SŁAWOMIR LACHOWSKI

SŁAWOMIR LACHOWSKI

W magazynie „Wprost” nr 6/2012 wypowiedzi Sławomira Lachowskiego na temat dzisiejszego „złego” świata, banków etc. http://www.wprost.pl/ar/303961/Bank-z-Kantem/

Warto poznać kogoś takiego, bo sam prowadząc system, stara się nie tylko żerować na podsystemach, ale też dokuczyć nad-systemom, to mnie rozbawiło najbardziej. Dzięki czemu przeciętny obywatel {podsystem} coś zyskuje na danym odcinku czasu. Natomiast procesy jako droga w realizacji kodów są bezwzględnie ważne. I o to chodzi w nadawaniu nowego ŁADU w nowej fizyce i Teorii Obrotu: „CEL jest ważniejszy niż droga”, bo droga sama się ukształtuje gdy KOD celu zostanie zaaplikowany w macierz. Dlatego obecnie musi to być CEL ZBIOROWY. Pamiętajmy, że jesteśmy kwantem informacji w polu informacji, a ono jest programem działania. Żywi nas, zasila nas i steruje nami. Gdy przyswoicie fizykę informacji, wiedzę tych osób, odbierzecie całkiem spójnie z tym co można strategicznie opracować dla nas.  Ale zainspirowała mnie ta chęć odnalezienia skutecznego rozwiązania.  „Ziarnko do ziarnka a…. „.

Książki jeszcze nie czytałam, nie komentuję..
http://www.slawomirlachowski.pl/

https://www.youtube.com/watch?v=fsxcCct8GKA

http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/tworca;mbanku;dla;money;pl;rzucalem;prace;dla;idealow,18,0,1014546.html

Ciekawy wywiad. Osobiście również rezygnowałam z pracy tam, gdzie nie było poszanowania dla talentów, określonych predyspozycji, która owocowała wydajnością i przyjemnością z pracy. Przeważnie wszędzie, tak jakby szef nie chciał żeby firma dobrze funkcjonowała dzięki zespołowi. Praca dłuższa niż 5 m-cy w złych warunkach logistycznych etc. sprawia, że ci ludzie, którzy mogą fajnie pracować, psują się. Kogo stać, to odchodzi, inny zmuszony jest trwać i daje się poniżać. Tam gdzie było fajnie, nie było środków na rachunki i życie. Czytam Goldenline i zdarzają się pracownicy na forach dyskusyjnych bardzo zadowoleni z miejsc pracy, zatem gdzieś takie są. Czemu nie całą gospodarkę uczynić fascynująca i owocną?  Piszę teraz bzdury? Nie mniejsze niż slogany wyborcze jakie nas zalewają wielką falą w czasie wyborów.

Łatwiej byłoby się odnaleźć w systemie ekonomicznym, gdyby nauka w szkołach podstawowych miała ekonomię bankową jako podstawowy przedmiot po matematyce i języku polskim. Byłaby większa świadomość zagrożeń, mniej kpin.
Wszystko to, co najpiękniejsze w ludziach stworzonych przez naturę, zabija spekulacyjny system przeformatowania. Nie ma na to rady. Ale uczy nas tego dopiero doświadczenie i życie, i to jest smutne. Może socjalizm był lepiej przygotowany pod pracę społeczeństw? Przecież każdy w demokracji rodzi się wolny i ma swój potencjał, a musi zacząć się podporządkowywać bezwzględnym mechanizmom, „bez kredytu się nie dorobisz”.

Jedyną postawą jaką można pielęgnować biznes to „rodzinne” traktowanie pracowników. Pod warunkiem, że i rodzinę własną się szanuje. To z kolei prowadzi do rasizmu sąsiedzkiego, tak czy owak. Wyjść nie ma.
Dlatego ważne jest, by ludzie nie bali się być indywidualnościami, by rynek i program rządowy kompatybilny z kształceniem wyższym im na to pozwalał [edukacja od podstaw także]. Wówczas zrozumienie społeczne dla innowacji będzie większe i upragnione.

Dzwoni do mnie kolega i pyta: Jako kto, gdzie chciałabyś pracować? Odpowiadam, że chętnie w procesach produkcyjnych. Mówi: Ale ty jesteś architekt z wykształcenia?!
Zatem co z panią studiującą religioznawstwo, która jest logistykiem w firmie sprzedającej stal. Co z bibliotekarką, która pracuje w świadczeniach rodzinnych, co z Wuefistką, która nagle stała się dyrektorem wydawnictwa – mają predyspozycje wrodzone, ale niekoniecznie wyuczone – uczy życie, pomaga w nauce inteligencja i chęci. A może właśnie takie różnice sprawiają, że dostrzegamy kreatywne możliwości. Facility Management nauczyło mnie łączenia sprzeczności we wspólnym celu.

Oczekujecie, że ratowanie systemu ma się odbywać programem ramowym w jaki „wkręciła nas Unia”? Że rozłożony na lata system „doktorowania”, i naukowej pozycji ma nadal „nadrabiać nasze straty”?

Głupcy wokół! Jesteśmy w epicentrum globalnych zmian, już nie mówiąc o Indiach, które ulegają makabrycznej przemianie, łącznie z kulturową, i z nielegalnym wywozem złota do Dubaju. To robią dzisiaj rządy! [A głupcy rozmawiają o UFO].

W biznesie po za autorytetami, musi być miejsce także na „przyuczenie”, musi istnieć czasowy system adaptacyjny – praktyczny, bez względu na to, kto do firmy przyjdzie, czy ma odpowiedni papier, czy go nie ma – chciał i przyszedł! Już jest bezcenny. A nuż okaże się niezastąpionym informatykiem po szkole kulinarnej. Praca to praktyka, dzisiaj nie ma gdzie zdobyć kwalifikacji w Polsce. Bo fizyka ma błędy! Przecież dzisiaj wspomaga się mikropożyczkami proste kobity w różnych częściach III świata – stają się bizneswoman straganiarstwa, ale PKB wypracowują, nie działo by się to bez przyuczania, ale nie fikcyjnego szkolenia – lecz opartego na gospodarczym popycie.  Gdy u nas go nie ma, to nie ma sensu szkolić.  Ilość bzdur zalewających rynek aby wliczać je w koszty sięga zenitu.  Nigdy nie będzie dobrej gospodarki w  PL. A musimy się przygotować na powracających z emigracji. Zatrzymać ich.

Ile razy słyszę, ‚ale tego i owego nie masz w CV’!? Ale „córka tatusia i mamusi” już mieć nie musi, nie ma predyspozycji ani talentu jak się okazuje w praktyce i trwoni majątek budowlany, to są częste przykłady z życia, także na uczelniach i w polityce. Jak długo potrwa ta polityka, tak długo talenty w biznesie i w polityce, i wiele innych nie pokażą możliwości jeszcze w młodym wieku! A  czas jest na wagę złota. Nasze szanse to dobrze przygotowane umysły merytorycznie.  Zbyt wiele mamy wewnętrznej rywalizacji, jaka nam przeszkadza w widzeniu. Nasz rząd też jest manipulowanym. A szkoda, bo mógłby być potężnym graczem mając produkt strategiczny – fizykę informacji.

Dawniej rodowód tradycji miał większą wartość, ale często był pułapką dla rozwoju gospodarczego! Trwoniony majątek bez opamiętania, przynosił katastrofy. Dlatego Anglia nauczona na błędach, jest wciąż imperium, a księżniczka zwiedza cały świat i wszędzie jest „u siebie”, więcej im nie potrzeba więc w Anglii się powodzi. Euro nie chcą, mogło by zburzyć unormowaną politykę.  NORMY są gwarancją bezpieczeństwa i wcale nie ograniczają potencjału. Normy jakości! Czyli ludzie do odpowiedniej roboty.

U innych piramida się sypie, a potem nierzadko następuje panika, kradzież i 300 pracowników bez pracy, długi i upadłość – to nie są przypadki jednostkowe. Debet spłacają inni, i nigdy nie spłacą, ta studnia hierarchii bankowej sięgnęła dna dna dna. Stało się gospodarcze zło, a przemiany nikt nie rozumie, bo przecież „w banku mam długi, kto mi każde globalnie teraz myśleć”. I przecież winić kochających rodziców nie można. Dlaczego Anglia ma się świetnie?

http://menstream.pl/wiadomosci-rozrywka/michael-douglas-pomaga-fbi,0,1036071.html
Ponieważ artykuł we Wprost, „zaczepia o Gordona Gekko”, tu mamy jakąś dziwną kampanię Douglasa… dziwną o tyle, że nic nie wpłynie na zmiany, czemu to służy? Dziwactwo.

Dlatego ESLN nie bazuje na niczym w obecnych strukturach handlowych i akcyjnych, w swoim powstawaniu. Tworzą się sieci i musimy się w nie wpisać, a z jaką pozycją to zależy czy wypromujemy fizykę informacji, czy nie zareagujemy.  Ja jedna mała myszka niewiele przeniosę. Projekt ESLN ma swój projekt handlowy  WIEDZA DO ZASTOSOWAŃ PRAKTYCZNYCH i szkielet globalny, i jest strategicznym czynnikiem przetorowania gospodarki i przewartościowania pieniądza. Ma cel zbiorowy – PROGRAMOWANIE. Bo ESLN stać się ma strukturą wieczną, funkcjonującą na BALANSIE, na tej samej zasadzie jaką uporządkowano świat kilka tysięcy lat temu na bardzo długi okres. ESLN jest kontynuacją procesów generalnych, ponad pokoleniowych, by zarządzać informacją kierunku, rodzi się z całkowicie nowych założeń fizyki i taki buduje biznes. Gdzie fizyka i biznes to jedność. Bo stoimy na progu stawania się podsystemem mechaniki i „sztucznej inteligencji” maszyny, która nami będzie sterowała. Nie zachowamy autonomii bez ESLN. O tym mówi ten blog. [Teraz w fazie ewaluacji zatem posty są wciąż poprawiane].

Jesteśmy globalnie podpiętym tworem pod hierarchię oligarchiczną, surowcową – nic nie zmienia tego modelu. Chyba, ze katastrofy i żywioły. Ten model funkcjonuje na fundamencie starej fizyki i starej biblii i tylko zmieniając taki fundament w zreformowany i nowy, na udoskonalony, bo technologiczny – jest sens jakiejkolwiek strategii zmian i mówienia konkretów zamiast wyświechtanych sloganów wyborczych. Gratuluję potencjału panom’.

Upadłość bańki nam grozi. Technologie nie uaktywnią się bez stosowanej fizyki.  Chiny jak wielkie mrowisko pożerają od drugiej strony Ziemię. Oni przeżyją wszystko, oni się o ESLN nie muszą dowiadywać, bo oni w kulturze mają kooperację z naturalnym systemem. Sun Tzu, Sun Pin – duch połączony z walecznością i z obserwacją świata informacji zwrotnych – pierwsza ich wygrana! Brakowało im tylko pieniędzy, by toczyć wojnę, dzisiaj te pieniądze mają. Ich prowadzi fala naturalnego współdziałania wynikowego.

Dzisiaj droga nie jest ważniejsza od celu. To cel generuje drogę, gdy władza globalna się tworzy. Gdy się dobrze uformuje, wówczas droga staje się celem. Gdy spełnimy te warunki generalne, „cel zbiorowy”, fundament i platformę wiedzową – to potem sobie pozwolimy na konfort drogi i podążania do celu.

 

droga