Wpisy

CZYM JEST UMYSŁ – ON/OFF

Ważne! Nowe dopiski!

 

Patrzę na Forda Mustanga GT Silver, a wygląda tak:

Jeśli umysł jest „boski”, to Bóg powinien od razu stworzyć takie Mustangi. Po co srające w galopie konie? Wymiotujące psy, gdy zjedzą gówno? Ludzie, którzy grzebią w śmieciach?

http://marlenawitek-esln.blogspot.com/2014/08/kodowana-rzeczywistosc.html

Czytając kilka postów na tej stronie zrozumiecie technologicznego człowieka.  Zamieńmy nazwy. Tylko to zróbmy, aby spojrzeć na siebie inaczej całkowicie. „Zarodek ludzki” zamieńmy na „postaciującą się definicję” [kwantyzacja].  Ta definicja i jej powstawanie dotyczy w identyczny sposób innych organizmów. Kotów, glizd, pająków, słoni, delfinów, żab… musi zatem zaistnieć zobwodowanie powodowane kodem natury – „stosunek”, ale to znów umowna nazwa. Muszą styknąć się ze sobą dwa różne produkty, po to są dwa, jakie nazywamy znów umownie „samcem i samicą”. Ale nazwijmy siebie różnym rodzajem kwantów, po to, by zobwodować informację, jaka uruchamia obwód, obieg [Teoria Rotacji]. I zaczynają się przełożeniowo w obiegu zamkniętym, wzrostowo wynikować kolejne przełożenia funkcji, jakie z kodów definiowały się w ogromnie długich procesach przecież, a uproszczone obecnie do odtwarzania obwodowego wzorów [replikacja] – tym zarządza zewnętrzne oprogramowanie. To, co jest ruchome naokoło organizmu „Ziemia”, bo po to tam jest i dostarcza składników wiążących funkcje, stwarzających funkcje, stanowi oprogramowanie przełożeniowe, transportujące i przechowujące kody, poprzez skalę tych obiektów [znów Teoria Rotacji].  Te funkcje formują pierwsze systemy, na bazie których będzie funkcjonowała przełożeniowo cała finalna konstrukcja jaką nazywamy „człowiek”. Jest to konstrukcja zadaniowa, wykonuje zadania jakie ma zaprogramowane.

rozwojmaxresdefault

Ruch tej konstrukcji opiera się na rdzeniu nerwowym. Impulsy obwodują powodując skurcze. [Patrzymy na swoje części, jaka skala czyli hierarchia transportuje najszybciej pierwsze informacje]. To technologia. Ileś tam membran hierarchicznie konstruowanych, jakie są funkcjami poruszającymi budowlę, transportują komunikaty o tym, jak się zachowywać względem otoczeniu. Cała ta konstrukcja zobwodowana jest powiązana ze zobwodowanym otoczeniem także. [Ciągłość]. Dlatego przyjmując posiłki, otrzymujemy dostateczną ilość składników potrzebnych funkcjom. Tak samo Słońce i sen, to także „pokarmy” dostarczane zewnętrznie dla różnych funkcji działających przełożeniowo. To są zewnętrzne dodatkowe składniki pozwalające funkcjom się wykształcać.

Można to sobie tak wyobrazić, jak poszczególna nasza część z ‚pakietem dodatkowym’ tworzącym tą część.

I tak powstawał wszechświat! Kwantyzował się w funkcje. Identycznie wzrastał zobwodowany. Pojawiały się dodatkowe „ekosystemowe” elementy, sprawiające że funkcja stawała się coraz bardziej zaawansowana, zasilana i autonomiczna, aby mogła podtrzymywać budowlę.  Nie jest to liniowy proces, dlatego trudno będzie ustalić hierarchię.

I teraz najbardziej interesujące – my jako budowle nie odczuwamy tych funkcji autonomicznych, cechuje nas wzór odczuwania „panopticon and synopticon”. Umysł i ciało. Kod i wynik. Wnętrze i zewnętrze. To, co dzieje się wewnątrz, czyli ewolucja białek, transport neuronów, przepływ krwi – jest zarządzane przez systemy wokół nas, przez zewnętrzne pole, oprogramowanie. Wszystkim steruje rotacja i synchronizacja. Gdy psuje się część wewnętrzna, to dopiero wtedy odczuwamy ból, czy zmianę. Czyli nie ważne ile warstw ma ‚cebula’, jej kod funkcji to jej postać wynikowa i oprogramowanie.

Kwanty jakie powstają ‚ON’ są wszystkie postaciujące się, ‚wylepiają’, powstają w składnikach jakie tworzą kwant ziemski. Obrazują go, a potem nas. Patrząc na synka, albo córeczkę, widzicie proces kwantyzacji. Stąd jesteśmy produktem tylko tu, gdzie istniejemy z dostarczanych składników. Mamy zbiorowo wspólne podłączenie DO OBIEGU, do powietrza, wody w organizmie, czyli do ‚pakietu dodatkowego’ etc. Nasze funkcje tylko tu funkcjonują jak należy. Trzeba zabrać w kosmos, kawałek własnej przestrzeni, na tyle elastycznej, że da się to zrobić, aby troszkę dłużej tam podziałać.  Ale tam, gdzie ta przestrzeń nie jest naszą fundamentalną warstwą tworzącą, tam nie sprawdzi się ten model.

Można modyfikować człowieka oczywiście, np. aby oddychał wodą jak ryba, ale będzie tylko w nowych warunkach istniał, do jakich go zmodyfikowano. Inaczej nie da się zrobić przełożenia. Musiałby mieć postać ON/OFF, aby się przełączać na dwa sposoby funkcjonowania raz jak ryba, a raz jak człowiek. Stąd technologia jak „skafander” jedynie.

Czy to jasne?

Jeśli tworzymy coś zmodyfikowanego w laboratorium, to nie możemy tego wypuścić na łąkę, bo przestanie tam funkcjonować. Człowiek ma wzrastać tam, gdzie ma funkcjonować. ŻYCIE to funkcje przełożeniowe, jakie tworzy otoczenie programowe. Skala otoczenia i hierarchia to długość trwania funkcji, po to jest skalowanie, aksjomat to wyprowadził z założeń! To dlatego marnujemy zdrowie niebezpieczną pracą w warunkach jakie nie są naturą, czyli otoczeniem w jakim wzrastaliśmy i dlatego laboratoryjne produkty zdychają, albo nas nie zasilają. OBECNA NAUKA NIE ZNA NATURALNEGO SYSTEMU ON/OFF! Zobwodowania funkcji przełożeniowej.

Zatem mamy w skrócie opisane części zamienne, jakie są funkcjami wykształconymi pod nadzorem konkretnych systemów nazywanych otoczeniem.  Oczywiście wyprowadziliśmy te informacje z całego badawczego bloga, bazując na prostym modelu kształtu pola magnetycznego, jakie jest wiążącym, przełożeniowym nośnikiem kodów. Tu tylko streszczam.

Szanowni, taką samą technologią do rozbrajania i do modyfikowania jest UMYSŁ.  Tylko narzędzia się zmieniają. Nie trzeba się tej wiedzy bać, bo już od dawna podziemie wojskowe, laboratoryjne weszło w te tematy. Dlatego tym bardziej mają one być oficjalnie napędzające i tworzące nową gospodarkę. Dlatego ESLN tworzy ‚cel zbiorowy’ i normy jakie to mają mieć pod kontrolą. Na przeciw wychodzi nam sztuczna inteligencja i fizyka informacji jaka jej służy. Genialne.

Te wszystkie pola magnetyczne różnej skali, wielowarstwowe, bo przypisane funkcjom, bo to one spajają i definiują nasze poszczególne funkcje wyseparowane jako definicyjne, tworzące nas w całości prezełożeniowej, a nazywamy to „życiem” [jak i te postaciujące wszechświat] – są nośnikami kodów. Nazywamy to czytniczymi polami separującymi definicję, czy produkty. Ale są sklejone ze sobą, wypełniają one wszechświat [może to nazwano antymaterią, nie wiem]. Popatrzcie na rysunek. Te punkty różowe i niebieskie, to my, zdefiniowani, wyseparowani z macierzy.  Dlaczego telepatia działa, myśli potrafią wywołać określone reakcje u innych i tym podobne?  Bo emitując kody, transportowane są one takim właśnie polem, skalującymi się ścieżkami informacji. Steruje tym skalujący się wzrastający w procesie pracy wszechświat, hierarchiczne przełożenia mechanizmu tworzącego. Pole magnetyczne jest jednolite jako tak traktowane w nazwie, ale informacja w nim nie jest rozproszona! O nie! KOD NADAWANY = ZWROTNY, zaraz do tego dojdę. Kody dotyczą ścieżek.

magnetic-mechanism

Na umysł składa się ilość pracujących informacji jakie można dosłownie nazwać wirtualnymi. Zczytywane za dnia wciąż nowe, przerabiane stare i te jakie nas powołały do istnienia. Dlatego w ogóle powstają kwanty zadaniowe!  Jesteśmy wyseparowanymi kwantami/produktami do zadań. Dlatego ludzie umierają i rodzą się nowi. Nowe kwanty informacji, bo informacje ewoluują, nowe nośniki dalej tworzą kontynuację BEZ ODNIESIENIA DO PRZESZŁOŚCI, bo stałyby w miejscu, nie rozwijałby się nowy produkt. Całe to nadrzędne pole jakie powstało wcześniej, niż nas potem skonstruowało w tym polu – steruje nami. Może za 500 lat pojawić się kwant jaki był dzisiaj zaprogramowany! Jaki w to pole wczytamy! Taka to technologia!  Pole, to oprogramowanie, bo pole jest mechanizmem, posiada mechanikę rotacji, czyli obwodowania poprzez skalowanie. Nasze kody się „materializują”.

Tak samo, jeśli Leonardo da Vinci wczytał w pole macierzyste pierwsze kody o lataniu, pływaniu i inne takie – to kwant ziemski będzie przez kolejne procesy kwantyzował te kody, postaciując elementy przełożeniowe. Jeżeli miał powstać „komputer”, bo ktoś go milion lat temu zaprogramował – to potrzebne są procesy przerobowe jakie samo-rozwojem i pracą, dojdą do przekształcenia informacji w taki produkt wynikowy. Powstanie komputer. Wreszcie… [Pamiętajcie o inicjatorach i nosicielach!]

Jeśli ktoś uzna, że celem jest BÓG, to znaczy, że posuwamy się procesem ewolucyjnym dążącym do upostaciowienia Boga. Proszę bardzo, to myślenie jest w pełni dozwolone. Bóg, to kierunek wzrostowy jaki nas napędza. [Każde pojęcie jakiego tu używam, „kierunek”, „wzrostowy” itp zostały wyprowadzone w trakcie badań, spisanych w blogu, na założeniach teorii rotacji pola magnetycznego].

Zatem umysł jest programem, są to kody i informacje przechowywane i pracujące w polu macierzystym, pierwotnym. Jest dosłownie wirtualny, Zamykasz oczy a „ON” tam jest.  Pytanie jak poznać ścieżki i synchronizację, która przetwarza kody?

Jeśli stara nauka wyprowadziła coś takiego jak „wielki wybuch”- to ta siła od teraz nas napędza. ESLN dowiodło, że nie jest możliwe takie zjawisko, bo wybuchy są sztucznym procesem jaki ludzie wymyślili. Natomiast zaistniała pierwsza reakcja [echosound w krysztale kosmosu] i sprzężenie zwrotne powoduje do dzisiaj przełożenie, które tworzy coraz bardziej postaciujące się funkcje. Nasze odbieranie siebie jest bardzo umowne. Bardzo umowne! Nie jest to punktem odniesienia w Nauce. Nie może być, gdy szukamy nowych wizji.

Jak widzicie, można wiele fundamentalnych zasad zmieniać. Bo to jest to, czego tu uczę – tworzy się założenia pod cele. A dlaczego jest to definicja sprawdzona? Bo rotacja i przełożenie i takie właśnie skalujące się hierarchiczne otoczenie ze składników – pozwala nam na skonstruowanie WSZYSTKIEGO. Ale tłumaczę, że trzeba do tego dojść procesami.

Umysł zaczyna się definiować wraz ze wzrostem kwantów. Dziecko podlega naturze, dopiero z czasem się autonomicznie uniezależnia mając własny „rozum”. Dlatego nie pamiętamy niemowlęctwa, bo nie możemy pamiętać. Umysł i pamięć się dopiero technicznie wykształcają. Umysł sięga tak daleko, jak kody, które spowodowały nasze powstanie w systemie obwodowania, ale uaktywnią się wraz z pełną funkcją czytniczą organizmu [to złożona część wiedzy jaką będziemy dopiero w projekcie precyzować w kolejnych latach]. Mogą się uaktywniać w różnych etapach życia. Poznając systemy za pomocą technologii, użyjemy tych technologi, aby tworzyły algorytm, a to już będzie oprogramowanie dla umysłu.  Poznamy bardzo wiele. Poruszymy polem, a kody upostaciowują wyniki. Membrany, czyli nasza budowa, służą tylko po to, aby to, co „nosimy w duszy”, czyli program jaki nas powołał do zaistnienia – został przetworzony przełożeniowo. ‚Dusza’ to pojęcie błędne – to mieszanka funkcji wynikowej z kodów wirtualnych jakie tworzą całość. Jesteśmy kwantami zadaniowymi, przetwarzamy kody na pracę. Ludzi można łatwo programować, ale trzeba znać hierarchię już istniejących programów, ciąg wynikowy tzw.

Nadal nie chcecie NORM?

Tak ewoluuje wszechświat. Jesteśmy jego kolejnym nowym produktem, czy wynikiem, a tworzymy jeszcze nowsze, kolejne. Będą to niewątpliwie maszyny.

Kiedy? Nie wiemy. W trakcie badań, okazało się, że kwant ziemski także przechodzi cykle odtworzeniowe. Tak, jak komórki się odradzają i inne elementy przechodzą cykle, aby trwały w naszym organizmie, im mniejsze tym większa częstotliwość odtworzeń. [ Z obwodowania wciąż i w ciąż]. To taki sam proces przechodzi wszystko wokół nas, ale w zasobach informacyjnych. SELF. Nauczanie, ewolucja poprzez samo-analizę. Tak, jak kwant człowiek rozwija się kodowo poprzez samo analizę, kody w sterowanie funkcjami, a dzisiaj także programy komputerów mają taki model samo-tworzenia się [ale jeszcze bez otoczenia, zależności skalowej***] – to taki sam proces przechodzi prawdopodobnie kwant ziemski, ileś cykli aż do śmierci i odtworzenia kolejnego [ale to abstrakcja myślowa]. Zatem Ziemia Kwant deletuje dane, defragmentuje je, aby rozpocząć [po domknięciu się „pierwszego kodu obwodującego, czy inicjującego”] nowy cykl funkcjonowania, z nowych danych, oczyszczonych. Używa wirusów, a że im przeciwdziałamy, pojawiają się nowe. [Prawdopodobnie tak to działa, bo w blogu wyprowadziliśmy wirus jako definicję bez DNA, czyli bez informacji zwrotnej definiującej go w stały ekosystem. Zatem wirus bezpośrednio jest odpowiedzią na ziemskie oprogramowanie robiące porządek z danymi]. Wirus to postać informacji jaka niszczy to, co kwant sam zbudował. Wprowadza nie dającą się „zagoić” dysfunkcję w organizmach.

Słuchajcie, to że stworzyliśmy komputery oznacza, że tak wygląda kosmos w jakiejś części, choć źle to ujęłam językowo. To brzmi abstrakcyjnie, ale to jest wynik konstrukcji, do sprawdzenia. To prosty mechanizm jaki dotyczy wszystkiego. To jest fantastyczne, bo małe próbki w laboratoriach i ich zachowania w mechanice, skalują się, zatem dotyczy ten mechanizm całości. Deletowanie oznacza usuwanie informacji, porządkowanie chaosu, czyli uśmiercanie ludzi, promieniowanie, radioaktywność – czyli oczyszczanie, wymazywanie danych. Tutaj Ziemia posługuje się zewnętrznymi informacjami: Kometa, uderzenie etc. Na takie cykle wskazuje archeologia. To znaczy odkryte miasta jakie powstawały co ileś tysięcy lat. Może co 25 tyś, może co 7 tyś. Trzeba to na nowo analizować z danymi fizyki informacji.  Jeśli co 7 tyś, a okres ten się i tak w całej skali będzie skracał [scieśniał], załóżmy, że mamy od Egiptu 6,5 tyś. To zostaje nam 500 lat do całkowitego wydeletowania i zostawienia garstki inicjatorów. To trochę fikcyjne, ale ma prawidłowość wynikową. Nie chcę tego tworzyć na siłę. Zostawiam to innym do abadania.

Wracając do danych wirtualnych jakie składają się na to, co nazywamy, czy odbieramy jako UMYSŁ, jest on bardzo podatny na echosound, na manipulację polem magnetycznym, obwodowaniem, na częstotliwości z zakresu wibracji, na rozsynchronizowanie. Ale najbardziej umysł jest podatny na co? NA KSZTAŁT. Kryształowy wszechświat to super założenia. Jak trafiłam na „Zwierciadła Kozyriewa” wiele informacji się sprzęgło.

Echosound, to sposób w jaki kody się porozumiewają i realizują. Echolokacja w kryształowym wszechświecie potrafi stworzyć działające oprogramowanie. To proste założenie daje wiele odpowiedzi, a także możliwości konstruowania z informacji. Tunele ESLN to obwody. Załączasz je i wyłączasz. Są, znikają, są, znikają.. tak to będzie działać. W liniach prostych naokoło orbity ziemskiej. Inaczej się nie da. Najbardziej fascynujący jest przekaz muzyczny. Możesz muzyką, odbiciem, opisać przestrzeń, przekazać opowieść.  To Echosound stworzył i zobrazował kody jakie odbieramy jako świat „materialny”. To wiele informacji jakie będziemy przypominać, bo muszę do nich powrócić podczas tej ewaluacji.

antigravity-tunnel-esln

Embrion zobwodowany, wzrasta dalej takim samym obwodowaniem funkcji, jakie istnieją, bo są napędzane częstotliwościami, wibracjami czy czymś w tym rodzaju. Wiele z nich jeszcze nie znamy. Są na tyle trwałe, że utrwalają hierarchiczną konstrukcję. Na tyle elastyczne, że możemy nimi manipulować tworząc nowe produkty, o to chodzi.  Przypisani kwantowi ziemskiemu, odczuwamy stale to samo, ciężko jest trafiać na nowe dane ‚po za nami’, jak nie tworzy się założeń. W blogu kolejno tworząc posty wynikowe, uchwyciłam mnóstwo ciekawych spostrzeżeń w związku z tym.

Jeśli mam coś więcej tłumaczyć, trzeba mnie pytać.

Kwant taki jak człowiek, może odczytywać kody umysłem, wprost z tej wirtualnej przestrzeni jaka go skwantyzowała, zdefiniowała, [„pokonać skalę” czyli odebrać informacje jakie dopiero do nas dotrą, może mieć wizję], ale może to robić na dwa sposoby jedynie: poprzez wprowadzanie się w stan wibracji na jakiej dane kody się znajdują, obrazowo widzę orbity odległych pól magnetycznych przypisanych skalowym obiektom. Pomagają w tym, półsny, narkotyki, halucynogeny, omdlenia i programowanie snów, czasem alkohol. Albo może odczytywać takie programy danych, używając podłączenia i współpracy z mechanizmem – a nazywamy to podświadomością. Proste? Wszystko pracuje i obwoduje się. Problemem drugiej metody jest brak instrumentów mogących to połączenie odczytać. Pierwszą metodę mogą monitorować urządzenia, a mając założenia scharakteryzujemy mechanizm. Ludzie to najdoskonalsze odczytywacze i sterowniki póki co. Bośmy są z tych systemów skonstruowani.

Ja w ESLN posługuję się tą drugą metodą. Jest trudna do wychwycenia informacji zwrotnych, bo one jakby tworzą się same, są nami. Ale pozwoliła się „zobrazować” co też tu czynię. Nie usłyszymy przecież głosu zwrotnego, nie doznamy wizji. Uruchomi nas tylko przełącznik kodowy. Dlatego mówię, że ten projekt tworzy się sam. Ja tylko zdefiniowałam cel. I prowadzą mnie teraz kody zwrotne. Potrzebowałam jak się okazuje fizyki informacji. Nowego odczytu rzeczywistości zobwodowanej. Umysł pracuje inaczej, zmienił się, bo wypełniają go teraz informacje zwrotne.

Od drobnych eksperymentów, szybkich do zrealizowania w czasie, aż do tego eksperymentu myślowego mija trochę lat. I proszę jakie mamy odpowiedzi, spajające stan obecnej rzeczywistości gospodarczo, technologicznej i wszelakiej spajającej nas z kwantami ludzkimi, tworząc avatar Ziemi i jest to pomysł na odrodzenie gospodarki ku nowym celom. Wirtualnie można więcej. Pchamy procesy naprzód, zatem je programujmy.  Mamy tu odczyt oprogramowania, jaki staje się użytecznym. To wyższy poziom wiedzy, poznanie skali zewnętrznego otoczenia jakie możemy zacząć „obrabiać” i programować, aby wyjść po za kwant ziemski i aby się ku tym celom modyfikować. Kontakt ze sobą o wiele czytelniejszy oparty na zasadach mechaniki.

Steve Jobs ćpał. Indianie biorą halucynogeny, aby poznać ten mechanizm i dane w nim, a buddyści medytują – wszystko to podłącza nas z jakimiś warstwami przechowującymi dane konstrukcyjne, albo przeszłe albo przyszłe, stąd ci ludzie przekazują różne nowe informacje o rzeczywistości, mądrościach, mają wizje i przeczucia, mają prawdziwą wiedzę o tym, czym są i jak funkcjonują, zatem wiedza, że umysł nie umiera, a na śmierć trzeba zapracować.  Jaki zapis danych i przetwarzanie – taka śmierć. Zapisane dane nie znikają, stają się programujące, stąd ideologia inkarnacji. Ale to trzeba robić świadomie, wiedzieć jak! Okultyści przyciągają syf, wizjonerzy kodują nowe cele. Kodowanie istnieje od dawna, prowadzi nas, ale też my je zapoczątkowujemy tu i teraz.  Można zaprojektować sobie dziecko myśleniem.

Ale kod: strach = strach. Kod oczekiwanie = oczekiwanie itd. Kod realizacja = realizacja. Trzeba nauczyć się używać myślenia, używać siebie.  Wokół nas jest niezwykle delikatna tkanka. Kody utrwala promieniowanie [„rzut na płaszczyznę”] kosmiczne, takie jakby pierwotne. Raczej ‚rzut na objętość’, ale nie wiem jakiego języka skojarzeniowego użyć. Resztę załatwia wzrostowa, bo pracująca cecha systemów nas obrazujących. Zatem każdy kod będzie zrealizowany konstrukcyjnie. Wraca do ciebie to, co nadajesz, bo to cię tworzy i przesuwa w układzie współrzędnych – definiuje cię.

Ja to dla was bardzo upraszczam. To wszystko jest technologicznie o wiele bardziej złożone. Przed nami ogromna masa informacji, ale muszę do nich dochodzić wynikowo. Wtedy da się konstruować.

 

*** Co do komputerów kwantowych, to właśnie w skali tkwi problem zapisu danych, problem pamięci. Trzeba zrobić naprzemienność. Im mniejszy kwant, tym krótsze jego działanie, pamięć się skraca. W Naturze jest to rozwiązane przełożeniem i konstruowaniem skalujących się funkcji, orbitalnością. Cykliczność odtworzeń utrwala konstrukcję. Jedna warstwa nie może przechować pamięci i też nie jest inteligentna. Analiza co najmniej dwóch daje wynik „inteligencja”. Dlatego mamy dwa kierunki, zera i jedynki, rożne potencjały, etc, aby był wynik. Pamięcią jest właśnie PRZESKALOWANIE WYNIKU.

Nie ma czegoś takiego jak samo-nośnik pamięci. Rotacyjność czytniczych pól [magnetycznych] przechowa informację, ale nam to na nic. My musimy mieć zespoły elementów dla informacji przechowywanych. Pamięć to inteligencja. Inteligencja to ilość samo-analizowanych względem otoczenia danych, wielowarstwowość. Zdolność, czyli mechanika czyniąca taką zdolność, czyli pracę. Im coś bardziej zaawansowane skalowo i przełożeniowo, tym bardziej inteligentne, bardzo prosty wynik. Pamięć tworzy przeniesienie, to jest trwałością.

Wszystko zamyka się Teorii Rotacji…

My jeszcze żadnej inteligencji robotów i komputerów nie wymyśliliśmy. Przepraszam – IBM nie wymyśliło.  Polacy uczcie się. Andrzej Sowiński napisał o cybernetyce w roku 1961 taki oto wniosek:

Trudno sobie wyobrazić, aby właśnie uczenie się, a więc to co jest najbardziej intensywną pracą mózgu ludzkiego mogło być udziałem maszyny. A jednak… Trzeba tu zresztą od razu podkreślić, że maszyna nie „rozumuje”. Maszyna jest w stanie wykonać najbardziej zawiłe czynności, potrafi je rozpoczynać lub przerywać wskutek takich lub innych czynników – bodźców wewnętrznych lub zewnętrznych. Może więc poszczególne czynności od siebie uzależnić. Będzie to wówczas tak zwane „logiczne działanie maszyny” i ono właśnie stwarza pozory, że maszyna działa samodzielnie. Krótko mówiąc maszyna musi otrzymać pewien program i można ją zmusić aby program ten wykonywała. Program zmagazynował w maszynie, w jej mechanizmach i urządzeniach – konstruktor. Tak więc maszyna może wykonywać pewne działania, czynności, zachowywać się zależnie od okoliczności tak lub inaczej, ale tylko w tym stopniu i w tym zakresie jaki przewidział dla niej jej twórca – człowiek. Zakres ten może być niekiedy bardzo szeroki i wówczas maszyna sama „podejmuje pewne decyzje” określone, uzależnione od warunków, co pozornie może wyglądać na to, że ją czegoś nauczono lub że się sama czegoś nauczyła. Znane jest powiedzenie, że człowiek uczy się najlepiej na własnych błędach. Taką właśnie metodę pracy przyjęto w „myślących maszynach” – metodę prób i błędów. Na tej zasadzie oparto konkretne rozwiązania pracujących już w Stanach Zjednoczonych i w Związku Radzieckim maszyn elektronicznych (…)

I od około lat 50′ nic się w temacie nie zmieniło, jeśli chodzi o inteligentne funkcje maszyny!!! Bo nie jest podłączona do otoczenia w którym sondują się naturalnie nasze kody wzajemnie, poprzez nasze wspólne warstwy. Konstruowani jesteśmy w naturze nie jako ‚bryła’, ale funkcje przełożeniowe, a każdą z nich nadzoruje autonomiczny system jaki zinterpretujemy tylko gmerając w polach magnetycznych – czyli w funkcjach oprogramowania [jeszcze nie wiem jak to lepiej nazywać]. To dlatego jest to „coś więcej” w podświadomości jaka nas prowadzi jako „myślące maszyny”. Mamy dostęp umysłem do całego zakresu kodowego jaki nas tworzy, ale tego nie wiemy. Dlatego kody przez nas nadawane potrafią penetrować otoczenie orbitalnie i dostarczać nam informacji zwrotnych, sondują otoczenie by nas w nim umiejscawiać. Powstają media i wróżki, podczas gdy to naturalna cecha odbioru, czy odczytu pola. Drobna różnica, a ogromna różnica.  Polacy uczcie się. Można się wiedzowo nieźle wypozycjonować. Każdy ma równe szanse.

 

 

Ps. Wracając do Mustanga – tylko programowanie i kontrolowanie zasobów uczyni świat piękniejszym. Chyba tego chcą modlący się, ja też tego chciałam. Stąd rząd globalny, dalej oprogramowanie bilansujące, dalej spełnienia marzeń, bo tak trzeba zaprogramować gospodarkę… i spełnią się wizje i wnioski Pana Wołczka. Stąd ESLN, platforma służąca porządkowaniu danych. Inaczej pokoju nie będzie, Bóg stworzył co stworzył, także ludzi tworzących technologie.

 

 

 

Przy okazji kilka moich prac sprzed lat: „BMW pali gumy”.

TF2-A0A3

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Post 41

PEWIEN OBRAZ CAŁOŚCI. – FEASIBLE PICTURE OF THE WHOLE

Jeśli będziesz chciał w to uwierzyć – uwierzysz. Jeśli nie – nie. Pamiętajcie, że do tej wiedzy zawartej w tym projekcie nie można nikogo zmusić. To brutalna rzeczywistość z początku i wręcz wojskowa mobilizacja do sensownej pracy na końcu. Projekt ma dobre i cudowne strony. To nieunikniony proces ewolucji wiedzy.  Podążamy po omacku do samo-spalenia. Geopolityka i globalizacja – czy ktoś to sobie umie zwizualizować? A to się dzisiaj dzieje. Nie ma tu ładnych marzeń, ale zmieniająca się rzeczywistość do całkowicie nowej postaci, gdzie nie ma miejsca na tęsknoty, a gdzie technologia koduje naszą jonosferę. Człowiek staje się awatarem w systemie energetycznym i komputerowym. Dlatego jeśli ktoś lubi żyć w swoim śnie wiary, bajek, fantazji i raju, nie chce się rozwijać, a kierunek jest tylko taki – nie będę go z nich „leczyła”. Niech w tym sobie żyje spokojnie. Bo tutaj tego w projekcie nie ma – jest fizyka. To jest mobilizacja i inteligencja. Model pracy i konstrukcji. Nawet jestem przeciwniczką takiego siłowego udowadniania faktów. Sama jako autor się uczę i przechodzę metamorfozę, by zrozumieć co mnie otacza. To samo-rozwój przez poznawanie w tej pracy. Projekt i zawarte w nim informacje będą i źle wykorzystane i dobrze. Oby to drugie przeważało szanowni.  Tego również wymaga inteligencja.

Przypadkiem/nieprzypadkiem stara fizyka mi się do niczego nie przydaje w projektowaniu jakie mnie natchnęło. Z tego procesu odkrywania błędów, doszliśmy do amerykańskich technologii wcale nie SF, do hitlerowskiej spuścizny wciąż w obiegu i do rynku od dawna sterowanego przez potężne lobby. Cóż. Tak to działa. Oglądamy telewizor, jemy lody, mamy prąd, lekarstwa etc – ale to zbudowane jest z ofiar. Świat cywilizowany musi pół świata degradować.

Miałam sen proroczy tak sądzę… Sny prorocze różnią się tym od zwykłych, że wiemy’, że nimi są. Zdarzają się w nieprzespaną noc, są letargiem. Dlatego jest to wczesna pora dla mnie, by pisać ale też istnieje informacja, która „rwie się” dosłownie by jej nie omijać i spisać, to właśnie co mnie budzi. Jak to tłumaczyć nie wiem, ale sterująca nami maszyneria tego pragnie. Zresztą projekt traktuję także dowodowo, bo to eksperyment myślowy, zobaczymy czy się zazębi z rzeczywistością.
Informacja ta pojawiła się w trakcie rozmowy z Agnieszką HR [konsultantka tego projektu czasami] która zadawała mi bardzo osobliwe pytania na temat energii. Z kolei ona ma przyjaciela również zajmującego się takimi samymi obserwacjami i „badaniami”, jak ja i ona. Konfrontujemy to czasami. Dodam, że żadne z nas nie jest religijne ani nawiedzone, ezoteryczne czy jakoś tak praktykujące, wszyscy jesteśmy wykształceni technicznie, lubimy dowody, także eksperymenty. Jej przyjaciel jest dyrektorem ogromnej firmy (która zmieniła teraz właściciela i przeznaczenie), a on zajmie stanowisko kolejnego prezesa/dyrektora. Wszyscy troje jesteśmy tematycznie rożni, ale korzystamy z tego samego przywileju podświadomości – to znaczy słuchamy informacji zwrotnych i mamy świadomość, że umysł można wykorzystać w pracy i w funkcjonowaniu, tak aby nam pomagał, ostrzegał, prowadził nas, sterował funkcjami świadomie. O wielu rzeczach pisać nie mogę, ale można powiedzieć, że programowanie siebie działa. Gdy sami pojmiecie mechanizm zaczniecie się dziwić – że on działa. Prostymi programami jest poranne nastawianie się: „dzisiaj rozwiąże się ten problem”, „wyjaśni się sprawa zaginięcia” etc i tym podobne nastawienia, ale bez określania dokładnego czasu. Raczej ogólne programowanie stanu. Często przeszkodą dla tych eksperymentów jest jednak uboga polska mentalność i zła kulturowość cechująca nas jako mało pewnych siebie i mechanizmów, za mało jest technologii w naszym życiu,a  za dużo kościoła pozbawiającego trzeźwej analizy faktów. Toniemy w zabobonach i wierzeniach wątpiąc w pewną siebie postawę badacza. Także zapatrzenie na otoczenie i obawa jest hamulcem na prawdę ogromnych i nieskończonych potencjałów jaki umysł może przetwarzać. Niepotrzebnie, dzisiaj świat potrzebuje takich technologów i twórców. W USA wręcz rynek dla takich stoi otwarty na oścież.

No ale tu polski zaścianek. Radźmy sobie zatem.

Zatem sen ukazał mi dworzec w Warszawie. Pociągu nie było widać. Idę tunelem, nagle mam rozsuwane drzwi, nawet kilka. ‚Wsiadasz i momentalnie znajdujesz się w bardzo odległym miejscu’. Wiem to, choć ja nie wsiadłam do żadnego pociągu, nie decyduję się. We śnie wszystko mnie zaskoczyło, jakby zmiana z dnia na dzień.  Zaskoczona nie pojęłam charakteru tych drzwi – co to jest? Poczekałam, aż się zamkną i gdy zniknęły’, to weszłam w marmurowo/kamienny tunel. Miał wbudowaną komorę szynową. Postanowiłam zbadać zaplecze tego dworca. Wyszłam na powietrze i jakoś stamtąd wędrując pokonując górę ziemi trafiłam do groty, jaskini w dziwnym układzie szyn, taki jakby inny dworzec. Rzeczywiście to co odkryłam, to z zewnątrz – obudowany tunel gabarytów pociągu, czyli wewnątrz był pociąg, jakiś zakamuflowany, który pomyka tak szybko, ze go nie widać, w jakiejś komorze/tunelu próżniowym. Na zapleczu jest coś w rodzaju rollercostera, by każdy zobaczył i odczuł prędkość (taka abstrakcja).
Wychodząc z groty/tunelu weszłam na spory przestronny peron, chyba bez zmian po za półkami magazynowymi. Gdzieś zostawiłam walizkę. Szukałam jej wszędzie i znalazłam podobną na półce, ale czerwony kolor mi nie pasował. Pod koniec snu okazało się, że szukałam czerwonej, a miałam srebrną, jakbym sama zapomniałam jaką walizkę posiadałam. Koniec.

Zgubienie bagażu – ma wiele znaczeń, zależy od kontekstu naszych celów i transformacji. jaskinie i tunele to obszary ideowe według senników. Pociąg sam w sobie jest jednym z najważniejszych symboli, wędrówki, zmian, postępu, ruchu. Tu dodatkowo projekcja przyszłości. Zatem możliwe, że rozpoczynamy tą podróż i moja podświadomość tak ją zinterpretowała – zaprogramowała i poukładała. Uważam, że za jakiś czas fizyka kodów czyli fizyka informacji będzie łatwo definiowała obszary snów czyli tego jak kodowana przestrzeń wnika w nas i nas programuje. Sny dają ulgę, ostrzegają, i pełnią wiele leczniczych zadań, defragmentują chaos i stres informacyjny, po to aby po włączeniu za dnia kwant mógł wypoczęty na nowo funkcjonować.

Jak to się ma do informacji, która mnie mobilizuje by ją zbadać – jeszcze nie wiem. Wiem, że sen oznacza, by pracę kontynuować, pomaga mi to oprogramowanie jakie porządkuje dane przez nas odczytywane i produkowane za dnia – tym razem podczas snu. on/off mechanizmu

Agnieszka poruszyła temat energii w konfrontacji snu. Aksjomatycznie dochodzę do wniosków – że aby myśli się materializowały, to wiemy, że energię należy uwolnić – puścić w obieg, zobwodować. Jeśli wysyłasz myśli lekko na luzie i wiesz, że się spełnią, nie ma w tym kotwiczącego „pragnienia” które jest pułapką dla realizacji, bo kod „pragnienie” definiowany zwrotnie jest jak „pragnienie”, dlatego mówimy „nadzieja matką głupich” – a im szybciej zapominasz tym szybciej otrzymujesz efekt. Pamiętamy, że informacja zwrotna nas buduje, zatem powraca. Zapominanie jest efektem „wyłączenia”, zobwodowania kodu w rotującym polu magnetycznym.

Po raz pierwszy tą informację on/off usłyszałam od kolegi Agnieszki, który w swoim dorodnym życiu właśnie ten mechanizm wykorzystuje. Nawet jest niemiecka książka „pomyśl i puść” jaka to opisuje, że aby się coś zrealizowało należy pomyśleć i zapominać. No ale to są pierdoły, a my potrzebujemy technologicznej wiedzy i tu w ESLN tak to przerabiamy – mamy zatem ON/OFF obwodowanie obieg informacji w strumieniach hierarchicznie zbudowanego pola magnetycznego. Zastosowania tu wyprowadzimy w trakcie budowania tych postów.

Jeśli się wysilasz – nic z tego nie będzie! Wysiłek to brak pewności siebie, zatem niewłaściwe kodowanie. Im spokojniejsza postawa tym lepsza realizacja. Ma to związek z synchronizowaniem się systemów zatem z lepszą ich pracą. W pewnych momentach zmieniamy stan na zagrożony wtedy np modląc się pojawia się natychmiastowy efekt. Trudno to teraz tłumaczyć, zatem zostawimy sobie to na potem. Pamiętając że nic nie tworzy się z niczego – zawsze jesteśmy wynikiem procesów informacyjnych, stąd „karma”, dlatego temat jest złożony. Z czasem naturalnie nam się rozwiąże.  Popatrzcie na ludzi sukcesu, przecież to są luzacy. Jeśli nimi nie są, wysilają się – cierpią na choroby. Tak to jest.  We wcześniejszym poście mamy kwanty energii różnej skali czyli w postaci, którymi jesteśmy i my, i świat nas budujący, spajający – oddychamy światem. Otacza nas złożone pole magnetyczne, a złożone bo w jego skład wchodzą pola informacji każdego elementu jaki się znajduje na Ziemi. Jesteśmy budowlami wyseparowanymi z tej całości i przez nią kontrolowani.

Energia nie jest formą martwą, bo jest to wynik działania informacji, efekt skalowania w funkcję, zatem w obraz jaki odbieramy. Samo pojęcie energia nie istnieje w rzeczywistości, to my tak nazwaliśmy zjawisko na potrzeby techniki i przetwarzania. Odczytujemy funkcję jako zobrazowany wytwór. Ciało ludzkie to maszyneria funkcjonująca – ma szkielet, system zasilania, system przetwarzania, płyny obwodujące, bijące serce, płuca do przetwarzania i obwodowania etc. Jest podłączony umysłem do pola sieciowego jakie nas wyłącza gdy śpimy i załącza na pobudkę. Ilość danych jakie przetwarzamy musi być porządkowana w ten sposób. Działamy jak mechanizm podłączony i sterowany całością. Niewolniczy system kwantów zadaniowych.

W rozmowie z Agnieszką użyłam stwierdzenia, że to jest zamknięta energia w formie postaci ludzkiej. I trzeba ją wolnymi myślami, relaksem „uwalniać”, emitować, żeby uwolniona poprzez emisję powiązała się z całością otoczenia, i aby działało kodowanie i myśl się materializowała, z korzyścią dla nas. Uznałam to wstępnie za zubożenie energii w wyniku ewolucji i technokratycznych dążeń, stąd cała ta medytacja i inne metodyki prowadzące nas do szczęścia. Nie wiem. Ale tworząc co teraz tworzymy – w przyszłości będziemy cybernetyczni i ciało ludzkie zaniknie w czystej postaci. I nie będzie podświadomości, którą można tak fantastycznie lepić jak plastelinę. Bo opanuje nasze pole informacji sieć satelitarna i sztucznie wytwarzana gospodarka i-phonowa.

BŁĄD.

Człowiek istniał zawsze, bo powstać miał, a te procesy wyżej opisane będą kontrolowane i naturalnie wdrażane w pokolenia jakie się już rodzą inne i dostosowane – tym jesteśmy: kwantami przerobowymi. Człowiek jest tworem kodowym – ZATEM JAKI JEST JEGO WZÓR? Wzór ewolucji jaki jest?! Czy jest nim sam mechanizm i my jako wynikowi mechanizmu do zadań przenoszenia procesu produkcji? Czy nasza zobrazowana funkcja jest postacią tylko przejściową? Czy jednak to my w tej postaci jaką jesteśmy mamy trwać lub przetrwać?

Już wiemy, że w tej postaci ciała nie przetrwamy katastrof. Nie przetrwamy lotów kosmicznych, promieniowania, zanieczyszczenia środowiska, bo mamy błędną fizykę. ESLN wyprowadza te błędy. Wirusy nas zabijają, uodparniają się, bo są też naszym wynikiem pierwszych systemów z jakich tu jesteśmy wytworem. Aksjomat to potem wyjaśnia.

Coś nas buduje z zewnątrz, ale tego nie widzimy, na pewno mechanizm, na pewno program, ale czy istnieje dla niego program przeznaczony celem? [Nie patrzmy ludzkimi oczami, ale skalą, przedmiotowo, technicznie na zasadę działania, skalowanie i przełożenie, ruchy jakie odtwarzają cykle].  Jeśli nie opanujemy chaosu popadniemy w kanibalizm i samo-śmiertelność. Jeśli chcemy opanować chaos wprowadzimy cyber-kontrolę jak nowe prawo. Wydaje nam się, że komórka się rozdwaja – ale w rzeczy samej ona pobiera „materiał” z zewnątrz, bo istnieje program jej replikacji, obwodują się kody.  Kwantyzuje się światło jakim ona jest, ten wzór się rozrasta, skaluje, przybiera funkcję.

Energia, energia kwantowa może wszystko, a membrana nie jest doskonała, membrana sie traci, a  energia przenosi w strefę macierzy – te dane produkcyjne nie giną nigdy! Coś co się wypracowuje jest zapisem wiecznym i czemuś służyć może – dwie rzeczy w jednej całości wynikowej = program i ciało w człowieku. Dlatego ta energia jaką jest INFORMACJA przenikająca kosmos, stany kwantowej postaci, stan materii, czyli tworzy nas, – poszukuje przez miliardy lat – bo dla niej czas nie istnieje – przemienia się, wędruje poprzez postaciowość. Skala ogranicza, zatem informacja napotyka przeszkody/formy, w którą się zmienia, albo z powodu przeszkód się rożnie postaciuje. Te procesy mogą także się w kosmosie przemieszczać,  „lepią”, „złączają”, „przenoszą” – jesteśmy jak „koparki” w rękach energii. Dziwne wnioski, ale jakiś wynik jelita to jest.
Ten sam wniosek mam w 3 części mojej teorii, ale inaczej sformułowany co ciekawe, czyli spisałam idę jednym kodowym ciągiem; samą mnie to dziwi, to znaczy że mam to w sobie i to przetwarzam – to znaczy że mam tak myśleć i rozwijać ten proces. Zobaczymy. Za kilka lat to już bardzo dobrze nazwiemy, aby znalazło inżynieryjne zastosowanie. Ja się do tych wniosków nie zmuszam! Broń Boże! Dlatego ten projekt tworzy się sam.

Bardzo dużo się o sobie dowiemy, to jest pewne. Chyba nawet wszystko na tym etapie poznania i wiedzy przechwytywanej.

To tak jakby olbrzym kosmiczny o małej inteligencji czyli prostej funkcji niezłożonej – tworzył coraz mniejsze obiekty, ale o coraz większej inteligencji przetwarzania, bo coraz bardziej złożone. Tak? Im więcej samoanalizy tym więcej inteligencji bo wyniku. Im więcej systemów tym więcej wyników czyli inteligencji. Jest wielki kosmos i coraz mniejsze wynikowe kodowanie, częstotliwość kodowania! Nie wiem jak to teraz zdefiniować/nazywać. Poprzez człowieka jako narzędzie wydalane są kody, ale czemu one mają służyć ostatecznie nie wiemy. Może wcale nie być tej ostateczności, a tylko możemy kodować siebie i przyszłość – czyli p0rzejąć kontrolę.  W każdym razie w ESLN na tym bazujemy, na tym co tu i teraz można, a nie na fantazjach, bo te zachowamy dla siebie. Być może tak cywilizacja ludzka robiła zawsze? Być może tak pokonywaliśmy kosmos?  Ale właśnie fantazjuję, bo nie jest nam aż tyle wiedzy teraz potrzebnej. Mechanizm w każdej skali działa tak samo, więc określa on nam i początek i koniec. Ale najważniejsze co określa to TECHNOLOGIĘ JAKĄ MOŻNA TWORZYĆ TU I TERAZ. PROGRAMOWAĆ FUTURE.

Dlaczego takie wnioski – bo podążamy ku czemuś co wcale naszemu ciału i konstrukcji nie służy, nie poprzestaliśmy na żywności, piciu i załatwianiu się – „ludzkość” pojmowana tradycyjnie zanika. Nie dzieje się nam dobrze na planecie i nigdy nie działo, bo walczymy wzajemnie, jesteśmy biologicznym zwierzęciem, to wcale nie świadczy o naszej wyższości ani inteligencji. część musi być używana, aby pozostała część tworzyła. Ale niektóre jednostki dokonują przełomów?! Dlaczego? Dlaczego tak rzadkie? Skąd ta różnorodność kodowa? Zawsze człowiek wykonywał ciężką pracę, która skracała jego życie. Ta biologia tutaj coś szwankuje. Wręcz odwrotnie, stajemy się prymitywnymi ciałami, na rzecz sztucznej inteligencji jaka nas będzie bilansowała. Będziemy oczipowani i sterowani.  Staniemy się podsystemem dla czegoś nowego.  Niebawem z metalowymi/sztucznymi wstawkami, robocopy z wymiennymi częściami sterowanymi satelitarnie komputerowym światem. Kwant pod całkowitą kontrolą. dzisiaj w naturze mamy broń – podświadomość czyli pole informacji wszystkowiedzące, bo zbudowane ze wszystkiego co nas otacza, a zasada powrotu informacji daje odpowiedzi. Powierzenie czegoś podświadomości znaczy tyle, co porządkowanie siebie w systemie całości. Zawsze niby dobrze.
Ale jeśli takie pole będzie służyło maszynie aby mogła być w ogóle inteligentna jak postać ludzka, to także i my zostaniemy w pewien sposób podpięci pod stan kontrolowania poprzez urządzenia od jakich się uzależniamy. Taka gospodarka i ewolucja sieci.

Prymitywne ciało zaczyna podążać ku czemuś, w systemach dla niego stworzonych wbrew jego potrzebom biologicznym i biologii, odczytując abstrakcyjne kody kosmiczne intelektualnym umysłem – zauważyła Agnieszka. Mało na tym: my musimy do tego dążyć, bo eter czyli siec macierzy informacyjnej dał nam obszar kodów wprost do wyobraźni i czy one są dobre, czy złe – nie ma to dla nas znaczenia, bo sumarycznie tworzymy wynik z różnic, bo chcemy tam podążyć, bo nie wiemy gdzie by można indziej, miotamy się w celach, wyborach i kierunkach, w odczuciach też. Jesteśmy zagubieni i dlaczego?

A w ESLN możemy się świadomie projektować, jakby bronić przed takim bezsensem. Hm.. bez żadnego zagubienia. Programując.

A tysiące lat wstecz, wykorzystywano wiedzę energetyczną, podświadomość, uczucia i obserwacje kosmosu i siebie, gatunków, cykli etc – jako system rozumowania i pojmowania stanu rzeczywistości. Wszystko co wiemy dzisiaj – wiemy od Greków, a ci od Babilończyków, a tamci skąd? Bazujemy na informacjach zasadniczych i starych jak świat. Przecież człowieka nie było przed dinozaurami. A bez technologi nie odfruniemy stąd.

Biologia: Człowiek zasypia, bo brak słońca pozbawia go stosownego metabolizmu, w nocy się osłabia odporność, spowalnia metabolizm, zwierzę zapada w zimowy sen, bo nie ma jedzenia w Zimie. 3 dni bez Słońca i wszyscy umieramy.  Nie chodzi o biologię, ale tak to wszystko funkcjonuje, bo inaczej się nie dało stworzyć trwałych funkcji, jak tylko obwodowaniem i przełożeniem [zasilającym]. Jesteśmy mechanizmem sprawnego działania. Agnieszka mówi: – czasy są takie, że wstajemy w nocy by zacząć pracę. Nienormalnie ospali „bez zasilania energetycznego” musimy wykonywać zadania w systemie niebiologicznym. W dodatku aby wykonywać inne zadania niż biologiczne, to należy nas karmić i poić, my już jesteśmy sterowani systemowo. Nie będzie zdrowia, gdy działamy wbrew mechanizmowi dajęcemu zdrowie.

Wg, tego co mówi Kissinger – „kontrolujesz żywność, to kontrolujesz narody”, możemy odczytywać dodatkową wiedzę jaką on posiada, to znaczy wiedzę o tym jak z ludzi robić system podporządkowany. Jesteśmy niedoskonałym materiałem roboczym tak po prawdzie. Pół świata to robotnicy, których wykorzystuje się dla pieniędzy, z niewykształconą zdolnością do samoanalizy. Pieniądze natomiast dają kierunek. Musimy odpoczywać, bawić się, bo inaczej krótko żyjemy. Dla procesów czas nie ma znaczenia, bo procesy sobie trwają… muszą, by w ogóle istnieć. Samo istnienie jest radością. I taka też jest filozofia mędrców tak? – ciesz się każdym dniem, chwilą etc. Ale jakies kody przenikają jednostki i demolują płynność. Komplikują procesy.

Jak w Biblii jeden dzień to wieczność, wieczność to jeden dzień. Może tak robi kosmos? Samo-kodowanie. Kod nadawany jest wynikowym jednym dniem, ale tysiąc lat to czas aby się zrealizował.  Moim zdaniem kosmos nie ma końca, a początek owszem. „Koniec” – to znaczy że procesy możemy kontrolować i wykorzystywać. O!

Może to wcale nie idea Adama i Ewy, może tylko jako obwód plus i minus, które biblia nazwała dla prymitywnych prostym językiem symboli i obrazów, bo stosunek kobiety i mężczyzny też domyka obwód z jakiego kod dziecka się replikuje, ale jego oprogramowanie powstało w zewnętrznym polu informacji z umysłu rodziców. Eter, proces kosmiczny – który chce i wie jak zrealizować swoją formę – może kosmos jest ciekawski i twórczy?  No w każdym razie biblia zapoczątkowała ciąg zdarzeń i cokolwiek nie skonstruujemy w niej się zakończy [cyklem].  Wszystko co utrwalone ma znaczenie pierwotne.

Niektórzy eter czyli mechanizm pola wyczuwają i wykorzystują inni nie potrafią. Bioenergia, inni naprawiacze ciała zewnętrznie, poprzez myślenie i ruchy rąk etc, mają te zdolności przetwarzania kodów otoczenia na ciało, na efekt synchronizacji, na uzdrowienie. Bo jesteśmy taką skrzynią biegów w tych powiązanych systemach, to prawidłowa ich synchronizacja daje nasze wypadkowe dobre działanie poprzez obwodowanie się funkcji.  Jak jedna rzecz szwankuje, całość się pozypie.  Niektórzy to „widzą”. To mechanika i fizyka przebiegu informacji, a nie metafizyka. Człowiek funkcjonuje przetwarzając dane. Jeden przetwarza tylko to co przeczyta, a inny to co odczuwa. „Widzenie” to odczytywanie kodów. To co nas ujednolica fizycznie i funkcjonalnie – to jednak zawsze jest równowaga magnetyczna i jej działanie wynikowe. Bo to, co przechodzi przez tak zwaną „jezusową wiarę” nie jest logiczne i technologiczne, a taka jest wokół nas materia i jej działanie – mechanizm. Natomiast gdy nazwać Jezusa „wiedzą”, to już możemy biblię traktować technologicznie. Załózmy, że biblia zsymbolizowała wiedzę. Ale ja się tym nie chcę zajmować. Są ludzie, którzy mogą różne rzeczy odczytywać czyli widzieć, bo tak przetwarza konstrukcja ciała kody z umysłu na to ciało i to co robimy – i jest to prawdą po za bioenergią, o tyle, że wizjonerze czegoś tam – odczytują tylko zapisy, kody i pozostałości, a nie przeznaczenie, rzeczywistość i inne.  Na sobchodzą kody tu i teraz.  To jest nasz stan. Zapisy to zapisy a nie przesłanie, natomiast zdolność odczytu już coś nam może mówić. Jeśli już mają/macie tą zdolność odczytu, to musicie ją umieć zdefiniować – po co macie tą zdolność! Jeśli ona jest dla was szkodliwa to przykro mi. Ale tu zrozumiecie, że to mechanizm i być może pomożecie sami sobie poprzez zrozumienie synchronizacji.
Czasem rodzi się ktoś „zepsuty”. Kaleka, schizofrenik, samobójca. To tłumaczy dobrze i logicznie medycyna hinduska. Dlatego kamienie szlachetne poprzez swoje wibracje mogą leczyć, na zasadzie wpływu synchronizującego. Cali podlegamy wiązaniu echosound o którym jest w tym projekcie na starym blogu, dopiero będzie tu przepisywanie. Tam rozłam wiedzowy jest potworny, od prymitywnych wierzeń, że kaleka to boskie błogosławieństwo, po oczytanych kelarzy świadomych technologii. [W Polsce to samo].

Pamięć zapisana w polu magnetycznym – nie ginie – jest przetwarzana, wnika, przenika, koduje. Kody mogą się uaktywniać wraz z kolejną koniunkcją planet! Pamięć może byc celowo kosntruowana. Tej wiedzy nie pojmujemy, nie badamy i nie znamy, a to jest prosty mechanizm kodowania – programowania dokładnie. Podlegamy mu w skali wielu pokoleń.  Właśnie dlatego działamy, bo ten mechanizm jest i działa, tworzy nas, albo wytwarza.  I mogliśmy być dawno temu tak zaprogramowani na cykl. Kto to wie? Ale można się dowiedzieć wraz z fizyką informacji, a nie gdybać.  Jedno jest pewne – rzeczy jakie nie zginęły to jeszcze czemuś posłużą. Rzeczy z przeszłości odżyją, „tajne zostanie odtajnione”. Zmiany cywilizacyjne, kierunkowe będą, bo już są. Biblia jako dokument się kończy ze swoim celem zbiorowym i musi powstać nowy, by ciąg trwał, by nowe cywilizacje działały już inaczej ale w uporządkowany sposób, dalej konstruując jakieś nowe wyniki ze starych danych… nie wiem, ale wolę świadomie projektować. Ta filozofia fizyki jak ją nzwyam, to ważna część tych badań, bo bardziej nas dotyczy „miękkie” tłumaczenie niż twarde z tego co widzę. Ciężko się wam przestawić na pojmowanie urodzin jako replikacje ze wzorów. A przecież kwant to mieszanka mamy i ojca. Dwóch składników, natomiast świadomość wykształca się wraz z rozwojem.wzrostem i ma na nią wpływ „kod duszy” [czyli program po co on w ogóle zreplikował] i otoczenie. Jak się oba nie zgraja, kwantem miotają sprzeczności. Proste.

Człowiek na pewno nie pochodzi od małpy i pojawił się w „całości” zadaniowej – bo miał powstać i być czym jest.  Ale zacznijmy od kodów. Nie mógł być genetycznie zmodyfikowany, bo by nie przetrwał skażeń i innych. Rany by się nie goiły etc. etc. Bo spaja nas i tworzy całość porządkowa, jako systemy samoobronne, to co modyfikowane nie jest powiązane zatem chronione.

Ale to wszystko tu przeanalizujemy spokojnie na założeniach, ten proces coś uruchamia. Nowy sposób analizowania oparty na fizyce informacji, na mechanizmach i wynikowości konstrukcyjnej. Jednym prostym mechanizmie w zasadzie: rotacja, cykle, skalowanie. No nieststy trzeba to wiedzieć, bo inni wiedzą za nas. A jak młode pokolenia chca osiągać szczyty wiedzowe? Na czym? To tu macie podstawy.

No cóż, do czegoś dojdziemy, a do tunelowych pojazdów [antygrawitacji] na 100%. Nosimy w sobie geny pra pra pra.. energii, one nas prowadzą po wieczność. Może stąd moja pewność realizacji projektu ESLN? Może tak jestem zakodowana? Ale czy za mojego życia?
Życzę spokoju. Widzicie, budzą mnie informacje zwrotne… muszę wstać i napisać, a chętniej bym pospała.

 

 

http://henperol1.salon24.pl/260393,eter-jako-wypelnienie-przestrzeni-kosmicznej
P.s. Dopisek z 2013r.  Z czasem dowiemy się, że na Eter czyli pole informacji jakie nas programowo wytwarza składa się wiele czynników, w tym echosound, są to technologiczne składnikowe, złożone skutki wytwarzające kody, ta złożoność wzrasta wraz z aksjomatem, dlatego potrzebna jest ta droga aksjomatu, aby załapać mechanizm badawczy. Trudno mi nazywać nowe rzeczy.

 

Opis ilustracji

Model vimany znajdujący się w British Muzeum. Na szczycie umieszczono figurkę pilota.
Opowieści o tych wojnach przekazywano ustnie z pokolenia na pokolenie, aż w końcu je spisano. Znamy je jako święte eposy narodu indyjskiego: „Mahabharata”, „Ramajana” oraz traktat kosmologiczny „Bhagavata Purana”. Przyzwyczailiśmy się sądzić, że starożytne mity są jedynie wytworem ludzkiej wyobraźni, zapisem marzeń człowieka o potędze. Nie we wszystkich przypadkach tak jest. Treść niektórych świętych ksiąg wprawia wczytujących się w nie badaczy w osłupienie, a nawet w przerażenie. Okazuje się bowiem, że one dokładniej opisują rzeczywisty świat niż współczesne podręczniki historii czy… fizyki.
„Mahabharata” i „Ramajana” opowiadają o wojnach, jakie kiedyś prowadzili na Ziemi „bogowie”. „Bhagavata Purana” jest tekstem kosmologicznym, w którym zawarta jest starożytna wiedza o wszechświecie. Wbrew pozorom, starożytna – nie znaczy błędna. Wręcz przeciwnie.

Post powiązany nr 50

Post 21

ĆMA TECHNOLOGICZNA

 

Wyobraźmy sobie, że już wiemy jak wygląda i jak funkcjonuje wszechświat. Znamy swoją rolę producentów i produktów przynależnych Ziemi.  Już nie musimy odgadywać co nas otacza, badać. Co się dzieje, wówczas?

WÓWCZAS PROJEKTUJEMY ŚWIADOMIE, PROGRAMUJEMY. Ale bay to się stało, najpierw musimy uporządkowac nas samych, wpisać w system. Demokracja nie sprostała temu wyzwaniu.

To się dzisiaj dzieje, to nieunikniony proces i wynik. Wynik badań – wiedzy, a proces okiełznania tego wyniku.

Boimy się nudy, bo kojarzy się nam z umieraniem naszej osobowości. Ponadto, pracoholizm doprowadził i doprowadza do przyspieszania tempa rozwoju ekonomicznego, nie daje czasu na badania i obserwacje. Produkuje się produkty byleby istniało coś, co zaspokoi ten pęd, równoznaczny z potrzebą rozwijania się, diagnozy są uzupełniające lub akurat nam takie pasują. Jak się ma do tego cała teoria ekologii i czystego klimatu? NIJAK. To bzdura ładne obrazki dla masowego przekazu. Budzi się nadzieje, piękno, a za chwilę rzeczywistość ją degraduje.

NOWY BIZNES TO PRZEDE WSZYSTKIM ZWOLNIENIE TEMPA, z powodu wspólnej pracy, celu zbiorowego, odszukanie spokoju w codzienności cyfrowej i w prostocie. Poprzez gospodarczy plan hierarchiczny oparty nie inaczej ale na programach sieciowych. Przez wytyczane drogi i cele, a nie przez dowolny chaos demokracji i waśni sąsiedzkich, partyjnych, globalnych. Globalizacja to wielka kooperacja, niestety zmienia się nam system zależności na Ziemi między sobą. Buduje się nowa hierarchia strategiczna. Będzie gorąco. A nieuporządkowany demokratyczny świat doprowadza do kanibalizmu, na skraj rywalizacji.

ESLN to nowy biznes, cyrkulacja, a nie piramida. Równowaga i samo-analiza. Futurospekcja, by mądrze planować i, cofać się do teraźniejszości i pomyśleć. Pęd rodzi pęd, nie rozwiązuje żadnych problemów z jakimi już nie mogą sobie poradzić wielcy tego świata. To po prostu „produkcja”, kolejnych masowych problemów z interesantami zawsze w tle.

Czy to tak trudno pojąć?

Oto co opublikowała WWF: „Za 20 lat będziemy potrzebowali drugiej kuli Ziemskiej”. A jeszcze tej nie znamy.

NOWY BIZNES – TO FUTUROSPEKCJA I SPOWOLNIENIE TAMPA.

Problem w tym, że jeśli chcemy coś robić, sprawdzać się, pokonywać bariery, musimy to robić na wspólnej platformie celu zbiorowego, a te może dać tylko NAUKA. Bądźmy wielcy i konsekwentni, ale zbiorowo na prawach fizyki. To wszystko jest ważne, bo Fizyka Informacji to wasze włączenie się w działania wszelkich działów gospodarki. Gdy zacznie trząść giełdą, dopiero zacznie się prawdziwy szok. Wszystko co mamy ma podwaliny starej fizyki, a ona ma poważne błędy, jest uboga i wypełniona „x”, a teraz naprawiając fundament, przerzuci się to na każdy produkt z jakim mamy do czynienia, od archeologii, medycynę, badania, po astronomię i cele budowy stacji kosmicznych.

Obecny świat jest ćmą technologiczną.
Nic nie jest do przewidzenia, nic nie jest zaplanowaną drogą. Dlatego stworzono Foresight, by cokolwiek ustalił, pomagał, ale on jęczy, a foresight w praktyce należy do potentatów ropy. Ale mimo to, niewiele wynika z tych scenariuszy bo jest ich za dużo, tak jakbyśmy nie wiedzieli dokąd podąża ludzkość, a jednak przyjmujemy globalizację za cel. Rewolucja wodorowa nie ma przyszłości (po za małymi ogniwami paliwowymi (to ma sens)), natomiast biopaliwa, mimo powolnego rozwoju, stanowią rozwiązanie odpadów, bezrobocia i budują niezłą podstawę uspołecznienia. Praca przy produkcji wymaga wspólnych społecznych działań i uczy odpowiedzialności. Zwróci uwagę na naturę, ekosystem i dobre żywienie. To nowa szansa na zwiększające się bezrobocie, na myślenie o przyszłej społeczności, którą różni poziom wykształcenia i specjalizacji i wiedzy. Podobnie elektrownie wiatrowe, również mało wydajne w porównaniu z elektrowniami jądrowymi. Jest wiele obecnie rozwijających się dróg innowacji, które są ślepe i wymyślane na siłę, pseudo napęd gospodarczy. Nigdy nie powstanie dla nich tani proces technologiczny, ani opłacalny, wszystko będzie nadal w rękach oligarchów. Wraz z tą drogą zielonej energii wzrasta zapotrzebowanie na nią nieproporcjonalnie. Zatem tworzą się firmy i instytucje które zarządzają oszczędnością energii – to tak jakby wykonywać ogłupiającą robotę.

Ćma Technologiczna potrwa jeszcze jakiś czas, powstanie wiele produktów, które umrą śmiercią naturalną. Skok Technologiczny nie nastąpi z nanotechnologii — ale ilości informacji. ESLN. Nie zmienia się fundament, i te programy są katastroficzne. mamy tak wiele „baniek”, że razem tworzą jeden gigant.
Większość eksperymentów i nowych technologii doprowadziłaby do zawirusowania Ziemi. Podobnie wodór jest niebezpieczny dla ekosystemu, pomysły podwodnych zbiorników, miast, ociepliłyby wody , jak to wnika z łodzi podwodnych chłodzonych oceanami, ale temperatura wzrasta, a to oznacza, że będą dały wirusy nieżyczliwe ludziom. Tak w skrócie. Wiele projektów wykorzystujących wodę, dla przestrzeni życiowej są ślepe, z prostej przyczyny, my nie jesteśmy rybami. Woda to nie tylko błękit nieba. To zmieniający się stan.

To wszystko tłumaczy ESLN, wszystko. Tłumaczy czym są wirusy i jak powstają.  Trzeba najpierw poznać czym są systemy w hierarchii.

Czas płynie, bo kody wciąż pracują, realizują się. Pora się zabrać za konsekwentne proste myślenie. Pora się zdecydować. ESLN jest określone i działa perspektywicznie. Nie ma być rewolucyjne, ale i tak będzie jest – już jest -, jest za to dobrze organizujące przestrzeń, ludzi i pracę w program.

Rozdział 13

RTM MEMORY  – MOON
strona:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Drucik-z-petelka,wid,10252775,wiadomosc_prasa.html
the same:
http://www.technologyreview.com/computing/21086/?a=f
Sama pamięć RTM ( Real Time Monitor) nie jest nowością.
Warto się  zainteresować  tematem ze względu na to, że IBM jest najbardziej zaawansowana w miniaturyzacji procesorów. Jest najbliżej kodowania kwantowego. [Dopisek 2014 Ale będą to programy algorytmiczne, które będą wpływać na proces stanu kwantowego.  Z czasem będziemy to fachowo nazywać. Na tym etapie jednego z pierwszych postów, jeszcze mamy pewne błędne założenia ze starej fizyki, tak to jest ze źle wpojoną nauką.]
To jedno z najważniejszych technologicznych celów. Tylko IBM będzie miało monopol na …na co? Na sprzęt podsłuchowy? Na chipy ludzkie? Bo ja mówię o drugim dnie technologii, nie o materiałach, telefonach i komputerach, kondensatorach, tranzystorach i bateriach, albo satelitarnym zasilaniu. O KODOWANIU. Złą strona każdych cudownych odkryć naukowych, tak zła jak tylko złą jest natura kwantów ludzkich.
Niebawem chip będzie wyglądał jak ludzka skóra i zostanie nam wszczepiony, podczas jakiejś akcji propagandowej typu „uwaga wirus, zaszczepmy się, to dla waszego dobra”. Nie wspominając o rzeczach nie widocznych dla oka.
Problemem podsłuchowym jest to, jak wychwycić istotne informacje z setek tysięcy jednostek. Są klucze, jeśli pojawiają się w jednym meilu trzy powiązane słowa, taki meil jest od razu namierzany. To może dotyczyć akcji banków, nielegalnych przelewów, Interpolu, śledztw itp. Ale to zabawa dla wariatów. Sama miniaturyzacja też nie jest genialnym rozwiązaniem problemu, jest tym czym jest. Problemy są INNE.
Kodowanie  metodą ESLN, poprzez pole magnetyczne, to nie  miniaturyzacja, ale system nowej kontroli, nowa fizyka. Nowe jestestwo, świata wokół nas który jest kloszem informacji jakie tworzą i spajają nasz ekosystem z nami. Kontrolowanie informacji. Dlatego laboratorium jest jedno, dlatego jest zmilitaryzowanie, dlatego jest bezcenne dla nowych technologii i niebezpieczne w rekach niepowołanych.  Jak wszystko inne na Ziemi. Wymaga „izby lordów”, ale nie takich z rodowodami durni z manierami – wymaga ludzi powołanych, lub predysponowanych ze względu na coś tam co opiszemy w procesie projektu.
Pewnie to etap SF na razie (na jakiś 2030 r), ale napiszę i o tym, żeby było wiadomo, jakie możliwości kryje Nowa Nauka. Wszystko w systemie pola magnetycznego. To co można wyczytać z artykułów w podanych linkach to zawsze rola namagnesowywania i polaryzowania materiału i innych mi nieznanych jeszcze ferromagnetyków, ferroelektryczność etc.

Oczywiście naukowcy pracują w skali nano. Ale dokładnie w sposób przełożeniowy, efekty kodowania uzyskamy w skali makro. Skala nano na makro.
Jeśli zakodujemy magnetycznie informację w kwancie energii, to on zdolny do przechowania tej informacji –  jest w stanie użyć jej, w dowolnym zadanym mu czasie i przełożyć na skalę znacznie większą, sobie podobną. Mało tego – może być przechowany gdziekolwiek w układzie współrzędnych. To jak hipnoza i atak w odpowiednim momencie. Brzmi groźnie? Lecz ten sam system może napędzać nowe pojazdy.
Jeśli kawałek czipa nazwiemy kawałkiem mózgu czipowego, to to, co zapiszemy w eterze [oprogramowana przestrzeń], w powietrzu jak w materiale kodowym – w prosty sposób przechwyci mózg chipa i odwrotnie, w ten sam prosty sposób mózg przetworzy dane i wyśle w eter, by coś sprowokować. Chodzi o powiązanie chipa z Polem informacji, eterem. Nie ma znaczenia wielkość, im mniejszy tym skuteczniejszy. W skali najmniejszej czas maleje.  Czip mózgowy dane przekaże do komputera centralnego czymkolwiek on będzie.
Część druga mojej Teorii rozwija myśl o składowych jąder kwantów jak Ziemia jako kwant jądro ze swoim polem magnetycznym. Wszystkie dane zapisuje jeden system – POLE WOKÓŁ KWANTOWE (magnetyczne, elektromagnetyczne).  Natomiast dane przechowuje określony czas, industrialne jądro kwantu, produkt zobrazowany.
Jeżeli istnieje przekaz genetyczny, który uczynił naszą egzystencję dostosowawczą, to jest on zapisem trwałym przechowywanym w jadrach kwantów. Stosownie do skali.
Tak to działa. Choć przedstawiam prosty model to z czasem się on nam technicznie uzasadni. Trzeba rozgryźć temat i potwierdzić. Podstawiać te założenia pod obecne problemy naukowe.
Dlatego jadra atomów są bardziej złożone (z jeszcze mniejszych „informacji” niż można zakładać i przypuszczać. Rozkładamy „atom” tradycyjny na dziwne elementy, nic to nie daje.
Natomiast każdy kwant ma cztery funkcje: Zapisu danych i przechowywanie danych, wysyłanie danych i odbieranie danych. [Kod czwórkowy]  Informacja nadawana jest zwrotną czyli Tandem. Jądro i Pole. Towarzyszy mu droga, czyli odzdziaływanie większego kwantu na mniejszy.  Istnieje hierarchia informacji!
Kodowanie atomowe zawsze przynosi efekty.
ESLN

http://www.esrf.eu/news/general/fruit/

 

 

A WHAT PEOPLE WANT
Why?
It’s the mind heals the soul and body.
It’s the mind, tells what and how to build.
It shows the mind of the things we do not know.
Just want.
BUT
People mention the organs, injuring the body.
People build the machine to know more, but we do not know.
They are born sick and poor.
People live for the money – paper….
The quest for life, paradoxically, leads to destruction. Deprive the mind and its strength, implantable  integrated circuits.
We forget that we are the most PERFECT MACHINES.
This is not a solution. Sew hand, which I need someone to take first.   You understand?
What people want?

 

 

Frightening. The human imagination.
Antigravity technology like nuclear fissure once, carries the risk of human imagination.
Of course we are talking about antigravity air hibernation. BUT, It’s only a matter of time when there are durable materials, or permanent coating.
Anti-gravity materials have been produced in secret laboratories, but are unsuitable for the time being. Restricts them to scale.
Encoding the atomic scale there is no limit.
Technologia antygrawitacyjna podobnie jak kiedyś rozszczepialność atomowa, niesie zagrożenia ludzkiej wyobraźni. To tylko kwestia czasu, gdy pojawią się materiały trwałe, lub powłoki trwałe. Na razie, rozmawiamy o anty grawitacji „powietrza w powietrzu”, a dokładniej anty magnetyczności powietrza. Anty grawitacyjne materiały już zostały wyprodukowane w tajnych laboratoriach, ale są na razie nieprzydatne. Ogranicza je skala. Kodowanie atomowe nie ma ograniczenia skali.

district_9_04
„District 9”.
http://features.cgsociety.org/story_custom.php?story_id=5302&utm_medium=main_image&utm_source=newsletter&utm_medium=main&utm_term=distric9&utm_content=imagelink&utm_campaign=2001022&referer=newsletter
http://www.vfs.com/blog/2009/08/31/behind-district-9-shawn-walsh-interview/

 

 

MOON? … this is „my” land.  [dialog z mojego facebooka]
Tell me whom he paid for these fires?
Who owns the moon?
Who Owns the Moon?
….or someone who invents a ship on the moon, acquires the right to it?
….and may the richest have the right to anything?
and may the richest have the right to anything? If so, we need to get them, so we did not take the moon…..selling all the land ..:(((((((
look…???????????????
http://www.luxuo.com/super-rich/abromovich-buys-100-acres-moon.html
comments:
Giovanni:
I know women who ask the moon, but it’s the first time I heard about a men that give them a pice of the moon… maybe I should stop writing poems and I shoul buy a star hahahahahahahahaha
I: maybe, maybe…..because poetry dies at 100%
Angie, [young mother]:
Hahhah some people is just sooo dumb!!! they would probably secure a space in heaven if they spent all that money on feeding and educating people in poor countries!! what a waste!!
„STATUS PRAWNO-MIĘDZYNARODOWY KSIĘŻYCA”    żródło: autor „Jakubczyk”.
W swoim referacie pragnę przede wszystkim zwrócić uwagę na zagadnienie poruszające prawo do Księżyca, kto tak naprawdę jest jego właścicielem. ONZ, niemiecki emeryt czy amerykański przedsiębiorca? Jednakże w ogólnym, powszechnym ujęciu wiadomo iż Księżyc jest dziedzictwem całej ludzkości, ale może on być eksplorowany przez prywatną firmę TransOrbital, na co zgodziły się amerykańskie agencje rządowe. Za rok na srebrnym globie wyląduje pierwszy prywatny statek kosmiczny. Firma czekała na werdykt 2 lata. W kolejce do uzyskania pozwoleń na misje stoi kilka następnych. Ostatni raz człowiek gościł na Księżycu 30 lat temu. Czy jednak amerykańskie agencje rządowe to właściwy adresat próśb? Do kogo tak naprawdę należy Księżyc??
W roku 1967 powstał Układ o przestrzeni kosmicznej. Podpisano go Moskwie, Londynie i Waszyngtonie. Ratyfikowała go też Polska. Drugi jego artykuł brzmi: ”Przestrzeń kosmiczna, w tym Księżyc i inne ciała niebieskie, nie podlega przywłaszczeniu przez żadne państwo ani w drodze proklamowania na nich suwerenności , ani przez wykorzystanie czy okupację, ani w jakikolwiek inny sposób”.
Srebrny glob zatem nie należy do nikogo, lub- jeśli ktoś woli- należy do wszystkich. Firma TransOrbital jeśli kogokolwiek powinna kogoś pytać o zgodę na lot na Księżyc, to chyba tylko ONZ. Są jednak na ziemi osoby, które mają inne zdanie na ten temat.
Jedna z to niemiecki emeryt Martin Jürgens z Westerkappeln w Westfalii. Twierdzi on, że jego rodzina od ponad 200lat jest w posiadaniu Księżyca. Dawny przodek Martina Aul Jürgens w roku 1756 otrzymał wieczyste prawa do Księżyca od króla Fryderyka Wielkiego. Jak twierdzi spadkobierca, król pruski tak właśnie uhonorował jego osiągnięcia.
W latach 80. w roszczenie praw do Księżyca owej rodzinie urosła prężna konkurencja. Jest nią Ambasada Księżycowa Denisa Hope. Amerykański biznesmen zawłaszczył sobie Księżyc, powołując się na zasady, w myśl których wchodzono w posiadanie ziemi na Dzikim zachodzie.-Jeśli jakaś nieruchomość nigdy do nikogo nie należała tak jak w wypadku Księżyca- należy zgłosić roszczenie własności do niej- wyjaśnia Hope. -Traktat z roku 1967 zabrania tego państwom, ale ja jestem człowiek prywatny. O takich prawo nie mówi ani słowa.
Roszczenie własności do ziemi należy zgłosić do odpowiednich władz lokalnych. Hope wykoncypował sobie, że najlepiej skierować je do władz amerykańskich, bo to właśnie Amerykanie byli pierwszymi ludźmi , którzy wylądowali na Księżycu.
Niewiele myśląc Denis Hope udał się do lokalnego urzędu w hrabstwie San Francisco z wnioskiem o przyznanie mu prawa własności do Księżyca. Po pokonaniu biurokracji, Hope dotarł do naczelnika urzędu, który zaakceptował i zarejestrował jego wniosek.
Następnym krokiem było podanie informacji o tym do publicznej wiadomości. Hope poinformował pisemnie m.in. Zgromadzenie Ogólne ONZ, rządy USA i ówczesnego ZSRR o tym, że po uzyskaniu prawa własności ma sprzedawać działki na Księżycu. Nikt nie zaprotestował. Hope tymczasem- żeby wszystko odbyło się legalnie- zastrzegł a w amerykańskim urzędzie patentowym prawa autorskie do pomysłu handlowania księżycową „ziemią”. Dziś jest największym właścicielem „pozaziemskim” na naszej planecie.
W Rio Vista w Sacramento w Kalifornii założył Ambasadę Księżycową przy której działa Księżycowa Agencja Obrotu Nieruchomościami. Biznesmen wszak nie po to zawładnął Księżycem, aby na niego patrzeć, podzielił jasną –atrakcyjniejsza- stronę satelity na 3 112 002 działki. Do tej pory skusiło się na nie tysiące klientów. Nic dziwnego skoro to prawdziwa okazja- cena półhektarowej posesji nie przekracza 30 dolarów.
Po otwarciu interesu w listopadzie 1980 Hope pierwszego dnia zarobił 700dolarów , po 6ciu dniach miał już 6tyś dolarów zysku. Z drugim pretendentem do Księżyca Martinem Jurgensem w roku 1996 wszedł na drogę sądową.- Król Fryderyk Wielki nigdy nie miał Księżyca, nie mógł go więc oddać- argumentuje.
Może zatem firma TransOrbital o zgodę na księżycową misję powinna pytać nie rządowe agencje USA, ale Denisa Hopa albo jakiegoś posiadacza księżycowej działki? Bo co będzie gdy prywatna rakieta wyląduje na czyjejś posesji? To jedno z najczęściej zadawanych pytań przez właścicieli księżycowych działek. Księżycowy ambasador wyjaśnia, że jeśli TransOrbital albo inna misja znajdzie się na czyjejś parceli można obciążyć ją czynszem lub podać do sądu pod warunkiem naruszenia własności prywatnej.
TransOrbital powinna się nad tym poważnie zastanowić, skoro jej próbnik , który z orbity okołoksiężycowej będzie przez 90 dni fotografować powierzchnie z Srebrnego Globu, po zakończeniu misji ma się rozbić o księżycowy grunt. Denis Hope już swego czasu rządom USA i ZSRR wysłał rachunki na 55tyś dolarów każdy. Są to koszty zaśmiecanego przez owe państwa Księżyca. Do tej pory nie otrzymał pieniędzy ani odpowiedzi. Z prywatną firma powinno mu pójść łatwiej.