Post 62

PRZEBUDZENIE – AWAKENING
Oglądałam Doug Wheelock’a, gdy podczas swojej 25 misji na ISS testuje zasięg radiowy.
http://www.youtube.com/watch?v=h73EYcyszf8

Czym jest głos? Kodami jakie powstają na zasadzie „Echosound”. W zasadzie powstaje ważniejsze pytanie – dlaczego słyszymy głos? Dlaczego kody powstają? Czy mogą nie powstawać?

Nie chodzi także o to, że głos słyszymy, ale chodzi o to, że słyszymy go dzięki: HIERARCHII I ZŁOŻONOŚCI SYSTEMÓW jakie tworzą otoczenie budowlę, a ta budowla tworzy przestrzenie jak „klosze”. To dlatego wnikające kody mogą się w tej budowli definiować zwrotnie, a ta cała budowla kosmiczna sprawia, że musimy definiować kody w procesie wynikowym, do tego służymy. Nic nie powstaje z niczego, człowiek to wynik do wykonania zadania – przenosi kolejne informacje jakie umysł odczytuje z macierzy. Możemy założyć, że ‚idealny głos’ można zdefiniować właśnie tym porządkiem. Ale tych systemów tworzących „ośrodek” w jakim porusza się kod nadawany, jest mnóstwo. Ośrodkiem/kloszem może być Ziemia, albo może tylko atmosfera, albo zakres sygnału, nie wiem bo tego nie badam.

Posiłkuję się książką Janusza Pieniaka:

Energia pola elektromagnetycznego [w ESLN to praca pola zapisu i wynik jako cząstka i to nazywamy tandemem] znajduje się w stanie cyklicznej wymiany energii pola magnetycznego na energię pola elektrycznego. W fali elektromagnetycznej [Kod w obiegu kierunkowym „celu”] występują jednakowe okresowe zmiany w natężenia pola w punktach przestrzeni. oddalonych od siebie o odległość, jaką pokona ta fala, w określonym czasie zwanym „okresem”. Odległość między dwoma sąsiednimi punktami przestrzeni, w których natężenie pola elektrycznego lub magnetycznego jest jednakowe, nazywamy długością fali elektromagnetycznej.  Długość fali λ jest ściśle związana z częstotliwością f , która określa liczbę drgań w ciągu sekundy wykonanych przez pole elektryczne lub magnetyczne.

Mamy tu brak podstawowej wiedzy o HIERARCHII, SKALOWANIU I OPROGRAMOWANIU. Nic dziwnego, bo nadal tkwimy w człowieku duchowym i jednocześnie mięsnym [skandal!], zamiast przyjąć oczywisty fakt, że jesteśmy definicją funkcji. Hierarchiczną, dlatego impulsy, zera i jedynki działają na nasze ‚ciało i duszę’.

fale-1 fale-2

Ten porządek informacji tworzy przestrzeń informacyjną i tego jak działa i tworzy nas jako wynik. To wszystko, co ESLN wyprowadziło jako brakujące tematy w obecnej stosowanej nauce. „Jedziemy po bandzie!” – Skoro kodowanie odbywa się powtarzalnością cykli, to znaczy, że te cykle są potrzebne pracy wynikowej, to znaczy, że coś pomiędzy tymi cyklami wzbudza „głos”, czyli wynik jaki nas uruchamia w działaniu. Nawet jeśli był chaos we wszechświecie, to twory budowały się wynikowo – dlatego mówimy o PORZĄDKU i jest on podstawą odniesienia.

Dlaczego Robinson Crusoe będąc samotnym na wyspie mówił sam do siebie? Dlaczego musiał mówić? Bo jest stworzoną maszyną, kwantem przetwarzania danych, nawet jak nie mówi, to głos definiują kody umysłu. Gdyby tego nie czynił, zwariowałby. Głos jest wynikiem użycia membran przełożeniowych. Możesz mówić umysłem i inny to usłyszy telepatycznie, ale zajmie to więcej czasu przełożeniowego. Temu właśnie służy istota membran – pokonuje czas. Czas, to ten czas, gdy kody muszą się zrealizować, dlatego’ wpadły’ na pomysł membran z jakich zbudowany jest i człowiek.

Dlatego jesteśmy tak skonstruowani, że aby przetrwać jako kantowy wynik – to musimy WYKONAĆ PRACĘ. Nasza funkcja jest programowa i na prawdę nędzna, co niektórym aż tak przeszkadza, że chcą się „odżywiać energią słońca”, albo bawią się w „ascetów” zaprzeczając swojej podstawowej funkcji. Ta funkcja musi jeść i wydalać, zasilać i budować membrany według programowego ich budowania. Żadne GMO tego nie zastąpi [chyba że…] I ta sama funkcja ma umysł pełen kodów jakie musi realizować.

W określaniu fal, ważny jest tak zwany stały odnośnik miary: prędkość światła‚.

Który staje się abstrakcją w fizyce informacji. Nie da się tego czynnika służącego matematyce wymyślonej – do niczego odnieść. Po prostu do czegoś trzeba odnieść różnorodność fal i przyjęliśmy jakiś miernik pt. „prędkość światła”. A ten czynnik w prosty sposób może się zmienić! Gadki typu „pokonano prędkość światła, i czy to możliwe”, ośmieszają naukowców. Mało na tym – można go zastąpić innym elementem odniesienia! To zależy od tego DO JAKIEJ TECHNOLOGII użyjemy nowych elementów. Do czego nam ma służyć wynik! Ponieważ mamy tylko i aż obwodującą elektryczność, więc uznaliśmy ten pęd światła za miernik stałej odniesienia. Punktem odniesienia może być cokolwiek, co nam posłuży do konstruowania w danym przedziale skali [pomiędzy systemami] nowych rzeczy. Ta prędkość światła, ten sam ZAŁOŻENIOWY BŁĄD, jaki w ogóle ma fizyka ‚klasyczna i kwantowa’ podczas, gdy fizyczności jest nieskończenie wiele, bo tyle ile systemów danych funkcji jakie nas tworzą. Manipulując skalą mamy za każdym razem jakąś nową zaobserwowaną fizyczność – bo fizyczność to zdefiniowana funkcja. Człowiek to funkcja. Fizyczność dotyczy pewnej skali jaką postrzegamy.  Dlatego ESLN uczy budowania nowych naukowych założeń pod cele jakie chce się osiągnąć. Jeśli cele będą całkiem nowe, to i założenia będą całkiem nowe.

To dlatego fizyka informacji ma przewagę w naukach! Jest platformą u podstaw tworzenia się fizyczności. Ułatwionym modelem tworzenia.

Jeszcze raz pokazuję tu najważniejszy schemat tego, jak tworzy się wszystko, co nas otacza [stąd Teoria Obrotu ESLN] i buduje obraz przełożeniowo jako postać zdefiniowana z kodów, z informacji. Człowiek jest obrazem, ale czynnym, jest funkcją, permanentnie wytwarzaną ‚tu i teraz’, obrazem utrzymywanym wg zasad konstrukcji systemów, dlatego są one samoobronne. Przeszłość to zapis, przyszłość to cecha skali jaka kody przetrzymuje.  Możemy już kodować. [A my te systemy samoobronne, nasz ‚klosz’ niszczymy bronią, różnej maści, w tym chemiczną]. Identycznie umysł i myśl jest kodem, a ciało potrafi go zobrazować w coś, co nazwiemy prawidłowo produktem zwizualizowanym***. PRZEŁOŻENIOWO. Kod orbituje w systemach, po to, by poprzez ten echosound lokacyjny tworzyć kwant [żółte jądro cząstki na ilustracji]. Kody definiują nasze „fizyczne” cząstki, jakie stanowią warstwę systemu. To wciąż nie jest ‚mięso”, ale budowla zapisująca się, wyplatająca się, z własnym spinem i kierunkiem podstawowych funkcji, czy układów wiążących hierarchię, orbity różnej skali!!! i z wypadkowym polem magnetycznym jakie z kolei służy temu, by nas wszystkich kontrolować wzajemnie – separuje, ale i wiąże. Kody jakie transmituje pole magnetyczne ostatecznie zawsze trafiają w jądro, wynik – tworząc obraz. Obraz zmieniamy poprzez pole. Zmieniając obraz majstrując przy nim, oznacza tyle co wczytać w pole nowe informacje naszych manipulacji. Ale jak się to na nas przełoży? Nie wiemy. Zaczęliśmy poznawać świat od „dupy strony”. Od wyniku: tnąc rękę, ale nie wiedząc, że nią porusza rotacja układu słonecznego, Ziemi, i wszystkich systemów jakie wiąże wypadkowe jedno wspólne pole magnetyczne. Nie zaczęliśmy od mechanizmu jaki wynik tworzy! Dopiero era XXI wieku daje nowe tło badawcze.

Warstwa systemowa podstawowa, składa się z tych kuleczek żółtych. Dlatego na przykład Grafen jest pozornie płaski, zbudowany z takich kuleczek w jednej warstwie. Jest to czyste oprogramowanie funkcji, za jakie odpowiada skala wszechświata. Przepościmy zdefiniowany „głupi” kod i uczyni nam on rysunek fali.  Ale  w naturze nie ma „głupich kodów” bo one poswatają z oprogramowania jakie definiuje nasze zadanie, zbiorowe i jednostkowe.

Największy cykl, kontroluje najmniejsze jakie mu podlegają. Bo pierwsza informacja [takie mamy złożenie w projekcie] w sposób jednolity wypełniła kryształowy wszechświat. W zasadzie stoimy w miejscu… Bo jedna duża rzecz kręci się po to, by mogły się odkręcać inne mniejsze, w ten sposób powstaje proces utrwalania i cykl. To moim zdaniem jest obliczalne. Dlatego mamy wielki ruch drogi mlecznej i małe punkcikowo jakie zaczyna rosnąć. [I tu zaczyna się spora filozofia fizyki… odwrotność…]. Tylko, że na ruch, też nie można patrzeć jako na ruch, ale wynik pracy, sposób na trwanie. W zależności co chcemy skonstruować, do czego się odnieść – to takich nazw i specyfiki skali użyjemy. To jest względne.

siatkagrafit

x

Wszechświat przeniknęła pierwsza informacja ‚Echosound’, która zaczęła w wyniku tarcia w kryształowym wszechświecie wytwarzać zjawiska tworzące przełożenie, po to, by ten kryształ przenikać. [Ten proces jest wyprowadzony w blogu]. Prędzej czy później się skończy, albo przeniesie, albo reaktywuje…

***Budowanie odbywa się dwustronnie poprzez ODCZYT, bo mamy do czynienia z mechanizmem definiowania kodów celu. Ale to dopiero jakiś kolejny proces wiedzy, po ewaluacji. Bardziej skomplikowany. To, że możemy coś „namacać” dzieje się dwustronnie. Te definiowane kody i to jak mamy je odczytywać, czyli ten proces tworzenia – dzieje się w drodze dorastania. Wykształca się. To mechaniczne wyniki, jakie nazywamy w uproszczeniu kwantyzacją. Na kwantyzację ma wpływ szereg opisywanych, bo wyprowadzonych w badaniach czynników. Tego jest sporo, a po ewaluacji może zdołam to streścić.

Ileś nieskończonych a może skończonych, tych skalujących się systemów wynikowych tworzy wszechświat i nas. Jesteśmy jako różnorodne kwanty z tej samej „substancji” wynikami algorytmów. Wynikami gry kodowej. [I to jest założenie nam potrzebne w tunelach ESLN. Skoro można tworzyć mechanizm odczytu – to można tworzyć nowe algorytmy, zatem tunele inercyjne]. Ulegamy rozkładowi po odłączeniu od systemu macierzy informacyjnego pola magnetycznego, jakie nas przesuwa i tworzy w układzie współrzędnych – czyli niczemu innemu jak ‚rozwiązaniu kodów”. Cykle kolejno się wyczerpują, ‚umieramy’, to są jakby fazy, procesy. Dlatego, że mamy obliczalny czas działania podsystemów, a ten czas kontroluje nasze nadrzędne pole magnetyczne, a to z kolei kontroluje pole układu, i w nieskończoność – otoczenie stale kontroluje wynik. Zapis raz wypracowany trwa. Być może ma trwać i czemuś służyć. Jedno takie coś jak „atom”, jak model na obrazku – w naturze nie istnieje! Możemy wyseparować to coś, do postaci „atomu” i mamy nowy klocek budowlany. Ale to byłby błędny obraz tego, z czego jesteśmy zbudowani. Bo! Droga kodowych informacji jakie nas definiują, sięga zapewne całego złożonego systemu wszechświata, wszystkich systemów jakie tworzą program wyniku, wszystkich funkcji jakie kolejno mają dać kwant zadaniowy, przełożenia, aż wreszcie naszą postać. Jedno bez drugiego nie istnieje. Po to jest ten wszechświat tym czym jest, po to, jest skalujący się, aby wielki cykl mógł zawrzeć w sobie nieskończoność małych, jakie przez to się utrwalają i stanowią nasz fundament trwałych danych, czyli cząstek elementarnych jakie są warstwami w hierarchii systemów i każdej z tej warstwy hierarchicznej można przypisać długość fali. Ta hierarchia to nie piramida, nie liniowość, ale wynikowość z towarzyszących elementów. Trudna do zdefiniowania.

Pojęcia TYMCZASOWOŚĆ, UTRWALENIE, ZAPIS – to podstawowe kwestie jakie tu trzeba poznać, idąc kolejno postami w blogu, staje się to automatyczną wiedzą, nie trzeba myśleć, wysiłek poniosłam ja jako przewodnik.

Dźwięk to nazwa umowna, bo Echosound to zdolność do definiowania się kodów. To tylko cecha funkcji do konkretnych zadań przełożeniowych. Ogólnie mamy do czynienia z echolokacją kodów, jaka służy danym celom przez dane systemy jako narzędzia, funkcje – do wynikowania. Scharakteryzujemy systemy – to scharakteryzujemy ich cechy jakimi można żonglować w laboratorium świadomie.

000000

Ułatwieniem właśnie są nasze wynalazki jak fale – które tworzą się z systemu jaki za nie odpowiada. Dlatego fala definiuje jakąś warstwę jak X-Ray promienie. W naturze nie ma fal prostych liniowo jakimi typowo się posługujemy.  Są kody jakie pokonują kształt mechanizmu według zasad konstrukcji hierarchicznej – samo-wynikowej. My konstruujemy w technologiach „kody sztuczne”. Laser, radio etc. to są sztuczne definicje. My nie używamy natury, ale definiujemy w naturze nowe rzeczy. Używamy naturalnej sieci tych systemów powiązanych, tworząc dzięki niej różnorodne nowe produkty, jak elektryczność, jak atom i grafen, etc. nie rozumiejąc co tworząc… Paradoks XXI wieku. Chip w ciele, a nadal nie ma „biblii” o tym, że człowiek to konstrukcja – funkcja – kwant, jaki można modyfikować i jaki można programować. I być może jakaś cywilizacja zrobiła to dawno temu. Lecz i tak podlegamy jednemu prawu echosound zwrotnej informacji, dlatego podświadomość działa, dlatego nie ważne, jak daleko interesujemy się przeszłością i historią – tu i teraz działamy jak kwant wynikowy i to mamy wykorzystywać, jesteśmy w pełni doskonałym narzędziem. [Już coraz mniej doskonałym w pokoleniach, bo Fukushima nas przekoduje, i dlatego trzeba poznać hierarchię aby wiedzieć jak leczyć „skażenie” czyli przeprogramowanie].

I-Am-HAARP-726918_630x210

W naturze definicja kodu powstaje nie z fali, ale z tego jak ta fala się kształtuje z nadanego kodu, jaki musi stać się algorytmem przerobionym w „wynik”. Nic nam nie da liniowa fala, w naturze jest to skalujący się „kwiatek”. Mówiąc fala, trzeba myśleć: algorytm. Smak, głos, węch to wielo-składnik „fal” i definicji powiązanych jako algorytm. Fale jakie znamy z rysunków: to są narzędzia sztucznie konstruowane przez nas, ale nie są to definicje tego jak powstajemy.  W naturze nie istnieje ten model jak na ilustracji fali. Istnieją właśnie te magnetyczne orbity wokół jąder jakie tworzą grafen, stają się coraz większe, złożone, aż budowla wygląda jak żyjątko. Na obrazku jest dosłownie narysowany ślad mechaniki kodu jaki stworzyliśmy, przeszedł od punktu a do B. Celem zdefiniowanym był „nadany sygnał”. Nie może on zdefiniować nic absolutnie po za tym, że jest to jakaś warstwa jednego systemu danej skali, czy funkcji, jaka służy konstruowaniu kolejnych.

Ważne jest to, aby rozumieć, że mamy do czynienia ze zwartą twardą przestrzenią kryształowego wszechświata, nie z próżnią, nie z miękkością. Bez spinu i pracy nie byłoby nas. Ta elastyczność jaką manipulujemy w eksperymentach, to mechanizm jaki staje się nieelastyczny w momencie, gdy łamiemy zasadę „czasu przetwarzania kodu”: otrzymamy wtedy siłę. Napotkamy na ogromny opór, bo systemy już go nie definiują. [I zaczyna się „coś za coś”]. Czytać trzeba wszystkie posty, to są tematy wyjaśnione.

Gdybyśmy skonstruowali „zaczarowany ołówek”, to mógłby z tych algorytmów po orbitach zdefiniować wzór człowieka. Ale ten wzór definiują cykle, skala, od spinu po układ słoneczny i ruch drogi mlecznej… nie ma sensu tego wzoru szukać, bo to ściętej głowy cel. Braknie życia. Ale te narzędzia takie jak fala, można wykorzystać do tworzenia własnych algorytmów, jak tunele dla pojazdu membranowego ESLN.

Kilka obrazków jakie omawiane są w trakcie procesu badawczego. Tak wyglądają nasze ścieżki jakie nas tworzą, ale jest prawo rotacji jakie mówi, że INFORMACJA NADAWANA STAJE SIĘ ZWROTNĄ. I tego się trzymajmy, to wystarczy w tej skomplikowanej wiedzy  i to jest w Biblii! Co ciekawe i nierozumiane, dlatego młode pokolenia mają nową drogę naukową, potrzebną bo życie jest krótkie, a  technologię trzeba wdrażać szybko.

_DSC2977 SPIN-BOSON-ESLN aster05-1332772972805 magnetic-mechanism

 A ta cała nowa wiedza jest nam potrzebna w podróżach kosmicznych, gdzie pokonujemy skalę przypisania, hierarchię i chcemy przetrwać.

 

Mogą nas przenikać te fale, które pokonają skalę systemu.

http://marlenawitek-esln.blogspot.com/2011/02/przebudzenie-awakening.html