zobwodować. Jeśli wysyłasz myśli lekko na luzie i wiesz, że się spełnią, nie ma w tym kotwiczącego „pragnienia” które jest pułapką dla realizacji, bo kod „pragnienie” definiowany zwrotnie jest jak „pragnienie”, dlatego mówimy „nadzieja matką głupich” – a im szybciej zapominasz tym szybciej otrzymujesz efekt. Pamiętamy, że informacja zwrotna nas buduje, zatem powraca. Zapominanie jest efektem „wyłączenia”, zobwodowania kodu w rotującym polu magnetycznym.

Po raz pierwszy tą informację on/off usłyszałam od kolegi Agnieszki, który w swoim dorodnym życiu właśnie ten mechanizm wykorzystuje. Nawet jest niemiecka książka „pomyśl i puść” jaka to opisuje, że aby się coś zrealizowało należy pomyśleć i zapominać. No ale to są pierdoły, a my potrzebujemy technologicznej wiedzy i tu w ESLN tak to przerabiamy – mamy zatem ON/OFF obwodowanie obieg informacji w strumieniach hierarchicznie zbudowanego pola magnetycznego. Zastosowania tu wyprowadzimy w trakcie budowania tych postów.

Jeśli się wysilasz – nic z tego nie będzie! Wysiłek to brak pewności siebie, zatem niewłaściwe kodowanie. Im spokojniejsza postawa tym lepsza realizacja. Ma to związek z synchronizowaniem się systemów zatem z lepszą ich pracą. W pewnych momentach zmieniamy stan na zagrożony wtedy np modląc się pojawia się natychmiastowy efekt. Trudno to teraz tłumaczyć, zatem zostawimy sobie to na potem. Pamiętając że nic nie tworzy się z niczego – zawsze jesteśmy wynikiem procesów informacyjnych, stąd „karma”, dlatego temat jest złożony. Z czasem naturalnie nam się rozwiąże.  Popatrzcie na ludzi sukcesu, przecież to są luzacy. Jeśli nimi nie są, wysilają się – cierpią na choroby. Tak to jest.  We wcześniejszym poście mamy kwanty energii różnej skali czyli w postaci, którymi jesteśmy i my, i świat nas budujący, spajający – oddychamy światem. Otacza nas złożone pole magnetyczne, a złożone bo w jego skład wchodzą pola informacji każdego elementu jaki się znajduje na Ziemi. Jesteśmy budowlami wyseparowanymi z tej całości i przez nią kontrolowani.

Energia nie jest formą martwą, bo jest to wynik działania informacji, efekt skalowania w funkcję, zatem w obraz jaki odbieramy. Samo pojęcie energia nie istnieje w rzeczywistości, to my tak nazwaliśmy zjawisko na potrzeby techniki i przetwarzania. Odczytujemy funkcję jako zobrazowany wytwór. Ciało ludzkie to maszyneria funkcjonująca – ma szkielet, system zasilania, system przetwarzania, płyny obwodujące, bijące serce, płuca do przetwarzania i obwodowania etc. Jest podłączony umysłem do pola sieciowego jakie nas wyłącza gdy śpimy i załącza na pobudkę. Ilość danych jakie przetwarzamy musi być porządkowana w ten sposób. Działamy jak mechanizm podłączony i sterowany całością. Niewolniczy system kwantów zadaniowych.

W rozmowie z Agnieszką użyłam stwierdzenia, że to jest zamknięta energia w formie postaci ludzkiej. I trzeba ją wolnymi myślami, relaksem „uwalniać”, emitować, żeby uwolniona poprzez emisję powiązała się z całością otoczenia, i aby działało kodowanie i myśl się materializowała, z korzyścią dla nas. Uznałam to wstępnie za zubożenie energii w wyniku ewolucji i technokratycznych dążeń, stąd cała ta medytacja i inne metodyki prowadzące nas do szczęścia. Nie wiem. Ale tworząc co teraz tworzymy – w przyszłości będziemy cybernetyczni i ciało ludzkie zaniknie w czystej postaci. I nie będzie podświadomości, którą można tak fantastycznie lepić jak plastelinę. Bo opanuje nasze pole informacji sieć satelitarna i sztucznie wytwarzana gospodarka i-phonowa.

BŁĄD.

Człowiek istniał zawsze, bo powstać miał, a te procesy wyżej opisane będą kontrolowane i naturalnie wdrażane w pokolenia jakie się już rodzą inne i dostosowane – tym jesteśmy: kwantami przerobowymi. Człowiek jest tworem kodowym – ZATEM JAKI JEST JEGO WZÓR? Wzór ewolucji jaki jest?! Czy jest nim sam mechanizm i my jako wynikowi mechanizmu do zadań przenoszenia procesu produkcji? Czy nasza zobrazowana funkcja jest postacią tylko przejściową? Czy jednak to my w tej postaci jaką jesteśmy mamy trwać lub przetrwać?

Już wiemy, że w tej postaci ciała nie przetrwamy katastrof. Nie przetrwamy lotów kosmicznych, promieniowania, zanieczyszczenia środowiska, bo mamy błędną fizykę. ESLN wyprowadza te błędy. Wirusy nas zabijają, uodparniają się, bo są też naszym wynikiem pierwszych systemów z jakich tu jesteśmy wytworem. Aksjomat to potem wyjaśnia.

Coś nas buduje z zewnątrz, ale tego nie widzimy, na pewno mechanizm, na pewno program, ale czy istnieje dla niego program przeznaczony celem? [Nie patrzmy ludzkimi oczami, ale skalą, przedmiotowo, technicznie na zasadę działania, skalowanie i przełożenie, ruchy jakie odtwarzają cykle].  Jeśli nie opanujemy chaosu popadniemy w kanibalizm i samo-śmiertelność. Jeśli chcemy opanować chaos wprowadzimy cyber-kontrolę jak nowe prawo. Wydaje nam się, że komórka się rozdwaja – ale w rzeczy samej ona pobiera „materiał” z zewnątrz, bo istnieje program jej replikacji, obwodują się kody.  Kwantyzuje się światło jakim ona jest, ten wzór się rozrasta, skaluje, przybiera funkcję.

Energia, energia kwantowa może wszystko, a membrana nie jest doskonała, membrana sie traci, a  energia przenosi w strefę macierzy – te dane produkcyjne nie giną nigdy! Coś co się wypracowuje jest zapisem wiecznym i czemuś służyć może – dwie rzeczy w jednej całości wynikowej = program i ciało w człowieku. Dlatego ta energia jaką jest INFORMACJA przenikająca kosmos, stany kwantowej postaci, stan materii, czyli tworzy nas, – poszukuje przez miliardy lat – bo dla niej czas nie istnieje – przemienia się, wędruje poprzez postaciowość. Skala ogranicza, zatem informacja napotyka przeszkody/formy, w którą się zmienia, albo z powodu przeszkód się rożnie postaciuje. Te procesy mogą także się w kosmosie przemieszczać,  „lepią”, „złączają”, „przenoszą” – jesteśmy jak „koparki” w rękach energii. Dziwne wnioski, ale jakiś wynik jelita to jest.
Ten sam wniosek mam w 3 części mojej teorii, ale inaczej sformułowany co ciekawe, czyli spisałam idę jednym kodowym ciągiem; samą mnie to dziwi, to znaczy że mam to w sobie i to przetwarzam – to znaczy że mam tak myśleć i rozwijać ten proces. Zobaczymy. Za kilka lat to już bardzo dobrze nazwiemy, aby znalazło inżynieryjne zastosowanie. Ja się do tych wniosków nie zmuszam! Broń Boże! Dlatego ten projekt tworzy się sam.

Bardzo dużo się o sobie dowiemy, to jest pewne. Chyba nawet wszystko na tym etapie poznania i wiedzy przechwytywanej.

To tak jakby olbrzym kosmiczny o małej inteligencji czyli prostej funkcji niezłożonej – tworzył coraz mniejsze obiekty, ale o coraz większej inteligencji przetwarzania, bo coraz bardziej złożone. Tak? Im więcej samoanalizy tym więcej inteligencji bo wyniku. Im więcej systemów tym więcej wyników czyli inteligencji. Jest wielki kosmos i coraz mniejsze wynikowe kodowanie, częstotliwość kodowania! Nie wiem jak to teraz zdefiniować/nazywać. Poprzez człowieka jako narzędzie wydalane są kody, ale czemu one mają służyć ostatecznie nie wiemy. Może wcale nie być tej ostateczności, a tylko możemy kodować siebie i przyszłość – czyli p0rzejąć kontrolę.  W każdym razie w ESLN na tym bazujemy, na tym co tu i teraz można, a nie na fantazjach, bo te zachowamy dla siebie. Być może tak cywilizacja ludzka robiła zawsze? Być może tak pokonywaliśmy kosmos?  Ale właśnie fantazjuję, bo nie jest nam aż tyle wiedzy teraz potrzebnej. Mechanizm w każdej skali działa tak samo, więc określa on nam i początek i koniec. Ale najważniejsze co określa to TECHNOLOGIĘ JAKĄ MOŻNA TWORZYĆ TU I TERAZ. PROGRAMOWAĆ FUTURE.

Dlaczego takie wnioski – bo podążamy ku czemuś co wcale naszemu ciału i konstrukcji nie służy, nie poprzestaliśmy na żywności, piciu i załatwianiu się – „ludzkość” pojmowana tradycyjnie zanika. Nie dzieje się nam dobrze na planecie i nigdy nie działo, bo walczymy wzajemnie, jesteśmy biologicznym zwierzęciem, to wcale nie świadczy o naszej wyższości ani inteligencji. część musi być używana, aby pozostała część tworzyła. Ale niektóre jednostki dokonują przełomów?! Dlaczego? Dlaczego tak rzadkie? Skąd ta różnorodność kodowa? Zawsze człowiek wykonywał ciężką pracę, która skracała jego życie. Ta biologia tutaj coś szwankuje. Wręcz odwrotnie, stajemy się prymitywnymi ciałami, na rzecz sztucznej inteligencji jaka nas będzie bilansowała. Będziemy oczipowani i sterowani.  Staniemy się podsystemem dla czegoś nowego.  Niebawem z metalowymi/sztucznymi wstawkami, robocopy z wymiennymi częściami sterowanymi satelitarnie komputerowym światem. Kwant pod całkowitą kontrolą. dzisiaj w naturze mamy broń – podświadomość czyli pole informacji wszystkowiedzące, bo zbudowane ze wszystkiego co nas otacza, a zasada powrotu informacji daje odpowiedzi. Powierzenie czegoś podświadomości znaczy tyle, co porządkowanie siebie w systemie całości. Zawsze niby dobrze.
Ale jeśli takie pole będzie służyło maszynie aby mogła być w ogóle inteligentna jak postać ludzka, to także i my zostaniemy w pewien sposób podpięci pod stan kontrolowania poprzez urządzenia od jakich się uzależniamy. Taka gospodarka i ewolucja sieci.

Prymitywne ciało zaczyna podążać ku czemuś, w systemach dla niego stworzonych wbrew jego potrzebom biologicznym i biologii, odczytując abstrakcyjne kody kosmiczne intelektualnym umysłem – zauważyła Agnieszka. Mało na tym: my musimy do tego dążyć, bo eter czyli siec macierzy informacyjnej dał nam obszar kodów wprost do wyobraźni i czy one są dobre, czy złe – nie ma to dla nas znaczenia, bo sumarycznie tworzymy wynik z różnic, bo chcemy tam podążyć, bo nie wiemy gdzie by można indziej, miotamy się w celach, wyborach i kierunkach, w odczuciach też. Jesteśmy zagubieni i dlaczego?

A w ESLN możemy się świadomie projektować, jakby bronić przed takim bezsensem. Hm.. bez żadnego zagubienia. Programując.

A tysiące lat wstecz, wykorzystywano wiedzę energetyczną, podświadomość, uczucia i obserwacje kosmosu i siebie, gatunków, cykli etc – jako system rozumowania i pojmowania stanu rzeczywistości. Wszystko co wiemy dzisiaj – wiemy od Greków, a ci od Babilończyków, a tamci skąd? Bazujemy na informacjach zasadniczych i starych jak świat. Przecież człowieka nie było przed dinozaurami. A bez technologi nie odfruniemy stąd.

Biologia: Człowiek zasypia, bo brak słońca pozbawia go stosownego metabolizmu, w nocy się osłabia odporność, spowalnia metabolizm, zwierzę zapada w zimowy sen, bo nie ma jedzenia w Zimie. 3 dni bez Słońca i wszyscy umieramy.  Nie chodzi o biologię, ale tak to wszystko funkcjonuje, bo inaczej się nie dało stworzyć trwałych funkcji, jak tylko obwodowaniem i przełożeniem [zasilającym]. Jesteśmy mechanizmem sprawnego działania. Agnieszka mówi: – czasy są takie, że wstajemy w nocy by zacząć pracę. Nienormalnie ospali „bez zasilania energetycznego” musimy wykonywać zadania w systemie niebiologicznym. W dodatku aby wykonywać inne zadania niż biologiczne, to należy nas karmić i poić, my już jesteśmy sterowani systemowo. Nie będzie zdrowia, gdy działamy wbrew mechanizmowi dajęcemu zdrowie.

Wg, tego co mówi Kissinger – „kontrolujesz żywność, to kontrolujesz narody”, możemy odczytywać dodatkową wiedzę jaką on posiada, to znaczy wiedzę o tym jak z ludzi robić system podporządkowany. Jesteśmy niedoskonałym materiałem roboczym tak po prawdzie. Pół świata to robotnicy, których wykorzystuje się dla pieniędzy, z niewykształconą zdolnością do samoanalizy. Pieniądze natomiast dają kierunek. Musimy odpoczywać, bawić się, bo inaczej krótko żyjemy. Dla procesów czas nie ma znaczenia, bo procesy sobie trwają… muszą, by w ogóle istnieć. Samo istnienie jest radością. I taka też jest filozofia mędrców tak? – ciesz się każdym dniem, chwilą etc. Ale jakies kody przenikają jednostki i demolują płynność. Komplikują procesy.

Jak w Biblii jeden dzień to wieczność, wieczność to jeden dzień. Może tak robi kosmos? Samo-kodowanie. Kod nadawany jest wynikowym jednym dniem, ale tysiąc lat to czas aby się zrealizował.  Moim zdaniem kosmos nie ma końca, a początek owszem. „Koniec” – to znaczy że procesy możemy kontrolować i wykorzystywać. O!

Może to wcale nie idea Adama i Ewy, może tylko jako obwód plus i minus, które biblia nazwała dla prymitywnych prostym językiem symboli i obrazów, bo stosunek kobiety i mężczyzny też domyka obwód z jakiego kod dziecka się replikuje, ale jego oprogramowanie powstało w zewnętrznym polu informacji z umysłu rodziców. Eter, proces kosmiczny – który chce i wie jak zrealizować swoją formę – może kosmos jest ciekawski i twórczy?  No w każdym razie biblia zapoczątkowała ciąg zdarzeń i cokolwiek nie skonstruujemy w niej się zakończy [cyklem].  Wszystko co utrwalone ma znaczenie pierwotne.

Niektórzy eter czyli mechanizm pola wyczuwają i wykorzystują inni nie potrafią. Bioenergia, inni naprawiacze ciała zewnętrznie, poprzez myślenie i ruchy rąk etc, mają te zdolności przetwarzania kodów otoczenia na ciało, na efekt synchronizacji, na uzdrowienie. Bo jesteśmy taką skrzynią biegów w tych powiązanych systemach, to prawidłowa ich synchronizacja daje nasze wypadkowe dobre działanie poprzez obwodowanie się funkcji.  Jak jedna rzecz szwankuje, całość się pozypie.  Niektórzy to „widzą”. To mechanika i fizyka przebiegu informacji, a nie metafizyka. Człowiek funkcjonuje przetwarzając dane. Jeden przetwarza tylko to co przeczyta, a inny to co odczuwa. „Widzenie” to odczytywanie kodów. To co nas ujednolica fizycznie i funkcjonalnie – to jednak zawsze jest równowaga magnetyczna i jej działanie wynikowe. Bo to, co przechodzi przez tak zwaną „jezusową wiarę” nie jest logiczne i technologiczne, a taka jest wokół nas materia i jej działanie – mechanizm. Natomiast gdy nazwać Jezusa „wiedzą”, to już możemy biblię traktować technologicznie. Załózmy, że biblia zsymbolizowała wiedzę. Ale ja się tym nie chcę zajmować. Są ludzie, którzy mogą różne rzeczy odczytywać czyli widzieć, bo tak przetwarza konstrukcja ciała kody z umysłu na to ciało i to co robimy – i jest to prawdą po za bioenergią, o tyle, że wizjonerze czegoś tam – odczytują tylko zapisy, kody i pozostałości, a nie przeznaczenie, rzeczywistość i inne.  Na sobchodzą kody tu i teraz.  To jest nasz stan. Zapisy to zapisy a nie przesłanie, natomiast zdolność odczytu już coś nam może mówić. Jeśli już mają/macie tą zdolność odczytu, to musicie ją umieć zdefiniować – po co macie tą zdolność! Jeśli ona jest dla was szkodliwa to przykro mi. Ale tu zrozumiecie, że to mechanizm i być może pomożecie sami sobie poprzez zrozumienie synchronizacji.
Czasem rodzi się ktoś „zepsuty”. Kaleka, schizofrenik, samobójca. To tłumaczy dobrze i logicznie medycyna hinduska. Dlatego kamienie szlachetne poprzez swoje wibracje mogą leczyć, na zasadzie wpływu synchronizującego. Cali podlegamy wiązaniu echosound o którym jest w tym projekcie na starym blogu, dopiero będzie tu przepisywanie. Tam rozłam wiedzowy jest potworny, od prymitywnych wierzeń, że kaleka to boskie błogosławieństwo, po oczytanych kelarzy świadomych technologii. [W Polsce to samo].

Pamięć zapisana w polu magnetycznym – nie ginie – jest przetwarzana, wnika, przenika, koduje. Kody mogą się uaktywniać wraz z kolejną koniunkcją planet! Pamięć może byc celowo kosntruowana. Tej wiedzy nie pojmujemy, nie badamy i nie znamy, a to jest prosty mechanizm kodowania – programowania dokładnie. Podlegamy mu w skali wielu pokoleń.  Właśnie dlatego działamy, bo ten mechanizm jest i działa, tworzy nas, albo wytwarza.  I mogliśmy być dawno temu tak zaprogramowani na cykl. Kto to wie? Ale można się dowiedzieć wraz z fizyką informacji, a nie gdybać.  Jedno jest pewne – rzeczy jakie nie zginęły to jeszcze czemuś posłużą. Rzeczy z przeszłości odżyją, „tajne zostanie odtajnione”. Zmiany cywilizacyjne, kierunkowe będą, bo już są. Biblia jako dokument się kończy ze swoim celem zbiorowym i musi powstać nowy, by ciąg trwał, by nowe cywilizacje działały już inaczej ale w uporządkowany sposób, dalej konstruując jakieś nowe wyniki ze starych danych… nie wiem, ale wolę świadomie projektować. Ta filozofia fizyki jak ją nzwyam, to ważna część tych badań, bo bardziej nas dotyczy „miękkie” tłumaczenie niż twarde z tego co widzę. Ciężko się wam przestawić na pojmowanie urodzin jako replikacje ze wzorów. A przecież kwant to mieszanka mamy i ojca. Dwóch składników, natomiast świadomość wykształca się wraz z rozwojem.wzrostem i ma na nią wpływ „kod duszy” [czyli program po co on w ogóle zreplikował] i otoczenie. Jak się oba nie zgraja, kwantem miotają sprzeczności. Proste.

Człowiek na pewno nie pochodzi od małpy i pojawił się w „całości” zadaniowej – bo miał powstać i być czym jest.  Ale zacznijmy od kodów. Nie mógł być genetycznie zmodyfikowany, bo by nie przetrwał skażeń i innych. Rany by się nie goiły etc. etc. Bo spaja nas i tworzy całość porządkowa, jako systemy samoobronne, to co modyfikowane nie jest powiązane zatem chronione.

Ale to wszystko tu przeanalizujemy spokojnie na założeniach, ten proces coś uruchamia. Nowy sposób analizowania oparty na fizyce informacji, na mechanizmach i wynikowości konstrukcyjnej. Jednym prostym mechanizmie w zasadzie: rotacja, cykle, skalowanie. No nieststy trzeba to wiedzieć, bo inni wiedzą za nas. A jak młode pokolenia chca osiągać szczyty wiedzowe? Na czym? To tu macie podstawy.

No cóż, do czegoś dojdziemy, a do tunelowych pojazdów [antygrawitacji] na 100%. Nosimy w sobie geny pra pra pra.. energii, one nas prowadzą po wieczność. Może stąd moja pewność realizacji projektu ESLN? Może tak jestem zakodowana? Ale czy za mojego życia?
Życzę spokoju. Widzicie, budzą mnie informacje zwrotne… muszę wstać i napisać, a chętniej bym pospała.

 

 

http://henperol1.salon24.pl/260393,eter-jako-wypelnienie-przestrzeni-kosmicznej
P.s. Dopisek z 2013r.  Z czasem dowiemy się, że na Eter czyli pole informacji jakie nas programowo wytwarza składa się wiele czynników, w tym echosound, są to technologiczne składnikowe, złożone skutki wytwarzające kody, ta złożoność wzrasta wraz z aksjomatem, dlatego potrzebna jest ta droga aksjomatu, aby załapać mechanizm badawczy. Trudno mi nazywać nowe rzeczy.

 

Opis ilustracji

Model vimany znajdujący się w British Muzeum. Na szczycie umieszczono figurkę pilota.
Opowieści o tych wojnach przekazywano ustnie z pokolenia na pokolenie, aż w końcu je spisano. Znamy je jako święte eposy narodu indyjskiego: „Mahabharata”, „Ramajana” oraz traktat kosmologiczny „Bhagavata Purana”. Przyzwyczailiśmy się sądzić, że starożytne mity są jedynie wytworem ludzkiej wyobraźni, zapisem marzeń człowieka o potędze. Nie we wszystkich przypadkach tak jest. Treść niektórych świętych ksiąg wprawia wczytujących się w nie badaczy w osłupienie, a nawet w przerażenie. Okazuje się bowiem, że one dokładniej opisują rzeczywisty świat niż współczesne podręczniki historii czy… fizyki.
„Mahabharata” i „Ramajana” opowiadają o wojnach, jakie kiedyś prowadzili na Ziemi „bogowie”. „Bhagavata Purana” jest tekstem kosmologicznym, w którym zawarta jest starożytna wiedza o wszechświecie. Wbrew pozorom, starożytna – nie znaczy błędna. Wręcz przeciwnie.

Post powiązany nr 50

Post 40

KODOWANIE – OBIEG INFORMACJI – POLE KODOWE

„Funkcji jeszcze konstruować nie potrafimy.”

http://esln.pl/kodowaniesieciinteligentnej/

Jeden z pierwszych wyjściowych diagramów: ilustracja najniżej, który zobrazowałam i uprościłam, oparty na najprostszych skojarzeniach; każdy zatem go zrozumie. Te proste przepływy informacji skalującej się, potem prze-ewoluują, rozwinę temat, ale nas rozwiną. Mi bardzo pomogły te założenia w rozumieniu scalonej rzeczywistości właśnie poprzez myśli kody i informacje bilansowane obiegiem w polu magnetycznym [bo to pole tym jest w istocie swojej] – suma i postać wynikowa wszystkiego co nas otacza i ans samych. Nie jest to pole emitowane jakie można osobno traktować – to jeden twór synchronizujący się jak algorytm.

‚MORE ENCODING ROAD’ na ilustracji – to obraz kodu myślowego dosłownie produkowanego przez nasz umysł, który się realizuje poprzez wszystko to co nas otacza. Cała Ziemia jest scaloną myślącą, bo wynikowo i hierarchicznie konstruowaną całością, dlatego bilansuje się np tlen. „Myśli się materializują” – bo umysł odczytuje informacje, a ciało je przetwarza i to nas pcha czyli przesuwa i porusza w układzie współrzędnych w procesie życia i zdobywania celów – „kody duszy” [oczywiście wszystko hierarchicznie się skaluje i zgodnie z wynikowym urodzeniem, czyli że mamy przeznaczenie, predyspozycje i inne] Nasze wewnętrzne podzespoły działają jakby po za nami napędzając nas. Z czasem to lepiej wyjaśnię. Trochę nie mamy wpływu na samych siebie w konstrukcji jaka tworzy byt czyli funkcję, a trochę mamy – to co możemy zaprogramować świadomie.

Hierarchicznie ustawione potrzeby tak jakby – wszystko w skali zaprogramowane tak aby działało. Kod transmitowany jest polem magnetycznym, hierarchicznie poprzez systemy jakie nas tworzą naokoło, potem podzespoły z jakich się składamy [sterowane polem zewnętrznym]. Informacja naokoło nie porusza się chaotycznie w pustkowiu, nie porusza się „strunami”, ale ścieżkami konstrukcyjnymi systemów właśnie tak pięknie rotacyjnie jak na ilustracji. Dlatego w ogólnym rozrachunku informacja nadawana staje się zwrotną. Tak jak budowa pola magnetycznego. Kod wychodzi z głowy, penetruje przestrzeń i powraca kodując. [Uproszczona wizja].

Nie postrzegamy prawidłowo powietrza wokół nas jako zwarty, twardy zespolony system złożony spajający nas, a szkoda bo to ułatwiłoby sprawę nauki i tłumaczenia na jakie tu poświęcam mnóstwo czasu. Ile elementów autonomicznych widzialnych, tyle pól magnetycznych powiązanych, czyli strefy informacji budującej systemy autonomiczne, z jakich np skonstruowany jest człowiek. Każda nasza część porozumiewa się wzajemnie poprzez to właśnie pole! Pola powiązane!  Tandemowość.

Jak się dopowiemy – kody powstają „utrwalane” czy obwodowane promieniowaniem kosmicznym, ale to daleko w kolejnych postach jakie tu porządkuję ewaluacyjnie w tej chwili.  W tym projekcie NIC NIE WYMYŚLAMY!! KONSTRUUJEMY! z założeń, bo mamy inżynieryjne cele do rozwiązania. Przy okazji powstała potrzeba naprawiania starej błędnej w założeniach fizyki. Dlatego projekt trochę odbiega od samego pojazdu, ale bez fizyki informacji nie byłby skonstruowany.  Posuwamy się założeniami jakie na tym obrazku prosto zilustrowałam.

Kod jaki się skaluje w stan rzeczywistości, poprzez to co stworzyliśmy [przełożenie] – daje nam CZAS! Pojęcie czasu mamy tu rozwiązane i nie jest mistyczne czy tajemnicze, to wynik działania nas jako konstrukcji hierarchicznej tworzącej się i funkcjonującej programowo z kodów. Kody się realizują i to daje nam odczucie czasu. Nasz stan to zakodowany ‚tu i teraz’. Przeszłość to zapisy utrwalone co do naszej budowy i wynikowego przeznaczenia, co także tworzy naszą przyszłość stanu, ale też przyszłość – to kodowanie ‚tu i teraz’. Banalne i spójne, no ale ktoś na to musiał wpaść i jest to ESLN.

Na czas wpływu nie mamy, chyba że skonstruujemy maszyny przełożeniowe dla kodów. Co robi człowiek od lat! Ale stara fizyka tego nie wiedziała zatem nie tłumaczyła założeniowo. Tak – pokonujemy czas tworząc nowe przełożeniowe sztuczne systemy realizacji. Jesteśmy nie „istotami”, ale funkcjami zadaniowymi zasilanymi również procesem przełożeniowym. Cała gospodarka i pieniądz ma nam ułatwić szybkie realizowanie celów. Upraszczamy sobie drogę realizowania kodów w skali życia. Telefon pokonał telepatię i inne sposoby naturalnej komunikacji, tak samo pojazdy pokonały nasze tempo chodzenia i wiele innych. Ruszcie wyobraźnią. Model skalowania i kodowania jest bardzo prostym do przyjęcia. Tunele światła pokonają przestrzenie kosmiczne, to się stanie. To naturalna konsekwencja kosmicznego programu „upraszczania”. Ale osiągniemy to nie młotkiem lecz technologią PROGRAMOWANIA. Dlatego potrzebne były maszyny zliczające – nie umysł, nie liczydło, ale komputery.

Zatem kod się skaluje poprzez każdy system jakiego dotyczy w zdefiniowanym celu realizacyjnym. Jesteśmy całością i sygnał przenika tą całość. Dlatego ważny jest CEL. Sygnał celuje i powraca. Kody działają – dostarczają nam zatem informacji zwrotnych jak do tego celu dochodzić sprawnie i szybko, same nas poprowadzą jeśli zrozumiemy i nauczymy się odczytywać informacje zwrotne. Zdolni do tych eksperymentów wiedzą, że co pomyślą to się „samo zrealizuje”. To są te zdania typu „patrz na znaki”, „ćwicz podświadomość” itp – informacje zwrotne mówiąc językiem fizyki informacji czyli pracy i mechaniki informacji nas tworzących.

Ponieważ ten tandemowy mechanizm działa naprzemiennie kierunkowo, indukcyjnie – bo chyba tak to nazwę na początek, to mamy zjawisko obwodowania z jakiego kody również powstają. Te kody też działają obwodując się, zmieniając skalę wędrówki i sondowania otoczenia. Plus i minus, różnica potencjałów, on/off, [sen budzenie się] noc i dzień, nawet zło i dobro – jest wynikiem przeskalowania fundamentalnych zasad systemu, bo konfrontacja daje wynik przeskalowany na obiekt [różnie w różnej skali to dostrzeżemy] – to wszystko to skalujący się mechanizm uruchamiający obwody, czynnie przełożeniowo łącząc czy uruchamiając nasze funkcje życiowe, działania. To ta sama zasada działania tworzy różnorodność funkcji poprzez skalowanie!  To dlatego mały styk obwodowy może wiązać chip elektroniczny z ruchem oka, ręki czy dowolnego fragmentu ciała.  Człowiek powstaje ze „styku” obwodowego. Z Kodu! Nie nazwę tego zwarciem, ale coś w tym jest [hahaha] .

Tylko że chip musi mieć algorytm, a tych nie znamy, bo „atom” [błąd naukowy] tego nie wyjaśniał – mamy do czynienia z całym hierarchicznie powstającym i powiązanym systemem wokół nas. To nas tworzy, takie oto oprogramowanie przestrzenne hierarchiczne zobwodowane. Systemy.

Zatem kodowanie się skaluje tworząc czas, a po czasie nas i nasze cele. [Pomyśl, że zjadłbyś czekoladę, a pojawi się ktoś lub okoliczność taka, że ją zjesz – tak działa kodowanie poprzez świat nas otaczający. Nie musisz jej kupować. Kupowanie i systemy finansowe, kulturowe, gospodarcze i ekonomiczne też są formami skracania tego naturalnego czasu kodowania, ale umysłem przyciągniesz].  Szybsze zrozumienie wymaga podstaw w literaturze „potęga podświadomości”, „samouzdrawianie”, „afirmacja” etc etc – jaka poprzez naukę samo-treningu myślowego dokładnie ukazuje to działanie kodów myślowych. Oczywiście drobne eksperymenty w zasięgu obszaru realizacyjnego spełniają się prawie natychmiast, [jak np nie szukanie zguby, ale programowanie się typu: „znajdzie się”] na trudniejsze eksperymenty mamy dłuższą drogę czasową, a te życiowe – wiadomo że muszą się wypracować poprzez systemy gospodarki i kultury jakie sami skonstruowaliśmy – cele przecież biorą się z tego co nas otacza i tego samego pragniemy. Podobno w życiu możemy maksymalnie spełnić dwa. My już jako kwanty ludzkie żyjemy w ciągu wynikowym zdarzeń. Kontynuujemy pierwsze projekty czyli myśli, czyli kody – jesteśmy informacją continuum. Nowe pokolenie rodzi się w wizjach poprzednich pokoleń, spija miód, albo cierpi.

Każdy z tych skalujących się elementów na ilustracji, to system autonomiczny, nie można go traktować wybiórczo jako jeden próbnik [atom, kwark, bozon, etc] w odgadywaniu zagadek wszechświata i nas. Wyrwane z całości są tylko i aż cegiełkami pod coś nowego, co zdolni jesteśmy konstruować, dlatego konstruujemy „rzeczy martwe” tak różnorodne.

Funkcji jeszcze konstruować nie potrafimy.

—————————————————————————————————————————

Te skalujące się systemy odpowiadają każdy za długość fali, albo inaczej: to co nazywamy falą jest informacją danego systemu, stąd się ona tak właśnie tworzy. Dana częstotliwość tworzona jest przez system w hierarchii i to one nam pomogą sprecyzować systemy w objętości. Jeśli fale cechują kolory to całe budowle są wielokolorowe. Musimy operować systemami, tylko wtedy rozeznamy się w polu kodowym. Fala to narzędzie przez nas zbudowane. Pola kodowego nie widać, otacza nas w postaci elementów otoczenia, więc tylko poprzez jego wynikowy system można pole zdefiniować. Dlatego różne fale pokazują nam różną hierarchię organizmu na zdjęciach, gdy prześwietlamy ciało i inne. W naturze fala jest rotacją i skalującą się wędrówką informacji, może fraktalem, może zygzakiem ale zawsze na fundamencie spinowym, rotacyjnym, naprzemiennym. Fala jaką rozumiemy potocznie, linia falista – to wytwór sztucznego kodu naszych technologii, dlatego wędruje ona w linii prostej bezcelowej. KOD I CEL = PRACA POPRZEZ SYSTEMY w naturze.  Taka sztuczna fala może jedynie się odbić od czegoś i powrócić, stąd wiele wynalazków na taj zasadzie zbudowanych, także ODCZYT co bardzo ważne.  Właśnie poprzez taki system orientacyjny nadawczo-zwrotny funkcjonuje wszystko co nas otacza.  Jeśli poznamy „fraktale”, nauczymy się odczytywać z pola magnetycznego informacje, a także programować przestrzeń jaka sumuje się na widzialny świat. [Niebezpieczne ?] Natomiast wszystkie systemy tworzą algorytm wynikowej funkcji działającej, dlatego bilansowanie tlenowe bierze się z analizy zmiennych w otoczeniu właśnie tą drogą „echolokacji”. Do tej technologii jeszcze nam daleko, z czasem w projekcie to dokładniej wyjaśnimy.  Pierwsze najprostsze zabawy, będzie to tworzenie tuneli z wielo-falowości. Taką mam wizję, ale teoretyzuję na tym etapie.

Cały ten kosmiczny sygnalizator zwrotnych danych [produkcja fal w naturze] jest tak skonstruowany, że tworzy się DNA, utrwalają się i kwantyzują komunikaty na bazie informacji zwrotnych stabilizujących. Informacja nadawana wraz ze zwrotną tworzy budowlę bo tworzy wiązanie. Ten rysunek macie tutaj pod linkiem, z czasem go omówię.

http://2.bp.blogspot.com/-8qoElNScvTI/UeonCpFPswI/AAAAAAAAMhY/pcBx3w11arg/s1600/ARTIFICAL-INTELLIGENCE-ESLN.jpg

http://marlenawitek-esln.blogspot.com/2013/07/skalowanie.html

Np rysunek spirali u góry, to w naturze kod bezcelowy! Samo-destrukcyjny. Wygląda jak ślimak, bo kod nadawany znajduje się w obszarze definiowanych systemów zatem wyników, a tu na rysunku mamy wynik laboratoryjnego eksperymentu. Nie ma celu więc się „zaślimakował”. Podobnie jak pijemy alkohol, to tracimy prawidłowy programowy kontakt powiązany i odczuwamy wirowanie, „zaślimakowanie’, tracimy kontrolę. Mrówki oddzielone od systemy mrowiska, także ślimakują swoją wędrówkę. Jest sporo takich przykładów „wyseparowania” informacji z programu. Nie mając celu nie funkcjonują twórczo, mamy bezcelowość stanu.  Całe otoczenie konstruuje nas programowo i prawidłowo w swojej mechanice pracy rozrastającej się. Nie stoimy w miejscu, ale wciąż się kwantyzujemy, zużywamy, replikujemy, produkujemy i przenosimy wynikowe i wypracowane nowe dane. Kosmos produkuje – dlatego istnieje. I to jest gwarantem tego, że myśli mogą się w ogóle realizować. Cudo!  To wszystko kolejno posty tłumaczą, spokojnie to zrozumiecie i poukłada się wam w głowach. Opisuję tu wynik aksjomatu. Nie ma tu w projekcie wymyślania. Idziemy prostym założeniem, że informacja nadawana jest zwrotną, jest skalująca się rotacja, obwodowanie. Pierwsza nazwa projektu brzmiała „wpływ pola magnetycznego na rozkład atomów” – dzisiaj ta błędna nazwa starej fizyki, brzmi: „wpływ kodów pola informacji na kwantyzację światła – mechanizm skalujący”.

980318Bezcelowe [nie-kody] w postaci wytrącanych porcji światła, efekt eksperymentu na „rozbijanie”.

 

 

saint-trinity

 

 

Post 39

IBM, IBM, IBM, IBM< IBM<

O tej firmie w tajemniczy sposób reaktywowanej ze zgliszczy dowiedziałam się prowadząc ten projekt, pod kątem ważnego inicjującego przyszłość cyfrową – podmiotu. Ale dojdziemy dlaczego.

[The logo measured 3.3 × 8.8 µm. More than 300 of these logos would fit onto the cross section of a human hair.”> Opis zdjęcia górnego.]

IBM to chyba najpoważniejsza firma, wielkimi krokami zbliżająca się do czołowej pozycji na lata przyszłe. Jak sami informują, [będzie jeszcze o tej firmie w postach] będą drugim największym dostawcą podstaw programowych dla świata. Nie mają sobie równych, prawdopodobnie będą autorami pierwszego globalnego mózgu sztucznej inteligencji wdrożonej na skalę globalną, przemysłową. O ile żywioły nie zakończą naszego cyklu ziemskiego. [Kto wie co tam w kodach jest?] Jeśli mam przewidywać świat za kilkadziesiąt lat, to IBM będzie w czołówce korporacji rządzących światem poprzez właśnie A.I. To nie będą gospodarki Państw. To będą już tylko Firmy (5-6) jako gospodarka programująca świat, regulująca funkcjonowanie rynków świata cyber hiper super zmodyfikowanego… zresztą któż inny zna się na komputerach kwantowych? [Ten kto pozna zna fizykę informacji ;) ]

Kodowanie światła za pomocą pola, [po za tym qubitowym/kwantowym w komputerach], jest również naturalne w skali pola ziemskiego jakie koduje nas, kto wie … czy „oni” już to wiedzą. W końcu zajmują się rezonansem i nośnikami zapisów w skali/postaci spinowej. Tu trzeba tylko obserwacji w skali czasu. Potem na założeniach ESLN – zastosowań technologicznych.

Trochę linków:

http://www.eetimes.com/electronics-news/4208749/IBM-characterizes-single-atom-DRAM

http://nextgenlog.blogspot.com/2010/10/chips-ibm-probes-atomic-memories.html

https://plus.google.com/photos/103083708386383914516/albums/5704859577407166161

 

Holografia, największy spektakularny program innowacyjny na lata przyszłe, oczywiście amerykański, (głównie wojsko) stanowi również największe zagrożenia, bo to świat wirtualny, ale widziany naszymi oczami, odbierany zmysłami  ślepych ciem (odtwarzany z przesunięciem czasowym, lub rzeczywistym). Nie odróżnimy tych procesów niebawem już. Protezy są na razie plastikowe, metalowe, ale za chwile będą sztuczne oczy, SZTUCZNE ZMYSŁY pod kontrolą satelitarną. Każdą cyfrową zabawką można sterować z zewnątrz. Człowiekiem steruje pole magnetyczne, ale z jakichś powodów tej prostej mechaniki nie znamy oficjalnie.

Nasz świat to też w części holografia, ciało ludzkie jest zaplecionym wynikiem całej gry ruchomych elementów zewnętrznych, obwodujących w kody, łącznie z promieniowaniem kosmicznym.  Ten mechanizm można łatwo’ sprecyzować. Dojdziemy do tego dzięki kodowaniu i światłu, częstotliwościom, założeniom rotacji etc. w tym projekcie. To przecież łaknienie kontroli – naturalna cecha inteligencji. Pewnie nie dla mojego pokolenia, ale dalsze jeśli natura się nie odezwie wcześniej.

Cyber światem można zarządzać bez wiedzy użytkownika czy nosiciela wprost z kosmosu – pamiętajmy.
http://www.zdnetasia.com/quantum-holographic-storage-it-works-62051546.htm
http://bulletsandoctane.blogspot.com/2010/12/real-time-holograms-closer-than-you.html

IBM nie jest bezkonkurencyjne, Chiny i Korea mają też niezłe wynalazki, szpiegów, ale przede wszystkim uczą się szybciej o czym szeroko informują. Są zdolni i to bardzo. Prowadzą dobrą politykę energooszczędności, szybko się orientują. Rynek to nie tylko produkt, ale też kooperacja dla dobra wspólnych interesów.  Strumienie idą ze źródła. I na to liczmy w dobrej strategii. Sami doczytajcie.
http://www.scientificamerican.com/blog/post.cfm?id=ibm-and-caltech-experiment-with-dna-2009-08-17

 

afm 1

AFG-090611-008 artificial muscle

0

00

0000

000

JACEK CZAKAŃSKI

ZNAKI. PERSONA – JACEK CZAKAŃSKI
Centrum Kopernika nie mamy na Śląsku, ale mamy wspaniałe Planetarium imienia Kopernika.

Wyjątkowo w tym roku potraktujmy znaki na niebie i na Ziemi. Dlaczego? Jak w stopce, ten projekt prowadzi się sam.

Tutaj nie ma przypadkowych artykułów czy postów.  Nawet jak się pojawią, to po ewaluacji, ciąg je wyeliminuje. Na tym polegają badania na założeniach informacji zwrotnych. Umysł wykonuje pracę. Odbiera informacje zwrotne jakie nas bezpiecznie prowadzą w systemie pola. Nie wiemy tego, bo biblię źle interpretujemy, a fizyka to zjawisko zaobserwowane przecież, kompletnie pominęła. A człowike to kawnt informacji. Postać informacji, postać jaka je przetwarza. Pierwsze to znaki jakie nas prowadza do celu, potem zostaną jako dowód, ale stracą znaczenie produktu finalnego.

Jakie są te znaki? Wczoraj pojawiła się ciekawa okoliczność, o której nie napiszę. Potem zastanawiałam się nad modelem Venus, Piotra Jakubowskiego. Geniusza, ale zbyt zamkniętego wewnątrz wrażliwego umysłu by stało się to użytecznym narzędziem we współczesności.  No i tak zasypiam, ale myślę sobie o wirowaniu, planetach, ruchach, generuję informacje.. zakładam słuchawki radiowe, coś szumi, zgrzyta no to nastawiłam na Radio Katowice i audycja z Dr. Jackiem Czakańskim o gwiazdach, astrologii i o …Venus właśnie. Trzy informacje naprowadzające w jednym dniu. To są małe kroczki kierunkowe. Dopiero czas i skala badań nas da obraz tego w co się sumują, do czego mają doprowadzić. Dlatego kodowanie celu jest istotą wszelkich nie tyle konstrukcji i życiowych ambicji, ale temu – po co służą badania. Badanie jakie ma kod – zagadki wszechświata, daje zwrotne informacje „istnieją zagadki wszechświata”. Kody jakie generują od razu oczekiwaną odpowiedź – dadzą odpowiedź. Ale głos do nas nie przemówi, to proces odbierania różnych sygnałów, spotykania ludzi, którzy są nośnikami informacji, to cała sieć wokół nas, różnych tworów jakie doprowadzają kwant do celu. realizują kody celu.  Trzeba to zrozumieć i małymi eksperymentami przyswoić.
Venus to jedyna „żeńska” gwiazda w układzie otaczającym Ziemię, jedyna, która kręci się odwrotnie, ma najdłuższy dzień.

http://www.amazon.com/gp/reader/3833422351/ref=sib_dp_pt#reader-link

Kilka miesięcy temu zjawił się w moim życiu w zdumiewających okolicznościach Piotr Jakubowski – Fizyk. Poukładał mi wiedzę. Jak sam mówi, ja również byłam jego odpowiedzią na jego myśli i problemy. Nie umniejszyłam ich bynajmniej.

Piotr jest wrażliwcem naukowym, a wrażliwców cechuje nad-odczuwanie. Podstawa poznawania tego co nas otacza. Człowiek zamknięty w laboratorium, ograniczony systemem nie byłby zdolny kreatywnie czynić postępu. Dlatego większość wybitnych postaci pracuje po za laboratorium. Lub wręcz pochodzą spoza niego. Ale ich interpretacja otoczenia nie wpisuje się w schematy, dlatego nie tworzą systemu i błędnie się ich krytykuje.

Ponieważ ja na nieszczęście systemu „stołkowego”, jestem inżynierem i potrzebuję rzeczowych faktów by realizować projekty, potrzebuję podstaw fizycznych i inżynieryjnych. Nie uznaję metafizyki jaką stworzyli fizycy.  Nie uznaję w tworzeniu technologii zapór religijnych. Jako abrakadabra, śmierć to naturalny proces kwantowy, a nie mistyczny, i przede wszystkim sięgam tam gdzie mogę, a nie tworzę „wielkich wybuchów”, fikcji na której bazują nieproduktywni fizycy. Dlatego dzisiaj jest zapaść i niestosowna fizyka pod projekty na fundamencie nowych materiałów nano’, a także brak czegokolwiek pod sztuczną inteligencję i programowanie.

Zresztą po przeczytaniu zaledwie kilku postów zorientujecie się jak dziecinne błędy nas zwiodły na manowce.  I przecież jakie miliardy dolarów, franków i euro są inwestowane w bezzwrotne cele, a mogą być świadomie inwestowane w obliczalny zwrot. Szokujące.

Ale stało się tak, że to wiem, widzę, bo wyszłam z lasu i to zobaczyłam, nie tkwię w tej matni.

Wrażliwcy widzą więcej niż inni, trzeba ich chronić. Ich mózg pracuje również inaczej, jest bardziej „podłączony z otoczeniem”. To jak labirynt myśli, z których dopiero podświadomość robi właściwe połączenia, wrażliwiec nie rządzi, on zadaje pytania, dlatego może nam więcej informacji zwrotnych przekazać, i w ogóle odebrać. A jeśli zna mechanizm i wie jak to robić, będzie otoczenie lepiej programował. Ale najlepiej byłoby to wykorzystać na bazie zabezpieczenia, czyli celu zbiorowego.

Piotra model krążenia wokół Venus na ilustracji podoba mi się, bo jest zgodny z moją Teorią Obrotu, „zależności” kierunkowych i wzrostu jakie z tego wynikają. Jeśli Venus jest jedyną planetą, która kręci się odwrotnie, to znaczy, że wszystko inne kręci się wokół niej. Nie znaczy to, że na ilustracji jest model bezbłędny, ja tego nie wiem, to bzdurki na tym etapie, [okaże się, że sam rotacja nie ma znaczenia, znaczenie ma rola obiektów jako nośniki zapisów, kodów i wzorów jakie uczestniczą w „zaplataniu” nas jako program funkcji] ale patrzę uważnie na znaki. To taka pokora i otwartość wobec nieznanego. Ja musiałabym to zbadać, na słowo nie wierzę. I sprawdzę to, ale na całkowicie nowych założeniach funkcji. Zbadamy jaką funkcję pełni w naszym oprogramowaniu, właśnie na bazie teorii rotacji, skalowania i przełożenia informacyjnego systemu jaki na stworzy w danym układzie współrzędnych jako przynależny miejscu.

Ale trzymając się informacji naprowadzających, w audycji Jacek Czakański mówił pięknie: „Miliard lat czekały beztlenowe bakterie na Ziemi, aby pojawił się tlen pochłaniający promieniowanie ultrafioletowe i rozwinęło życie”. Dr Czakański, opowiadał o falach radiowych w próżni kosmosu wędrujących w nieskończoność i opowiadał o długiej wędrówce na Marsa (około 100 dni w jedną i 100 w drugą stronę, i cały rok pobytu tam, bo tyle trwa obrót planety, by zahaczyć o orbitę powrotną) Robił „proste rachuneczki” gigantycznych kosztów i opowiadał o satelitach pięć średnic Ziemi nad nami, które nie zmieniają położenia wobec Ziemi. Opowiadał jakie warunki muszą zostać spełnione, by powstało jądro węgla. O tym, że to gwiazdy wytworzyły pierwiastki ciężkie, z których jesteśmy zbudowani – zatem stanowimy połączenie z gwiazdami. No i o tej jedynej żeńskiej planecie – a jako, że ja kobietą jestem, ten rok zaliczę do udanych i sukcesem zapisanych i pcha mnie to ku realizacji tego „Venusowego” projektu.

A podobne treści i uzasadnienia znajdziemy w książce Piotra Jakubowskiego wyżej w linku.

Zapraszamy do Planetarium.
dr Jacek Czakański – pracownik Planetarium i Obserwatorium im. Mikołaja Kopernika w Chorzowie i Uniwersytetu Śląskiego, doskonały dydaktyk i popularyzator astronomii.

Poniżej fragment z książki o Venus Piotra Jakubowskiego:

Nie ma sensu twierdzić, że: Wenus kręci się odwrotnie do wszystkich innych planet Układu Słonecznego.
Przeciwnie, jest sens twierdzić, że: Wenus wcale się nie obraca względem akreacyjnej chmury materii kosmicznej, w której przed miliardami lat powstał nasz Układ Słoneczny, ponieważ ona powstała w centrum masy tej chmury.
(…) Ta chmura jak każdy obiekt materialny, ma swoje centrum masy. W tym centrum zbierają się te elementy chmury akreacyjnej, które nie zostały przechwycone, przez inne powstające obiekty. Te „resztki” tworzą nowy obiekt, podobny do sąsiednich obiektów układu, a zatem powstaje z nich planeta, właśnie Wenus. Tylko ten centralny obiekt jako jedyny obiekt całego systemu, może powstać bez własnej rotacji, jest to oczywiste, bo jego składnki „spadają” do tego centrum ze wszystkich kierunków. (…) Ponieważ masa Słońca wykazuje własną rotację raz na 25 dni to nie mogła ona nigdy leżeć w centrum masy dysku akrecyjnego.

Dla mnie jest to „czarna magia”, choć to fajne i otwiera umysł ku byciu badaczem i konstruktorem na bazie własnej wiedzy pod cel jaki się chce osiągnąć, dlatego nauka w szkołach musi być otwarta, fizycy nie mogą hamować absolutnie niczego, co „im nie pasuje”. Bez względu na to czy im się to układa w głowach, czy nie – NIE SĄ KONSTRUKTORAMI, tworzą obliczeniowe abstrakcje i bajki, pieniędzy nie zwracają, nie są inwestycją.  Prosty przemysł potrzebuje prostych informacji. Na takiej nauce dopłacane i opłacanej, nie może bazować inżynieria i przemysł z gospodarki wiedzowej, tym bardziej małego słabego państwa jak Polska. Tak nie mogą istnieć badania.

Bez fundamentu wspólnych założeń, jak można tworzyć wzrost gospodarczy? Fizyka musi być jedną wspólną platformą, bez miejsca na dewiantów wymyślających „odkrycia naukowe”.  Proszę dobrze zrozumieć powołanie projektu ESLN, zmęczeniem takiej niedorzecznej abstrakcji. Ilu fizyków tyle opowiastek o stworzeniu świata. A człowiek ma kilkadziesiąt lat funkcjonowania, musi poznać to jak pracuje i co może zrobić poprzez swoje narzędzia. Jak kolejni replikowani ludzie mogą zamieszkiwać i użytkować planetę, by się nie zjadać. Tego nie ma na Ziemi, a ktoś chce z tym na Marsa? Z czym?

W ESLN mamy ZAŁOŻENIA jakie stworzyły produkt do zastosowania wynikowego, produkt: FIZYKĘ INFORMACJI – z nich powstało coś, co nazwę „badaniem”, ale jest to wynikowość założeniowa, by wypełnić rynek produkcją, by pokolenia miały pracę. Produkt nikomu nie szkodzi, a wręcz odwrotnie, służy sieciowości. Ponieważ, obecna stara fizyka w ogóle powstała z chaosu – nie była założeniem. Wleczemy za sobą wiele obserwacji, sklejamy je w jakąś całość, opłacamy stołki w instytutach, wymagamy potwierdzeń umiejętności, ale nie jest o efektywne w gospodarce tak jak być powinno. Przypadki tworzą młodzi studenci, młode firmy, stąd start-upy w USA. Od stuleci nie ma wyniku. Chaos daje wynik chaos. Chyba, że wynikiem nazwiemy apogeum chaosu, jakie wreszcie dało opamiętanie, że stosuje się złą fizykę pod nowe świetlne materiały.  Grafen jest uformowanym światłem. Jakie założenia pozwalają z nim pracować? Czym jest to światło?

Ktoś bawił się rozdrabnianiem, bez założeń celu. Zabawa została zainspirowana, bo procesy nas popychają, ale nadal jest fazą niczego. Cywilizacja stoi przed masą problemów, zły system finansowania, apogeum architektonicznych wizji, z czego jedynym ekonomicznym materiałem jest wciąż stal i beton. Rozłam między przyrostem wizjonerów, a rzeczywistym rynkiem i jego zdolnością absorpcji, jest coraz intensywniejszy. Po co jest fulleren? Podstawowe pytanie.

Jeśli gospodarkę tworzą cele ego, albo stołki” by cokolwiek robiąc, mieć wypłatę, to kto panuje nad rozwojem? Dzisiaj potrzebny jest przełom nowym pokoleniom. Przełożenie! My nie współpracujemy już od dawna z rytmami natury – musimy skonstruować system kontroli i bilansowania nas samych.

 

Post 38

Copernicus Science Centre

http://www.polskatimes.pl/artykul/340362,prof-turski-wspolnie-moglibysmy-zajsc-tylem-na-marsa,id,t.html

Nowy rok 2011 zaczniemy ze świadomością istnienia jednego obiektu w Polsce, który może „coś” zapoczątkować pod warunkiem, że utrzyma poziom nieskorumpowanej kolebki wielkich talentów, które chcą coś zrobić dla innych. Nie będzie tylko muzeum do zwiadzania, a fabryką rozwoju ku technologiom – fabryką odkryć i szalonych myśli twórczych. Bez granic!
Budowa Centrum Nauki Kopernik’a w Warszawie, autorstwa mojego kolegi architekta Janka Kubeca, niezwykle utalentowanego – nie była „dla mnie jakimś wielkim darem”. Jestem małym szaraczkiem z odległego Jaworzna, Warszawy nie lubię i nie wierzę w takie przesłania w Polsce, dojechać tam mam problem, same niechętne odczucia…

…dopóki nie przeczytałam wywiadu z Profesorem Łukaszem Turskim. Obalił moje wątpliwości pięknie mówiąc i oby znalazły potwierdzenie! Bardzo ładny wywiad. Najbardziej lubię zdanie: „Chciałbym by młodzi Polacy przestali wierzyć, że Polska to kraj, w którym marnuje się ich talenty”. Pytam zatem co chce Pan Profesor dalej z tym zrobić? Ciekawa jestem strategii.

Może zatem i mój oryginalny wielki naukowy talent się w tym kraju nie zmarnuje…

Bil Gates wspiera biedne Polskie biblioteki, które nasz government chce zlikwidować, podobnie jak walczące resztkami sił domy kultury dla jakich nie ma strategii, to zagubione dzisiaj jednostki, ale wspaniali ludzie. Zatem czymś przyciągamy najbogatszych tego świata – pytanie czy podupadaniem? Niech Centrum to wykorzysta…
P.S.  Na wejście do Centrum czeka się 2h? [CNK to taki duży dom kultury… ]

Na zdjęciu ja i nieznośny Janek, spotkanie w Archibarze w Katowicach. W momencie, gdy w lapku pokazuje mi budowę Centrum. Proszę bardzo.