Post 30

BIZNES KOŁA  – ESLN

– „To ja – kupuję kolejny domek! ”

To fraza z gry „Fortuna”. Takich modeli zbijania „szczęśliwego” kapitału na „pechu” innych graczy mamy więcej. Monopol, Eurobiznes. I w życiu bywa podobnie. Model gdy jest prosty i w 100% oddaje mechanizm rzeczywistego kapitalizmu. A przecież zaczęło się od socjalizmu w grze – dla każdego równe szanse, bank wypłaca nam te same pieniądze, bez względu na to skąd się wywodzimy, spotkaliśmy się przy tej samej grze. Grę zaczyna kilku graczy, mając ten sam kapitał początkowy. Szczęście’ ma ten gracz, któremu uda się wyrzucić tyle oczek, by zakupić jako pierwszy trzy posesje, bo dopiero wówczas, może na nich inwestować i dają jakiś konkretny pieniądz. [Ale w ESLN dowiemy się czy w ogóle przystąpić do gry, na tym polega obieg informacji, jaka informuje nas o naszej pozycji w sieci informacji. Na wygraną mamy szansę dopiero gdy jesteśmy „informacyjnie” przygotowani. To właśnie władza pola informacji, a nie nasza. Skala rządzi, ale gdy z nią współpracujemy – na prawdę wygrywamy.]

Czyli w odniesieniu do życia – trochę drogi mamy do przebycia zanim zaczniemy się bogacić.

Mając trzy posesje pada to pierwsze złowieszcze dla wielu zdanie: – „To ja kupuję domek! „. (Na każdej posesji należy postawić po cztery domki, mając 4, wymieniamy je na hotel, bo mając hotel zbijamy ogromną fortunę na graczach, którzy postawili nogę w Hotelu). To pokazuje skalę dobrej inwestycji, jak się zwraca powielona, jak szybko jest się bogatym do kwadratu, innych czyniąc niemożliwie biednymi w takim systemie ekonomicznym – amerykańskim!
Płacimy zawsze! Gdy gracz ma jedną posesję -jeszcze- to płacimy małe sumy za korzystanie, gdy są trzy, mnożymy i bulimy. Gdy gracz stawia domek, a my stawiamy w nim nogę, to zwraca się mu poniesiona inwestycja, plus wartość trzech posesji, plus koszt za użytkowanie. Czy to rozsądne? Gdy już zainwestował w Hotel – droga jedna dla nas – BANKRUCTWO i to błyskawiczne. Ale to jest ten „cudowny dreszczyk” sukcesu, dokładnie ten mechanizm.

Nie ma w grze na tyle kapitału początkowego, aby wystarczyło na dorobienie się hoteli dla wszystkich (ani też systemu kontroli finansowej – bo gra byłaby nudnym nonsensem, a naturze mamy poczucie „życia” gdy rywalizujemy), by gracz zdążył się powiedzmy, że na równi dorobić z drugim graczem, rzadko tak bywa i jest to „szczególny przypadek” – wtedy gdy jest dwóch mocnych graczy na rynku – to reszta przestaje istnieć, bo toczy się walka gigantów, to rychły koniec dla pozostałych, są po za grą, stali się niepotrzebni. Choć mogą liczyć na „chwilę spokoju” i skorzystać z nieuwagi.

Miliarderowy gracz wzbogaca się tym szybciej, im więcej jest graczy. Bo prawdopodobieństwo korzystania z jego posesji się zwiększa, tu już dla niego strat nie ma, może co najwyżej mieć pecha, bo omijać będziemy wielkim skokiem te tereny jak się wymodlimy. Aby potentat czuł satysfakcję, musi trochę zadbać o graczy i „złagodzić warunki”. Jaka radość jest z bezwzględnego dojenia innych? Szanujemy wspaniałomyslnych.
Co ciekawe tu nie ma „ryzyka”, w takim przebiegu gry, bo ryzyko szacuje się wprost z szansą bogactwa, a tu nie ma takiej zależności, panuje norma. Gracze albo będą się modlić aby nie wdepnąć, albo wdepną mając pecha, ale się z tym liczą. Tu nie istnieje „ryzyko”.  RYZYKO to termin matematyczny. [Skalowalny].

Wchodząc do gry musisz kupować i inwestować jako pierwszy ile się tylko da, podstawowe zasady są te same, „próbuj wszędzie a coś zawsze z tego będzie” lecz pod warunkiem, że zasady gry są znane. Gdy nie znamy gry i przystępujemy do niej pierwszy raz, czujemy wszędzie czyhający podstęp, z powodu przezorności gramy ostrożnie, przez co dokładniej obserwujemy swoje charaktery, zamiast skupiać się na grze. Milionerem stanie się ten, który będzie inteligentniejszym graczem.

Czy można mieć do milionera pretensje? Nie, starowaliśmy tak samo – miał po prostu więcej szczęścia niż my, udało mu się jako pierwszemu wykupić trzy posesje, więc jako pierwszy zarabiał na innych najwięcej. Każdy miał taki sam start. Teraz czy sytuacja zmieniła jego charakter, czy pozostał wciąż sobą…

Wróćmy do etapu inwestowania:

Czasem, gdy droga życia długa i mozolna, to zdarza się gracz, który już posiadanych trzech posesji razy 4, nie inwestuje w domki [???], po prostu nie ma takiego parcia, taki już jest i tyle mu wystarcza, on pieniędzy więcej nie wyda/zainwestuje –  i z taką osobą lepiej nie robić interesów, gdy chcemy budować biznes w życiu, bo on czyni rynek bardzo niebezpiecznym! Dlatego jest to złe, bo taki rynek egzystencji nie istnieje, tak nie wyrabia się PKB. Pieniądze muszą być płynne w systemie, inwestowane i zwracane, samo-napęd. Nasza gospodarka nie może się kończyć na „cesarzach”, bo reszta będzie bankrutem. Piramida powinna napędzać rynek, szczyt powinien zapewniać cyrkulację, tworząc jakby kolejne gry, gdzie „rozdaje pieniądze graczom” i powstaje nowy biznes. Świetny przykład, jak gospodarka nie oparta na cyrkulacji [biznes koła] się nie sprawdza w długim czasie.

Inaczej mają się inwestycje jak: Filtry, Elektrownie, Dworce, Restauracje. Właściciel nie budujący hoteli, ale wykupujący te właśnie, mając „zrównoważone i bezpieczne posesje”, nie pójdzie w szaleństwo, dla niego długoterminowość to podstawa funkcjonowania. Pozostali gracze hartują się, mają więcej w kieszeni i stać nas na wyrównaną rozbudowę gospodarki, gra może toczyć się długo i być interesująca, tworzy wymianę i kooperację. Aby się nie nudzić, będziemy raz bardziej ryzykować, innym razem mnie, gra się toczy do znudzenia.

Wielu graczy ma już jakieś posesje w takim scenariuszu gry, ale niektórzy nie lubią spekulacji, ani też nie mają parcia na żonglerkę nieruchomościami. Niektórzy nie ryzykują zastawu, by kupować domki, więc mają niewiele, bo często zastawiać trzeba by wszystko co się posiada. A to już bankructwo w mniemaniu. Znów brak ryzyka i gospodarka kiśnie.

To jest, pewien zrównoważony poziom potencjalnie „bezpieczny”, lecz wcale nie jest dobry w dłuższej perspektywie dla pokoleń. Nie żyjemy tylko we własnym otoczeniu jako plemię, ale tak się składa, że w życiu mamy obok siebie kolejne plansze gry. Jesteśmy pod wpływem zmiennego otoczenia. I to jest bardzo ważny czynnik jaki nigdy nie pozwoli nam na zrównoważone trwanie.  Tego uczy ESLN. Także w obliczu tego, że nie istnieje rynek stały i stabilny, bo my ludzie też nie jesteśmy stabilni, nie jesteśmy równym zasobem danych, ale ruchomym i wzrostowym. Otoczenie na nas zawsze wymusi ekspansję, przemodelowanie priorytetów, zmianę naszej gospodarki.

W jeszcze innej symulacji takiego scenariusza „równowagi” pojawia się syn socjalisty, który już jest urodzonym kapitalistą i on zaczyna dziwnie kalkulować.  Jest cierpliwy, ale szereg jego działań zmusza innych do podporządkowania. Wpływa na rzeczywistość, całym sobą. Zmienia w ten sposób otoczenie. „No dobrze, jakiś czas pobieduję, zrobię zastaw, pożyczę etc, ale przecież wystarczy jeden (przecież statystycznie gwarantowany) traf – jedna ofiara mojej posesji z zainwestowanym domkiem, podwoję majątek i cierpliwie osiągnę pozycję wpływów. Ojciec go nie powstrzyma. To dopiero hazardzista [?] I teraz dzieje się to, co się ma dziać! Kto porywa się w takiej sytuacji na widmo zysku najczęściej? Bo jest perspektywa korzystnego zysku z inwestycji, nawet zadłużonej, perspektywa rozwoju, jest adrenalina, jest cel życiowy, jest dogodna sytuacja, którą trzeba popsuć, wręcz nadarzyła się okazja, no i wręcz nie ma konkurencji, wszyscy przyspali na planszy w unormowanej rzeczywistości. Będzie chciał więcej i więcej, będzie go ciągnęło do plansz z zewnątrz. Nuda i proza go nie interesuje, bo on jest pokoleniem które nie wzrastało w rywalizacji, a czynniki muszą się uzupełnić. NIE WIDAĆ ZAGROŻEŃ – JEST BEZPIECZNIE! DZIAŁAM!

TO NIEBEZPIECZNY GRACZ!

Takich wariatów z przełomu świat ma mnóstwo. Nie widzą ryzyka jakim sami są i to kolejna skrajność. Tu skala nam się niebezpiecznie przekłada na całość świata grających. Poprzeczka się abstrakcyjnie dźwiga. Czas przybiera inne tempo.
Pozostali gracze nieco uśpienie nadal nie kalkulują, nie dostrzegają ważności takiego gracza, myślą że ma marzenia, że jest nadambitny, trochę ignorują go skupiając się na starym fundamencie, wierzą w swój bezpieczny kapitał, bezpieczne życie, patrzą na świra, nie wierzą w świra, bo „myśli dziwnie jakoś”, skoro jest dobrze, to po co „ryzykować”.  Reszta jest wciąż niedorozwinięta socjalistycznie. Jak w polisach! A potem się dziwią, że nagle świat się zmienia, nie stać ich na nic, mimo wieloletnich wpłat na „bezpieczne konto”, że nagle coś się dzieje wokół nich. Odbierają rzeczywistość ze strasznym opóźnieniem. I tak jest dzisiaj w Europie.

Zmienia się skala, to nowe ryzyko. Stabilność przestaje istnieć, bo gracze są ogromni. O „skali ryzyka” się bardzo mało mówi i pisze, nie wiem czy istnieją dobre analizy SKALI RYZYKA, albo nawet trzeba tu wymyślić jakąś inną nazwę. Skala ryzyka leży w mentalności, a nie w samej grze, leży w błędzie na jakim buduje się gospodarkę. Piramida musi być zastąpiona PRZEMIENNOŚCIĄ.

Taki gracz może nie wzbogacić się bardzo, może nie dojść do pozycji giganta, ale już i tak wyrządza wielkie szkody w mentalności, psuje grę. To najgorszy dupek w grze. Oczywiście ma do tego pełne prawo i jest to paradoks życia! Czynnik ludzki nie brany pod uwagę w ekonomicznych słupkach.

Niektóre nasze działania do jakich mamy pełne prawo wprowadzają dysfunkcję w otoczeniu. I aby działo się inaczej to musi powstać system sieci, które będą mierzyły te wskaźniki dupków. Monitorowanie przestrzenne.

Ciekawe jednak zawsze jest to podczas gier – jak EMOCJE wpływają na złe decyzje! Jak poprzez emocje dzieje się źle, zaczyna brakować równowagi, a nawet rodzą się złość, zazdrość, niesprawiedliwość i pozostałych graczy, którzy grali spokojnie. Jak nierozwijająca się edukacja nie wiąże pokoleń. Takie złe nierówne emocje właśnie wprowadził szalony gracz, któremu równowaga nie odpowiada i który nie widzi ryzyka, którego nie nadzoruje senior, mało go obchodzi coś więcej po za nim samym.

Mając doświadczenie i wiedząc o schemacie opartym na fizyce zachowań przecież, na tym że z każdej akcji mamy reakcję – można dzisiaj tworzyć eksperyment polegający na ZAPROJEKTOWANIU przestrzeni gry. Gracz wie jak się w niej poruszać, może dojść do pewnego miejsca w przestrzeni jego życia. Musi akceptować strukturę w jakiej funkcjonuje, bo jest ona wczytywana od dziecka w jego kodową konstrukcję.

Czy świat kontrolowany jest złym światem?

Ha! To mamy błąd myślowy stąd błędne pytanie – pytanie jest inne, bo problem jest inny – Ziemia to skończona przestrzeń kulista.  Przesilona i nasze funkcje są już ze wszech stron zagrożone, ograniczone i zmienia się gra na nową. Tu trzeba PRZEWARTOŚCIOWAĆ CELE.

I co dalej mamy w grze, której celem są pieniądze, a życie skupia się wokół nich? Dalej mamy na przykład poród systemów wspomagających biednych. Dam Ci kredyt, ty inwestuj. Albo kredytu udziela sam Miliarderowy gracz, albo inny Miliarderowy gracz z grupy obok. Bo przecież padną jak nie zaczniemy my żyć na kredyt. A gdy przestaniemy spłacać, to i oni zapętlili się w „fikcyjnych stratach”.  Wymyślono zatem kolejną fikcję – szkolenia jak sobie radzić z tym właśnie problemem. Ale szkolenia nie rozwiązują problemu.  Rzeczywistość ku upadłości. Obecna. Dlatego szykują się ataki na pozostałe plansze graczy.

Tak długo jak nie powstanie nowy cel zbiorowy gospodarki. Przewartościowanie pieniądza w życie, idziemy ku upadłości. I to ratunkowe działanie – odwrócenie – czyni cudowne zjawisko jakim jest Fizyka Informacji. Ale to nie jest cud – to jest wynik jaki mogła dostrzec grupa całkowicie nowych graczy!

Skąd oni się wzięli – stworzyła ich z boku sama natura. Chyba tak to trzeba zdefiniować patrząc na mnie.

—————————————————————————————————————————————————–

GRA NIE JEST DLA KAŻDEGO.

Gracz naturalny jak ESLN, nie ratuje biednych, nie karci bogatych, nie niszczy gangsterów.  Tworzy nowe sieci kontroli. W takich sieciach wszystko sprawnie się będzie bilansowało. I wielcy gracze to zrozumieją.

Mam swoje święte przykazanie jakiego nauczyła mnie obserwacja rzeczywistości: „przystępując do czegokolwiek, przystępuj do tego jak do GRY”. Ale życie na planecie się nie kończy jak gra.  Ta gra musi mieć niekończący się wynik. Będzie takim wtedy gdy rywalizacja będzie się w nieskończoność PRZEPLATAĆ. Trzeba wymyślić taki cel, który nigdy nie będzie mógł być spełniony, ale trzeba będzie go realizować. Ale o tym w trakcie tego projektu w artykułach numerowanych.
No i co jest dalej takiego sznura emocjonalnego grania, lub niegrania, nierównego podejścia do tematu gry?  No dalej jest wewnętrzny komunizm. Bo ludzie uśpieni i niepobudzeni, albo wyjelenieni, to najpierw błagają o zrozumienie, starają się przemawiać i przywołać rozsądek, a że są niesłyszalni, to chcą odsunąć się od toksycznego gracza, ale od toksyczności nie da się łatwo oswobodzić, potem już się buntują, narzekają, atakują – więc trzeba ich ubezwłasnowolnić i robi to najgorszy gracz. Tam gdzie się nie spełnił czyni substytut władzy nad resztą. Teraz wiemy dlaczego komunistyczni przywódcy są niezrównoważonymi debilami i jaki mają pobudliwy bodziec działania, a winowajcami ostatecznie jesteśmy my sami, zapewniając sobie zrównoważony dobrobyt i popadając w śpiączkę.

Więc technologia zrodziła się jako RATUNKOWA. Dzisiaj kolejny czynnik fizyki informacji ją unormuje. Jutro’ pokolenia wypełnią nowymi funkcjami sieci. Tu mamy dobre oblicze ewolucji technologicznej na Ziemi i w kierunku ludzi.  Ale tym muszą zarządzać „Bogowie” i sztuczna inteligencja.  I takich Bogów sami sobie musimy stworzyć, świadomi sytuacji, oni nad sobą i tak będą mieć macierz Pola Magnetycznego Informacji, to też ich Bóg”. Zasady będą znane dla każdego. Informacja generowana zawsze nas sprawiedliwie potraktuje, tu nie ma zmiłowania.

W biznesie koła musi istnieć technologia, cel zbiorowy i przewartościowanie rynku i bardzo dobre czasy nastaną dla dobrych zmian, a życie wieczne stanie się faktem. Do władzy naukowej dojdą ci, co mają wiedzę, co się uczą, a tym nie brakuje mądrości. Jak myślicie? Każdy król zawsze miał doradców.

Fizyka Informacji to „projekt przechwycony, odebrany” – nie jest wymyślony prze ze mnie, ale jest to odtworzenie systemowych informacji, powstaje w jakimś celu zarówno ochraniającym przed złym wykorzystanie na błędach i samodestrukcją, kanibalizmem [wszystko w aksjomacie], przed uszkodzeniami, przed nieświadomymi błędami kiepskich eksperymentów, ale też jest to na tyle niebezpieczna technologia, że wymagać będzie momentu krytycznego na Ziemi.

Czytajcie i przyłączcie się, od archiwum zaczynając, po te posty kolejne od najstarszych, zaczynam je numerować, poprawiać i na nowo analizować, trochę to potrwa, więc możecie iść numerami. Rynek to wy, każdy czytelnik jaki zostanie podłączony do sieci informacyjnej tego aksjomatu, bo mózg to potężny instrument kodowania już staje się jego twórcą. Tak to działa.

 

 

Post dodany z dnia 25 grudnia 2010:

nanopoly

NANOPOLY

Nanotechnology – How Much EH&S Research is Enough
DoD Strategic Environmental Research and Development Program Workshop, Washington, DC
David Rejeski

http://www.nanotechproject.org/process/assets/files/2743/13_nanotechnologyhowmuchehsresearchenough.pdf
29 LISTOPADA 2005

Co odkryjemy? Kalkulację. Pieniądze.

Codziennie klikasz w Pajacyka, bo dziecko nie ma co jeść. W centralach supermarketów, tony jedzenia codziennie trzeba wyrzucić. Konsumuje się jedynie łyżeczkę z całego słoika dżemu. Reszta out’ na śmietnik, magazynowanie się nie opłaca, utylizacja za droga, sprzedaży nie wolno, dać też nie. Takie procedury.

ŚWIAT PRZEWALA BILIARDY PIENIĘDZY I PRODUKTÓW – a obok chodzi niedożywione dziecko i zbiera śmieci.

ZMIENIĆ TO? KOŚCIÓŁ NIE UMIE, RZĄD NIE MOŻE… BOGATY KUPUJE KSIĘŻYC. A W S Z Y S T K I C H  W SZKOLE UCZĄ – „KROMKA CHLEBA TO ŚWIĘTOŚĆ”, A PRAWO PRZYSIĘGA NA BIBLIĘ.

To żart, który się skończy. zrost gospodarczy to wzrost przeludnienia w miastach, to spowodowało zapotrzebowanie w energię, to wytworzyło zanieczyszczenia i niepożądaną emisję CO2.. Chiny jako te sprytniejsze i najintensywniej się rozwijające przemodelowywują gospodarkę opartą na energii odnawialnej. Nie będą niczego żałować swoim obywatelom, nie ograniczą samochodów, dóbr – ale będą to kontrolować prawem odgórnie bilansowanym.  najbliższe lata są ich bezwzględnie.  Każda kolejna gospodarka po nich – będzie gorsza i upadająca. Chiny rozwijają się szybciej niż USA i Europahttp://www.bloomberg.com/dataview/2014-04-17/how-americans-die.html

KAPITALIZM NIE WIDZI CZŁOWIEKA I SAM GO ZNIEKSZTAŁCA – -NANOTECHNOLOGIA ZROBI TO DODATKOWO OD WEWNĄTRZ. ROZMAWIAMY POPRZEZ MASZYNY, DOTYKAMY MASZYN, -TERAZ I ONE BĘDĄ W NAS.   ERA NANOPOL

Dzisiaj to Polska z fizyką informacji może przyczynić się do ratowania Europy konkurującej wobec USA. Tylko. Nie ma innego foresightu. [Czytać tu wszystko!]

 

Ten stan nierównej rywalizacji, braku bilansowania, jest stanem zagrożenia w globalizującej się przestrzeni wspólnego powietrza, pola informacji i toksyn z odpadów. Niedługo maszyny posłużą wszystkim do bilansowania swojego udziału w ekosystemie, będzie to jedyny warunek przetrwania w nasilonej intensywności i uchronienie się wspólnym sojuszem „wyjścia”, przed wojną o „grunty”.

 

 

monopol