Wpisy

Post 69

Dalsza ewaluacja postu 103 z bloga, i postu tutaj wcześniejszego.

tornado Ta ilustracja pomaga nam zrozumieć znaczenie spinu. SPIN to nie ruch, ale stale czytnicza postać definiująca stan informacji.  Obrazuje się to ‚ruchem’ jaki tworzy budowlę permenentnie. Skala pozwala nam to tak odebrać, ale jest to postaciowanie się.  Pole jest nośnikiem kodów. [***] Zobrazowanie kodów, daje wrażenie, że mamy do czynienia z „ruchem”. Albo odwrotnie – zależy jak badać i ku czemu badać – ruch daje zobrazowanie kodó do postaci funkcji, a ta obrazuje się w stan pozornie odbierany jako materia – o wszystkim decyduje SKALA. Im bardziej zmniejszamy skalę, tym bardziej widzimy ten czytniczy ruchomy charakter mechanizmu jaki nas konstruuje i mimo, że my się składamy [wedle starej nauki] z takich ruchomych cząstek, to ich nie dostrzegamy.  Pamiętając, że nie istnieją ‚cząstki’, są to postacie funkcji, dla ułatwienia mówimy „zobrazowanej funkcji”.

To bardzo proste, wręcz dziecinne w rozumieniu. Informacja przekazywana z początków jakie zdefiniowały ją w kosmosie – do skali tworzącej nas w najmniejszych naszych funkcjach informacyjnych, a pierwszych kosmicznych, bo to hierarchia powstawania – jest tak „szybko-pędna”, że efekt skali przełożeniowej daje obraz statyczny, stały. Pozornie stały oczywiście. I to nazwaliśmy materią bardzo błędnie. Lecz operujemy w naszej skali tym stanem właśnie, więc można mówić, że operujemy stanem materialnym. Manipulujemy nim tylko w naszej skali manipulacji naszymi własnymi narzędziami, ręce, ciało. Ale zmieniając skalę, musimy zmieniać pojęcie stanu, bo zmieniamy narzędzia. Stąd błędy naukowe i ileś tam tworzących się bez założeń tej wiedzy: „dziedzin fizyki”. Teraz trzeba by, to po prostu poukładać na fundamencie fizyki informacji.

Odkrywając właściwości światła, dostosowaliśmy inne narzędzia do obserwacji innego stanu, mikroskopy. Wtedy rodziła się fizyka kwantowa i pomieszanie z poplątaniem mechaniki klasycznej i mechaniki kwantowej, a może jeszcze czegoś innego co na siłę „dopasowywano”. Okropne pomieszanie! Fatalne w skutkach.

http://marlenawitek-esln.blogspot.com/2011/06/tornado.html  To, że posty są numerowane i mają kolejność, nie oznacza, że nie będziemy do nich powracać, ja sama pochłaniam coraz to nowe książki, aby mieć w miarę full danych do zbadania problemu jak tylko się da. To niekończąca się edukacja. Ale głownie analiza danych aby ujawniać błędy.

Dlatego młodzi fizycy zacznijcie kwestionować błędy. 

Istniejemy jako ZOBRAZOWANA FUNKCJA KOSMOSU, jej element. Wytworzona ciągiem i wynikiem przełożeniowym. Tylko tyle. Dosłownie jesteśmy tworem wirtualnym, programowym, zdefiniowanym wynikowo w jakąś postać i funkcję pełniącą rolę w całości. Oczywiście ESLN ma wynik, co jak i po co. Można nam zmienić dowolną część ciała zachowując tą samą zasadę PRZEŁOŻENIA I ZOBWODOWANIA. Możemy się modyfikować, ale trzeba znać powiązanie, ciągłość i przełożenie, w skrócie obwodowanie.  Wszystko w ESLN już jest zdefiniowane aby zacząć tworzyć nauki ścisłe.

Człowiek, to postać światła. A światło to pracująca informacja. Ileś tych informacyjnych procesów tworzy kwanty zadaniowe, nas jako całość. W uproszczeniu maksymalnym to definiuję. Obrazujemy się na bazie fundamentalnej: istnieje mechanizm tworzenia wyniku: KODOWANIE. Powstawanie definicji kierunku. Jest to mechanizm stale pracujący, by zwyczajnie istniał.  Stara nauka bazująca na tych nieszczęsnych „cząstkach materii” popełnia wciąż fatalne błędy.  „Cząstki w ruchu  żyją dłużej niż w spoczynku”  przeczytamy w książkach, ale nie ma cząstek, żadnych, jest kwantyzujące się światło pracujące, indukujący się stan istnienia, do postaci funkcji przełożeniowych, elastycznie działających bo utrzymuje ten świat kodów czytniczy stan równowagi (stąd może cała idea antyczastek, nie wiem). Nasza definicja ostateczna, dzisiejsza, została zapoczątkowana, to wciąż hierarchia wynikowa kwantyzującego się stanu, dlatego mamy „rozrastający się wszechświat”, bo trwający tylko jako postaciujący się. Pracujący, ruchomy zatem istniejący.

Tym mechanizmem założyliśmy i nazwaliśmy pracę pola magnetycznego jako nośnika kodów, bardzo elastyczny poprzez skalowanie. To dlatego elektrony ‚przeskakują” z orbit jako KODY DEFINIUJĄCE SIĘ, poprzez to, że istnieje obwodowanie programowe. One się definiują, a nie przesuwają, czy wędrują. To cykle kodowe. Nie ma w kosmosie ciągłości typu przesunięcie, linia. CIĄGŁOŚĆ istnieje jako kod pojawiający się punktowo. Tak, jak na ruchomy obraz filmowy składa się ileś klatek, punktów, dokładnie tak samo definiujemy się my. Przełożenie punkcikowa’ kodów na funkcję, potrzebowało w hierarchii innej skali przełożenia. I taka nas otacza maszyneria. Nie przesuwa się elektron, nukleon i inne drobne elementy podziału – ale DEFINIUJE niosąc informację kierunkową.  Neutrina nie „pokonują przestrzeni, przeszywając nas na wskroś”, ale tworzą daną warstwę jaka nas konstruuje, czytniczą bo przełożeniową, czynną. „Bezczasowe” powstawanie wyniku jako „przesunięcie”, czasem jest ilość tych przesunięć, aby coś się zdefiniowało, zobrazowało.

Fotony się nie ‚teleportują’, ale informacja się odtwarza tam, gdzie pojawia się kod o tym. Bo to jeden system, jednolity, bez rozumienia miejsca i czasu tak jak człowiek to pojmuje powszechnie. Tylko mając zadany kierunek definiuje się stan, bo kierunek daje wynik. Obrazujemy się permanentnie tu i teraz. Wszechświat istnieje tu i teraz. Nie „widzimy galaktyki sprzed milionów lat”. Gdyby jeden element tej przełożeniowej układanki wiążącej wynikowo całość trwającą, przestał się definiować, to dosłownie by zniknął obraz wokół nas i my.  Nie znikałby przełożeniowo, ale nagle. Jak obwód elektryczny ON/OFF. Dlatego tak sobie należy wyobrażać specyfikę tuneli dla pojazdów.

Przełożeniowo „wyczerpuje się definicja”, dlatego umieranie ma procesy przełożeniowe też, bo całość nadal istnieje konstrukcyjna, tylko podfunkcja jest czasowa {człowiek}. [I tak jest najlepiej umierać, spokojnie naturalnie]. Pozostaje po nas zapis, a potem czy zapis znika, czy nie, można gdybać. „Duchy” i procesy powtarzalne odnotowywane jako zapisy w polu magnetycznym „umarłych’ sugerują trwanie zapisów. Trwamy jako „żywi” tylko poprzez przemienianie kodowe, czyli skalowanie. To tak jak komputerowy software. Wykształcamy się czasowo jako mini programy przełożeniowe, czy funkcje. Wyłączasz i koniec, istnieje tylko na nośniku zapisów, ale obrazy pojawiają się obwodując kierunkowo informacje. Dlatego nasz wykształcony zapis, nadal gdzieś się błąka.

Dokładnie tą rzeczywistość mamy w skali najmniejszych elementów odkrytych. Gdy już nie rozbroimy próbki, teoretycznie pozostanie nam do dyspozycji SKALA KOSMOSU. Oprogramowanie tworzące definicje, czyli próbki. To także jakiś przełożeniowy stan. Ja dla ułatwienia porównuję to z tornadem. Gdyby ten komin tornada wciąż wirował, to stałby się trwałym kominem, który tworzyłyby najmniejsze cząstki poruszające się tak szybkim ruchem, że w skali przełożeniowej nie byłby on zauważalny, a siły wewnętrzne spowodowałyby to, że dotykając zewnętrznie taki komin, byłby on twardy, z kilku takich kominów przeskalowanych mamy kolejną funkcję, i nie ważne z czego jest zbudowana, tracimy to z oczu. Człowiek nie widzi i nie rozumuje, no bo jest budowlą wynikową. To łatwe zobrazowanie myślę nawet dla nowicjusza fizyki. Przecież takie tornado nie istnieje, ono powstaje z poszczególnych stanów jako definicja wynikowa. To program wynikowy i przełożenia. A my mówimy ‚trąba powietrzna”. Tak samo mówimy: „prąd elektryczny”, także zamyka to naszą percepcję i poznawanie. Koniec i katastrofa naukowa i umysłowa także. Ożywamy skrótów myślowych, z jakich nie da się przejść nagle do skali nano i jeszcze mniejszych.

Identycznie jest z nami. Tak samo jesteśmy zdefiniowani przełożeniowo w kolejnych funkcjach, jak to tornado. Ale bardzo wielo-członowych. I tu przypomnę zadziwiający czynnik kodowania i obwodowania: panopticon i synopticon, czyli nie ważne z ilu jesteś zbudowany takich członów, membran, części, podzespołów, składowych, zwij jak chcesz – kodujesz się zawsze jak jądro mające pole otoczenia. Umysł ciało, umysł koduje, ciało wykonuje. Nie czujesz tego, co się w tobie w środku dzieje, płynącej krwi, białek, nawet trawienia, nerwów etc. Chyba, że coś działa źle, jest to sygnalizator bezpieczeństwa. Istnieje kwant zadaniowy TY [nie ważne z czego zbudowany] i pole zarządzające nim. Stąd sterowanie umysłem poprzez pole to prosta technologia.

W erze programowania mamy dostęp do innej rzeczywistości, bo do innego stanu. Pokonujemy skalę. I do wewnątrz, ale jednocześnie do zewnątrz, to jest prawidłowość. I tu się dotychczasowa fizyka nie zorientowała w takim porządku. Dopiero  w ESLN jakie wprowadzając mechanizm rotacji i przełożenia, skalowania i hierarchii, wynikowości – dało się zrozumieć stan jakim my jesteśmy. Nazywa się to Fizyką Informacji, bo tworzą nas kody.  ESLN poukładało dane, ale jest jeszcze w trakcie ewaluacji, na książkę poczekacie.

Kody poruszają się na różnej skali kierunkowymi orbitami dosłownie, dlatego mogą konstruować definicje dowolne, bo same będą się konstruować w „drogę wyniku”, dlatego że istnieje hierarchia tego co nas otacza, aby tak się działo właśnie.  Dlatego to, co pomyślimy czyli zakodujemy jest powiązane z rzeczywistością jaka nas otacza i coś z tego może być wynikiem zwrotnym, albo i nie, w zależności czy umiemy się w tym zorientować i to rozumiemy. Czy umiemy kodować i czy mamy cierpliwość.

[***] nośnikiem kodów nie jest dokładnie pole magnetyczne, trzeba to inaczej pojąć. Jeśli zakładamy, że znajdujemy się z obrazem galaktyki w kryształowej przestrzeni kosmosu, to echosound w tym krysztale powoduje drganie, które odbite czy zorientowane, ewoluowało dalej w definiowanie „rozgrzewanego” stanu, punktu pierwszego. Powstał pierwszy kod kierunkowy z różnicy potencjałów, STYKU, czyli że mamy naszą przyczynę i skutek.

Szanowni, to tylko założenie pomocnicze i co zabawniejsze, ono może być każdym innym obrazem założeniowym, dowolnym, jakie tylko pomoże wam coś konstruować. Jest to zawsze nieskończoność. Ja akurat potrzebowałam wyników, dla których poczyniłam takie założenia. Idealnie się sprawdzają, ale za 100 lat będziemy inaczej postrzegać „kosmos” i inne cele zbudujemy w innym otoczeniu, czy skali, nie wiem. Chodzi o to, aby zdefiniować przyczynowość jaka daje wtórność. I zatem realizować cel jaki sobie zaprojektujemy. Tak? Jem, wydalam, wdech, wydech, doświadczam, myślę, funkcjonuję, wyłączam się na noc, i tak w nieskończoność, różne systemy przełożeniowe, różnie sprzężeniem zwrotnym nas tworzą i zasilają, to jest „życiem”. Bo jeśli mamy kodujący się charakter rzeczywistości, to KODY muszą w sposób sprzężenia zwrotnego pracować na nas samych. Tak się dzieje od zarania znanych nam dziejów w zdarzeniach ludzkich, i ten sam mechanizm znajduje się w „cząstkach”. Jesteśmy przeskalowanym wynikiem mechaniki. Ale różną funkcją poprzez złożoność programową.

Ktoś miał wizję miast wiszących, samolotów, technologii jakie powstać mogły dopiero wtenczas, gdy powstać musiały czynniki wspomagając realizację celu. Dlatego człowiek to kwant przerobowy, nosiciele i inicjatorzy, realizujemy pierwsze kody. Jakie, to się nie dowiemy, ale możemy wykorzystywać dokładnie ten sam mechanizm! Chcąc mieć tort, trzeba składników na warstwy, a składniki znów nie tworzą się z niczego, wszystko powstaje z cykli samo-uczących do zadań przewidzianych – przełożeniowo zasilających.

Poprzez obwodowanie i definiowanie się kodów, możemy zaczynać w dowolnym momencie jakieś projekty. Czy to niepiękne? To potwierdzą eksperymenty myślowe, zawarte w książkach Murphiego, Mulforda, i innych tego typu obserwatorach jakim dziękujcie za te książki.

Na ilustracjach ręcznie wykonanych z postu 103 bloga, pamiętam że właśnie starałam się uchwycić ten przełożeniowy charakter budowania świata widzialnego, ale jeszcze wtedy tkwiłam w „materii”, nie umiałam definiować na błędach starej fizyki, tego co czułam i odczytywałam, a dzisiaj już wiem że to efekt definiowania się kodów, że na nic nam wiedza o „mięsie”, gdy chcemy się dostosować do nowych warunków. Tu rządzi mechanizm jaki tworzy nasz umysł i nas jako odbiorniki i przekaźniki. Że mechanizm pozyskiwania wiedzy, czyli odpowiedzi jakie tworzymy – nie tkwią w nas, ale w informacjach zwrotnych, w mechanizmie jaki nas prowadzi, kody pracują na naszą korzyść. I jeśli chcemy się oderwać od Ziemi lotami kosmicznymi, technologiami antygrawitacyjnymi bezpaliwowo, przenieść czy zmodyfikować – to początkiem sukcesu jest zdefiniowanie celu. To właśnie ten ESLN-owski „eksperyment myślowy” zrobił i zwrotnie dochodzimy do nowych technologii, ale najpierw wyprostowaliśmy błędy. Na tym to polega. To dlatego w chwili obecnej ESLN zdefiniowało „zagadki wszechświata” tworząc założenia. To wystarczyło.

 

http://zalukaj.tv/zalukaj-film/8745/wehikul_czasu_the_time_machine_1960_.html
Bohater z czasów wiktoriańskich odbywa podróż w przyszłość, gdzie odkrywa, że gatunek ludzki dzieli się na dwie rasy – ludzi dobrych i kanibali żyjących pod ziemią. A jego maszyna przenosząca w czasie zostaje skradziona.

W 1960 roku powstał film, który właśnie oglądam. Dostarcza mi wielu wskazówek o wynikowym rozwoju czy tworzeniu się cywilizacji, a raczej o tym jak KWANTY REALIZUJĄ OPROGRAMOWANIE WYNIKOWE. Podążamy niewolniczo za kodami, nieświadomi że je realizujemy wynikowo. Historia się powtarza, bo kody się tak kształtowały wynikowo. Pole magnetyczne zachowuje i odtwarza w cyklach kody, samo doskonaląc, lub nie mając zmiennego otoczenia – odtwarzając.

My nie umiejąc ich definiować w skali jaka nas kształtuje, nie wpływamy na nasz los. Kody potrafią więzić, gdy nie jesteśmy ich świadomi. Bo znajdują się w powtarzalnej konstrukcji czytniczego pola magnetycznego. Idziemy wynikowo do kanibalizmu jaki jest wzorem następstw NIEWIEDZY o sobie. Kodowanie to przywilej niewielu.  Ten film, to idealny „znak”. To proroctwo. Kody jakie odebrał człowiek umysł przetworzył na przekaz. To samo robię ja w ESLN.  Odczytuję i spisuję.

Nie da się podróżować w czasie, bo stan definiuje się ‚tu i teraz’, właśnie poprzez skalowanie stan nasz może być ‚ruchomy”. Temu nie da się zaprzeczyć, to przecież potwierdza technologia, do tego nie trzeba eksperymentów w laboratorium, ale samego siebie. To, że przed chwilą czytałeś nagłówek tego posta, to nie „przeszłość”, ani żadna inna abstrakcja nie dająca się „zmierzyć’, ale pozostały zapis kodowy jaki cię zdefiniował, jaki odnajdziesz w najmniejszych jądrach, cząstkach elementarnych i wciąż definiuje, jesteś aktywny na zmienne pole otoczenia, definiujesz się na bieżąco! Ale poprzez skalę i hierarchię, jedne z twoich podzespołów definiują się na bazie informacji zwrotnej bardzo szybko (częstotliwości czy wibracje), a ty jako przełożeniowy wielki twór złożony, nieco wolniej. I to jest algorytm. Cas jest obliczalny poprzez ilość systemów jakie cię kodowo obrazują. Stąd tworzymy „Muzykę”.

images1No i wciągnął mnie film. Dzisiaj technologia to programowanie zasobów ziemskich – cokolwiek przez to zrozumiecie. Ale zawsze będzie PROGRAMUJĄCY – KTO?  Takie się stworzyły czasy, użytkowników internetu i programów jakich platformą jest IBM, Microsoft, CIA, i inne organizacje o jakich nie wiem.

Tu nie tworzymy fizyki informacji, ale skład rządu globalnych programistów.  A jeśli gospodarka na fundamencie fizyki informacji nie wzrośnie, to opanowywanie umysłów technologiami będzie jedynym celem gospodarki. Tak, jak zagłuszycie być może informacje ESLN, tak samo zagłuszycie rzeczywistość, a potem programista powie „ja mówiłem, ale wy nie słuchaliście, więc służycie nam na własne życzenie”.

Przecież TTIP to kolejny ciąg wynikowy spowodowany tymi nowymi narzędziami i sytuacją problemową w gospodarce, niemożnością wyjścia w kosmos gospodarczo.

Wszystko jest procesem wynikowym na bazie zdobyczy technologicznych, jak zatem można się nimi nie interesować? Fizyka Informacji to projekt wyrównujący tą GRĘ. Zresztą korzystny dla obu stron, bo Ziemia robi się mała, brzydka i zanieczyszczana – i co dalej? Raj? Przecież umieramy tu gdzie nasz zapis powstaje i nas konstruuje… umysł jest zapisem wiecznym. NASZA POSTAĆ TO DEFINICJA STANU.

Wehikułu czasu nie skonstruujemy, [bo i po co, w jakie czasy?] To bzdury – ale przeniesienie i programowanie, owszem, to się da. Widzicie różnicę pomiędzy biedą myślową, a bogactwem wyobraźni czyli inicjatorami procesów?  Dlatego przewagę mają ci, którzy mają ogromną wyobraźnię bez granic, a reszta jest resztą. Ale też ta wyobraźnia pchnęła nas na złe tory myślenia o „wieloświatach”, do niczego nie przydatnej coraz bardziej zagmatwanej i komplikującej, a nie wyjaśniającej wiedzy i bardzo fikcyjnej, podobnie jak fikcyjny jest „Bóg” jako wizja, a nie odczuliśmy że pewne zasady postępowania opisane w księgach, dają fizyczne efekty zwrotne. Osobiście szlak by mnie trafił jakbym wzięła się za naukę, czy badania na starych założeniach, elementach etc i latami nie uzyskała odpowiedzi, a w takim stanie są lobbysci fizycy! Do końca życia tkwią w błędach nie zmieniając założeń, bo im nie wolno! Czy ta sytuacja nie przemówiła do nich, że wciąż pracują na błędach założeniowych?  Nie zmusiła do innego wysiłku? My już mamy rozwiązanie „zagadki kota” banalnie banalnej. Kierunkowość kodowania jaką PROGRAMUJEMY.  Ja jako architekt, mogę porzucić błędne tory myślowe i odpuszczać, by znajdywać nowe, tak aby zrealizować wizje. Tak też robiłam w tym projekcie, dlatego sama mogę wyeliminować własne błędy, tego was uczę. CEL definiuje odpowiedzi. Prosty eksperyment, ciekawość i ‚oczytanie”.

Pogrążyliśmy się poprzez stare lobby fizyków w nieistniejącej wiedzy fantaztyczno-naukowej, zamiast trzymać się faktów naszej teraźniejszości i funkcjonowania gdzie żądzą nami maszyny i programy użytkowania. Faktów adaptujących nas, czy nawet łączących nas z systemem całkiem nowym, cyfrowym. Przecież wiadomość, że usterka jednego komputera pogrąża świat w kryzysie jest strasznym newsem, uzależnieniem od czego? Jakiemu systemowi jesteśmy podporządkowani i narażeni na straty?

Inicjowanie nowych kodów, inicjuje nową rzeczywistość, jest ciągiem kierunkowym. Jeden kwant „myślący inaczej” niż masy społeczne może zmienić świat i trajektorię procesów! To byli i nadal będą ludzie. Stare fundamenty należy dla własnego samo-bezpieczeństwa zburzyć i postawić nowe! Panowie lobbyści!  http://www.courrierinternational.com/article/2014/08/25/suivis-a-la-trace-partout-dans-le-monde  Oto co się dzieje, co serwujecie dzieciom?

Podążacie pierwszymi błędami założeniowymi, tworzycie złą wynikowość w małym ułamku dotyczącą nas. To zmianę założeń budowanych do realizacji celu wymusił ten projekt, macie tu słowo po słowie udokumentowane. Nie tworzymy w ESLN już żadnych pytań, ale informacja zwrotna tworzy ODPOWIEDZI! Nie mamy ‚zagadek wszechświata’ mamy odpowiedzi, wznieść trzeba kierunkową nową gospodarkę. To cała robota.

Wyobraźnia to nowe kody dające wynikowanie, informacja nadawana tworzy reakcję zwrotną w obiegu pola magnetycznego wiążącego funkcje. Kodowanie musi istnieć by trwać, bo nasze stany nie są wieczne, przeistaczają się zatem. Ot co. Nowe daje budowę, stare daje autodestrukcję. Nie opanowaliśmy symbiozy i równowagi jako gatunek, bo może tego w programie kosmicznym wcale nie ma. Ale nowe’ musi mieć oparcie konstrukcyjne w założeniach jakie można na sobie samym zbadać i adaptować, to nie może być tylko fikcyjna nauka i wynik liczb. Liczbami stworzono fikcyjną gospodarkę, jaka nas pogrąża dzisiaj. Manipulacje i oszustwa. Trzeba fizyką zając się nie matematycznie – ale umysłowo. Matematyka ma być wynikiem, jaki już tylko wykorzystamy w kodowaniu, czyli w gospodarce, bez niewiadomych. Tak to wyszło w tym projekcie.
Po prostu inne spojrzenie, nowi naukowcy. Dzisiejsza rzeczywistość nowo urodzonych.

original_model02

Post 08

PRZYSZŁOŚĆ CYWILIZACYJNA, NIE KULTUROWA…
Bardzo długo szukałam sensu dla moich pewnych działań, związanych z ESLN, które podjęłam eksperymentalnie na bazie informacji zwrotnych, nowych, dziwnych i sensacyjnych. Uzasadnienia dlaczego coś prowadzi mnie w kierunku technologii jako podstawy sensu funkcjonowania i dlaczego od dziecka frapowało mnie pojęcie skali. Taką „kurę domową”.  Fascynacja fizycznością i skalą przede wszystkim, naprowadzała mnie na coś, czego jako dziecko nie mogłam rozumieć. Nie zakupy, nie przedmioty, nie ciuchy, nie świat doczesny, nie konsumpcjonizm, ale filozofia, wiedza, zgłębianie nauk – ale projekt/program stanowiący „lepszą” rzeczywistość, poukładaną na uniwersalnych zasadach jakie nas spajają, globalizujemy się i tych zasad na kanwie technologii i fizyki nie ma, to bardzo źle.  I aby to odkryć musiałam przejść długą drogę i podjąć to wyzwanie.

Wspomagając się czytam wiele, słucham ludzi, współpracuję i konsultuję projekt. Polacy są świetni gdy nie skupiają się na sobie, a zaczynają tworzyć i słuchać.

I znów znaki: wspaniały artykuł ze specjalnego wydania Polityki „Przyszłość czy ludzkość ma powody do optymizmu?” Andrzeja Wróblewskiego i dzisiejsza rozmowa z Prezesem Adamem Szatkowskim (Nanonet) na temat biznesu. Owocem tych konfrontacji jest refleksja w tym artykule. Podkreślę, że analizy autora artykułu są najważniejszym obecnie czynnikiem w planowaniu. „Wizjonerstwo oparte na postrzeganiu zmiany skali (informacji) w jakiej zaczął funkcjonować człowiek na Ziemi, rzutuje na kierunek rozwoju cywilizacji”.

Nie chodzi już o sam dostęp do informacji, ale o mnogość informacji jakie przerabiamy i z tych informacji tworzymy produkt gospodarczej wymiany handlowej, zarządzanie nimi i wiedzę jaką może każdy przyswoić jeśli zechce. Tak czy owak zaczną one być porządkowane!  I to systemem sztucznej inteligencji. Tu się kształtuje platforma fizyki informacji i naturalnych zasad w jakich funkcjonują informacje jakie nas budują, nasze ciała i umysł. To wszystko będzie kiedyś obliczalną konstrukcją!

Wiedza o samym sobie, o tym jak funkcjonujemy jako zespół i jako jednostka, nosiciel albo inicjator – coś co daje poczucie bezpieczeństwa – nauka. Program/Projekt.

ESLN już na samym początku założyło łączenie wiedzy i działu metafizycznego z fundamentalna namacalną fizyką. Wszystko to wydawało mi się nierozerwalne i wytłumaczalne, a jednak traktowane błędnie obecną naukową aurą. Oddzielanie religii od nauki, a przecież dowiemy się, że jest to ta sama zasada działania mechanizmu, ale podana inaczej poprzez kulturę. Od dziecka w szkołach fizyka nic nie wyjaśniała, nie współgrała z umysłem otwartym i sięgającym nieograniczonej przestrzeni. Nie wolno mi było tworzyć własnych wizji. Nauczyciel karcił.

W miarę poznawania materii, która mnie interesowała zobaczyłam, że interesuje to wielu, bardzo wielu ludzi w świecie wykraczającym po za „domowy” horyzont. Przez zinstytucjonalizowane życie w kulturowych i politycznych strukturach opartych na wierze – wielu uczonych ukrywało bezcenne odczucia i doświadczenia, obserwacje i własne badania, pod presją wyśmiania, wykluczenia lub nawet ukarania. Okazuje się dzisiaj, że to właśnie te wykluczone jednostki ze środowisk naukowych mają najwięcej wiedzy potrzebnej nanotechnologiom i kodowaniu kwantowemu. Czy to strach lobbystów przed przegraną, czy rzeczywiste ich ograniczenie umysłów, nieotwartych na nowe informacje? Czy nowe informacje nie były rozumiane?

Dzisiaj czasy zmieniły się (w tym kontekście) na wielką korzyść. Poszukujemy pieniędzy i odblokowania dla rozwoju technologii. Fizyka Informacji staje się koniecznością. Kraje jak USA wręcz domagają się wizjonerów. Osoby o wykraczającym odczuwaniu i wizjonerstwie są bezcennym darem dla Nowej Nauki. Nie chodzi o to, by prowadzić martwe eksperymenty w laboratorium tworząc ofiary, ale wiedzieć jakie działania dają efekty. To zmieni całkowicie Fizyka Informacji.  Częścią takiego poziomu badań jest metoda odczuwania otaczającej materii poprzez eksperymenty myślowe i siebie samych. Dla mniej zdolnych będą założenia. Miniaturyzacja to „dotykanie” cywilizacji atomowego świata i adaptowanie go w nasze „ludzkie” życie, wyciąganie stamtąd. To trzeba czuć, foton reaguje na nasze myślenie. To wymaga nowej fizyki, stosunku skali do skali.

A tu wciąż straszne błędy starej fizyki. Fizyk jest tyle ile sanów skorelowanych względem siebie, ale wszystkie stany to skala informacji tworzącej dostosowane funkcje do otoczenia.  Manipulujemy funkcjami i otoczeniem ale fizyki nie ma! Tragedia niewiedzy.

To, że „masz w rękach foton” znaczy tyle, że sterujesz systemem  w skali fotonów jaki sam ciebie tworzy, dotykasz go i w nim grzebiesz – dostarczasz mu nowych informacji o sobie samym, twoje myśli w ten system przenikają i go kodują. Ale z niego jesteś zbudowany! To cały objętościowy system z jakiego musiałeś hierarchicznie powstać. Dowiemy się tutaj o tym wyglądzie hierarchi jaka sprawia przełożenie funkcji jaką nazywamy „życiem”.  Wszystko funkcjonuje ale podlega mniej zaawansowanej hierarchii i innemu przełożeniu. Natura steruje wszystkim obwodowo. Wszystko „żyje”, ale ma inną funkcję zadaniową.

Zeskanowany artykuł:
http://img242.imageshack.us/i/przyszooptymizm.jpg/

skanuj0001

A tutaj coś dla przeciwników nanotechnologii, również dotyczy przyszłości. Konkluzja jest jedna i bardzo prosta (w oparciu o art A. W.) wszystko ma złe i dobre strony i tylko od naszej indywidualnej moralnej postawy (niezmiennej od stuleci) zależy wykorzystanie informacji dualistycznej. W projekcie dostanie on nazwę „Kierunku”.  Napędzają nas wynikowo kierunki, są jak fala, raz odczuwamy zło, raz dobro – nie umiemy równoważyć kierunków, bo mamy zły fundament gospodarki. A czy do tego potrzebny jest zbiorowy nakaz czy zakaz – tylko świadczy o słabości człowieka, a to z kolei prowadzi do konkluzji, że świat cybernetyczny (ten silniejszy, trwalszy) „NAS” wyprzedzić musi.

Niestety ten brak zrozumienia mechanizmy kwantowego jaki ludzie z wielkim chaosem generują, nie nadaje się dla maszyn i sztucznej inteligencji, jesli nie powstanie platforma fizyki informacji, będzie kanibalistyczna masa samo-destrukcyjna. Głupota – jednym słowem.

Czy to przeznaczenie rozwoju cywilizacji na Ziemi? Ba. Moim skromnym zdaniem tak i nie, bo wciąż mamy moc nad słabością i są jednostki, które to wiedzą i na tym polega cała „zabawa”. Dlatego powstało ESLN. Jest taka przepowiednia „iskra wyjdzie z Polski”, i coraz intensywniej czuję, że o to chodzi.  Skala decyduje i kierunki. Tylko Kierunek daje kontrolę nad całością, bo to jest „synchronizacja” z mechanizmem wynikowym, co aksjomat ładnie wytłumaczy cały czas kolejny trwania tego projektu i badań.

http://technoblog.gazeta.pl/blog/1,84944,6036751,Nanotechnologia_albo_wiara__Wybor_nalezy_do_Ciebie.html

 

P.s. Nie znam autora tej wielce ciekawej pracy, ale cytuję go na łamach ESLN. Zachęcam do przeczytania, tych którzy chcą stworzyć coś na wzór eliksiru młodości, lub jakiegoś cudownego aparatu pomiarowego wrażliwego na wpływy układu Planet itd. Mnie praca zainteresowała o tyle, że dowodzi słuszności teorii, że genetycznie, a zatem i ewolucyjnie ze wszystkimi emocjami i działaniami „przetrwania” posuwać się będziemy (przyszłość) ku technologii miniaturyzacyjnej i „sztucznej” – SF. Spowodowane lub uruchamiane właśnie zjawiskami zachodzącymi w Kosmosie. Całą tą zależność poznamy tutaj włąśnie poprzez kodowanie informacji i to jak się tworzą.

http://books.google.pl/books/about/Astronomia_naturalna.html?id=dh3qmgEACAAJ&redir_esc=y

http://www.energonatur.pl.pl/eu/images/stories/energonatur/astronomianaturalnavitae.pdf
http://archiwumallegro.pl/astronomia_naturalna_czesc_i_grzegorz_majda-1602149964.html
M.W.

Rozdział 46

KODOWANIE KWANTÓW; ŚWIĘTA TRÓJCA; ENCODING, TRINITY, satelitarna kontrola umysłów.

Święta trójca kodowania – święta trójca konstrukcji. Zobaczymy. [To się w początkowej fazie projektu klarowało, potem odeszłam od tematu. Zrobię jednak ewaluacyjną symulację].

To najpoważniejszy najbardziej podstawowy model budowania wszystkiego co nas otacza, gdy się posługujemy modlitwami. Konstrukcyjny unifiprogramator. Hierarchia skali.  „Boże proszę o łaskę, poprzez syna twojego Jezusa, w Duchu Świętym”. Raz dwa i trzy. W budownictwie jest to model podstawowy konstrukcyjny, gwarantują stabilność na ściskanie i rozciąganie. Stabilność kierunkową w płaszczyźnie. [?]

Stara kultura to inne wyobrażenia o mechanizmach, a dzisiejsza kultura może ująć to technicznie: „Proszę o informację poprzez naukę i świadomość jaką mam, o tym że pole informacji [pole magnetyczne] pracuje na moją korzyść”. Informacja nadawana umysłem, zawsze do nas powróci jako odpowiedź, pod warunkiem, że jest dobrze zaprojektowana. Kodowania trzeba się uczyć i dokładnie analogicznie mamy te lekcje w Biblii. To dopiero interesujące. Ciągniemy wciąż pierwsze kody, najprostsze konstrukcyjne, napędzające proces. ‚Jezus’ może obrazować ‚naukę i wiedzę’, Bóg obrazuje cel i kiedynek, a duch święty to mechanizm rotacji informacji jakie do nas powracają – otoczenie. Mamy trzy składnikową podstawę by kodować.

Informacja zawsze jest generowana z jądra i powraca z obiegu do jądra, w ten sposób je tworzy w otoczeniu, przecież nie w próżni.  Tworzy jego inteligencję jak się ma kształtować w otoczeniu, zachowywać w otoczeniu. To jest mechanizm inteligencji czyli powstawania: samoanaliza danych zmiennych. Tak wygląda pole magnetyczne i tak działa. To pole czytnicze i pracujące. Po to by trwać w ogóle, by istnieć, być. By stan się definiował.

Biblia i dokumenty z których powstała, sam fakt, że przetrwał ten zapis po to, by nam coś przekazać, jest poważnym kodem w zasadzie. Pamięć zachowana, ale w postaci zapisów sprowadzonych do formy księgi. Dzisiaj tą pamięć mamy na nośnikach, tak samo przyświeca nam cel dla potomnych. Nawet dla ufoludków wysłaliśmy zapisy w kosmos. Zatem dawno temu powstała wiedza obserwacyjna, spisana i dotrwała do dzisiaj.

Najmniejszy kwant energii ma wokół grawitację wynikającą z zakodowanej przynależności do większego Kwantu(*) i własne Pole Magnetyczne, on posiada inteligencję, zachowanie względem otoczenia. Jest to produkt w otoczeniu. Ktoś kiedyś zrobił najprawdopodobniejszy model przestrzenny takiego Pola i produktu zarazem, (nie pamiętam gdzie to znalazłam th_misto)

th_mistoJest to twórcze, dlatego prezentuję, ale obrazuje jedynie Teorię Obrotu w jakiejś wyseparowanej postaci. Klocek, ale nie całość powiązana. To wszystko w otoczeniu działa, to mechanizm skalujący, samo-tworzący się, wzrastający, twórczy i wynikowy.  Raczej nie jest to forma zamknięta jak perpetuum mobile, bo coś ją jednak z zewnątrz napędza, dlatego jest i ewoluuje,  funkcje stają się coraz bardziej złożone. Inaczej nic by nie powstawało, nie generowałoby się „nowe”.  Dlatego aksjomat zaczął bazować na CIĄGŁOŚCI WYNIKOWEJ. Ukazał nam się gigantyczny organizm bilansujący zasoby. Wszystko co w tym organizmie powstaje, uczestniczy wynikowo z całością.

Każdy większy kwant energii ma identyczną budowę programową trzech funkcji: Cały kosmos, czy otoczenie po za kwantem jakie jest kierunkującym nadrzędnie, Pole Magnetyczne wokół kwantu np. ziemskiego czyli program zarządzający produktem i jądro jako sam produkt, „klocuszek” przełożeniowy. Jądrem jesteśmy także my z umysłem jakim nadajemy kody, tworzymy i definiujemy pragnienia, obrazy, a rękami wykonujemy te zadaniowe programy itd.  (Jądro przyjmujemy jako umowną nazwę ‚obrazu”, „materii”, zagęszczenia danych, wyniku jaki buduje się z pola informacji, a tym polem zarządza hierarchia kosmiczna).

ESLN nie widzi nic więcej, te trzy założenia wystarczą dosłownie do wszystkiego! Fenomen, gdy skupimy się na tworzeniu programów.

Czy to powszechnie przyjęty atom, czy to kawałek metalu, czy kawałek czegokolwiek, również kwant energii – którym jest człowiek – ma Pole Magnetyczne i Grawitację, czyli hierarchię przypisania, porządek skalującej się funkcji, której podlega i własną. SKALA PRZEŁOŻENIA, ustawienie wynikowe. Tutaj wszystko jest stanem teraźniejszym. Żaden element w kosmosie nie lata sobie luźno, ale jest danym wynikiem funkcjonującym dokładnie tam gdzie jest, bo jest powiązanym wynikiem z całością.

Każda SKALA istnieje po to, aby utrzymać zmiany!  Jest nośnikiem utrwalenia. Po to się skaluje! Nie istnieje coś takiego jak „czas przeszły i czas przyszły”.  Czasem przeszłym pozostaje zapis, utrwalenie w postaci obiektu pamięciowego i jego ruchu!! To ważne! Jego cykle są ważne!  Wtedy ten cykl podtrzymuje inne, kolejne na nim wytwarzane. Tu trzeba niebanalnej wyobraźni, ale na pewną są mózgi jakie to zobaczą, a blog to opisuje w kolejnych postach, bo to wyprowadził z założeń: Cykl reprezentuje zapis jaki wiąże, daje wynik, służy utrzymaniu konstrukcji. [Mniejsze więcej cykli, większe to 1 cykl w skali]. W kosmosie nie istnieje nic trwałego, stąd to skalowanie, by utrwalały się dane tworzące wyniki.

Im mniejsze nasze składowe tym większy spin odniesienia i częstsza ich cykliczność odtwarzania, im większe elementy po za Ziemią, tym obrót wydaje się wolniejszy, cykl rzadszy w stosunku do mniejszych. te wibracje się synchronizują. Taka inercja, aby kody realizując się, trwały! 

*** Cykl kwantu człowieka, to ileś miliardów cykli reperującego się DNA, miliony odradzających się i wymieniających komórek, potem mamy oddechy i wszystko to, są cykle pamięciowe. Biolodzy to lepiej uszczegółowią. To taka konstrukcja przełożeniowa, zsynchronizowanych częstotliwości. Na jeden wielki konstrukt składa się wiele mniejszych trybików, podzespołów grających własną „melodię”. Każdy ma swoją autonomię pamięci i wzorów. Dokładniej to będziemy wyprowadzać w trakcie procesu ESLN.

Jeśli to do kogoś nie przemawia, to zobaczmy konstelację gwiazd, która z Ziemi jest obiektem, natomiast gdy do niej dotrzemy, nie zobaczymy obiektu, ale pojedyncze ogromne elementy z własnymi pod elementami, nie mielibyśmy pojęcia czym to wszystko jest.  Nagle się tam znajdując, nazwalibyśmy to tak jak odbieramy. Co jest czym, zależy tylko od punktu odniesienia jaki nadamy sprawie, czy problemowi. Taka sama jest dzisiejsza fizyka i nauka, od podstaw bazuje na złym założeniu. Nagle mamy nowy element i dzieje się tragedia, a błędy są na siłę utrzymujące lobbystów. Czytamy dzisiaj te głupie wnioski coraz częściej: „To by oznaczało, że cała nasza dotychczasowa nauka nie jest ważna„. Byłą ważna pod cele jakie na niej osiągnięto. Koniec. Dzisiaj cele są inne, całkiem inne.

Dlatego my mamy czynić nowe założenia pod cele jakie sobie stawiamy, cele technologiczne. Dzisiaj są wizje kosmiczne, zatem jaki fundament założeniowy i konstrukcyjny ma realizować, co ma rozwiązywać problem skali i przetrwania? „Jabłko spadające z drzewa? Rozumiecie błędy podstawowe czy nie?

Dzisiaj człowieka trzeba zmodyfikować! Jest on informacją – jak ta informacja powstaje? Jak przetwarza informacje umysłowe? Jaki to mechanizm?

I tylko w ten sposób siebie samych poznajemy. Bo produkujemy wówczas odpowiedzi. Skala wszechświata nas przerasta, naszą wyobraźnię i brak pojęcia o czymkolwiek, nazywamy rzeczy bardzo umownie, tak jak kodujemy – to dlatego czynimy założenia dla potrzeb inżynieryjnych, aby patrzeć inaczej, aby znajdywać wzory do tego, aby móc patrzeć inaczej. I wszystkie, które do tej pory były w Fizyce – były i zawsze będą ułomne, te nasze ESLN owskie z czasem też się stracą na rzecz nowych i kolejnych potrzebnych pozyskanych z badań. I tak będzie się działo w nieskończoność – założenia pod to by realizować wizje i tworzyć podłoże gospodarcze.

Z założeń coś tworzymy i tak to ma funkcjonować. Myślenie, że odkrywamy wszechświat i jego skalę jest śmieszne, owszem tak to nazywamy, ale to nasza maluczkość i ograniczoność.

Ziemia to kwant energii, jest zbudowany jak wszystko inne, aż po nieskończoność kwantowych elementów jakie poruszane są melodyjnie w kosmosie. Kwant ma Pole Magnetyczne, czyli Pole zapisu definiujące jego postać w otoczeniu, wiążące go z otoczeniem, to pole go separuje autonomicznie dokładnie w tym, a nie w innym miejscu układu współrzędnych kosmosu. To produkt wynikowy całości. Nie nazywajmy kwantów „Słońcem”, „Księżycem”, „Marsem”, ale KWANTAMI INFORMACJI, i  już nasze umysły z nowymi założeniami będą inaczej pracowały! Zdolni będziemy do nowej kreatywności.

Słońce i wszystko inne, są wyseparowanymi kwantami do zadań specjalnych we własnym otoczeniu, w spinotronice i oddziałują względem siebie, generują cykle, a cykle generują utrwalenie programów dla funkcji jakie stwarzają. Zaplatają się w programator. Nasze ciało, cali my, to szereg takich funkcji wynikających z tego splotu. Z czasem dowiemy się, że cały wszechświat prawdopodobnie składa się na nas, my jesteśmy wynikiem od samego początku jego powstania. Prawdopodobnie bo czynimy tylko i aż założenia.

Wszystko wzajemnie względem siebie istnieje jako wynikowość, zależność. Skala zmienia czas tych oddziaływań. Jesteśmy zależni od Gwiazd i Planet, choć nie wiemy jakie kody niosą jak nas wiążą, a być może wątroba to Mars, a trawienie i żołądek to Słońce, jak to uczą Hindusi. Poznamy to tylko poprzez laboratorium zajmujące się systemami i kodami jakie nas tworzą.
Dlatego też – cały ziemski kwant ma przeznaczenie, jest wynikowy i trzeba to przeznaczenie programować. A nie jak dotychczas żyjemy, umieramy i figa z makiem. Bezsens sami sobie czynimy tworząc coraz głupsze filozofie, a najgorsze są pożywki dla manipulatorów.

To jest jedność, wszystko istnieje z czegoś i po coś, przyczyna i skutek, matematyczna równowaga. Po prostu z tego korzystajmy. Porządek i hierarchia. Dotyczy wszystkiego, co jest produktem informacji. To fenomen jeszcze nie odkryty! ESLN się tym zajmuje i jest to żmudna praca umysłowa. Przychodząc na świat masz wzrastać z fizyczną pewnością, że myśli się realizują, że jesteś wynikiem i sam go także tworzysz. Nie trzeba nic szukać, ale przeć naprzód.

‚Eter’ to nic innego jak pracujące inteligentne Pole Informacji wokół nas, mechanizm. Taka nazwa jak fizyczne zastosowanie, jaka skala w jakiej gmeramy.

Pole zawierające w sobie analizę wszystkiego innego wokół, większego układu i cykli kwantowych. Dlatego regulowane jest to, co my stwarzamy. To jakby systemy samoobronne z zewnątrz, czyli otoczenie w jakim jesteśmy, oddychamy, funkcjonujemy, konstruowały nas i uzdrawiały. „Powrót do zdrowia” – cóż to zdanie oznacza, prawidłowy stan? A co go zaburza? A co utrzymuje prawidłowy stan?  Klosz ziemski to składniki pozostające  w stanie równowagi, zaburzamy stan, więc zaburzamy siebie, wynik. Wszystko podlega kodom. Dlatego kody potrzebują czasu na realizację. Realizując, dają nam odczucie czasu, bo ta całość musi się analizować wzajemnie, kody się muszą dopiero wypracować. Każda nasza funkcja jest kodowana niezależnie przez systemy, od stosunku, poprzez komórkę, embrion, zarodek i tak dalej. Potem nabieramy właściwej funkcji także w kształcie. Zwykły produkt.

Jest tak w eksperymentach myślowych, że jak czegoś nie możemy otrzymać to i taka odpowiedź zwrotna do nas dotrze! Trzeba słuchać siebie, nie ulegać otoczeniu. Tu tkwi pułapka. Człowiek rodzi się wczytując własne oprogramowanie. To, co mu w duszy gra. Tego nie da się zwalczać. To jest niesamowite.  Nie ma żartów. Ktoś kto jest ubogi w kontakcie z samym sobą, zmysłami i nieumiejętnie obserwuje, albo w ogóle tego nie potrafi myśleć, nigdy nie będzie naukowcem, ani fizykiem, ani zdolnym programować w przyszłości, nie stanie się inicjatorem – jakie będzie zatem jego miejsce w systemie cyfrowej hierarchii globalizującego się świata? Ten świat musi stawać się programem, bo inaczej się pozabijamy. Cyberświat zapanuje nad nim jak nad zależnym produkcie od technologi, staniesz się żywicielem korporacji ale to ona tobą będzie sterowała poprzez sterowniki urządzeń osobistych.

A póki co, zależymy od pola informacji, jakie nas ochrania, inaczej zwanym „podświadomością”. Mechanizm ten tworzy systemy samoobronne, dzięki nim leczy rany, skóra się goi, zdrowiejemy, dostajemy ostrzeżenia, intuicję, emocje – tak to są narzędzia pola informacji. Ono nie może do nas mówić głosem, bo to mechanizm, nieludzki, czasem usłyszymy coś jak głos, ale to jest nasze własne przetwarzanie kodów. To my uczłowieczamy mechanizmy, ale czy my jesteśmy ludźmi? Zedrzyjmy skórę, i już wyglądamy jak monstra techniki. Ludzie? Jak? Przecież to jakieś potworne konstrukcje z tkanek twardych, miękkich i dziwacznych…

http://deser.pl/deser/51,111858,11471978.html?i=1

Visitors look at a preserved human body on display at an exhibition in Budapest's Vam Design Center

Wszystkie można sprowadzić do postaci skwantyzowanego światła, a nad tą kwantyzacją czuwa zewnętrzne kosmiczne w skali oprogramowanie. Proste, czytelne i wynikowe. ESLN. Hierarchia i zobwodowanie funkcji wszystko wyjaśnia.

Dzisiaj możesz urodzić się bez twarzy, bez kończyn, a egzoszkielet i chipy dostarczą tego, w co wyposażony jest wzorcowy model kwantu pod nazwą „człowieka”.  I tak samo umysł okazał się technologią danych, jakie w warstwach pola magnetycznego można modyfikować, ale za pomocą innych narzędzi.

W znaczeniu i założeniach, że przenika nas informacja jaka nas tworzy, ustawia i jaką my sami tworzymy i wiele nią powodujemy – to jest prosta logika i mechanika kodowania i wynikowania.

Separowanie zjawisk wciąż do „atomów” do jakich jeszcze obecna stara nauka nie dorobiła żadnych założeń, odsuwając mądre teorie!!!, [a najbliższa to holograficzna] – doprowadza do błędnych wniosków. Okropne błędy!  Gdyby nie fakt, że lobbyści wygadali się, że „fizyka obecna to stek bzdur i błędów, ale im nikt za rewolucję nie zapłaci” – nie powstałby projekt ESLN. Zauważcie, wciąż mamy przyczynę i skutek. Wykorzystajmy to wiążąc całość z nowym etapem w dziejach – świadomym programowaniem. Coś musi prowadzić gospodarkę przez kolejne lata, ale ta grzęźnie na tych błędach i zabawach, superwirach, fermionach i bozonach, nie potrzebnych do niczego. Od tak 70′ projekty nie rozwijają się, stają się tajne, a powinny być kanwa gospodarki społecznej.

Dlaczego w technologi otrzymamy kodowanie przez powtarzalność cykli? Bo kodowanie to ewolucja, zapis i utrwalanie w formach przełożeniowych. To wciąż czytniczy mechanizm tworzenia wyniku, zatem istnienia. To wszystko rozpiszemy. Wytłumaczymy w projekcie.

Oczywiście w skład Teorii Obrotu, wchodzi Teoria Pionu, czyli wzrostu i rozrostu, KIERUNKU, dlatego nadawana informacja „rośnie” wytworzy wynik zawsze, a rotacja nam go skaluje i zwraca, w ten sposób sami siebie utrwalamy i doskonalimy się, spełniamy f=funkcje pracy, przełożenia – sensu. Tak to działa. Pion czyli ewolucja. Pion to wzrost i rozrost, kierunek, cel zbiorowy, definicja celu i wyniku – bez tego byłaby stałość i niezmienność, to znaczy nic by nie było! Pion wymaga czasu, dlatego jest czynnikiem skalującym, czas to przełożenie tych kodów w systemie, tych funkcji dających dla nas odbiorców zawsze stan ‚tu i teraz’.

Z tego mamy wniosek, że wszystkie obiekty wzrastające w czasie, pojawiające się jako nowe nawet w kosmosie, to informacja zapisana do celów jakie sobie stawia człowiek, coś się dzieje w kosmosie o czym nie wiemy, a sami to definiujemy pośrednio jako uczestnicy przerobowi, kolejne i kolejne pokolenia – programujmy to!

Żołnierze Shaolin, mogą w myślach ulepić kulę, ona nabiera ciężaru i mamy niewidzialną kulę, ciężką.  Nie doświadczyłam choć eksperymentowałam, rzeczywiście można „ulepić plastyczną sytuację” między dłoniami. Znają siłę uderzenia, bez dotyku, jeden z postów tego projektu linkował te lekcje. Tłumaczy to nauczyciel jako obwodowanie, jakie nas tworzy, zatem nasze zasoby energii. I znów mamy rotację, widoczna fala uderzeniowa ma spiralny kształt. Bo takim wyglądem jest przełożenie stąd Teoria Rotacji.

magnetic-mechanism

Poprzez takie obwodowanie i kodowanie umysłem, mamy wpływ na umysł drugiej osoby.  Powiązanie nie tworzy się w ‚niczym’, bo ziemskie ciśnienie, pierwiastki, atmosfera, światło – to pośredniczące systemy jakie nas tworzą, scalają i separują jednocześnie do postaci autonomicznych. Każdy system scala wspólnie wiążące czytnicze pole kodów, te białe pasma na ilustracji. Umysł to narzędzie kodowania. Prowadzi nas, my ciałem specjalnie zdefiniowanym, jako urządzenia wytwarzamy obrazy umysłu, czyli pragnień. Odczyt i realizacja. Prosta mechanika napędu i przełożenia. Sterowana macierzystym zbiorem danych, bo aby urodzić się i wczytać program, to wcześniej musiał zaistnieć wynik dla takiego powstania.

Umysł może fiksować, może widzieć to co zapisane, czego wielu nie zobaczy, a będzie, z danymi jakich jesteśmy NOŚNIKAMI mogą się dziać różne rzeczy. Pole magnetyczne jak kula zapisu w postaci 3D.

Jeśli jest nadana przez nas informacja, zatem musi ona powrócić do nas, [bo jest nadana po to, aby nam służyła i nas konstruowała], to działanie funkcji, bo mamy kuliste pole mechaniki ziemskiego kwantu, samo-twórcze, [SELF-CODING] wzrostowe, z zebranymi danymi, po to właśnie żeby była informacją. Dlatego kuliste.

ŚWIAT który bada ESLN jest ekosystemem informacji jakie się tworzą i bilansują wynik, porozumiewają i za chwilę będą to dosłownie zliczać komputery!. (***)

 

Ps.
Podobnie z emocjami, jeśli życzymy komuś coś, to wraca to do Nas, życzmy zatem dobrze i szczerze. Jeśli odczuwamy coś, wraca to do nas, zatem jest od nas zależne, co do Nas powróci. Czy nie t jest w dokumencie biblijnym? Ta właśnie technologia opisana archaicznym „ludzkim” językiem dla prostego ludu, aby się synchronicował kierunkowo?

Zależne od nas jest to, co się tworzy i jak funkcjonuje. Sterowanie ludzkimi zachowaniami, są przecież tacy specjaliści – ale dlaczego nie programujemy? Znalibyśmy wówczas konsekwencje. Hola! Przed tym się dzisiaj nie da uciec, bo programowanie maszyn wymaga definicji. Tworzymy sieci. Jeśli ileś osób ma rożne cele i nadaje różne kody, to sieć jest chaosem i trudniej otrzymać zadowolenie i realizację, nie mają sensu wtedy nasze projekty sztucznej inteligencji, programy nie mają sensu po za kontrolowaniem i utrzymywaniem, ładu ale wedle widzimisię projektanta – jakiegoś człowieka, informatyka. Nie trzeba tu większej filozofii, prawda? Dlatego świat bez zbiorowego celu, dąży do niszczącego chaosu, frustracji i kanibalizmu. A brak przełożenia jakie nas konstruuje w systemie, nie zastosowane do maszyn, stworzy jakieś nieokreślone tępe monstra. To w ogóle bazuje na okropnych błędach, z dorabianą filozofią bez pokrycia.

Teoria Obrotu jest teorią Ekosystemową. Inaczej nie istnieje świat wokół Nas. Taka będzie nowa gospodarka. Stąd popłynie zysk. procesy będą się SELF – napędzały wynikowo.  Problemy jakie się będą pojawiały będą wynikiem programu KIERUNKOWEGO – CEL ZBIOROWY.  Nie może maszyna nie posiadać definicji. Człowiek jaki sam siebie nie umie zdefiniować, cap a wreszcie się zabija. Baba skupia się na facecie, facet na pracy i dziwkach, pies na sukach, babcie na wnukach, ambitny na pieniądzach jako celu i tak ciągniemy programowanie. Zacznijmy je zatem tworzyć na wyższym szczeblu, co?

Mamy narzędzie – fizykę informacji. Fundament.

Rozwój satelitów i nowych technologii kontroli musi ewoluować na fundamencie fizyki informacji. Koniec. To będzie dawało normy bezpieczeństwa.

Każdy umysł jak się dowiemy w trakcie projektu, jest złożonym z synchronizujących się warstw, każda synchronizacja jest indywidualna. Dlatego na pewnych falach można uchwycić wszystkie umysły, ale nie można programować, bo to już są algorytmy. To dlatego rodzą się pod wpływem rożnych koniunkcji planet, różni ludzie, talenty, albo zdolni inaczej zwani „magicy”. Każdy ruch planety to synchronizator.

Urządzenia techniczne jakie może manipulować umysłem, musiałoby być zbudowane z kilku urządzeń odpowiadającym pojedynczym warstwom, nadające wibracje, jakie tworzą razem algorytm. Jak tego dokonać uczy fizyka informacji tutaj, ale trzeba ustanowić NORMY BEZPIECZEŃSTWA. W tym kierunku podążamy, ale nie społecznie – te dążenia realizuje wojskowość. To błąd! Krokiem do kontroli czyli realizacji, będą prywatne satelity, nasze czipowanie, modyfikacja ludzi przez szczepionki infrastrukturę, a także pożywienie. I tak będzie. My tego nie powstrzymamy, ale możemy to świadomie programować, chronić siebie, ustawić swoją pozycję w rządzie globalnym. Tworzyć gospodarcze przepisy i normy.  Jak nie my to Chiny, jak nie Chiny to może jeszcze jakaś organizacja. Tworzyć nowy model gospodarki to działanie samoobronne i cywilizacyjne.

I tak chcąc przetrwać na planecie, jaka zaostrza klimat, w jakim gmeramy – będziemy musieli bilansować zasoby ziemskie. Chyba, że żywioły natury nas wydeletują wcześniej.

 Zmieniamy perspektywy uprzemysłowienia.

Co do ilustracji powyżej, to jeszcze wyjaśnimy ten diagram – w kodowaniu nie ma pojęcia miejsce. Istnieje stan kodowy. To wynikło z aksjomatu, jest do sprawdzenia. Kodujesz i od razu jest definicja, ona się sprzężeniem zwrotnym realizuje. Dlatego rysunki nigdy nie są i nie będą doskonałe, ale i do takiej technologii w dziejach dojdziemy – czyli do rzeczywistości najprawdopodobniej… [?] Na razie kodujmy tu i teraz.