Czytelnicy tego projektu – tłumaczenie: RÓWNOWAGA

Przyznam, że w statystykach poczytność wygląda świetnie jak na tak niszowy i oryginalny nowy temat naukowo-życiowy.

bbb

W dodatku chyba to się przekłada na kontakty facebookowe, bo pisze 3 facetów na 2 kobiety i zadają różne pytania o fizykę informacji.  Kobiety są odważniejsze i bardziej przyziemne, żadna nie mówi o duchach i „mistycznej” stronie życia, wszystkie chcą konkretów jak to stosować w praktyce, jak zastosować obieg informacji w codzienności, bo one widzą, że mechanizm działa, ale nieusystematyzowany i mają mnóstwo pytań, jak to kobiety – chcemy precyzji i chcemy wszystko zawsze wiedzieć. Oczywiście cierpliwie staram się mówić co wynikało z założeń na ten temat. [Kobiety są wspaniałe!]

Mężczyźni odwrotnie, co dziwne. O wiele bardziej interesują się duchową stroną życia i chyba lękają się niewiadomego. Opowiadają dziwne mistyczne przeżycia, poruszają tematy kościoła, księży, zjawisk, wiary, więcej jest u nich przeszłości, przyszłości – niż analizy teraźniejszej aby stosować w praktyce informacje zwrotne etc. Kobiety wcale nie mówią o fantazjach, nie sięgają duchowej strony życia, one chcą technologii, chcą wiedzieć.  Faceci lubią kontakt telefoniczny bezpośredni, dziewczyny korzystają z komunikatora.

Tyle o tych, którzy się kontaktują w sprawie projektu. Szybko dojrzewacie do nowej wiedzy. Rewelacja, ale ja w was wierzę czytelnicy.

 

Niektóre wpisy w blogu [www.marlenawitek-esln.blogspot.com] dotyczą sprowokowanych rozmów i zadawanych pytań i teraz tutaj na tej stronie również chcę zrobić takie podsumowanie ostatniej rozmowy. Rozmowy mi pomagają przekładać, czy budować w przekaz ten ogrom wiedzy jaką ja sama inaczej trochę używam i postrzegam. Nie da się w prosty sposób wyjaśnić co nami w życiu i jak steruje, bo dotyczy nas różnorodność programowo-kodowa, natomiast w prosty sposób można: nie dociekać, a stopniowo realizować i prowadzić z sobą eksperymenty. Taki paradoks. Proste kody szybko się realizują, bo to te które sprawiają, że funkcjonujemy w układzie współrzędnych i w otoczeniu, dosłownie nas tworzą, te większe nie od razu się realizują, zaraz to wyjaśnię.

Dziewczyna pisze o emocjach, o celu jakim jest pieniądz i sieci kodowej w jakiej się rodzimy. Jak to wszystko „zobaczyć”, aby wiedzieć jak się w tym poruszać? Ostatecznym punktem wyjścia, aby ktoś, coś o sobie konkretnego wiedział w tym temacie – jest jego wiek.  Wiedza z kodowania musi sięgać astrologii/astronomii [fizyki pracy i funkcji kwantów czyli planet] i wykresów urodzeniowych; naukowo bardziej. To znaczy: planety to kwanty zadaniowe, pełną określone funkcje, generują sieć pod kody i sterują nami jako wynikiem kodów w celu ich realizowania. To od tych właśnie kul/obiektów/kwantów [planet i gwiazd] programowych jakie mają cykle obwodowe on/off, zależy to, jak kody się realizują i czego dotyczą. Jest to cały skalujący się przełożeniowy system wokół kwantu ziemskiego, wokół Ziemi. Jesteśmy wynikiem pracy tych kwantów, wynikiem programowym. Zatem odczyt tego co nas programuje skoro jest oczywista wiedzą astrologów, no to tym bardziej nie jest fantazją technologiczną. Ale trzeba mieć właściwe założenia. Tym bardziej że odczyt i programowanie to dzisiejsze kierunki rozwoju technologii plus pokonywanie układu współrzędnych, wychodzimy po za orbitę kwantową [ziemską]. Dokonaliśmy prawdziwie sensacyjnego skoku, nieświadomi tego.

Najpierw trzeba właśnie ten algorytm programowy kwantów poruszających się i dających nasz wynik – rozszyfrować, aby definiować astrocharty naukowo, albo odwrotnie aby budować technologie. Nasze kody jakie się realizują tworząc nasze jestestwo, spełnienie i osiąganie pragnień – są jakby zaplatane w warstwach czytniczego pola Ziemi spójnego z układem słonecznym i dalszym. Każda planeta będzie dotyczyła kodów jakie odpowiadają za jakiś nasz podsystem funkcjonowania. To będzie nas prowadziło całe życie. Nie jestem astrologiem więc dokładnie tego nie mogę wyjaśnić, temu ma służyć fizyka informacji ESLN. Ale np Saturn [z tego co sprawdziłam w rozmowach] odpowiada za realizacje wielkich marzeń/celów duchowych. Podobno mamy w życiu dwie takie możliwości mechaniczne, bo Saturn 30 lat nie działa, ale zbiera kody, a 20 lat je realizuje. Jowisz odpowiada za inne, Mars za inne. „Mocne planety” jak to się potocznie mówi mogą nam coś ułatwiać w codziennym życiu. Bo my jesteśmy produktem kodowym, kwantyzującym się kłębkiem produkowanych informacji, w systemie kwantu będącego w otoczeniu [jak lepienie kuli śniegu pod bałwana, kula nabiera wielkości doklejając śnieg, ale tu mamy rosnące pole informacji wraz z mechanizmem wzrostu naszej formy do funkcji. Pole to buduje nasze zachowania z tego, że już funkcjonujemy w jakimś otoczeniu, które na nas wpływa, na postrzeganie i myślenie – zatem na konstruowanie celów]. Mój własny wykres astralny szokuje mnie swoją precyzją.

[Ja bym się pogodziła z tą wiedzą, że jesteśmy wynikiem z góry programowanym, bo ta świadomość dopiero czyni nas „dziećmi kosmosu”. Z tej świadomości może powstać wynik przełożenia. Super technologie i wiedza o programowaniu, wpływie na otoczenia i na nas. Napiszę o tym inny post].

Odgadywanie jaki mamy cel, jakie kody realizujemy w systemie „karmicznym” [bo rodzimy/replikujemy się już w istniejącej sieci danych] łącznie z programowaniem planet [bo sumarycznie jako lud na ziemi – też realizujemy kody ewolucyjne poprzez system] i jakie są kody naszego przyjścia na ten świat; także sterowanie tym i programowanie ludzi, całych pokoleń – to nowe zadania.  Tak, właśnie w taką erę wchodzimy w czasie kiedy komputery zliczające połączyliśmy z kosmosem. Tworzymy strategie, programy ziemskie, programy celów – kto i jakie? Dzisiaj mamy te programy poprzez informatyczne narzędzia! Mamy skalę i przetwarzanie informacji – nie mamy fizyki! Nie ma abrakadabra – jest mechanika pracy informacji jaka nas tworzy o postaciującej się w świat jaki wytwarzamy.

Moja rozmówczyni mówi, że emocje jej przeszkadzają w tworzeniu. To artystka.

Zatem tłumaczę, że aby cokolwiek analizować: „co, skąd, jak”  – musimy pamiętać o STANIE RÓWNOWAGI*** w jakim istniejemy.  Mówiąc o nas jak o informacjach, należy sobie wyobrazić kłębek. Jest to kłębek [kula] zbudowany jak czytnicze pracujące pole informacji wirowe [magnetyczne] – wytwarzające nas. Ono jest „lepkie”. Lepi się ze wszystkimi innymi polami innych ludzi.  Nasze funkcje zadaniowe podlegają pewnym „ruchom” aktywującym zdarzenie – ale ich zakres zawsze mieści się w stanie [dawce] równowagi. Aktywacja może polegać na rożnych rzeczach: na przykład jeśli ma się programowo wydarzyć cokolwiek co będzie wymagało dodatkowej energii, zostanie ona wcześniej pobrana. Stąd trudno będzie wyjaśnić, że danym czasie osłabienie [pobór]. Dopiero sam0-analizy będziemy mogli dokonać po zdarzeniu, które spowoduje nadwyżkę energii, na przykład w celu samoobrony przed czymś. Bo złe zdarzenia też możemy sobie wprogramować nieświadomie codziennymi myślami.

magnetic-mechanism

Dlatego, że taka jest ta nasza zobrazowana postać czy funkcja, to tak właśnie tandemowo istniejemy jako wynik – to zczytujemy [skanujemy, ale to uboższe słowo, bo nie aktywuje kodów interakcji] otoczenie jakie ma pełny obraz programowy naszych myśli i kodów celu. Jako produkt działamy w skali podporządkowanej.

Emocje i to dlaczego są, można łatwo porównać ze skrzynią przełożenia biegów. Jesteśmy mechanizmem zbudowanym z takich warstw, systemów, funkcji hierarchicznie, jakie się synchronizują, aby sprawnie działać [równowaga stanu, właściwe funkcje przełożeniowo zsynchronizowane u podstaw spinotroniki] jak skrzynia biegów. Sygnał zadaniowy tego co chcemy – musi dokonać przełożenia mechanizmu. Aby nadawana informacja stała się zwrotną musi obiec i zobwodować się jak sonda z otoczeniem. Kształt pola i fluktuacji znamy zatem informacja zawsze powraca bo powoduje kolejny stan wyjściowy, trwania, ruchu etc. Jeśli ten mechanizm skrzyni biegów zanurzymy jest w mazi, to nie będzie działał lekko. Taką mazią właśnie jest pole informacji wokół nas, bo ono zbudowane jest z czystych kodów, to dosłownie matematyczna sieć, funkcja – ale chaosu. Przez jaki się ciężko naszym nowym kodom przebić, chyba że czyni się to „na luzie” poprzez orbity, czyli współpracuje z mechanizmem [to jest klucz dobrego programowania]. Emocja bierze się przecież z tego co chcemy szybko, co nas ekscytuje, co na nas nagle podziałało etc. Ta próba przebijania się, gdy nie znamy zasad posługiwania się mechanizmem myślenia, kodowania, w sposób naturalny bez większego naszego emocjonowania się – obrazuje się „nagrzewaniem się mechanizmu”, zatem memy emocję. To my ludzie to tak nazwaliśmy umownie, to co odczuwamy, ale fizycznie jest to taka właśnie interakcja naszego ciała/funkcji wobec otoczenia.

Istniejemy w gęstwinie informacji, każdy z nas jest różny. Ten chaos czy ta różnorodność się skaluje na sieci w całej objętości ziemskiej. Nie widzimy tego, czym sami jesteśmy.  Jeśli sami o sobie nie możemy powiedzieć, że jesteśmy pewni siebie i określeni na cele – to cała ta sieć i to pole, także użyje nas pośrednio do realizowania tego co inni zaprogramowali swoim niepoukładanym życiem. Jesteśmy jak pionki w planie gry. System nas rozstawia uzupełniając dziury, my też stanowimy algorytm porządkowania [równoważenia danych]. Jeśli jesteś prawym i dobrym, system użyje cię jako przykład dla złego. I odwrotnie. System macierzy pola danych, cała powierzchnia kwantowej ziemi – używa nas. A im mniej od dziecka się określamy tym gorzej! Bardziej będziemy używani do równań. Dlatego mamy w projekcie ESLN inicjatorów i nosicieli. Inicjatorzy mają trudniej, nosiciele łatwiej w życiu. [Tak sobie to też można tłumaczyć].

Nasze myśli to proces kosmicznego utrwalania poprzez kosmiczne promieniowanie – mechanizm powstawania. Niestety utrwalanie to zaczyna się od dziecka, gdy tylko zaczynamy wykształcać tak zwaną jaźń. Gdy od dziecka wiemy co chcemy robić w życiu, a gdy nikt nam nie przeszkadza w utrwalaniu pola informacji, to czas cykli i obiegu kwantów [nie planet, a kwantów, nie używajmy nazw planet, bo to psuje postrzeganie – to nie są planety lecz kwanty zadaniowe w fizyce informacji] – zaczyna tworzyć coś w rodzaju oprogramowania jakie nas będzie prowadziło. To mi będziemy informacją główną. Tworzą się nadrzędne kody i to one właśnie [gdy są źle programowane] stanowią rzecz najtrudniejszą do obejścia w dorosłym życiu. Rodzice często wyrządzają krzywdę dzieciom, myśląc za nie. Prawidłowe wychowywanie to podstawianie dziecku obrazów jakie mają zaspokajać jego ciekawość – ale nie można narzucać wyników.  Sugerować owszem – złe i dobre strony.

Bardzo w zrozumieniu tej wiedzy pomógł mi psycholog znamienity. Tłumaczył, że pewne kody utrwalone w dzieciństwie mogą niespodziewanie się uaktywniać w późniejszym okresie życia. Te wczesne są potężniejsze, bo czystsze, dzieci mają potężna moc kodowania. Z biegiem lat nabywamy większej interakcji i ograniczenia jaźni otoczeniem i systemem jaki nas przytłacza. Ciężko jest konstruować czyste kody, marzenia „oderwane od rzeczywistości”, kiedy się jest dorosłym i rozumie się system gospodarczy czy ekonomiczny.  Brakuje potem czasu, sił i wiary do ich realizacji. A jednak ta „niewidzialna ręka” nas prowadzi przez to dorosłe życie. Warto sobie coś z dzieciństwa wczesnego przypomnieć. Bo to nam wiele powie o naszej sieci jaką samo sobie zbudowaliśmy, i która albo poprowadzi nas do spełnień, lub odwrotnie. Takie wyciąganie dobrych kodów z dzieciństwa można pielęgnować, aby sobie radzić z późniejszymi problemami. Generalnie można wszystko z systemem „liczb” ale tego nie wiemy, nie uczymy się.

O takiej „niewidzialnej ręce” pisał także Adam Smith w „Bogactwie Narodów”. „Ludzie mieli zawsze jako-takie pojęcie o fizyce, że „ogień parzy”, a „woda chłodzi”, „ciężkie ciała spadają”, a „lekkie substancje unoszą się”, zapewniał, że „nawet ciemni ludzie w starożytności nie sądzili, że działa tutaj niewidzialna ręka Jowisza”. Smith oczywiście miał na myśli machinę zasad wolnego rynku, ekonomii i mechanizmów generujących pieniądz. Ale można te mądre obserwacje odnieść do codzienności. Porusza nami coś czego nie widzimy i nie jest fizyką ciążenia, ani fizyką kwantową jaka tworzy „metafizykę” w bardzo nieudolny sposób i w dodatku stara się ta stara nauka ją „jakoś” wyjaśnić zlepkiem chaosu.

A w ESLN mamy założenia pod konstrukcje i wyniki. Oczywiście mamy także do czynienia z tak zwaną autosugestią – ale nie ma sensu na razie zabierać się za tę część wiedzy, jaka może być wynikiem tej wiedzy, jaką trzeba wcześniej założyć i zbadać. Wyniki jak dowiódł aksjomat są nam bardziej przydatne, gdy są budowane pod założenia celów, więcej się dowiadujemy o stanie jaki nas otacza i adaptuje się do zastosowań. Fizyka musi być celem pod coś. Nie da się ogólnie czegoś dowiedzieć, bo wiedza płynie z pracy w jakimś celu, gdy rozwiązujemy problem. Jak problemy są urojone, wiedza taka też będzie. Niepraktyczna po prostu.

W naszej rozmowie na temat „wyczarowywania” pieniędzy rozmówczyni napatrzyła się chyba na youtubowe filmy w stylu „wyobraź sobie portfel, a pieniądze przyjdą”. Dla mojej rozmówczyni nie zajmującej się właśnie „niewidzialną ręką” czy to ekonomiczno-gospodarcza, czy fizyką informacji i mechanizmem informacyjnym – pieniądze są tworem kosmicznym i można je traktować jak cel. Ale wytłumaczenie tego błędu jest dość proste. Kwanty informacji jako my ludzie przetwarzamy umysłem to, co on odbiera [umysł odczytuje wirtualną przestrzeń kodową] – przetwarzamy w produkt naszych rąk. Odwieczne marzenia latania, malowania, bogacenia się też, mania wielkości, ambicje i inne – realizujemy. Jeśli marzeniem byłby pieniądz, to też trzeba by go zrealizować.  I jak wiemy z historii, pieniądz powstał jako umowna transakcji. Pewne uproszczenie dla nadmiaru czy niedoboru produkcji.

Zatem jest to system przełożeniowy obecnie w celu osiągania marzeń. Chcę to kupuję. Pieniądze trzeba wypracować, a cel i marzenie o bogactwie muszą być poparte tym, że coś jednak w życiu robimy zawodowo. System jeśli tylko znajdzie podatną sieć, dostarczy nam okazji do zarobku, ale musi u podstaw być praca, talent – COŚ. Nico dostanie nico. Wszystko w czasie i o możliwościach przerobowych. Ludzie marzą o totolotku, ale żeby oni mieli milion to inni muszą się na ten milion złożyć. Państwo równoważy ten system w polu informacji, lub poprzez pole informacji, bo naiwnym daje ‚obietnicę’. Tak to działa. Ale gracz nie będący autorem obietnicy, dlaczego ma coś dostać? Gdzie tu równowaga? Co się sumuje?

Moja rozmówczyni mówi o magikach wyczarowujących pieniądze. Ale magik też nie pobiera czegoś z niczego. Gdzieś czegoś musi ubyć, aby on mógł stworzyć. Magia to złudzenie. Działa, bo magik wie jak szybko elastyczność daje się wykorzystać. Ale aby komuś z koszuli w dolary „wyszedł dolar”, to gdzieś ten dolar musiał zniknąć i wiecie gdzie zniknął? U tego, który go dostał. To takie „bogacenie się magiczne”. Tą elastyczność wykorzystuje ekonomia, kredyty dyskontowe i wiele innych. Stąd dziury jakie musi wypracować podatnik.

Elastyczność tłumaczy ESLN bardzo dobrze, poczytajcie. Dlatego, że jest ta możliwość tworzenia z elastyczności, to niestety jest ta nietrwałość z powodu nadwagi systemu równoważącego zmiany. Równowaga musi być zapewniona. Stąd tworzy się mnóstwo obiektów w innej skali, aby utrwalały coś nowego.  Tak jest z kwantami wokół ziemi, aby człowiek był w miarę trwały te 90 – to muszą być nośniki pamięci poprzez skalowanie one powstają. To wszystko co nas otacza jest tymczasowe. Lecz trwa, bo skala nam na to pozwala i przełożenie w nieskończoność.

Dlatego lepiej pieniądze wypracować w takim procesie utrwalania, powielania, inwestowania – aniżeli wyczarować sztuczką magiczną. Nie „utrwalony” pieniądz przestanie istnieć. I na to samo wyjdzie. Jak w życiu. Bo, gdy mu dolar ubędzie wcześniej czy potem – to utrwalenie będzie polegało na zainwestowaniu go. Działa to przecież też przełożeniowo. Kiedyś David Copperfield to pięknie tłumaczył – „Abym wygiął łyżeczkę na oczach widzów, pobieram [poprzez myślenie i umysł] ich niewiarę w to i wyginam tą energią łyżeczkę, potem wierzą i się stan energii wyrównuje”.  Ta równowaga powoduje to, że nie ma sensu ćwiczyć ponad zdrowie, bo ważny jest dla zdrowia stan równowagi. Kulturysta nabiera masy, bo ta rotacyjna nasza cecha kwantyzacji informacji w światło, w postać – tak działa. Ale jak przestaniesz to wrócisz do stanu normy. Musisz stale być zmobilizowany, wykonywać pracę, by się wzmacniać w jakiś docelowy wygląd.  Chi również na tym polega, ale buduje nie mięśnie ale pole siłowe powiedzmy. Jedni trenują mięśnie, inni ducha. Jako mechanika – to identycznie działa!

*** ten wyjściowy STAN RÓWNOWAGI, jest kluczem do tego jak świadomie realizować nowe projekty – czyli KONSEKWENTNIE.  To właśnie takie budowanie trwałych zapisów poprzez utrwalanie. Ale jak wiele razy pisałam – nie „na siłę”. Kod wyjściowy to kod zwrotny jako wynik, jeśli jest nim „muszę”, to ostatecznie będziemy przepychać się z mozołem bo sami się tak programujemy. To trochę coś innego niż gospodarka, która źle działa. To musi być w nas, intencja, stan, poczucie, pewność, radość… czyli zaufajmy systemowi. Poznajmy go, szanujmy i trwajmy w CELU.

Równowaga jest kluczem do wszystkiego co planujemy czynić także w laboratoriach, do fuzji na przykład, do poszukiwań i działania napędów, nośników zapisów w skali najmniejszej, do samoleczenia, czy w medycynie i przeszczepach również. To wszystko powoli w postach jakie się będą pojawiać numerowane.

 

[z czasem coś dopiszę do tego posta]