Post 63

WYPRZEDZIĆ CZAS! IPV6

Global Governance 2025,

http://www.prisonplanet.pl/polityka/2025_globalny_rzad,p1344853521.

Pod linkiem ważne oficjalne informacje na temat kształtującej się polityki tworzącej rząd globalny. Nie dajmy się zwieść „zarządzaniu” – tworzy się RZĄD GLOBALNY. Moim zdaniem naturalna wynikowa sytuacja diagnozując ekonomię. Lecz jak już ten rząd powstanie [Republika], to trzeba zmienić model gospodarki, to już piramida nie może być, a aby zmienić gospodarkę trzeba zacząć od fizyki. W tym projekcie wyjaśnione jest dlaczego.

Podobają mi się 4 scenariusze i ESLN dodaje piąty, albo pierwszy, zależy jak dodać. ;)  Jeśli tematem zajmuje się Zbigniew Brzeziński, to jest to dokładnie przemyślana polityka i sterowana strategia.

Pewnie o IPV6 każdy użytkownik technologii cyfrowej wie, ale przecież fizycy nie muszą się znać [?], a jednak jest to coś bardzo ważnego. Istniejemy w systemie dzięki identyfikacji. Identyfikacji mogą podlegać nawet części telefonu. Budowany jest tak zwany „ekosystem technologii monitorowania stanów obiektów technicznych” – czad, co? [Ironizuję]. http://blog.atlasrfidstore.com/internet-of-things-and-rfid

Dzisiaj przewagę korzyści z ‚ekosystemu IP’ ma Google. Może dzięki temu tworzyć już jakąś infrastrukturę, jaką jest sobie trudno wyobrazić nie-informatykom. A nie posiadać tej wiedzy i świadomości jest bardzo źle. Kto ją ma, ten rządzi, wdraża produkty i tworzy jak Bóg – rynek. Nie tylko myślmy o pełnej kontroli i monitoringu, [a jak wiemy, wielu użytkowników sieci i systemów obecnie ‚edukuje’ się także nielegalnie], ale także myślmy właśnie o specjalizacji jaka to ogarnia i reszcie, jaka staje się użytkownikiem [uzależnionym]. Oczywiście niebawem pojawi się propaganda i piękna reklama „bezpiecznego życia” dzięki technologiom i świat to kupi. Bo bez wiedzy specjalistycznej, kupuje wszystko jak leci. Rządy też są niedouczone, mało zorientowane i robi się je w wała, albo oferuje korzyści.

To niepozorne IPV6 kryje w sobie ogromne strategie. O ten rynek bije się wiele korporacji energetycznych i dostawców infrastruktury jak ABB. Choć może mają już wyłączność. To „tajna” walka. Dzięki RFID i IP inteligentna sieć będzie wiedziała co masz w lodówce, nowe lodówki będą wyposażone w mózg [komputer], jaki będzie się łączył z odpowiednim dostawcą i upierdliwy sygnał jak w samochodach będzie informował, że mleko się skończyło. Analogicznie ten monitoring inteligentny będzie kontrolował nasze domostwo i nie tyle, że zjawią się niespodziewani dostawcy zapobiegliwie uzupełniający zapasy, ale także rządy będą wprowadzały dziwne ustawy. Bo tak to już jest.

Czy to daleka future? Nie. Nie chodzi o to, że to future, ale o to, kto w tej chwili ma przewagę posiadając dane o nas, by być manipulatorem rządów. Microsoft.

I to oczywiście są normalne strategie i procesy, a nie żadne teorie spiskowe. Chodzi o to, że mały Polak społeczny, nie wie, co się dzieje wokół niego. Wkroczył w kapitalizm, nie wiedząc jakimi sztućcami się go je. Dlatego winę za własne nieprzystosowanie kieruje przeciwko partiom. Dzisiaj nie wystarczy „nie interesować się”. Bo skoro tak, to idź do pracy fizycznej, a najlepiej zastąp Afrykanina, bo oni chcą się w Europie edukować. Tą edukację powinni mieć rodzice, a jeśli nie oni, to przede wszystkim nauczyciele w szkołach, ale tu nie wróżę nic dobrego, zatem pozostają ORGANIZACJE takie jak np. ESLN, Nanonet, Tech Mine, EIT+ [te mi są tu blisko znane]. I to jest dobry kierunek finansowania. Szkoła nie da tego, co da specjalistyczny ośrodek technologii, a wiedza dzisiaj to „być albo nie być”. Uczelnie narzekają, że tworzą się parki i inne organizacje, ale one są o wiele bardziej wydajne i uzupełniają potrzeby przedsiębiorców niż szkoła ogólna. Problem jednak jeszcze tkwi w niskiej świadomości rządu polskiego i w starym lobby. Był pan Grzegorz Napieralski, dobrze się zapowiadał, ale nie zauważono jego potencjału. Szczerze mówiąc nie widzę innego…

W Polsce „nakłady na informatyzację” oznaczają zakup nowego sprzętu do urzędu. No przecież jesteśmy tubylcami. A tam pędzi z prędkością światła rakieta dla najlepszych, najnowocześniejszych, najpotężniejszych Bogów. A tu.. cicho sza. Nie ma sponsorów, a to najgorsze. Państwo bez sponsorów upada gospodarczo i naukowo, jest biedne. Za to bollywood nam rozkwitło na potęgę, lecz to nas nie ustawia w systemie hierarchii globalnej, tak czy owak będziemy używani przez innych. Wszyscy, bo społeczeństwo nie ma wiedzy technologicznej, brak wiedzy to dzisiaj zapaść. Bo ta wiedza jest trudna.

nanobots

Humoreska nadesłana przez kolegę: http://xkcd.com/865/ i opis wyjaśniający przy okazji z facebooka:

„Teraz mam chwilę i rozszyfrowałam humor. Niezły jest, ale chyba wymaga tłumaczenia, ty informatyk to masz w małym palcu. Ale co to z nanotechnologią ma wspólnego?
– Chodzi o to, że internet, a konkretniej numery IP, które ma każde urządzenie podpięte do internetu opierają się na IPV4. To pula bodaj 6 miliardów (możliwe, że ciut więcej) adresów, które się z dwa tygodnie temu skończyły. Krótko mówiąc teraz internet leci na zapasowych, które były niewykorzystane. IPV6 to numeracja, która obejmuje miliard do którejś tam potęgi numerów ;] W żarcie chodzi o to, że nanoboty działały na IPV4 no i duplikowały się, aż skończyły się im numerki, więc stanęły w miejscu. 1998 to bodaj rok, w którym zapowiedziano, że numery IP *oparte na IPV4, się skończą, ale wszyscy to zlali ciepłym moczem no i teraz jest taka mała panika w necie i na szybko uruchamianie przez firmy internetowe obsługi IPV6.
Jako ciekawostkę Ci powiem, że IPV6 jest tak pojemny w numery, które można przypisywać, że każdy człowiek na Ziemi, będzie miał więcej numerów IP tylko dla siebie niż obecnie liczy cały internet i jeszcze tona zostanie. To, że się tak szybko skończyły te, które obecnie były, to głównie wina urządzeń mobilnych.. wiesz.. komórki itd. każda musi mieć przypisany taki numer, żeby móc działać online, no i w końcu zrobił się zonk. Ale Ty Piotrek wiesz chyba o wiele więcej.”

http://www.fas.org/irp/program/process/echelon.jpg

To wszystko zaczyna przedstawiać pewien obraz, korporacji globalnej, która ma określony cel i postępuje wynikowo, proces trwa.  Wchodzimy w szczegółowy dział spinotroniki i przesyłu danych, w tranzystory i nanotechnologię praktyczną, informację, w CZAS PRZETWARZANIA DANYCH! Przede wszystkim w BIEŻĄCE PRZETWARZANIE, najszybsze sposoby świadczenia usług, wchodzimy w sieci do jakich się nas podłącza, jesteśmy technologią i tu buduje się konkurencyjność. Firma przetrwa lub nie, ta która świadczy lepsze jakościowo czyli szybsze usługi, ta która ma więcej danych o nas i potrafi z nich zrobić produkt, potrafi nas zmanipulować. Drony mają dostarczać paczki na „już”.

A co czyni FIZYKA INFORMACJI? To technologia WYPRZEDZANIA CZASU!

Kody znajdują się w systemach nas tworzących, a systemy działają przełożeniowo, realizacja pracy z kodów przekłada się na wynik czyli „czas’. Kody jakie tworzą nasze membrany, spajają nas, potrzebują czasu. Jesteśmy zlepkiem utrwalanych kodów, budowlą ze światła zakodowanego do postaci funkcji, jesteśmy produktem i wynikiem funkcji na bieżąco produkowanych i kodowanych. Poruszamy się, bo poruszają się nasze systemy, Ziemia i Słońce. Kodowaniem się samo-sterujemy. Mamy obliczalny czas życia, stan i ilość energii zatem. Mamy dzisiaj urządzenia technologiczne jakie wyprzedzają czas. To generatory zdarzeń kodowych, losowych czy liczbowych, to Wróżki jakie wiedzą wcześniej, bo zaistniałe kody w systemie jakie powoli będą realizowały wynik, można odczytać umysłem!

Czy uświadamiacie sobie teraz czym jest FIZYKA INFORMACJI jaka daje nam przewagę? Przewagę tym, którzy zaczną ją stosować.

A czy zdajecie sobie sprawę z jeszcze jednej ciekawostki jak POWTARZALNOŚĆ? [W ESLN jest to metodologia kodowania, o tym pisałam na początku projektu, kwantyzacja, utrwalanie]. Nowoczesny samochód jaki posiada system pamięci, po jakimś czasie będzie przewidywał nasze zamierzenia. Są to nowe metody tworzenia inteligencji, jaka za nas myśli. Mały robocik na stole mający postać chłopca, przechwytuje nasze myśli! Poda nam cukierek zanim o nim pomyślimy! Segwaj przypomina człowieka z równowagą.
Dlaczego naukowcy i technicy to zaobserwowali? Bo nad tym stale pracują, ale nie ma fizyki informacji jaka to tłumaczy – dopiero ESLN. Bo nie z atomów jesteśmy zbudowani, ale z systemów przełożeniowych. Naukowcy w Polsce nie wyprzedzają tej nowej gospodarki, a rząd ma to wiedzieć? To katastrofa, podrzędność i dysfunkcja. Demokracja ma się tu nijak.  Funkcja staje się zaawansowana, a wszystko jest wirtualne, zatem kody spajają całą objętość jaka nas utrwala i otacza. To poprzez pole magnetyczne możemy się porozumiewać z każdym systemem – algorytmami.  To już wiedzą ci od „jonosfery”. Dlatego pole magnetyczne jest CZYTNICZE I DZIAŁA PERMANENTNIE, STALE!  To dlatego „telepatia” działa, bo jest to zwyczajne użycie narzędzia jakim jesteśmy my sami. Ale ten przekaz zajmuje więcej czasu niż głos, orbituje w strumieniach, warstwach pola – to nie są „struny”. A i ten posłany sygnał na odległość musi zrealizować kody, zatem wynikiem jest czas. Abyś urósł musi minąć czas, żeby kody cię wypracowały, uformowały. U podstaw jest Echosound jaki tworzy kody. Abyś zrealizował myśl, mija czas.  Czas to wynik realizowanych kodów jakie tworzą wszystko.

Jak zaczniesz eksperymentować z czasem, zaobserwujesz, ze pewne rzeczy dzieją się szybciej, jak zaprogramujesz się w Poniedziałek, że już jest Piątek, to stanie się to szybciej. Trenuj! Nie znaczy to, że pokonujesz czas szybciej. Mechanizm ma wygląd. Znaczy to tyle, że przetwarzanie danych używa spinotroniki inaczej. Tak to uproszczę. System on/off działa informacyjnie. Można cię wyłączyć jak hipnotyzer, zrobisz w tym czasie czynność o jakiej nie będziesz wiedział. Jak śpisz system robi z tobą off.  Przeniesienie. [ON/OFF i obwodowanie wynika z systemów, skali, hierarchii, przełożenia, to wszyściusieńko jest w tym badawczym projekcie – wynikiem, dlatego pewnikiem technologicznym!]

Pisać tak mogę bez końca. Ale to jest CEL, produkt w jaki się inwestuje, dzisiaj towar deficytowy i najcenniejszy! Drony i sieć wojskowa tego potrzebują. Nawiedzeni Amerykanie i Bóg jeden wie kto jeszcze, ale trzeba pojawić się na tej arenie z Fizyką Informacji.

W ESLN CAŁA FIZYKA NA TEN TEMAT. Wynikowo z założeń. Idąc tą wydreptaną ścieżką pojmiecie ‚reality global war’ i ją wyprzedzicie strategicznie. Życie nie jest sielanką, jest taką samą walką jak zawsze. Świat nie staje się gorszy, bo jest lepszy niż był. Po prostu trzeba uświadomić sobie, że istniejemy tu i teraz w procesie. Jest jaki jest. Każdy za niego odpowiada.

Całość wciąż podlega „Teorii Obrotu”. A jako społeczeństwo – wkraczamy na wielką arenę monitorowania, sterowania i kontroli, bilansowania zasobów i ekosystemu, a także produktu informacyjnego z nas samych, Szwajcaria już na tym zarabia, banki sprzedają korporacjom informacje, biznesmeni ich dostarczają i-phonami, żyjesz i zarabiasz, proste. [Quantified Self]. http://marlenawitek-esln.blogspot.com/2013/09/gospodarka-informacyjna-quantified-self.html
To, co naturalne, co występuje w naturze i wykorzystujemy to poprzez mózg – zaczyna się łączyć z technologią sztucznie wytwarzaną przez ludzi. To post jaki zakwitł dawno temu, a jednak tak wartościowy się okazał dzisiaj po ewaluacji. Czynimy PRZEŁOŻENIE, to naturalny proces wynikowy kwantowej postaci informacji. Nią właśnie jest replikowany człowiek, od zawsze.

Post pierwotny, taki mamy postęp od tamtego dnia: http://marlenawitek-esln.blogspot.com/2011/02/hard-year-will-be-hard-etap.html

 

 

„To ja twój robot – od dzisiaj jestem twoją wróżką. Kody nas tworzą zatem znają nasze przeznaczenie nadrzędne, powiem ci do czego jesteś zdolny”

nao-robot

 

‚ubiquitous computing’
Consider IPv6, a preferred standard addressing system for web-connected entities, sites, objects, data-objects, etc. We as a global polity are currently running out of IPv4 addresses and most banks of unused addresses are controlled by the world?s 4 largest economies, privately and publicly. This restricts other agents, states, countries, peoples of literally being on the map at all, to have address and location within this emergent territory, and their earthly territories to have address within their artificial geographies of ubiquitous computation. IPv4 allowed for 4 billion possible addresses, and now IPv4 address exhaustion has spawned several technical work-around, but moving to a much larger, more granular addressing matrix is the logical transition. IPv6, as a 128-bit string, provides for an enormous number of addresses: a theoretical ceiling of 5.1 x 1028 addresses per person (note: as sets are dedicated to encryption, structural addressing, the number is actually smaller, though still incomprehensibly large), or 6.67 X 1027 per square meter.
The level of practical granularity built into this protocol, considered as a designable plane to fill with addressees, boggles the mind, and begs the question as to whether anyone actually encounters that many singular addressable ?things? in the course of one is life. This sum is greater than that of known stars and far more than all cells in human body. If you were to address everything you ever encountered how granular might you go before exhausting that individual allotment? Is it sufficient to address individual molecules as needed, and if so what might we do with that sort of communication and accountability? The built-in capacity of the protocol challenges our our notions and practices regarding what is an addressable entity is and will involve as an information singularity, or a single signal differentiation from noise, or a much larger aggregation of information punctualized into a provisionally single assemblage; and other figures, plants, animals, rocks, their constitutive molecules, pollens, cells, or immaterial agents, memes, concepts, conceptual or practical networks of any of the above, are all, in theory, able to claim some position within this sufficiently large addressing territorial apparatus.
Co ma nanotechnologia wspólnego z IPv6 ? – Autonomiczne systemy molekularne, czyli cała nasza nanotechnologiczna twórczość, nanoboty, nanoroboty, nanouboty i jeszcze mniejsze „mrówczarnie”, małe nano osiedla funkcji, też muszą mieć swoją tożsamość w systemie informacji ogólnej, jeśli będzie miliard robaczków tworzących autonomię instrumentu to także każdy będzie mieć oznaczenie? No tak. Absurd!  No ale do tego doszliśmy.
To prowadzi do tego, że każda ludzka komórka badana i obserwowana musi mieć IP!!!
To już nie jest internet w ogólnym ujęciu, nawet nie sieć w ogólnym ujęciu, to jest temat do dyskusji – drugi świat (nano), to rzeczywistość nowa jaka się jawi i będzie bilansowana dla wyniku, każdy oddech będzie liczony!  Zostawi ślad w cyfrowym świecie!
UWAGA – ZAGLĄDAMY W OCZY PRZYSZŁOŚCI:
KODY TO CZAS. To, że muszą się zrealizować daje czas. jesteśmy funkcją powstającą z kodów jakie muszą się wypracować i upostaciować, dorastamy nabieramy wyglądu na wzorcach. Potem proces zaczyna zanikać, wypromieniowywać, nasze membrany zobrazowane słabną, nie jesteśmy wieczni w danej skali w danej formie. Chyba, że znajdziemy przełożenie formy dla zapisu jakim jest utrwalający się umysł wieczny. Ba.
Lecz jeśli zdefiniujemy kod, to także go oznaczymy IP?
To nie jest ot tak sobie zadane pytanie, choć abstrakcyjne. Do tej pory wyobraźnia ludzka, aby zbadać reakcje jakie zachodzą w ciele, wlewała w to ciało kolorowe płyny. Jakim cudem powstała z tego mądra medycyna, nie wiem, ale powstała. Ktoś tymi sposobami coś stworzył. Czy chorych jest mniej? Nigdy niczego nie jest mniej. Tworzymy nie dla rozwiązań, ale po to, aby istnieć ideologicznie, stwarzać pozorny sens i aby zarabiać.  A od teraz [ponieważ to się wszystko wali, starzeje i nie sprawdza, przestępczość gospodarcza to norma] weszliśmy w erę programowania. Po co? To już się stało i temu służy IP, urządzenia osobiste i programy.
W świecie kolejnych systemów mających funkcje jakie nas tworzą, IP’ ma autonomiczna funkcja, warstwa, system, widmo. I dlatego gdybyśmy majstrowali w warstwie kodowej jaka odpowiada za budowę naszej krwi – zniszczymy krew wszystkim.  Manipulując pole magnetycznym, jonosferą, kloszem ziemskim w uproszczeniu – zmienimy wszystkich. Bo nas buduje pole otoczenia, pole informacji jaka umownie jest magnetycznym polem. Ten cały wynikowy powiązani hierarchicznie program spajający nas, przesuwa nas w całości w układzie współrzędnych przełożeniowo. Istniejemy tylko tu, w kosmos musimy zabrać maszynę. Nie istniejemy w ruchu po za Ziemią! Nie istniejemy. Jesteśmy produktem wynikowym podlegającym kolejnej pracy całego naszego układu twórczego.  Cdn…

 http://zalukaj.tv/zalukaj-film/20429/w_google_nasza_ufnosc_in_google_we_trust_2013_.html

Post 62

PRZEBUDZENIE – AWAKENING
Oglądałam Doug Wheelock’a, gdy podczas swojej 25 misji na ISS testuje zasięg radiowy.
http://www.youtube.com/watch?v=h73EYcyszf8

Czym jest głos? Kodami jakie powstają na zasadzie „Echosound”. W zasadzie powstaje ważniejsze pytanie – dlaczego słyszymy głos? Dlaczego kody powstają? Czy mogą nie powstawać?

Nie chodzi także o to, że głos słyszymy, ale chodzi o to, że słyszymy go dzięki: HIERARCHII I ZŁOŻONOŚCI SYSTEMÓW jakie tworzą otoczenie budowlę, a ta budowla tworzy przestrzenie jak „klosze”. To dlatego wnikające kody mogą się w tej budowli definiować zwrotnie, a ta cała budowla kosmiczna sprawia, że musimy definiować kody w procesie wynikowym, do tego służymy. Nic nie powstaje z niczego, człowiek to wynik do wykonania zadania – przenosi kolejne informacje jakie umysł odczytuje z macierzy. Możemy założyć, że ‚idealny głos’ można zdefiniować właśnie tym porządkiem. Ale tych systemów tworzących „ośrodek” w jakim porusza się kod nadawany, jest mnóstwo. Ośrodkiem/kloszem może być Ziemia, albo może tylko atmosfera, albo zakres sygnału, nie wiem bo tego nie badam.

Posiłkuję się książką Janusza Pieniaka:

Energia pola elektromagnetycznego [w ESLN to praca pola zapisu i wynik jako cząstka i to nazywamy tandemem] znajduje się w stanie cyklicznej wymiany energii pola magnetycznego na energię pola elektrycznego. W fali elektromagnetycznej [Kod w obiegu kierunkowym „celu”] występują jednakowe okresowe zmiany w natężenia pola w punktach przestrzeni. oddalonych od siebie o odległość, jaką pokona ta fala, w określonym czasie zwanym „okresem”. Odległość między dwoma sąsiednimi punktami przestrzeni, w których natężenie pola elektrycznego lub magnetycznego jest jednakowe, nazywamy długością fali elektromagnetycznej.  Długość fali λ jest ściśle związana z częstotliwością f , która określa liczbę drgań w ciągu sekundy wykonanych przez pole elektryczne lub magnetyczne.

Mamy tu brak podstawowej wiedzy o HIERARCHII, SKALOWANIU I OPROGRAMOWANIU. Nic dziwnego, bo nadal tkwimy w człowieku duchowym i jednocześnie mięsnym [skandal!], zamiast przyjąć oczywisty fakt, że jesteśmy definicją funkcji. Hierarchiczną, dlatego impulsy, zera i jedynki działają na nasze ‚ciało i duszę’.

fale-1 fale-2

Ten porządek informacji tworzy przestrzeń informacyjną i tego jak działa i tworzy nas jako wynik. To wszystko, co ESLN wyprowadziło jako brakujące tematy w obecnej stosowanej nauce. „Jedziemy po bandzie!” – Skoro kodowanie odbywa się powtarzalnością cykli, to znaczy, że te cykle są potrzebne pracy wynikowej, to znaczy, że coś pomiędzy tymi cyklami wzbudza „głos”, czyli wynik jaki nas uruchamia w działaniu. Nawet jeśli był chaos we wszechświecie, to twory budowały się wynikowo – dlatego mówimy o PORZĄDKU i jest on podstawą odniesienia.

Dlaczego Robinson Crusoe będąc samotnym na wyspie mówił sam do siebie? Dlaczego musiał mówić? Bo jest stworzoną maszyną, kwantem przetwarzania danych, nawet jak nie mówi, to głos definiują kody umysłu. Gdyby tego nie czynił, zwariowałby. Głos jest wynikiem użycia membran przełożeniowych. Możesz mówić umysłem i inny to usłyszy telepatycznie, ale zajmie to więcej czasu przełożeniowego. Temu właśnie służy istota membran – pokonuje czas. Czas, to ten czas, gdy kody muszą się zrealizować, dlatego’ wpadły’ na pomysł membran z jakich zbudowany jest i człowiek.

Dlatego jesteśmy tak skonstruowani, że aby przetrwać jako kantowy wynik – to musimy WYKONAĆ PRACĘ. Nasza funkcja jest programowa i na prawdę nędzna, co niektórym aż tak przeszkadza, że chcą się „odżywiać energią słońca”, albo bawią się w „ascetów” zaprzeczając swojej podstawowej funkcji. Ta funkcja musi jeść i wydalać, zasilać i budować membrany według programowego ich budowania. Żadne GMO tego nie zastąpi [chyba że…] I ta sama funkcja ma umysł pełen kodów jakie musi realizować.

W określaniu fal, ważny jest tak zwany stały odnośnik miary: prędkość światła‚.

Który staje się abstrakcją w fizyce informacji. Nie da się tego czynnika służącego matematyce wymyślonej – do niczego odnieść. Po prostu do czegoś trzeba odnieść różnorodność fal i przyjęliśmy jakiś miernik pt. „prędkość światła”. A ten czynnik w prosty sposób może się zmienić! Gadki typu „pokonano prędkość światła, i czy to możliwe”, ośmieszają naukowców. Mało na tym – można go zastąpić innym elementem odniesienia! To zależy od tego DO JAKIEJ TECHNOLOGII użyjemy nowych elementów. Do czego nam ma służyć wynik! Ponieważ mamy tylko i aż obwodującą elektryczność, więc uznaliśmy ten pęd światła za miernik stałej odniesienia. Punktem odniesienia może być cokolwiek, co nam posłuży do konstruowania w danym przedziale skali [pomiędzy systemami] nowych rzeczy. Ta prędkość światła, ten sam ZAŁOŻENIOWY BŁĄD, jaki w ogóle ma fizyka ‚klasyczna i kwantowa’ podczas, gdy fizyczności jest nieskończenie wiele, bo tyle ile systemów danych funkcji jakie nas tworzą. Manipulując skalą mamy za każdym razem jakąś nową zaobserwowaną fizyczność – bo fizyczność to zdefiniowana funkcja. Człowiek to funkcja. Fizyczność dotyczy pewnej skali jaką postrzegamy.  Dlatego ESLN uczy budowania nowych naukowych założeń pod cele jakie chce się osiągnąć. Jeśli cele będą całkiem nowe, to i założenia będą całkiem nowe.

To dlatego fizyka informacji ma przewagę w naukach! Jest platformą u podstaw tworzenia się fizyczności. Ułatwionym modelem tworzenia.

Jeszcze raz pokazuję tu najważniejszy schemat tego, jak tworzy się wszystko, co nas otacza [stąd Teoria Obrotu ESLN] i buduje obraz przełożeniowo jako postać zdefiniowana z kodów, z informacji. Człowiek jest obrazem, ale czynnym, jest funkcją, permanentnie wytwarzaną ‚tu i teraz’, obrazem utrzymywanym wg zasad konstrukcji systemów, dlatego są one samoobronne. Przeszłość to zapis, przyszłość to cecha skali jaka kody przetrzymuje.  Możemy już kodować. [A my te systemy samoobronne, nasz ‚klosz’ niszczymy bronią, różnej maści, w tym chemiczną]. Identycznie umysł i myśl jest kodem, a ciało potrafi go zobrazować w coś, co nazwiemy prawidłowo produktem zwizualizowanym***. PRZEŁOŻENIOWO. Kod orbituje w systemach, po to, by poprzez ten echosound lokacyjny tworzyć kwant [żółte jądro cząstki na ilustracji]. Kody definiują nasze „fizyczne” cząstki, jakie stanowią warstwę systemu. To wciąż nie jest ‚mięso”, ale budowla zapisująca się, wyplatająca się, z własnym spinem i kierunkiem podstawowych funkcji, czy układów wiążących hierarchię, orbity różnej skali!!! i z wypadkowym polem magnetycznym jakie z kolei służy temu, by nas wszystkich kontrolować wzajemnie – separuje, ale i wiąże. Kody jakie transmituje pole magnetyczne ostatecznie zawsze trafiają w jądro, wynik – tworząc obraz. Obraz zmieniamy poprzez pole. Zmieniając obraz majstrując przy nim, oznacza tyle co wczytać w pole nowe informacje naszych manipulacji. Ale jak się to na nas przełoży? Nie wiemy. Zaczęliśmy poznawać świat od „dupy strony”. Od wyniku: tnąc rękę, ale nie wiedząc, że nią porusza rotacja układu słonecznego, Ziemi, i wszystkich systemów jakie wiąże wypadkowe jedno wspólne pole magnetyczne. Nie zaczęliśmy od mechanizmu jaki wynik tworzy! Dopiero era XXI wieku daje nowe tło badawcze.

Warstwa systemowa podstawowa, składa się z tych kuleczek żółtych. Dlatego na przykład Grafen jest pozornie płaski, zbudowany z takich kuleczek w jednej warstwie. Jest to czyste oprogramowanie funkcji, za jakie odpowiada skala wszechświata. Przepościmy zdefiniowany „głupi” kod i uczyni nam on rysunek fali.  Ale  w naturze nie ma „głupich kodów” bo one poswatają z oprogramowania jakie definiuje nasze zadanie, zbiorowe i jednostkowe.

Największy cykl, kontroluje najmniejsze jakie mu podlegają. Bo pierwsza informacja [takie mamy złożenie w projekcie] w sposób jednolity wypełniła kryształowy wszechświat. W zasadzie stoimy w miejscu… Bo jedna duża rzecz kręci się po to, by mogły się odkręcać inne mniejsze, w ten sposób powstaje proces utrwalania i cykl. To moim zdaniem jest obliczalne. Dlatego mamy wielki ruch drogi mlecznej i małe punkcikowo jakie zaczyna rosnąć. [I tu zaczyna się spora filozofia fizyki… odwrotność…]. Tylko, że na ruch, też nie można patrzeć jako na ruch, ale wynik pracy, sposób na trwanie. W zależności co chcemy skonstruować, do czego się odnieść – to takich nazw i specyfiki skali użyjemy. To jest względne.

siatkagrafit

x

Wszechświat przeniknęła pierwsza informacja ‚Echosound’, która zaczęła w wyniku tarcia w kryształowym wszechświecie wytwarzać zjawiska tworzące przełożenie, po to, by ten kryształ przenikać. [Ten proces jest wyprowadzony w blogu]. Prędzej czy później się skończy, albo przeniesie, albo reaktywuje…

***Budowanie odbywa się dwustronnie poprzez ODCZYT, bo mamy do czynienia z mechanizmem definiowania kodów celu. Ale to dopiero jakiś kolejny proces wiedzy, po ewaluacji. Bardziej skomplikowany. To, że możemy coś „namacać” dzieje się dwustronnie. Te definiowane kody i to jak mamy je odczytywać, czyli ten proces tworzenia – dzieje się w drodze dorastania. Wykształca się. To mechaniczne wyniki, jakie nazywamy w uproszczeniu kwantyzacją. Na kwantyzację ma wpływ szereg opisywanych, bo wyprowadzonych w badaniach czynników. Tego jest sporo, a po ewaluacji może zdołam to streścić.

Ileś nieskończonych a może skończonych, tych skalujących się systemów wynikowych tworzy wszechświat i nas. Jesteśmy jako różnorodne kwanty z tej samej „substancji” wynikami algorytmów. Wynikami gry kodowej. [I to jest założenie nam potrzebne w tunelach ESLN. Skoro można tworzyć mechanizm odczytu – to można tworzyć nowe algorytmy, zatem tunele inercyjne]. Ulegamy rozkładowi po odłączeniu od systemu macierzy informacyjnego pola magnetycznego, jakie nas przesuwa i tworzy w układzie współrzędnych – czyli niczemu innemu jak ‚rozwiązaniu kodów”. Cykle kolejno się wyczerpują, ‚umieramy’, to są jakby fazy, procesy. Dlatego, że mamy obliczalny czas działania podsystemów, a ten czas kontroluje nasze nadrzędne pole magnetyczne, a to z kolei kontroluje pole układu, i w nieskończoność – otoczenie stale kontroluje wynik. Zapis raz wypracowany trwa. Być może ma trwać i czemuś służyć. Jedno takie coś jak „atom”, jak model na obrazku – w naturze nie istnieje! Możemy wyseparować to coś, do postaci „atomu” i mamy nowy klocek budowlany. Ale to byłby błędny obraz tego, z czego jesteśmy zbudowani. Bo! Droga kodowych informacji jakie nas definiują, sięga zapewne całego złożonego systemu wszechświata, wszystkich systemów jakie tworzą program wyniku, wszystkich funkcji jakie kolejno mają dać kwant zadaniowy, przełożenia, aż wreszcie naszą postać. Jedno bez drugiego nie istnieje. Po to jest ten wszechświat tym czym jest, po to, jest skalujący się, aby wielki cykl mógł zawrzeć w sobie nieskończoność małych, jakie przez to się utrwalają i stanowią nasz fundament trwałych danych, czyli cząstek elementarnych jakie są warstwami w hierarchii systemów i każdej z tej warstwy hierarchicznej można przypisać długość fali. Ta hierarchia to nie piramida, nie liniowość, ale wynikowość z towarzyszących elementów. Trudna do zdefiniowania.

Pojęcia TYMCZASOWOŚĆ, UTRWALENIE, ZAPIS – to podstawowe kwestie jakie tu trzeba poznać, idąc kolejno postami w blogu, staje się to automatyczną wiedzą, nie trzeba myśleć, wysiłek poniosłam ja jako przewodnik.

Dźwięk to nazwa umowna, bo Echosound to zdolność do definiowania się kodów. To tylko cecha funkcji do konkretnych zadań przełożeniowych. Ogólnie mamy do czynienia z echolokacją kodów, jaka służy danym celom przez dane systemy jako narzędzia, funkcje – do wynikowania. Scharakteryzujemy systemy – to scharakteryzujemy ich cechy jakimi można żonglować w laboratorium świadomie.

000000

Ułatwieniem właśnie są nasze wynalazki jak fale – które tworzą się z systemu jaki za nie odpowiada. Dlatego fala definiuje jakąś warstwę jak X-Ray promienie. W naturze nie ma fal prostych liniowo jakimi typowo się posługujemy.  Są kody jakie pokonują kształt mechanizmu według zasad konstrukcji hierarchicznej – samo-wynikowej. My konstruujemy w technologiach „kody sztuczne”. Laser, radio etc. to są sztuczne definicje. My nie używamy natury, ale definiujemy w naturze nowe rzeczy. Używamy naturalnej sieci tych systemów powiązanych, tworząc dzięki niej różnorodne nowe produkty, jak elektryczność, jak atom i grafen, etc. nie rozumiejąc co tworząc… Paradoks XXI wieku. Chip w ciele, a nadal nie ma „biblii” o tym, że człowiek to konstrukcja – funkcja – kwant, jaki można modyfikować i jaki można programować. I być może jakaś cywilizacja zrobiła to dawno temu. Lecz i tak podlegamy jednemu prawu echosound zwrotnej informacji, dlatego podświadomość działa, dlatego nie ważne, jak daleko interesujemy się przeszłością i historią – tu i teraz działamy jak kwant wynikowy i to mamy wykorzystywać, jesteśmy w pełni doskonałym narzędziem. [Już coraz mniej doskonałym w pokoleniach, bo Fukushima nas przekoduje, i dlatego trzeba poznać hierarchię aby wiedzieć jak leczyć „skażenie” czyli przeprogramowanie].

I-Am-HAARP-726918_630x210

W naturze definicja kodu powstaje nie z fali, ale z tego jak ta fala się kształtuje z nadanego kodu, jaki musi stać się algorytmem przerobionym w „wynik”. Nic nam nie da liniowa fala, w naturze jest to skalujący się „kwiatek”. Mówiąc fala, trzeba myśleć: algorytm. Smak, głos, węch to wielo-składnik „fal” i definicji powiązanych jako algorytm. Fale jakie znamy z rysunków: to są narzędzia sztucznie konstruowane przez nas, ale nie są to definicje tego jak powstajemy.  W naturze nie istnieje ten model jak na ilustracji fali. Istnieją właśnie te magnetyczne orbity wokół jąder jakie tworzą grafen, stają się coraz większe, złożone, aż budowla wygląda jak żyjątko. Na obrazku jest dosłownie narysowany ślad mechaniki kodu jaki stworzyliśmy, przeszedł od punktu a do B. Celem zdefiniowanym był „nadany sygnał”. Nie może on zdefiniować nic absolutnie po za tym, że jest to jakaś warstwa jednego systemu danej skali, czy funkcji, jaka służy konstruowaniu kolejnych.

Ważne jest to, aby rozumieć, że mamy do czynienia ze zwartą twardą przestrzenią kryształowego wszechświata, nie z próżnią, nie z miękkością. Bez spinu i pracy nie byłoby nas. Ta elastyczność jaką manipulujemy w eksperymentach, to mechanizm jaki staje się nieelastyczny w momencie, gdy łamiemy zasadę „czasu przetwarzania kodu”: otrzymamy wtedy siłę. Napotkamy na ogromny opór, bo systemy już go nie definiują. [I zaczyna się „coś za coś”]. Czytać trzeba wszystkie posty, to są tematy wyjaśnione.

Gdybyśmy skonstruowali „zaczarowany ołówek”, to mógłby z tych algorytmów po orbitach zdefiniować wzór człowieka. Ale ten wzór definiują cykle, skala, od spinu po układ słoneczny i ruch drogi mlecznej… nie ma sensu tego wzoru szukać, bo to ściętej głowy cel. Braknie życia. Ale te narzędzia takie jak fala, można wykorzystać do tworzenia własnych algorytmów, jak tunele dla pojazdu membranowego ESLN.

Kilka obrazków jakie omawiane są w trakcie procesu badawczego. Tak wyglądają nasze ścieżki jakie nas tworzą, ale jest prawo rotacji jakie mówi, że INFORMACJA NADAWANA STAJE SIĘ ZWROTNĄ. I tego się trzymajmy, to wystarczy w tej skomplikowanej wiedzy  i to jest w Biblii! Co ciekawe i nierozumiane, dlatego młode pokolenia mają nową drogę naukową, potrzebną bo życie jest krótkie, a  technologię trzeba wdrażać szybko.

_DSC2977 SPIN-BOSON-ESLN aster05-1332772972805 magnetic-mechanism

 A ta cała nowa wiedza jest nam potrzebna w podróżach kosmicznych, gdzie pokonujemy skalę przypisania, hierarchię i chcemy przetrwać.

 

Mogą nas przenikać te fale, które pokonają skalę systemu.

http://marlenawitek-esln.blogspot.com/2011/02/przebudzenie-awakening.html

Post 61

spintronics-electron-spin

Powtórzę tu dopisany tekst z postu 60.

 

Na obrazku, mamy spin, który towarzyszy wynikowi [zielona porcja światła, atom to niewłaściwa nazwa, tworzą nas programy jakie kolejno tworzą przełożeniowe systemy, w końcu mamy zera i jedynki by otrzymać wynik, a nie kuleczki], ten spin odpowiada za tak zwaną jego autonomię w systemach otoczenia. Z takich porcji ‚zaplatają” budują się kolejne bardziej złożone systemy przełożeniowe, programowo poprzez utrwalanie zapisu co dla nas jest zielonym punktem. Porcje wyrwane z systemu są cegiełkami budowlanymi pod nowe rzeczy, a nazywamy je atomami. Drugi kierunek to właśnie strzałka, która orientuje porcję światła, czyli utrwaloną informację – w hierarchii systemów otoczenia. Nie mamy w realu do czynienia z kuleczkami, ale z pracą rotacyjną informacji, wynikową jaka tworzy wszechświat. To co widzialne dla nas jako cząstka jest utrwalana funkcją. Zapis i obraz, tak to tu umownie ujmujemy. Zadaniowość kolejnych systemów, ich funkcja używa podsystemów. My tych podsystemów nie scharakteryzowaliśmy jeszcze w obecnej starej nauce. Bo, bez założeń nie da się tego policzyć, ani scharakteryzować.  Hierarchię dopiero ESLN skonstruowało. Pole magnetyczne jest polem tworzącym zieloną porcję, zapisuje ją i utrwala, ale na zasadzie wyseparowania tej porcji z całego zbioru. Pole magnetyczne jest całością spajającą wszechświat. Dlatego możliwe jest panopticon i synopticon towarzyszące próbkom.
Mamy piwo i w nim pojawiają się bąbelki, powiemy że są wyseparowane w piwie. Tak samo jest z ludźmi kwantami, replikacja i wyseparowanie z otoczenia. Tak samo jest ze wszystkim, co z kodów powstaje i zaczyna wzrastać, budować się, bo wszechświat ma charakter wzrostowy. Jest to prawem.
Dlatego pole towarzyszy cegiełce’ ale także kontaktuje je z całością systemu. Zapis tworzy wynik. [Wszystko w postach bloga wyprowadzone, a tu będzie spisywane ewaluacyjnie].  Poprzez pole zapisu można ingerować w stan cegiełki, zatem dalej w stan całej budowli. Zniekształcając pole zapisu, deformujemy wyniki. To nie jest trudna wiedza, ale jest wiele rzeczy jednocześnie jakie działają razem wynikowo i trzeba myśleć całością. Być może ja jako architekt mam do tego więcej predyspozycji, bo studia nas uczyły patrzeć wielowarstwowo, ale widzieć jeden obiekt.  To trening.

Nie mamy do czynienia z przyciąganiem magnetycznym, to błąd, choć tak to działa w laboratorium. Ale fizyka polega na czymś innym, to pole potrafi wyseparować/wydzielić ze zbioru informacji wspólnych, nowy twór informacyjny [zielony punkt], który staje się dzięki spinowi własnemu autonomiczny.  My ludzie mamy swój zbiór macierz, ale sami w sobie jesteśmy z tego zbioru wyseparowani/wydzieleni/wytrąceni. Wytrącenie może będzie właściwą nazwą. Rodząc się i dorastając, zasysamy informacje z zewnętrznego pola otoczenia, ale także tworzymy własne.

Zielony punkt, cząstka elementarna czy atom – jakkolwiek to nazwiemy, jest to utrwalona postać pracującej informacji. Jest ona w takim stanie na jaki ma wpływ otoczenie, otoczeniem są systemy „samoobronne”, programujące ją. Zmieniamy otoczenie, to i stan zielonej kropki się zmieni. Stąd wytrącenia różnych pierwiastków, jakie poszukują równowagi w hierarchii systemowej.

 

cdn.

Post 60

WSZYSTKO NA TEMAT SPINOTRONIKI – HIERARCHIA I OPROGRAMOWANIE
Najpierw linki proszę przeczytać:
http://nanotechweb.org/cws/article/tech/45026
http://nanotechweb.org/cws/article/tech/45155
http://nanotechweb.org/cws/article/tech/45057

A teraz będzie ładnie i obrazowo: Spin to żadna tajemnica, ani nic skomplikowanego.  Każdy zaangażowany czytelnik to pojmie, nie trzeba do tego profesorów ani specjalistów. Komplikacja, zatem trudność, następują dopiero z ilością narzędzi przez jakie trzeba przebrnąć, aby uzyskać efekt zadania; zaraz dam przykład. To znaczy, jak od prostej teorii dojść do wyniku. Bo jeśli w teorii mamy zakres fluktuacyjnego pola magnetycznego Ziemi wpływający na ładunek, to nie zrobimy z niego narzędzia, chyba że nowymi urządzaniami manipulacji. Tu jest problem taki, że wiedza nawet jeśli jest, to nie wystarczy. Nawet jeśli ESLN wszystko wyprowadziło na założeniach jako odpowiedzi i wiedzę do konkretnych wniosków, to wcale nie oznacza rozwiązania zadań. A raczej oznaczać będzie inną drogę do realizacji naszych celów, lub nawet prze-kierunkowanie celów.

Jak wiemy w ESLN, wszechświat to program/mechanizm tworzący się z warstw skwantyzowanej/obrazującej się substancji informacyjnej. To, co zobrazowane do postaci „światła” jest pracującą informacją [nadawana i zwrotna, dają wynik], wszystkie oparte są na ‚kierunkach’ informacji jakie przypisane są postaci informacji w skali tworzącej całość jak fundament pod kolejne wyniki, potem ten mechaniczny schemat tworzy coś w rodzaju ruchów – wzorów, algorytmów i narzędzi tu wywnioskowanych w badaniach. [Trzeba w projekcie zrozumieć, co to są systemy i jak powstają**]. Gdybyśmy doszli do tych kierunków i orbit ruchów, po spinowej drabinie konsekwencji powiązań, to znalibyśmy własny model oprogramowania jakie nas buduje, [Ha ha ha]. Póki co, możemy wyciągać wąskie wnioski w kontrolowanym otoczeniu laboratorium i z nich korzystać.

Myśląc „spin” myślmy jednocześnie: „program”. Spin w naturze istnieje, bo jest częścią wynikową zobwodowanego procesu tworzenia się systemów wszechświata, stanowi przełożeniowy napęd dla całej konstrukcji. Systemy te są autonomiczne, bi przełożeniowe. Istnieją permanentnie w czasie teraźniejszym, bo wszystko pracuje, jest komunikatem ‚non-stop’. Istniejemy ‚tu i teraz’ dzięki tej właśnie pracy, czyli ruchom powiązanym, bo wynikowym.  W naturze ‚ciągiem” jest cały wszechświat z hierarchią systemów, [nie jest on liniowy, ale wynikowy, postaciuje się z towarzyszących elementów] czyli wyników – a w inżynierii komputerowej posługujemy się tylko sztucznym ciągiem wynikowym, czyli elektrycznością.

Skalowanie spowodowało, że coś nam się wydaje trwałe i niezniszczalne, to spaja.

[To co piszę, to są wyniki jakie otrzymaliśmy biegiem wynikowym, badawczym w blogu, zostały one wyprowadzone, tu jest podsumowanie wyników].

Dlaczego grafen istnieje? Inaczej – dlaczego dał się skonstruować? Bo fundament tworzący zespolony nano-świat jaki odkrywamy, jest wynikiem pierwszych tworzących się informacji w kosmosie. Wszystko tworzą informacje. W skali największych systemów spinowych drogi mlecznej, powstają najmniejsze pierwsze cząstki wirujące spinowe, czyli informacja zaczyna się obrazować. Czyli zobrazowanie funkcji z wypadkowym spinem [bo jest to autonomiczna funkcja przełożeniowa] są zawsze najtrwalsze i stanowią fundament różnorodnych budowli. Dlatego są prawie nierozerwalne. Dlatego węgiel jest takim cudownym „wzorem”. Możemy „cząstki” ruchome, czyli małe podsystemy, stanowiące określoną funkcję przełożeniową dla całości wynikowej wszechświata i jego tworów –  wyseparować z dowolnego materiału. Hierarchia jest wspólna dla wszystkiego co nas otacza, a dopiero na szczeblach funkcji [warstw] stajemy się z węgla różnorodnym tworem ekosystemu. Rożny produkt, ale z tych samych składników. Budowle z materiału budowlanego jakim jest postaciująca się informacja. Dlatego to hierarchia i ilość przełożenia decyduje o tym, na ile jesteśmy samo-zadaniowi czyli inteligentni, na ile oderwani od systemu sterowania, by działać autonomicznie wynikowo – a na ile, to system nami steruje jak rybami, drzewami, instynktami, przypływami etc.

Tu w ESLN mamy wszystkie odpowiedzi jakie potrzebujemy znać na temat „życia” czyli funkcjonowania na szczeblu przełożeniowym.

Dopiero spinowe ułożenie, zmienia „właściwości materiału”. Można otrzymać węgiel i diament tylko z powodu innego powiązania. Ale to ułożenie tworzy się pod wpływem zewnętrznej maszynerii ruchu powiązanego drogą kodową! Programową! http://esln.pl/rozdzial-9/ Bo na tym to wszystko polega: hierarchizacja i przełożenie zależne od warunków otoczenia w jakim się budują funkcje wynikowe, ten ruch wpływa na ułożenie „atomów”. Ale to nie jest mechanika ciała – to jest mechanika kwantyzacji z komunikacji. ‚Ciało’ się tworzy jako utrwalony w cyklach przełożeniowych komunikat „trwaj, bądź”. To jest informacja jaka się postaciuje, a utrwala ją szereg elementów tu opisywanych.

Ponieważ wiele materiałów [złoto, miedź, kwasy etc] ma wypadkowy inny model przełożenia [hierarchia pierwiastków np], jakim także sterują się wzajemnie, to możemy ich używać jako „manipulatorów” i to robimy głównie w laboratoriach, tym są katalizatory, a w nanoskali to bardzo wyraźnie widać.  Chodzi o wykorzystanie całej gry ruchomej subatomowej, tandem: ‚pole wirowania i świetlny punkt’, jaka się obwoduje, zatem zaczyna wznosić budowlaną hierarchię. Ciążenia nie ma – jest to przypisanie kodowe [program tak buduje funkcje].

Jak czytam „pompowanie” w treści linków, to, mnie to śmieszy, ale ja tutaj również uprawiam słowotwórstwo. Byle ten nasz wysiłek nauczania nie był zbyt skomplikowany na początku nauki. Kolejne pokolenia muszą znać szybko podstawy funkcjonowania – i daje wam to ESLN. Dlatego uważam ESLN za genialne wprowadzenie do prostej konstrukcji: SKALA, HIERARCHIA I PRZEŁOŻENIE, KIERUNKI I TRANSMISJA KODÓW, [ale trzeba to przejść, wszystko kolejno w blogu aksjomatycznym, czyli zachowanie się małych elementów jak składowe atomu, jakie tworzy duży system, a potem poznawanie membran, czyli tych sposobów modyfikacji] bo to, co ważne, uwaga:  to fakt, że kody nie biorą się z niczego!!! Zapamiętać to! To już postaciowanie wpływa na kody.

Kody wynikają z CELU.  Nawet jeśli celem wszechświata nie jest „Bóg”, ani cokolwiek z definicji obrazowej, ale zwyczajne: ‚TRWANIE”, to będzie ono stanowiło zwrotne zachowanie wszystkiego, co ten wszechświat buduje, łącznie z nami i naszym sposobem funkcjonowania. Funkcjonujemy, bo generujemy i przetwarzamy kody. Dlatego nasze przeznaczenie jest zdefiniowane jako „wykonawcy zadania” – przetwarzacze informacji kosmicznych, czyli system tworzący umysł. Panopticon i synopticon. Ot cała filozofia człowieka, dzisiaj modyfikowany jonosferą czyli psychotroniką.

To nie jest trudne pojęcie – kody muszą mieć cel, aby w ogóle powstały. To przyczyna i skutek jednocześnie. To nas spaja i tworzy. Dlatego wiedząc to, sami siebie możemy programować. Spin to obieg informacji. Z tego robi się ‚fala’ także zdefiniowanego celu. Nadajemy sygnał.

O co chodzi w tym mechanizmie? No, to, jest proste: wszystko funkcjonuje pod kierunkami nadrzędnymi, tworząc wewnątrz budowle, [dzięki elastyczności echosound] zatem zawsze powstaje otoczenie dla budowli różnej, bo różnorodność tworzy się ze zmiennego otoczenia – z informacji zwrotnych. Możemy dzięki narzędziom elastyczności [ciśnienie, temperatura, napięcie, mieszanie etc] możemy poruszać wynikiem dowolnej skali układu, zatem dowolnym spinem spolaryzowanym gdy mamy małe próbki.

jak czytamy pod linkiem liczne problemy z „utrwaleniem” zapisów, sygnałów, impulsów, etc. No bo przecież, otoczeniem też musielibyśmy sterować i je zasilać, aby zmieniać małe spiny, robimy to płytkami rożnych materiałów magnetycznych etc, a otoczenia ziemskiego nie uczynimy ruchomym dowolnie, aby wpływać na spin atomów. Nasze części funkcjnują, bo są prowadzone przez Ziemię i Układ Słoneczny, a ten przez resztę kosmosu. [Upraszczam].  Nauka szuka odpowiedzi jak tym wszystkim w skali wewnątrz komputera sterować, nie ucząc o otoczeniu – to błąd. Owszem pole magnetyczne jest używane, ale przecież nie umieścimy komputera w zmiennym polu magnetycznym, chyba że dom będzie takim kloszem. Ot takie to są dziwaczne problemy. Zbliżamy się do nich wireless-lanem.

Wszystko, co możemy uczynić na rzecz „oszczędności” to manipulacja przełożeniem, manipulacja skalą, a to możemy czynić tylko poprzez budowanie nowego otoczenia, kapsuł czy innych komór sztucznego otoczenia, w jakim czynnik badany, czy modyfikowany uzyska aktywność poprzez powrót do stanu równowagi [bo funkcje są tworzone na modelu wyjściowym jaki je ochrania, to było wcześniej w postach]. Na tym polega manipulacja i wykorzystanie różnej fizyczności. [popraw] ESLN chce tunele. Zmieniamy skalę, bo to nam przyniesie więcej korzyści dla przetrwania w zmieniającym się klimacie.

Pamiętacie skąd wzięła się Teoria Rotacji, a dalej Teoria Pionu, czyli ZAPISU I UTRWALANIA? Z prostej obserwacji: http://esln.pl/rozdzial-5/, system wszechświata znalazł odpowiedź jak utrwalać wzory – poprzez „powrót spinu”.  Ten obrazek niżej został wyprowadzony z założeń, dojdziemy do niego w postach kolejnych.  Trzeba zachować równowagę przy przetrwać autonomicznie, czyli utrwalić spin! Ale widać jak tworzy się wynik – zatem za pomocą kierunków i ruchów możemy wytworzyć elementy hierarchiczne, przełożeniowe. Kody budują się poprzez powtarzalność cykli maleńkich cząstek za ich cykle odpowiada ogromna skala, a z tej powtarzalności powstaje budowla utrwalona. Dlatego DNA się stale odbudowuje, komórki wymieniają, bo nie są trwałe, ale jak już pisaliśmy wszechświat wypracował metody REPLKACJI z wzorów. Idąc blogiem akjsomatycznym zrozumiecie to powiązanie czytelniej taka mam nadzieję.

Spinotronika, czyli autonomia bazuje na cyklach powtarzalnych.

ARTIFICAL-INTELLIGENCE-ESLN

[**Obrazując i bardzo upraszczając: Informacja budująca znany nam wszechświat, się postaciuje; daje to wypełnienie wszechświata substancją jaka ma spin postaciowy. Ta substancja tworzy spinowe porcje światła jakie nazywamy cząstkami elementarnymi jakie są wciąż pracującą informacją. Ich wielkość i rodzaj ukierunkowanego spinu, stanowi o systemie i o hierarchii w tym systemie. Algorytm systemowy formuje definicje, człowiek jest jedną z nich. Tego procesu nie da się tu uprościć do jednego zdania, dlatego trzeba przejść cały projekt. To inne myślenie o nas, nie jak o ciele, ale jak o zobrazowanej informacji, która tworzy systemy. Mogłabym uprościć porównaniem, że atom zastąpiliśmy systemem, ale to wprowadzi w błąd rozumowy. Systemy są całością hierarchiczną, przyczyny i skutku, to całość programująca.].

 

spintronics-electron-spin

Na obrazku, mamy spin, który towarzyszy wynikowi [zielona porcja światła, atom to niewłaściwa nazwa, tworzą nas programy jakie kolejno tworzą przełożeniowe systemy, w końcu mamy zera i jedynki by otrzymać wynik, a nie kuleczki], ten spin odpowiada za tak zwaną jego autonomię w systemach otoczenia. Z takich porcji ‚zaplatają” budują się kolejne bardziej złożone systemy przełożeniowe. Porcje wyrwane z systemu są cegiełkami budowlanymi pod nowe rzeczy, a nazywamy je atomami. Drugi kierunek to właśnie strzałka, która orientuje porcję światła, czyli utrwaloną informację – w hierarchii systemów otoczenia. Nie mamy w realu do czynienia z kuleczkami, ale z pracą rotacyjną informacji, wynikową jaka tworzy wszechświat. To co widzialne dla nas jako cząstka jest utrwalana funkcją. Zapis i obraz, tak to tu umownie ujmujemy. Zadaniowość kolejnych systemów, ich funkcja używa podsystemów. My tych podsystemów nie scharakteryzowaliśmy jeszcze w obecnej starej nauce. Bo, bez założeń nie da się tego policzyć, ani scharakteryzować.  Hierarchię dopiero ESLN skonstruowało. Pole magnetyczne jest polem tworzącym zieloną porcję, zapisuje ją i utrwala, ale na zasadzie wyseparowania tej porcji z całego zbioru. Pole magnetyczne jest całością spajającą wszechświat. Dlatego możliwe jest panopticon i synopticon towarzyszące próbkom.
Mamy piwo i w nim pojawiają się bąbelki, powiemy że są wyseparowane w piwie. Tak samo jest z ludźmi kwantami, replikacja i wyseparowanie z otoczenia. Tak samo jest ze wszystkim, co z kodów powstaje i zaczyna wzrastać, budować się, bo wszechświat ma charakter wzrostowy. Jest to prawem.
Dlatego pole towarzyszy cegiełce’ ale także kontaktuje je z całością systemu. Zapis tworzy wynik. [Wszystko w postach bloga wyprowadzone, a tu będzie spisywane ewaluacyjnie].  Poprzez pole zapisu można ingerować w stan cegiełki, zatem dalej w stan całej budowli. Zniekształcając pole zapisu, deformujemy wyniki. To nie jest trudna wiedza, ale jest wiele rzeczy jednocześnie jakie działają razem wynikowo i trzeba myśleć całością. Być może ja jako architekt mam do tego więcej predyspozycji, bo studia nas uczyły patrzeć wielowarstwowo, ale widzieć jeden obiekt.  To trening.

Nie mamy do czynienia z przyciąganiem magnetycznym, to błąd, choć tak to działa w laboratorium. Ale fizyka polega na czymś innym, to pole potrafi wyseparować/wydzielić ze zbioru informacji wspólnych, nowy twór informacyjny [zielony punkt], który staje się dzięki spinowi własnemu autonomiczny.  My ludzie mamy swój zbiór macierz, ale sami w sobie jesteśmy z tego zbioru wyseparowani/wydzieleni/wytrąceni. Wytrącenie może będzie właściwą nazwą. Rodząc się i dorastając, zasysamy informacje z zewnętrznego pola otoczenia, ale także tworzymy własne.

 

http://www.sciencemag.org/content/331/6019/864

Fascynujące… jesteśmy zaprogramowani jako funkcja tworząca się, ale jednocześnie uczestniczymy w oprogramowaniu, które możemy odczytywać i samodzielnie wczytywać nowe dane! Stąd zawsze mówimy „współpracuj z podświadomością”, a najlepiej na tym wyjdziesz.

ESLN to jest eksperyment myślowy – tu się przenikają dwa systemy skali największej jaka steruje najmniejszą. Czyli podporządkowanie największej generuje kody najmniejsze zdolne przeprogramować całość.

„1000 lat to jeden dzień, jeden dzień to 1000lat”.  Znacie to? Już pisałam w projekcie że Biblia to dokument opisujący to samo co ESLN ale innym językiem, biblia opisuje mechanizm jaki nas buduje.

Myślę, że nieprzypadkowo znalazłam się na konferencji poświęconej spinotronice.
https://plus.google.com/photos/108566003568511945441/albums/5514855379230386049?banner=pwa
Informacje o nowych odkryciach są coraz bardziej fascynujące i jedne z najważniejszych na lata przyszłe. jednak na błędnej starej fizyce stają się skomplikowane nieczytelne i marnuje się ogromne pieniądze.

ESLN wiedziało kiedy dokonać swojego „urodzenia”, jak tak patrzę z boku na cały projekt i otoczenie.

Z wiedzy o hierarchii, rytmach i kierunkach nadrzędnych systemu programowania, mamy rożny spin przełożeniowy w całym systemie, wzory i programowanie.

Next:
http://phys.org/news/2011-02-scientific-paradigms-fall.html
„For instance, the model shows how small systems have the potential to be more dynamic than large systems, which explains why large companies sometimes acquire small start-up firms as a source of innovation.” New information initiating a small scale. „Large” information, is the uniform structure. Process needs to be changed. The processes of initiating „small”, the new information.

 

 

http://touchysubjects.wordpress.com/2011/01/12/can-spintronics-explain-physiological-information-storage/ ilustracja pochodzi ze strony. Nasz organizm przechowuje informacje zapisane w algorytmie [rytmach], a ten wzór buduje ruch i skala wszystkiego co nas otacza. Nie poznamy tego w tym ani w kolejnym pokoleniu, ale poznamy nowe narzędzia jakimi spełnimy swoje wszystkie wizje jakich zapragniemy, ale też samo-przetrwanie autonomiczne. Pora spaść na ziemię wizjonerzy. Ale mamy jedną furtkę – życie umysłu jest wieczne, zatem co w tej wieczności? Może się reinkarnować, może być stale aktywnym i kontaktować się z żywymi, można się zaprogramować…

0001U3YG0AFCEXL4-C116-F4

Na zdjęciu ludzie bogaci, jacy się zamrozili bez sensu. Ta technologia jest błędem, już za życia trzeba się zobwodować do ciała wiecznego. Po odłączeniu membran od umysłu „dupa zbita”. Skoro teoria dogoniła potrzebę – sprostamy jej, ale tylko z ESLN.

Post 59

WSZYSTKO JEST ENERGIĄ …
… a energia jest informacją.

E=mc2, mc2=E

E/c2=m

Energią jest to, co jest masą [zobrazowaniem wyniku] uzyskaną z pracy mechanizmu informacyjnego, kwadratu jego realizacji. Nie dziwne?

Skala.

Mamy tutaj przełożenie i skalowanie. To jest właśnie droga kodowania poprzez mechanizm czynny współzależny, zbudowany na autonomicznych podzespołach z własnym spinem przełożeniowym. Nadajemy, emitujemy kody, to dzięki nim poruszamy się w układzie współrzędnych, kody przeskakują w systemie dając wynik jaki się obrazuje, „sprzęga” systemy, warstwy w jedną synchronizującą się całość, dlatego mogą powstawać budowle zobrazowane – dzięki skalującej się rotacji. Hierarchia tych systemów nam wiele powie. „Energia” to w rzeczy samej praca i obwodowanie. [To jest klucz do transmisji energii – skalowanie i przełożenie].

Ponieważ traktujemy się jak „mięso”, to nie potrafimy zrozumieć siebie, jako postaci informacyjnej jaką prowadzą i spajają systemy także informacyjne, wszystko jest postacią informacji i ma „zmysły” polegające na definiowaniu i przetwarzaniu informacji. Strumienie, fale po których kody są transmitowane [te umysłu], utrwalane promieniowaniem kosmicznym [jakimś jakie nam wniknęło w trakcie tego aksjomatu] to mechanizm przełożeniowy, definiujący poprzez utrwalanie.

To co nazywamy „życiem” jest w istocie przełożeniem skalujących się informacji do postaci funkcji autonomicznych, aż wreszcie na końcu jest ten ostatni wielki twór ‚człowiek’ jaki w prostym modelu panopticon i synopticon  [na wzór pola megnetycznego] przetwarza informacje i jest poruszany w układzie. O tym, systemie uczy ESLN.

Nie ważne z ilu podzespołów jesteś zbudowany – umysł ich nie odczytuje, bo odczytuje kod nadrzędny, a ciało przetwarza to w obraz tego co nas inspiruje. Ale przeniesienie tego kodu w obraz tworzy ‚Czas’.

CZAS potocznie rozumiany – to ten czas, jaki kody muszą przebyć, aby się zwizualizować dla nas i w nas [dlatego rośniemy z larwy w brzuchu] – ostatniego wyniku czytniczego, czyli „człowieka”. Na każdym etapie rozdrabniania membran mamy ten sam warunek spełniony – przełożenie. Praca kodów. Te same kody pracują w przewodach pokarmowych, w białkach, w mózgu, w jelitach.. na bieżąco. Białko reaguje na zmienne otoczenie, bo zarządza tym system zewnętrzny jaki nas wytworzył – dosłownie wyplótł. DROKA kodowania jest tu istotna.

Promieniotwórczość jaka ingeruje w kolejne systemy, przekłada się na czas dla uzyskania wyniku. Dlatego trudno nam odnieść skutki napromieniowania i skażenia środowiska, do dawno zaistniałych dewastacji jonosfery i środowiska poprzez eksperymenty.

Dzisiaj’ w świecie nauki, jaka manipuluje jonosferą, skutki tych eksperymentów bez fizyki informacji będą niezdefiniowane i mogą stać się opłakane. Trzeba znać skalę, przełożenie zatem wygląd przekodowanych systemów i przeniesienie postaci informacyjnej w systemach, i jaki ostatecznie będzie ich wynik w przełożeniu na nas.
Człowiek jest masą powstałą z kodowania – czyli nie jest masą, ale zbiorem wyniku, jest zobrazowaną dokładnie w tym systemie definicją, ta definicja spełnia funkcję. Wszystko spełnia jakąś funkcję. Po za tym systemem dosłownie znikamy. Kosmonauta musi zabrać otoczenie, aby przetrwać, bo tu został wytworzony z systemów kolejnych jakie go poruszają jak marionetkę, za pomocą mechanizmu zwrotnych informacji; ale i tak w kosmosie następuje jego przekodowanie, w nowych warunkach przeniesienia. Kody przypisania i wytwarzające go systemy – przestają go chronić, bo stał się produktem po za jego kontrolą. To podobnie jak nasz „wyrwany Atom” z całej synchronizacji mechanizmu.

Dokładnie na tej zasadzie można sterować warstwami pola magnetycznego, będąc po za nimi.  Można hodować ludzi – programowaniem z po za Ziemi.

 

Wszystko jest informacją. mechanizm tym zarządza. W ESLN go poznajemy, abyśmy i sami przetrwali.

E=mc2=I

https://www.youtube.com/watch?v=BErqWHLTrEA&index=67&list=PLC87D3358DD9746B7

 

Post 58

FLUKTUACJE – HIERARCHIA PORZĄDKUJE FUNKCJE
http://phys.org/news/2011-02-fleeting-fluctuations-superconductivity-transition-temperature.html
http://nanotechweb.org/cws/article/tech/45026

https://www.youtube.com/watch?v=qNf9nzvnd1k

Z punktu widzenia ESLN – czym jest tandem spinowy?

W wynikach tego projektu pomogły nam nowe założenia. Teoria Obrotu. [Oczywiście projekt przechodzi ewaluację więc jest stale dopracowywany, ale już można napisać to, co niżej. Wkroczyliśmy w strefę jaźni, ale żadna dotychczasowa fizyka nic na ten temat nie wie, a dlaczego? Tego dowiadujecie się tu. Stare założenia fizyki szkolnej są błędami pod nowe cele. Nie wolno z tego robić mieszanki chaosu, bo z błędów są błędy i ofiary].

Po pierwsze wszechświat jest kryształem, ale nie takim jak znany nam kamień. To zwarta przestrzeń, twarda, jakiej nie da się pokonać. Przenika ją zatem dźwięk w pierwszej kolejności. Dlatego czynimy te założenia poczynając od dźwięku, aby użyć temu podobnych „składników” czy narzędzi w technologiach. [Echosound zmienia, porusza i kształtuje wszystko]. Bardzo dobrze się sprawdzają te założenia w tym projekcie, jakie wyjaśniają wiele obecnie czynionych eksperymentów. Znamy naturalny tranzystor, zatem zakładamy, że cechą zwartej kryształowej postaci kosmosu jest ta krystaliczność, która potrafi zapoczątkować reakcję z akcji.

Przy czym chcę tu zwrócić uwagę, aby przyswajając tą nową założeniową wiedzę, nie bazować na „czarnych dziurach” i na obrazach jakie obecna nauka tworzyła, by coś wizualizować. Bo może ta nasza „rzeczywistość” wyglądać [najpewniej] inaczej. Sami wywnioskujecie. My w ESLN przeskalowaliśmy zjawiska.

My jako funkcja dzisiejsza, nie mamy absolutnie możliwości badania czystej krystaliczności wszechświata, bo ją wypełniamy jako wynik – to nasze tarcie. Możemy jednak tą strukturę odbierać jako opór czy pęd, czy zwartość właśnie pola magnetycznego. Dlatego to pole magnetyczne, ta „ściana” może nas odnieść do otoczenia. I poprzez otoczenie jakiego postacią jest pole magnetyczne, wpływać na zachowanie „cząstek elementarnych” czyli całych systemów.

Cząstka to wyseparowany fragment systemu. Cząstka wyseparowana nie ma funkcji [to znaczy ma samą w sobie, swój własny stan] – funkcję przelożeniową ma dopiero system, cząstka natomiast ma spin. Dlatego cząstki traktujemy jak klocki. Dlatego mamy „atom” jaki zasklepił się w sobie, ale w naturze stanowi systemy powiązane. Jaki porządek hierarchiczny kolejnych systemów jakie się skalują, taka wielkość cząstki. [Ale tu mogę się mylić, bo chodzi o funkcje i skalowanie funkcji w hierarchii wynikowej, hierarchia nie tworzy większe, średnie, mniejsze, – to byłby błąd myślowy. Hierarchia tworzy kolejność, ale wiele z tego obrazu’ wygląda skalująco].

Pierwsza „informacja” jako coś w rodzaju dźwięku, ruchu, akcji etc, która została uwięziona w krysztale kosmosu zaczęła się kształtować. Jednak nie kształtowała się ona punktowo. To jest trudne do wyobrażenia. [Punkt powstaje dopiero w kolejnych procesach przemian z całości]. Dlatego tak, bo informacja powstaje w otoczeniu jakie go tworzy, to całość wynikowa. Upraszczamy bardzo skomplikowane metabolizmy, aby to wstępnie opisać. Czarna dziura powstała w wyniku całkiem innego procesu jako kolejna, a dopiero potem zaczęła budować „kulki” na obrzeżach swojego wiru.

To tak jakby punkt coś pobierał, aby z tego powstawać. Nie powstałby bez entropicznego wypełnienia wszechświata. http://marlenawitek-esln.blogspot.com/2013/05/entropia.html  I to jest nasza podstawa matematyczna. Takie jest założenie tego projektu, bo tak wyniknęło w trakcie badań, ale także na tej samej zasadzie kwantyzuje się światło, powstaje, czyli wszystko co nas otacza i także człowiek kwant programowo zbudowany ze składników: systemów – pobieramy z otoczenia, a to otoczenie wytwarza się z indukcji. Ten proces jest stale utrzymywany w RÓWNOWADZE.  [Stąd mamy także w projekcie termin naukowy „COŚ ZA COŚ”, stąd może być wynik, że wszechświat jest skończony i zdefiniowany, ale elastyczny, bo tylko z elastyczności cokolwiek ma szansę powstać skwantyzować się, a poprzez utrwalenie za pomocą skalowania, działać przełożeniowo, natomiast proces jaki się rozpoczął jest osobliwością, ale tymczasową, zatem wszechświat się kiedyś skończy albo zobwoduje i dotworzy, zaraz to zrozumiecie lepiej..].

Obwód + i – [kobieta i mężczyzna jako nośniki danych], styk [stosunek], informacja, reakcja, komórka, embrion, ciało, potem kształtuje się postać ludzka i inne wyniki czyli obiekty natury. Wszystkie dane o tym znajdują się już w otoczeniu jakie jest zatem PROGRAMEM, programatorem.

Zatem element wynikowy informacji jaki powstaje, jest pracą dwóch co najmniej kierunków – [tak samo i my, aby mieć wniosek, musimy coś skonfrontować i dalej działamy na tej podstawie] – tej informacji, jaka wtargnęła w kryształ i tej odbitej, która nadała utrwalenie, czyli pierwszy wynik, definiując STAN. To samo uczynimy w laboratorium, a ponieważ tak działa wszechświat, zatem to możemy skalować w nieskończoność! Od tamtej pory powstania wyniku ze styku dwóch kierunków, wszystko ma charakter wzrostowy, bo wynikowy w ciągu zdarzeń i kierunkowy. [Ten nadrzędny kierunek symbolicznie jest Bogiem, bo jest twórczy i regulujący cały stan], bo tak działają pierwsze systemy. O to nam chodziło. Na tym fundamencie wiele rzeczy w laboratorium się wam poukłada. To jest fundament dla sztucznej inteligencji. Informacja w korelacji z otoczeniem. Otoczenie to macierz.

Praca jaką jest wynik, a wynik się postaciuje, robi swoje w sposób naturalny, a skalująca się funkcja zaczyna być autonomiczna, bo jest pod konstrukcją przełożeniową dla kolejnej na niej zbudowanej, i to wtedy mówimy, że jest tak zwany spin własny produktów: ‚autonomia samo-tworzenia’ [produkt to skwantyzowane światło, tak to nazywamy na potrzeby laboratoryjne, skaluje się, ale jak łożyska, przełożeniowo]. Mamy małą próbkę w laboratorium, czyli „cząstkę elementarną” – ale ona już istnieje w kosmicznym świecie, bo my w nim istniejemy – próbka jest z tej całości wyrwana poprzez nasze maszyny i urządzenia, ona w rzeczywistości nie istnieje – istnieje system powiązany. Próbka zbudowana jest z fundamentów jakie dały jej wynik. Wyseparowana sztucznie naszymi urządzeniami cząstka staje się zatem sztucznym klockiem, nowym tworem. Nie jest możliwe wyseparowanie informacji pierwotnej nawet jakbyśmy uczynili cuda techniki – bo informacje nas tworzą w takich objętościowych systemach jednolitej całości, jakich jeszcze chyba nie zdefiniowaliśmy. Ta różnorodność wytwarza właśnie ciepło, ciśnienie, elektrostatyczność etc. My powinniśmy poznawać całą hierarchię objętości jaka nas tworzy i definiować nazwy pod cele, jak jest powiązana na bazie informacyjnej i mechanizmu rotacji informacji, i wtedy wiedział by świat nauki to, co ESLN. Zaryzykowaliśmy i wyszły nowe konstrukcje wynikowe. To mieszanka tych czynników, taka „muzyka”, algorytmy nas tworzą. I to jest złożone – ale zapis… jest prostszy. Trzeba to poznać.

Elementy różnej skali, są powiązane, ich części [kolejne warstwy] funkcjonują przełożeniowo wciąż na tej samej zasadzie pracy czyli MECHANIKI – informacja nadawana staje się zwrotną. Usytuowanie w układzie współrzędnych kryształu wszechświata [wyobraźmy go sobie jako sześcian, albo szczelinę, bo i takie założenia mamy] dowolnej cząstki, czyli wyniku powoduje jego aktywność z powodu czegoś w rodzaju rezonansu, korelacji w otoczeniu jakie cząstkę definiuje. Stała praca.

My się do tych warstw pierwszych, fundamentalnych dobraliśmy skalując próbki światła, rozdrabniając, separując, zatem dobraliśmy się sami do siebie. Zauważcie, że im mniejsze porcje tym większa siła by je rozerwać – te potężne siły nas wiążą, mimo że tego nie odczuwamy, a dlatego nie odczuwamy, bo przesuwamy się wraz z fundamentem [Ziemia się kręci, Układ Słoneczny się kręci, nasze składowe mają spin etc – to ruch PRZEŁOŻENIOWY]. Programując te próbki – programujemy siebie, one nie są wyseparowane w laboratoriach bezwzględnie – bo odczytuje je pole otoczenia! To dlatego mówimy, że foton reaguje na nasze myśli, że neutrina nas przenikają, a warstwy najmniejszych cząstek „się porozumiewają”. One nas tworzą jako systemy fundamentalne, w porządku hierarchicznym, nic nas nie przenika, tu nie ma tej formy ruchu przenikającego – jest HIERARCHIA STANU WYNIKOWEGO, a wszystko spaja pole informacji jakie to wszystko razem tworzy jako wynik.

Wszystko nas tworzy i spaja na bieżąco. ‚TU I TERAZ’ to stan podstawowych algorytmów tworzących budowlę. Manipulujemy w częściach mechanizmu, zatem poprzez pole magnetyczne [w ogóle umownie to nazywamy polem magnetycznym] manipulujemy własnym gatunkiem, czyli STANEM jakim jesteśmy. Manipulujemy stanem, a nie ciałem stałym. Ciało to zwizualizowana forma stanu. Dla nas stan, to wynik informacji jaka powstaje z prawa mechaniki. [Dlatego także manipulując DNA, możemy siebie zdeformować]. Efekt manipulacji się skaluje w czasie poprzez przełożenia. Dlatego efekt dawkowania promieniowania mamy dopiero potem, też się skaluje w systemach dając różne objawy.

Efekt deformacji zależy od hierarchii systemów w jakich dłubiemy. HIERARCHIA to podstawowy PUNKT ODNIESIENIA.

Zatem praca spowodowała ruch jaki nazywamy indukcyjnym, jest to zależność zatem praca TENDEMOWA. Wraz z tym ruchem powstała reakcja w tym twardym krysztale. Mamy tu tak zwany Tandem pracy i wyniku, ciało i pole otoczenia, wespół w zespół wynik i zapis, pole magnetyczne i ruch, daje elektrony, a elektrony to system jaki może transportować algorytm kodowy, ale przecież według zasad hierarchii, skalowania i porządku budowlanego [stąd pierwiastki].

Czyli powstający element poprzez powtarzalność swojej częstotliwości zaczął się utrwalać. Ponieważ kosmos jest nam nieznany, możemy założyć, że kolejne czynniki na zewnątrz kryształu powodują to, że informacja wewnątrz się właśnie tak zachowuje. Nie wnikajmy dlaczego – ale wykorzystajmy to, bo można. Dlaczego kosmos jest taki, a nie inny i czym jest, pewnie dowiemy się w nieskończoności. [Ale po co ładować w to wielkie pieniądze? To dział „zastanawiania się”, dział filozofii fizyki jaki można opłacać, ale muszą mieć fundament celu i sensu, a nie bezsensu].

Mamy możliwości wykorzystania ‘mechaniki tej całej pracy’ wokół nas, tych ZASAD do własnych potrzeb. Ponieważ nic nie ma prawa powstać bez otoczenia, czyli formy ograniczenia, czyli tworzenia wyniku – to kierunkiem badań poznawczych musiało być określenie otoczenia dla potrzeb celów. Ponieważ baczni obserwatorzy wiedzą, że myśl nadawana staje się zwrotną, a pole magnetyczne wykazuje wiele cech dla istnienia informacji, a to jest charakterystyka tak zwanej „inteligencji” – w ESLN wykorzystaliśmy to, do założeń pracy i kształtowania się informacji we wszystko, co w kosmosie się samo-tworzy na tej podstawie i dostosowuje, właśnie dzięki pracy czytniczej pola magnetycznego, pól informacji towarzyszących każdym systemom. To ważne, bo mamy obiekty wyseparowane z macieezy, ale ich pola są wspólne! Bo wynik się obrazuje, ale to pole informacji tworzy całość. Wyniki się nie porozumiewają, ale to ich pole się porozumiewa. Wszystko ma nagle „ręce i nogi”.

Ponieważ z pierwszej ‚informacji’ powstawały kolejne twory, czy budowle kwantowe, to mamy do czynienia z hierarchią, a potem z postaciowaniem się tej informacji w funkcje, a dopiero dalej z „INTELIGENCJĄ” funkcji, bo to, co zbudowaliśmy w ESLN pod nazwą „Echosond” pozwoliło na „komunikację” tych elementów, zatem na ich kolejną wynikowość – jest to automatyczna cecha rozpoznawania otoczenia i dostosowywania się do zmiennych.

Ale uwaga! To wciąż otocznie wpływa na zachowanie obiektu. Obiekt autonomiczny może wykorzystać otoczenie dla poruszania się. Ale i tak czyni to w wąskim zakresie przypisania wynikowego. Ptak po za atmosferę nie wyleci. To jest także oprogramowanie jakie nas porządkuje hierarchicznie. Ciążenie ziemskie, to jest hierarchia systemów jakie nas tworzą do postaci funkcji wynikowej.

Otoczenie wpływa na zachowanie kwantu, bo dowolny obiekt tworzy się w wyniku cyklu powtarzalnego jaki wzbudzony został zwrotnie dzięki temu kształtowi otoczenia i ten proces trwa, dokładając nowych. Obiekt czy system, na jedno wychodzi. Bo nie interesuje nas postać, ale hierarchia. Warstwy systemów złożonych są jakoś zobrazowane do spinowych elementów. Nawet kształt czaszki ma dla naszych sygnałów mózgowych znaczenie. Takie ograniczanie’ otoczenia, czy systemy autonomiczne nazywamy MEMBRANAMI.  Separują systemy, warstwy czy widma – właśnie spin jaki tworzy częstotliwość w stosunku do otoczenia. Tego jest różnorodność jak ilość elementów z jakich zbudowany jest człowiek. Musi tak być, bo tylko w ten sposób spin istnieje, bo permanentnie pracuje. Cały wszechświat z informacji upostaciowionej istnieje, bo wykonuje pracę i jest powiązany, wykształcał się z kolejnych warstw czyli funkcji, a każda ma spin charakteryzujący ją – żaden system sam jeden nie zaistnieje, zniknie, rozsypie się.

Cali jesteśmy wynikowością procesu, spajają nas elementy towarzyszące.

Dlatego jest on stanem „TU I TERAZ”, stanem bieżącego wyniku. To ten mechanizm jest podstawą jaką należy wykorzystać w naszych badaniach wszelkich – ruch. [A utrwalenie stanu na dłużej, następuje poprzez skalowanie]. Poprzez częstotliwości mamy zachowanie podstaw konstrukcyjnych. To bardzo skomplikowana ciągłość. Nasze eksperymenty zachowują otoczenie, po to aby dostrzec czyli stworzyć próbkę. „Przeszłość” to zapis, a „przyszłość” to kody jakie nas tworzą. Te pierwsze i te jakie na bieżąco wytwarzamy. Jesteśmy FUNKCJĄ w stanie bieżącym, jaka poprzez skalowanie kodów do kolejnych systemów poprzez ruch, cykl – nas utrwala.

Stąd ma początek tak zwana spinotronika. Tylko dzięki ruchowi/pracy mamy jakąś utrwaloną postać. Tą postać nazywamy Funkcją. To nie jest rotacja kuleczek, wokół kuleczek pod nazwą „atom”. Jest to określona funkcja jaką napędza kierunek wynikowy nadrzędny. Musimy zacząć operować inteligentnym rozpoznawaniem funkcji, a nie nazywaniem „obrazków jako kuleczki, czy „atomy” jakie nas konstruują, bo to nie prawda, są sztucznie wydzielone i umownie zdefiniowane pod cele. Zatem tu mamy inną definicję, pod inne cele. DEFINIOWANIE CELU to istota sprawy, dlatego mamy tylko dwie fizyki stanowiące wiele niejasności i problemów podczas, gdy fizyk jest tyle, ile stanów danej skali do postaci funkcji. Nieskończoność. Dlatego tyle różnych rzeczy możemy w ogóle produkować, ale zamykamy się w skali przypisania ziemskiego. Dlatego my w ESLN u podstaw mamy platformę informacji jaka się postaciuje i skaluje, wtedy jest łatwiej wyjść w nieznane. Kot Schrodingera definiuje idealnie oba kierunki, bo tylko CEL precyzuje wynik. Tak działają kody, które obrazują wyniki. Rozwiązanie zagadki Kota wymagało stworzenia założeń ESLN? Przecież to banał! Mamy wybór, ale kierunki są dwa – wynikowy twórczy, wzrostowy, aby produkt nadal przetwarzał dane i drugi: zakończenie – samo-destrukcyjny.

Dana funkcja wynika z hierarchii kosmicznego powstawania zachowań, czyli funkcji. Był początek, potem kontynuacja, zatem funkcja rośnie. Nie rozpoznamy funkcji w małej próbce, próbka może nam jedynie posłużyć do jej wykorzystania w jakimś nowym celu jako klocek, ale nie znajdziemy odpowiedzi na pytanie, jaką rolę w całości systemów ona pełni jeśli na nowych założeniach nie zdefiniujemy całości i hierarchii. Oczywiste. A nowymi założeniami jest zasada rotacji informacji oraz otoczenie, skalowanie i wynikowość.

Odkąd definicja kosmiczna rozpoczęła swoją wynikowość do postaci funkcji zadaniowych [kosmiczny pył to jeden z takich systemów wynikowych pod kolejne], to wiele późniejszych tworów kwantowych w kosmosie powstawało definiując nowe pojęcie: TYMCZASOWOŚCI, czyli ZAPIS. Potrzebne były nośniki zapisów, mogły powstać tylko poprzez różnicę skali. Zatem elementy towarzyszące zadaniowym. Jak Planety dla ludzi. One są naszymi kwantami,czyli nośnikami zapisów, które utrwalają nasze ciała. [Tymczasowość wyprowadził ten aksjomat badawczy, ale od odwrotnej strony niż w tej chwili ma ten tekst. Dlatego najlepiej czytać cały żmudny proces na blogu, jak to od naiwności i niejasności precyzuje się pięknie mechanizm jaki można wykorzystać. Tu wklejam te posty po ewaluacji, więc są inne].

I teraz dochodzimy do bardziej skomplikowanej cechy kwantyzacji funkcji, powstawania funkcji wynikowej ostatniej jaka tworzy nowy system w kosmosie, [my ludzie tym końcem łańcucha jesteśmy]. Po to, aby UTRWALAŁY się upostaciowione informacje, [ich hierarchia to właśnie Systemy, tak to tu nazywamy w projekcie ESLN] to musiały wypracować pośredni system „przechowywania informacji”. Takich pośrednich przełożeniowych systemów jest ogromna ilość i nie są one tylko kwantami. My jako wynikowi ludzie także mamy pośrednie własnej produkcji systemy jak pieniądz, gospodarka, nauka, etc, aby urzeczywistnić kody, czyli myśli o czymś tam. Umysł je definiuje, a ciało [zespół funkcji] wytwarza.

W przestrzeni kosmosu, jest ta sama zasada! PRZEŁOŻENIE. Stało się to wszystko automatycznie pod wpływem wielu informacji jakie docierały z zewnątrz do kosmosu. Nie scharakteryzujemy tego chyba nigdy! Dlatego skupmy się na zasadach i produkujmy zamiast błądzić w badaniach. My mamy tworzyć skuteczne założenia! To wszystko wpłynęło na dostosowanie się produktu do zmiennych warunków danych w otoczeniu, zatem wykształciło powoli – inteligencję – ale także zachowując jego własną autonomię. [Inteligencję wykształca utrata powiązania z systemami na rzecz większej autonomii. Tłumaczył to blog]. To dlatego mamy definicję KWANTU. Kwanty cechuje autonomia, mimo że zbudowane są z substancji otoczenia.

Po to, aby utrwalały się upostaciowione informacje w formy kwantowe, czyli funkcje złożone, czyli wynikowe już produkty przetwarzające informacje, jakie z oczywistych powodów znikną wraz z zanikaniem czy rozchodzeniem się pierwotnych dźwięków i zjawisk jakie zainicjowały – to rozpoczęty proces inteligentnego, autonomicznego kształtowania się – musiał ten proces samo-nauczania wypracować‚ nośniki pamięci’ [pomocnicze systemy przełożeniowe]. I tu zaczyna się pojęcie skali! Bazuje to na SKALOWANIU, dlatego mamy do czynienia ze skalą kosmiczną najszerszą, czy objętościowo największą, najstarszą jako fundamentalną, ale z najmniejszych cząstek, najbardziej nierozerwalnych. Czyli skoro bazujemy na mechanizmie, spinotronice i cyklach jako konstrukcyjnych – mamy tu obiekty skalujące. To jest np. cykl ogromnej planety [kwantu] jakiego obrót i procesy, pozwalają na trwanie mniejszych obiektów skalujących do niego przynależnych. Tak działa Słońce, Księżyc i inne jakie przełożeniowo kontrolują funkcje.

Teraz uwaga: ponieważ nie ma trwałych nośników pamięci [nie ma nic trwałego w kosmosie, dlatego też komputerom kwantowym trudno znaleźć mały nośnik zapisu trwałego], a cykle w zależności od skali są nietrwałe, [dlatego umieramy tak czy owak]  – to powstał kolejny proces REPLIKACJI. Replikacja wzorów. To niesamowite! My ludzie replikujemy się, a nie ‚rodzimy’.

Odtwarzanie – i to jest CZĘSTOTLIWOŚĆ także. Ta częstotliwość odtwarzania złożonych części z jakich zbudowana jest także cząstka elementarna, dotyczy tego, co wyżej opisywałam również. Zobaczcie teraz jak się komplikuje to, co dzieje się wokół Ziemi. Jak wiele musi być elementów jakie odpowiadają za nasze funkcje, pracę i ich wygląd. Nośnik zapisu skali Słońca, lub innego obiektu złożonego, poprzez cykl i programator – ma zdolność odtwarzania zapisu i to jest najważniejsze: OBWODOWANIE. Należy w cyklach szukać rozwiązań, w tych algorytmach rotacji, odtworzeń, i tak dalej – tego co nas definiuje jako LUDZI. Łatwe w teorii, a w praktyce?

To dzięki obwodowaniu możliwe jest powstawanie nasion, rodzenie, powstawanie ekosystemowych procesów jakie się „włączają” dosłownie, gdy są potrzebne, jak gąsienice w rozkładzie mięsa. Tego obwodowania nie ma w GMO, w Klonowaniu, zatem przerwaliśmy, bo nie rozpoznaliśmy programu – cały ekosystem. Zwierzęta emigrują, bo cykle i rotacja to mechanizm porządkujący, skalujący, regulujący – bo z niego powstaliśmy jako wynikowi. Możemy jeść sztuczną żywność, ale ona nas nie zasili na długo, nie uposaży w samoobronne bakterie przed chorobami. Musielibyśmy żyć pod kloszem jak klonowana owieczka Dolly, aby infekcja jej nie rozłożyła. To skrywają laboratoria, bo nie mają wiedzy o całości zsynchronizowanej jaka nas tworzy wynikowo i kontroluje nasz stan w myśl prawa równowagi. „Systemy samoobronne” – tak tu nazwaliśmy mechanizm. Posty badawcze to wyprowadzają, tu to streszczam.

UWAGA! My nie powstajemy z fal, czy z częstotliwości – tak myśleć też nie można! My poprzez ten sposób odczytu możemy zdefiniować całość powiązaną, ale to wciąż są umownie pojmowane zjawiska fizyczne, bo tak nauczyliśmy się je w ogóle definiować, bo odczytywać tym co skonstruowaliśmy. 

Ten opis powyżej jest ogólnie zarysowaną MAPĄ tego, jak w ogromnie długim procesie mogły powstawać funkcje coraz bardziej złożone poprzez autonomiczne procesy samo-zachowawcze, samo-analizujące i ROTACYJNE, doprowadzały się do nowych postaci. My też od dzisiaj ewoluujemy i za 10 tysięcy lat możemy być podsystemem, albo nie być, albo gdzieś istnieć w kosmosie. Ale tu i teraz możemy kodować panować nad sobą i budować fajne fundamenty, umysł nie umiera, a może nośnik mechaniczny dla umysłu? Skoro membrana się wyczerpuje i”umiera”.

W sumie od lat wokół tego krążyliśmy, ale ESLN przypisało polu magnetycznemu formę ZAPISU, nośnika kodów, zapisów, danych, a świat zmieniliśmy w POSTAĆ INFORMACYJNĄ. Od razu wszystko ma sens i jest całością wynikową. To pierwsze definicje, na pewno je udoskonalimy.

Są to funkcje inteligentne, ale w różnej hierarchii. Inteligentne tylko w założeniach mechaniki, bo ‚inteligencja’ to zdolność do samo-rozwoju czyli wyniku, na podstawie samo-analizy otoczenia, czyli z konfrontacji danych zewnętrznych, aby stać się samo-zachowawczym. Im więcej zmiennego otoczenia tym większa inteligencja. To jest czynnik przetrwania jaki nas cechuje. Ogólnie nie przypisujmy sobie niezwykłych cech „mądrości” i „inteligencji” w wymiarze ludzkim. Jesteśmy produktem z mechaniki i posiadamy zdolność mechaniczną do samo-powstawania. Zatem współcześnie technologia już nas rozbraja jak robota. Wymieniamy części, a teraz będziemy sterować otoczeniem, zatem będziemy wkodowywać programy w umysły.

Fizyka Informacji dosłownie to wszystko porządkuje.

To wszystko można i trzeba odnieść do programowania, do komputerów kwantowych, do produktów jakie widzimy jako próbki światła, do programowania celu zbiorowego korporacji i rządu globalnego. Fizyka informacji jest zdefiniowana i jest wyjściową platformą oprogramowania ziemskiego. Rosja, Chiny, USA, Europa muszą mieć wspólną platformę. Innego wyjścia ku ładowi przestrzennemu nie ma. Ale najlepiej to uczynić tworząc laboratorium Fizyki Informacji, wspólne. Na razie nie wchodzić w strefy rządowe. To firmy mają się teraz budować, a naukowcy i badacze mają realizować konkretne potrzeby korporacji i firm. Potrzebujemy nowego rynku pracy, a ten zapewni tylko fizyka informacji. Inwestycja zwrotna.

Dlatego teraz, gdy skonstruowałam ESLN wraz z konsultacjami – to dopiero teraz można zrozumieć [ja mogę zrozumieć, zatem wnoszę, że i wy] z czym mamy do czynienia istniejącym jako wynik całości. Wszystkie błędy laboratoryjne można wyeliminować. Rozwiążcie problem ‚sponsorowania błędów’.

Odnosząc się do linków powyżej: aby zrozumieć spin np. elektronów, to po za jego własnym samo-budującym spinem, podlega on nośnemu spinowi aktywnemu z powodu zewnętrznych wpływów. Programator za pomocą hierarchii i procesu obwodowania, przerzuca algorytm poprzez ładunek ku zdefiniowanemu Celowi! [Człowiek też jest funkcją zbudowaną z takich spinowych elementów, które skalując się tworzą formę] inaczej bylibyśmy wielką kulką z własnym spinem i wirującym kwantem w przestrzeni otoczenia. Ale się skalujemy.

Lecz co jest tu sednem wzoru kodowania! Jako wynikowy kwant mimo, że złożony z wielu funkcji jakie tworzą nasze ciało i konstrukcję, membrany jakie są zobwodowane – to działamy w prosty sposób nazywany panopticon i synopticon. Jakiekolwiek funkcje mają swoje pole informacji. Wszystko możemy upraszczać do ‚kuleczek’ z polem magnetycznym. Zatem to nie o kuleczki tu chodzi, podobnie jak nie chodzi o atomy. Ale ważne jest oprogramowanie, hierarchia, skalowanie, przełożenie, pozycjonowanie, informacje zwrotne, sieci, i inne tu opisane.

Informacja z umysłu czyli wyjściowa, staje się zwrotną zatem ciało realizuje ją potem, oto jest wynik. Definicja człowieka jaki nie ma wiedzy o sobie dlatego męczy się na padole, ale przecież zbiorowo wciąż coś tworzy i pcha go jak ćma ten program jaki pchają SILNIEJSI.

Potrzebujemy poprzez laboratoryjne badania, znać informacje o budowie i funkcjach systemów tworzących otoczenie towarzyszące [dla fuzji jakie chcemy uzyskać]. Jak otoczenie przekazuje między systemami informacje, jak się ona skaluje, jak obwoduje, jak uaktywnia w jakich cyklach, bo po to, on się w ogóle wykształcił jako autonomiczny nośnik określonych funkcji uzupełniających cały nasz funkcjonujący świat. Każdy nośnik spełnia funkcję informacyjną, aktywną. Każdy wypadkowy spin jest jak kierunek dla podrzędnych elementów z własnym spinem, to zawsze jest mechanizm. Podlegać to będzie powiązaniu hierarchicznemu, musimy zaobserwować w jakim obszarze łuku, czyli skali programu jaki decyduje o sytuacji, dany nośnik informacji [cząstka elementarna] bytuje. Nie wiem jak to teraz zobrazować.

Manipulując otoczeniem [spin czy rotacja] dowolnej próbki, manipulując nią w całości – to tak jakby manipulować kierunkiem dla podrzędnych elementów, z jakich on sam powstał, dlatego można je uszkodzić, rozsynchronizować. Także otoczenie zewnętrzne może je rozsynchronizować. Dlatego zmieniając otoczenie, rożne substancje dają nam jakieś wyniki, bo u ich podstaw jest ‚dążenie do równowagi stanu’. [Fuzje]. A na tym polega większość badań jak te pod linkami wyżej. Obiekty w postaci złożonej z kilku elementów z własnym spinem, jak atom, są przecież wyprodukowane porządkowo i hierarchicznie, kolejno, poprzez proces kosmicznej kwantyzacji. To my sami siebie definiujemy jako obraz pod potrzeby, jakieś nasze cele, to wszystko jest umowne, lecz co gorsza oparte nie na założeniach, ale na metodach prób i błędów. Dlatego ESLN uczy robić założenia pod cele – założenia naukowe! Nie inaczej!

Hierarchia i skalowanie – dlatego mamy różne długości fali, one właśnie wynikają z hierarchii systemu, ze skali funkcji, wielkości „kuleczek” jakie tworzą system, warstwę, [piasek kosmiczny, pył kosmiczny, ziarenka kosmiczne, cząstki elementarne i inne światełka rozbrajalne]… Kod idzie jako fala, bo idzie po obwodzie pól magnetycznych tych punktów. [Stąd naskórkowość w elektryczności] W ten sposób definiujemy systemy i ich ilość, tą ilość z jaką możemy pracować za pomocą rozpoznających je narzędzi. Rozpoznamy hierarchię systemów i za co mogą odpowiadać konstrukcyjnie, można mierzyć czas, przełożenie etc. W naturze nie ma fal, w naturze kod przenika przez całość dlatego „MATERIALIZUJE MYŚLI”. To taka fala pokręcona.  Kod się definiuje powracając przez tą ruchomą całość systemów. Tak się tworzy wszechświat cały. Zauważcie, że ten nadrzędny kierunek musi być, aby to wszystko funkcjonowało wynikowo. Inaczej byłaby wielka  katastrofa.

I-Am-HAARP-726918_630x210

Jedna fala = jeden system, a w naturze mamy wielo-system. Jedna fala = jeden system, a w naturze mamy wielo-system. Fala w naturze nadawana z umysłu, wędruje wielo-systemem, nigdy nie ma kształtu prostej linii falowej. Jest trochę jak fluktuacja. Dlatego długością fali możemy rozpoznawać hierarchię systemów.

lhc-proton-lead-collision-exotic-matter

Co widać na zdjęciu? – wygenerowane ze zderzenia protonów NOWE informacje w sztucznym, otoczeniu! W innym otoczeniu informacje te będą inne. Czy są kodami? Nie wiemy czy protony te niosą jakieś kody. Są zatem kodami własnymi. [Może te z naszego umysłu?]. Dla mnie z punktu widzenia ESLN to eksperyment zbyteczny. Nic nam nie pokazał, bo teoria ESLN powiedziała więcej. Najgorsze, że ten eksperyment powstał na błędach starej, czyli obecnej fizyki za ogromne pieniądze. [Lepiej byłoby przyznać się, że powstał z niewiedzy]. Eksperyment ten nic nie udowodnił. Po prostu z braku obwodowania, mamy „wybuch”. Każde inne otoczenie spowoduje nowe informacje jako reakcję. Ale to niczemu nie służy, no chyba że w elektronice się przyda. Ale jeszcze jest skala naszego życia modyfikowanego, a za to odpowiada pole magnetyczne. Lepiej byłoby badać otoczenie, zmienne pole jakim można z różnej skali manipulować.

Jest tak zwany kierunek nośny, to za nim podążają ładunki, bo tworzą algorytm wynikowy. W naturze służą naszym funkcjom przełożeniowo. Jesteśmy elastyczni w układzie współrzędnych, a za pomocą systemów pomocowych możemy manipulować funkcjami. Genialne. Mamy łatwe elementy do zmieniania. Elektrony jakie definiuje otoczenie jakie możemy budować. Kierunek czyli definicja kodów obwodują konstrukcję w naturze, dlatego możemy się samo-programować.  Ponieważ tej hierarchii porządkowej nie ma w naszym ‚ziemskim systemie, to podążamy do chaosu. 

Ujarzmiliśmy elektrony w sztucznym obwodzie, ale nie poznaliśmy czym są. I tak wygląda obecna nauka, coś wyszło, coś się z tego robi, ale czym to jest w rzeczywistości jaka nas tworzy – tego nie wie nikt. Aż do teraz! Prąd elektryczny to nasz produkt sztuczny, w naturze mamy pracę, by istniał wynik, hierarchię obwodowania jaka wiąże funkcje, jest to jednolita całość. Ładunki pełnią funkcję nośną, są podsystemem dla tej całości. My separujemy z tej całości fragmenty, ale nie możemy nimi zdefiniować całości. To błędy jakich trzeba się pozbyć.

Cóż jeszcze mogę tu dodać… wszystko, tak wiele tego jest, że nie zdołam opisać w jednym tekście, dlatego trzeba wszystko czytać. Przykro mi, ale to i tak bardzo niewiele w porównaniu z tym, co jeszcze wiem jako autor. Dlatego, że w ESLN nasza przestrzeń traktowana jest właśnie jako kryształowa i zwarta, możemy sobie uświadomić tunele informacji jakimi puścimy pojazdy, możemy wykorzystać falę i proces kodowania dla tworzenia „wind”. Nie w próżni, ale w twardym materiale magnetycznego zapisu, jaki nas tworzy, ale że ten materiał nas jako kody elastycznie porusza, zdaje nam się miękki i rozdmuchany, a tak nie jest. Mamy do czynienia z twardością jaka wczytuje funkcje. One po to istnieją w swojej postaci by tą twardą przestrzeń przenikać, czynią to przełożeniowo tylko kody postaciujące zapis. Ale to za dużo nowych danych dla was w tej chwili, poznamy je tylko w praktyce.

sieć

To wszystko jest sprawdzalne, bo w teorii się domyka. Brakuje mi doświadczeń bezpośrednio w laboratoriach, brakuje mi konsultacji ze specjalistami i pasjonatami, wciąż ich mało. Dlatego niech ten projekt żyje własnym życiem, komu będzie potrzebny ten na pewno nie straci. Gdyby wprowadzić te dane do laboratoriów i wyprostować błędy, Noble by się sypały jeden za drugim. Ale wtedy nie będą już potrzebne. Dostaniemy kopa produkcyjnego, nikt nie będzie żył dla nagród.

Fluktuacja czyli aktywność tego wszystkiego co powiązane.

To o wasze funkcje życiowe chodzi, o modyfikację gatunku, bo zmienia się otoczenie. Nie o nagrody chodzi. Zapis jaki się wypracowuje jest wieczny, umysł jest wieczny, ale gdzie się znajduje, jak się utrwalił? Dlaczego? Poszukujemy tych trwałych nośników dla komputerów kwantowych, ale widać, ze ich się nie da utrwalić – dlaczego? Bo nie znacie skalowania pola magnetycznego. Ale czy to się da? My jesteśmy na serio, na wieczność.

 

MIEĆ WIEDZĘ, A JEJ NIE MIEĆ – ROBI WIELKĄ RÓŻNICĘ, PRAWDA?

 

 

 

 

 

Post 57 MATERIALIZACJA MYŚLI

MATERIALIZACJA MYŚLI – STAN RÓWNOWAGI – OBWODOWANIE, na bazie konstrukcji hierarchii złożonego pola magnetycznego. To tryby i łożyska, skala i przełożenie. Kodowanie, transmisja i wynik.  http://esln.pl/materia-nie-istnieje/

Popatrzmy na materializację myśli jak na mechanizm, który sprawia, że my kwanty przetwarzające informacje w swojej skończonej zdefiniowanej budowie, definiujemy odbiór informacji umysłem i przetwarzamy ciałem w kolejne przełożeniowe produkty. To technologa działania i sensu postaciowania. Umysł nieaktywny nas nie porusza do tworzenia, czasem ciało niezdolne jest zrealizować umysłowe dane [ – takie wady mają kwanty/produkty jakie można uszkodzić złymi eksperymentami także]. Czyli, to my wytwarzamy to, czego pragniemy, a to jest zasada działania definiująca naszą zadaniowość i wynikowość, sens bytu. To, co tworzy nasz umysł, jednocześnie tworzy nasze przeznaczenie – jesteśmy procesem podążającym za tworzącymi się wizjami. Umysł to wielki obszar danych wirtualnych systemu ziemskiego dosłownie, zawartych w polu magnetycznym, a budową swoją czyli funkcją, nosimy w sobie dane, przetwarzamy, produkujemy i realizujemy.

Trzeba zrozumieć pewien fakt, że człowiek się nie „rodzi” ale jest programowo WYSEPAROWANĄ INFORMACJĄ W POSTACI KWANTOWEJ. Całe macierzyste pole konstrukcyjne kwantu ziemskiego, buduje swoje produkty: ludziki. Jesteśmy funkcjami tak samo, jak każda inna ekosystemowa składowa. Wszystko się uzupełnia i wykorzystuje. FUNKCJE. To dlatego człowiek jest tak bardzo ograniczony percepcyjnie – bo jest wyseparowany! Ograniczony, wydzielony i zdefiniowany. Tak należy na siebie patrzeć w technologii i w laboratorium. Tracimy kontakt z polem otoczenia, bo stajemy się autonomiczną funkcją wyseparowaną w tym polu. Stąd ćwiczenia na „otwarcie się”, „uwolnienie energii” i tym podobne – są zaprzeczeniem tego, co natura skonstruowała. Wytworzyła kwanty jakie nazywamy „ludźmi”. Ale to pomaga w samo-poznawaniu. Technologia nie widzi ludzi, lecz funkcje złożone. To dlatego ludzie wydają się „ograniczeni” i bez kontaktu z naturą, ale to nie prawda. Umysł jest dokładnie tym napędem, jaki prowadzi funkcję złożoną [nas] w polu informacji, w układzie współrzędnych. Umysł jest najdoskonalszą maszyną kodującą do jakiej mamy właśnie dostęp. Badać umysł [jego wygląd i budowę] można tylko za pomocą pola magnetycznego, skalujących się funkcji po zakodowaniu pola.

Dlaczego ESLN to dzisiaj wie? Bo tak nas prowadzi ten aksjomat, czyli badania na założeniach technicznych, ku technologii sztucznej inteligencji, jaka musi znać swój napęd – POLE OTOCZENIA. Jego budowa napędza produkty.

 

Dlatego realizowanie „duchowych” pragnień jakie każdy kwant w sobie ma, wewnętrznie jest już zaprogramowany „przeznaczony”, pole nami steruje. Jest prawidłowym programowym przeznaczeniem człowieka realizowanie się, a nie podporządkowywanie. A całe otoczenie wokół, domy, gospodarka, natura, surowce, organizacje, procesy edukacyjne – to właśnie taka odwieczna wizualizacja celów, stworzona droga ku realizacji, wynikowość tej zasady przetwarzania i produkowania danych. Całe pokolenia wstecz wykonywały tą pracę, czyli spełniały swoją funkcję przetwarzania kodów w produkt rąk i umysłu – tak oto powstał świat zobrazowany wokół nas. Używamy go i poprzez ten świat materializują czyli prowadzą nas nasze myśli. Tylko na tej podstawie się materializują!

Replikujemy jako kwanty zadaniowe w procesie replikacji danych, by dalej tworzyć wyniki, z kodów jakie nie giną, ale jakie sobie przekazujemy, wzbogacamy i wciąż tworzymy nowe dane. Dochodzimy dzisiaj do programowania siebie samych. Człowiek to tylko kropka na linii procesów wynikowych. Rodząc się, czyli replikując pokolenia wczytują te nowe dane kodowe. Po to tak wygląda ten proces replikacji, aby być zdolnym przetwarzać nowe dane ze zbioru. Nie może tego robić jeden człowiek miliardy lat. Tak to nie działa. Człowiek kwant jest wydzielonym nośnikiem służącym budowaniu, przełożeniu!

Jesteśmy procesem i mamy zdefiniowany mechanizm działania. To nam pomaga przełożeniowo istnieć w tym stanie. Realizujemy się tym lepiej, im lepiej budujemy system w jakim istniejemy.[Dlatego też nie wolno tkwić w przeszłości – to konflikt programowy].

Eksperymenty myślowe to potwierdzają!

Dochodzimy dzisiaj do programowania siebie samych. Dlaczego tak? Bo maszyny będą nas programować? Mamy przełom wiedzowy, bo założeniowy pod nowe cele.

Nie wiemy, że właśnie myślami się w tym procesie ewolucji informacji – poruszamy, wraz z całym ruchomym i czytniczym polem, które jest aktywne na nasze myśli. Obecna nauka nazywa to „pamięcią zbiorową”, ale to błąd. Jest to macierzyste pole danych o nas i transmitujących dane dla nas. Tylko ESLN zobrazowało tą hierarchię mechanizmu, ale lepiej powiedzieć: że dane są transmitowane poprzez nas, bo nie zwalczymy własnej natury. Zbiorowość jest kwantowa. Pamięć zbiorową ma macierz pola ziemskiego, czyli zapis na jakim jest tworzona, ale my jesteśmy wyseparowani z tej macierzy informacji jako własna pamięć. Tworzymy chaos w ciągu dnia, zbierając wiele danych z otoczenia zmiennego, dlatego podczas snu system pola te dane porządkuje, defragmentuje [On Off]. Dlatego obecna era technologiczna uproszczenia nas do awatarów systemów cyfrowych, czy komputerowych – będzie nami sterowała i porządkowała nas jako dane. Na taką samą zmienność otoczenia reagują nasze białka! Dlatego zadbajmy o dobre otoczenie wszyscy, bo tylko hierarchiczne i skalujące się informacje mogą nas porządkować, a także wpływać na czyste i realne realizowanie myśli.

Budujmy świadomie nowe normy. Proces postępuje, klaruje się.

W taki tylko sposób przesuwamy się w układzie współrzędnych poprzez najmniejsze składniki naszego ciała, skalujące się do naszej wynikowej postaci. To nazywany „życiem”, przełożenie funkcji jakie zasila skala wszechświata. Świadomość, że to, co odczytuje i tworzy nasz umysł realizuje się w polu otoczenia – zmienia postać „człowieka”, zmienia nasze funkcje, gospodarkę i cele, a już na pewno zmienia oblicze nauki, która jest pierwsza. To już technologia programowania! Nowa era i bieg życia. Nieodłączny wskaźnik sensu funkcjonowania, w krótkim czasie materializowanego ciała, zwrotnica. [Separowanego ciała, bo rodzenie dziecka to wyseparowana nowa informacja w świecie technologii]. To już planowanie życia i porządkowanie przestrzeni wokół siebie. Skok do modyfikacji człowieka jako gatunku i produktu.

Ale tą wiedzę na przyszłość,  trzeba rozpocząć już od dziecka, od teraz by mieć z pola informacji korzyści. Pokonujemy skalę, programujemy poprzez pole!

[Idąc aksjomatem w blogu www.marlenawitek-esln.blogspot.com – to, co teraz spisuję, jest konstrukcją, dowodem i wynikiem. Założenia zostały potwierdzone wyjaśnieniami. Zobaczycie ten mechanizm gdy połączycie myślenie, dlatego trzeba przebyć proces nauki. Wszystko, by wnieść do laboratorium i powstrzymać złe zapędy chcących rządów globalnych, dlatego że mają błędną fizykę. Wyniki powstały z założeń, jakie tu streszczę. Tu, na tej stronie robimy ewaluację. Czytać zatem kolejno, ten mechanizm wyżej opisany nie powstał w wyobraźni z dnia na dzień, to wynik wielu lat aksjomatu z założeń teorii rotacji, dlatego jest to wiedza konstrukcyjna, podany tak by zrozumieć wszystko].

Materializacja myśli to nie czary mary. To nie jest zjawisko takie, że możemy wyczarować daną rzecz, złoto, albo przedmiot, tak po prostu „abrakadabra”. [Nasza egzystencja i ewolucja oparta jest na budowlanej hierarchii, wzroście i wynikowości, na „myśleniu”, czyli na „analizie informacji pracującej w obiegu pola, jakie nas otacza”, na skalowaniu się informacji do postaci funkcji, a inteligencja i informacje zwrotne, [i ich samoanaliza, mechanizm synchronizacji i korelacji z danymi zmiennymi z otoczenia, dlatego inteligencję można rozwijać] – to suma wszystkiego co podlega samo-analizie w otoczeniu. Jesteśmy zespoleni z całością. Inteligencja to dobra praca mechanizmy samo-analizy i samo-doskonalenia.

Jak wygląda znane nam pole magnetyczne, które zapisuje, transportuje i aktywuje kody – każdy wie – tak, każda myślowa sonda jest powracająca w myśl hierarchicznej budowy naszego układu, systemów z jakich powatajemy, przełożenia i pracy wzrostowej, bo kierunkowej [tylko to zapewnia istnienie czegokolwiek]. Taka właśnie konstrukcja zapewnia przełożenie kodów po orbitach [mamy fale] tworzy obwodowanie, a to daje nam prawo, a po co to robi? No właśnie po to, by w ogóle istnieć, by w ogóle definiować cokolwiek. Bo myśli się materializują, czyli światło się kwantyzuje, a światło to wynik kodowania kosmicznego upostaciowionej informacji, tak zwyczajnie na tej prostej zasadzie powstajemy, trwamy i jesteśmy, wszystko jest bo pracuje, a pracuje bo informacja wciąż ulega obrazowaniu – kosmos to strumień wynikowości, skalowania i przełożeń.

000000

Myślenie, to warstwa zsynchronizowanych systemów, w aksjomacie rozpiszemy to na przykładzie płyt CD, sama tym sposobem uproszczenia, dotarłam jako autorka do tych odpowiedzi – konstrukcyjnie. Ta synchronizacja częstotliwości, to właśnie technologia programu kodowania. Tworzenie algorytmów, rytm, zaplatanie kodów, by powstawały różnorodne wyniki, programy etc [wiele przed nami]. Już od dawna powoli dochodziliśmy do tych wyników: alfabet morse’a, różnica potencjałów, zera i jedynki – a wszystko w kombinacjach. Ale zmiana postrzegania poprzez założenia dała otwarcie na nowe wyniki.

simple-intelligence ARTIFICAL-INTELLIGENCE-ESLN  Opis wynikowy tych ilustracji znajdziecie w blogu w kolejnych postach.

Myślenie jest kontaktem z rzeczywistością, bo jest podłączeniem wynikowym do otoczenia jakie nas prowadzi i tworzy, jest realnym stanem kwantowym, odczyt i przetwarzanie danych, to jest prawda o nas jako o procesie wykonawczym, czyli podłączeni jesteśmy do wszystkich funkcji kosmicznej pracy i oprogramowania, czy też wynikowego procesu działania. My jesteśmy wynikiem tej pracy. Replikującym kwantami do wykonywania zadań. My przetwarzamy kosmiczną informację jako produkt w hierarchii jakiejś tam. Dalej nie trzeba szukać odpowiedzi – my kreujemy samych siebie, ale hierarchicznie wytworzył nas system kwantu ziemskiego. W sumie to pracujemy również jako przełącznik spełniający funkcję przełożeniową On/Off dla takiego procesu w skali ewolucji, trwania, samo-programowania ziemskiego. Do dziś realizujemy przeniesieniem, czy przełożeniowo kody pierwsze. To nie jest abstrakcja – to ciąg wynikowy, sens tego co jest.

Owszem natura nas wyprodukowała, ale też mamy zdolności samo-kierowania. Natura musi nam służyć ale musimy jako kwanty porozumiewać się „jakoś” z polem informacyjnym, z macierzą!

Myśli się materializują, czyli światło się kwantyzuje w polu, poprzez wszystko to, co w nim jest, bo po to, to wszystko powstało. Informacja jest produkowana poprzez otoczenie. Poprzednie kwanty to przełożeniowo wyprodukowały, sama nauka rozwija się stuleciami, kolejne pokolenia dopiero spijają śmietankę – jesteśmy produktem tu i teraz. Warto zatem to wiedzieć, aby wykonując przeznaczenie, realizować także i samych siebie. Nie brnąć w „zaświaty” niepotrzebne i absurdalne. Tak powinniśmy się programować w gospodarce globalnej. Tak powinien wyglądać hierarchiczny program systemów inteligentnych jakie zaczynają nami sterować.

Tyle materializacja myśli w skali zbiorowej, – ale jest jeszcze ta hierarchiczna prywatna, indywidualna, dla nas samych. Współpracując dla systemu, on też nam coś daje w zamian, tak to można ująć.

Produkcja myśli jest od razu jej konstrukcją – ona powstała i może się zrealizować. Musimy wiedzieć jak to dobrze robić, to aby informacja nadawana stawała się zwrotną ale korzystną dla nas, produktywną. Po pierwsze kod „nadzieja = nadzieja”, kod „strach = strach”. Kod wyjściowy musi być zwrotnym. Dlatego należy myśleć o wynikach. Dlatego w książce „Potęga podświadomości Murphiego jest nauka, aby myśleć tak jakby się dokonało tej myśli, zamknęło temat, myślenie o czymś było pewnym sukcesu. Ale dlaczego to działa w taki sposób?

ESLN to ładnie tłumaczy, bo zna mechanizm tego procesu.

Jeśli uznaliśmy świat niewidzialny jako metafizykę, to nic nie zrozumiemy, bo na dzień dobry mamy „tajemnicę’, to dlatego że człowiek traktuje siebie jako mięso i wirtualna przestrzeń umysłu jest zbyt wielkim kontrastem dla mięsa, ciała, materii –  stąd dzielimy ciało i duszę, lecz my nie jesteśmy stanem mięsnym, ale stanem kwantowym funkcjonującym. To ogromna różnica. Pole zapisu i nasze ciało jako wynik to jedność tandemowa. Jakby nas ciąć i ciąć, porcjować, to na końcu mamy światło, a jak światło zniknie zostanie czysty program jaki to światło w postaci form „kuleczek” zaczął tworzyć. Tworzą nas kolejne warstwy kosmicznego postaciowania, kreowania form, tworzenie programu. Oprogramowanie nas stworzyło wreszcie do postaci widzialnej, bo samo-przetwarzającej kody. Jesteśmy bytem powstającym z tych samych zasad opartych na samo-rotacji informacji analizującej bo budującej się.  Odczuwamy ciążenie, bo istnieje hierarchia powstawania funkcji – wynikowa. Przynależność do ciągu wręcz matematycznego.

Nie ma przyciągania, jest natomiast hierarchia przynależności, bo na orbicie ona nie działa, bo hierarchię naszego wyprodukowania, pokonaliśmy kosmicznymi kapsułami, energią paliwową. A to ci niespodzianka. Musieliśmy zbudować układ przeniesienia otoczenia, aby w ogóle zmienić swoje położenie w układzie współrzędnych i zachować wygląd i stan. I dokładnie ta zasada towarzyszy wszystkim systemom z jakich jesteśmy skonstruowani.  W sposób zobwodowany, ta hierarchia w ogóle powstaje, systemy [np części z jakich zbudowany jest człowiek, kwant] kontaktują się ze sobą zobwodowane i stąd nasze „zasilanie”. Dlatego jedna zmiana pociąga za sobą kolejne.  Ale tu chcę zauważyć coś ważnego dla naszego tematu: zasady i mechanizm. Nie ma cudów, magii i nadprzyrodzonych zdolności jakie nie działałyby w oparciu o mechanizm i możliwości konstrukcyjne. Jest HIERARCHIA i konstrukcja wiązania się funkcji [funkcje nazywamy systemami w zależności jak chcemy temat stosować] w wynikowy wielki obiekt. Jest obwodowanie, są zatem możliwości manipulacji hierarchią!

Obrazek dla lepszej wyobraźni, świetny.

1320621257862745

Agency: Ogilvy France, Paris, Creative Director: Nick Hine, Copywriter: Chris Garbutt, Nick Hine, Art Director: Nick Hine, Antoaneta Metchanova, Illustrator: Mecanique Générale

 

Takim samym prawom podlegają nasze myśli! Nie wszystko czego chcemy, się zrealizuje, część połowiczne, a inne rzeczy wcale. Można sobie wmawiać „jestem człowiekiem sukcesu”, ale to zmyłka, nierozpoznanie swojego programu.  Trzeba nauczyć się odczytywać swój program, akceptować go, a potem dać się prowadzić polu otoczenia, czyli „podświadomości”, kierunkowemu działaniu mechanizmu, bo przyszliśmy na świat jako wynik prowadzony wielką strukturą ziemską i kosmiczną. Dalej już możemy kombinować czy dajemy radę z samym sobą, czy nie. „Podświadomość” to konstrukcja właśnie mechaniki informacji jaka nas konstruuje poprzez system hierarchiczny otoczenia, pole magnetyczne ma charakter czytniczy to nośnik danych analizowanych, zczytywany – dlatego informacja nadawana zawsze staje się zwrotną i buduje, bo tylko tak istnieje, wzrostowo. Informacja obiega systemy, hierarchię skalę – ale zawsze powraca do punktu wyjścia bo ten punkt tworzy, przesuwa w układzie współrzędnych. To jest prawo obrotu, rotacji, prawo istnienia.  Teoria Obrotu ESLN.

Odpowiada za to hierarchia. Gdyby jej nie było, nie powstawałyby wyniki.

Karma.

To karma nam nie pozwala być „wolnymi” kwantami. Coś takiego jak „wolność” nie istnieje, dlatego jesteśmy produktem. Dlatego sytuacja „astrologiczna” czasem nie pozwala na realizowanie niektórych myśli. Bo te codzienne, zawsze działają, Hierarchia, zaraz wyjaśnię. Czasem dobrze jest mieć taki astrologiczny wykres. nasza wiedza gospodarcza czerpała wiekami z takich obserwacji astrologicznych nieba, życia i funkcji. To oczywistość.

„Karma” – dlatego, że człowiek jest WYNIKIEM pierwszych informacji jako zaczęły tworzyć wszystko, informacji w obiegu, informacji programowanych przez innych. Jesteś wynikiem tego, co sobie zaprogramowali rodzice, a nawet pradziadkowie, a nawet ktoś z dawnej przeszłości. Jesteśmy kwantami wynikowymi. Nosicielami kodów. W dodatku wykształcając się z embriona, a embrion to wynik obwodu stosunku [taki program nas replikuje, inicjuje’ do życia], rośniemy wchłaniając, czyli wczytując otoczenie, to wirujący system samo-analityczny, wzrostowy, ale też tymczasowy, dlatego replikujemy ze wzoru w kolejnych ludzi. Dzięki takiemu systemowi wciąż uaktualniamy i przetwarzamy czyste nowe dane. Pole macierzyste właśnie tego potrzebuje aby się rozwijać, aby trwać.

Upieranie się w staniu w miejscu i odgrzebywaniu przeszłości, może nawet uszkodzić nową informację upostaciowioną jaką jesteśmy. Wiele informacji ma wpływ na naszą wrażliwą konstrukcję kwantową, na nasze czytnicze pole.

Warto tak się programować tworząc rodowód rodziny na przykład. Stąd dziedzictwo celowo budowane w jakim powstają kolejne pokolenia. Taki program. Fajne co?

Nigdy nie jest tak, że nasze przyjście na świat stawia nas w pozycji przegranych, choć mogę się mylić. To, co nas tworzy, to są systemy samoobronne, czyli funkcje ale wcześniej są programy powstawania tych funkcji, czyli właśnie ta hierarchia spajająca funkcje, macierz z jaką zawsze mamy kontakt umysłem. Nie używajmy słowa „życie”, to błąd, bo wszystko funkcjonuje hierarchicznie zadaniowo, dlatego mamy wynik: bilansowanie ekosystemowe. Dlatego nasza ludzka forma, kształt są podobne, zachowane we wzorach kosmicznych kwantów, ruchów, mechanizmów; suma rodziców, kontynuacja [znów hierarchiczne przełożenie] – powstajemy, czyli rodzimy [replikujemy] się wynikowo, stąd tak zwane „geny” etc.

Chcąc panować nad przesilonym rynkiem globalnym, trzeba będzie tak samo oszczędzać czyli rozważnie bilansować wszystko, co na planecie się znajduje. My jeszcze stanowimy „śmietnik kosmiczny” danych. No jak inaczej sobie wyobrażacie porządek i równowagę? A to pociąga za sobą rząd globalny, inną politykę, nie konkurencyjną.  „Republika” ? Podążamy do jakiegoś wyniku.

To te systemy samoobronne, ta konstrukcja pamięciowa budowli w postaci otoczenia konstrukcji ruchomej Ziemi i kwantów wokół, odtwarzająca – goi nasze rany, leczy z chorób, utrzymuje w równowadze stan psychiki, tworzy budowę ciał; dlatego trudno jest pokonać ten system „praniem mózgu” zafałszowanymi intencjami, ale też łatwo uszkodzić go innym umysłem o zdolnościach przekodowywania. O systemach samoobronnych poświęcona jest większość tych badań, bo to te systemy trzeba pokonywać i znać tworząc oprogramowanie i nowe materiały o nowych własnościach, także różne fuzje jakie mają nam dać oczekiwane efekty. Oczywiście mam na myśli naukowe i inteligentne poznanie, i współpracę z tymi systemami, a nie siłowanie się. Wiedza naukowa to znajomość odpowiedzi, a nie odwrotnie: „eksperymenty”. [Dlatego bomba nie rozpruwa kosmosu w nieskończoność, bo systemy samoobronne przywracają stan równowagi, a rozłożenie efektu działania bomby odbywa się wiele lat poprzez stan wszystkiego, co nas otacza i także nas samych tworzy – ten wynik zbierają kwanty. Dlatego deformuje się wzór i powstają mutanty, kaleki i upośledzeni – czyli kwanty wadliwe. To wielka historia na potem. Gdyby tak nie było, rozprulibyśmy kosmos pierdnięciem].

Ale wracając do materializacji myśli. Ten mechanizm ruchomy jaki nas dosłownie zaplata, ma swoje zasady działania, przede wszystkim CYKLE. Cykl to proces samo-nauczania, samo-wyniku, czas obiegu informacji budującej. To wciąż proces obwodowania poprzez skalowanie, łączenie się funkcji do coraz bardziej zadaniowej i finalnej – my sami.

KODUJEMY W CYKLACH POWTARZALNYCH, na potrzeby technologii. To jak mieszanie, wstrząsanie, lepienie – powtarzalna czynność. Analogicznie dotyczy ona pola magnetycznego i światła.

My i nasze podzespoły są funkcjami dosłownie, jesteśmy jak zwizualizowany program komputerowy, przetwarzamy sygnały. Dlatego używajcie systemu myślenia tak samo jak oprogramowania. Dlatego ćwiczenia z „energią” mogą leczyć, uzdrawiać. Stan spokoju może pomagać w leczeniu. [Lecz nie mamy wpływu na czas, ale o tym za chwilę].

Było by to wyobrażenie’ dla nas abstrakcją, gdyby właśnie nie fakt, że to mechanika działania. Mechanizm niewidzialny, ale poprzez funkcje i obserwację ich – możliwy nawet do precyzyjnego zdefiniowania. [Choć nadużyłam tego zdania]. Już dzisiaj technologia odczytu pola magnetycznego, kulawa jeszcze – ale powstająca, tworzy te pierwsze kroki ku definicji mechanizmu.

Każdy nasz podzespół też nadaje „informacje”. Bo to ciąg wynikowego powiązanego działania sumarycznego, a steruje tymi podzespołami pole magnetyczne, ogólna maszyna jaka jest zbudowana hierarcicznie – ona myśli za nas bo nas używa. My się już nie koncentrujemy na podzespołach, „czy nasza wątroba i krwinki pracują prawidłowo?” nie czujemy wnętrza organizmu – bo za nas robi to system złożony, czyli pole magnetyczne nim jest, pole informacyjne [upraszczam tą wiedzę teraz do nazwy „pola magnetycznego”]. Warstwowa budowla gdzie prawa przełożenia funkcji, skalowanie, hierarchia i obwodowanie czynią z nas funkcję wynikową. Dlatego informacja znajduje w niej produktywność, wędruje po orbitach warstw. Panopticon i synopticon, umysł czyli z neigo wynikowe działanie – wzór kodowania – już nie zajmujemy się swoim sercem, nerkami, bo one są regulowane przez systemy tworzące nas, tworzące otoczenie programowe. To tylko podzespół przełożeniowy, by funkcjonowała maszyna tworząca – my.

[Zauważcie, że to znajduje także analogię do tak zwanej „naskórkowości” w elektryce gdy się bawimy z napięciem i natężeniem. Tu mamy obwodujuącą się hierarchię transportowania po orbitach ładunków – bo dążą do WYNIKU. Do tego wrócę, bo zdefiniuję to inaczej po ewaluacji projektu. Nauka obecna przeoczyła istotny porządek – HIERARCHIZACJĘ, KOLEJNOŚĆ CIĄG WYNIKOWY, KONTYNUACJĘ I OBWODOWANIE, bo do tego zmieszamy: do przełożenia funkcji bo ono sprawia, że człowiek „żyje”.  Przez tą hierarchię programową Ziemia i kosmos utrzymuje stan równowagi, tworząc systemy „samoobronne”, jakie są kluczem do takich manipulacji składnikami jakie poddajemy nie-równowadze, które nazywamy „zimnymi fuzjami” „paliwami”, i inne mieszanki wynikowe [konfrontacja z otoczeniem powoduje wyzwalanie stanu ku’ równowadze].  To mamy w ESLN, lecz to badania, aksjomat, trochę potrwa zanim to ładnie i czytelniej podsumuję, możecie być pierwsi o ile sami chcecie się nauczać na te podstawie projektu].

 

Teraz, aby wyjaśnić lepiej cykle, zacznę od nas samych. Sen –

Jako kwanty informacji roboczej, musimy być „defragmentowani”, po to, aby te myśli się zobwodowały i realizowały. System musi porządkować chaotyczne dane, aby trwał kierunkowo. Stąd mamy podobne symbole senne. Dlatego w ciągu dnia przetwarzamy i produkujemy dane, a w nocy system robi z nami OFF i sam porządkuje dane, plus realizuje je w obwodzie pola informacji.  Temu systemowi ON/OFF podlega także kwant Ziemski, raz wystawiony na działanie Słońca, raz nie. Jeśli śpimy, to jesteśmy zarządzani systemem.  Zauważcie, że hipnotyzer także musi uśpić kwant, aby wydał mu polecenie. To tak działa.

Systemowi ON/OFF podlegają także dalsze układy kwantowe daleko w kosmos. Nie znamy tego jeszcze.  A to kluczowe. Dlatego nauka zaobserwowała „wzmożoną aktywność mózgu podczas snu”.  Szkoda, że nie zaobserwowała porządkowania danych. Dlaczego tak to działa? Nasza kwantowa postać istnieje „tymczasowo” produkowana jest permanentnie, nieustannie jesteśmy „nowi”. Istnieje coś, bo pracuje coś. Dlatego każde kody „tu i teraz” się realizują. Uważajcie na to, to kształtuje wasze życie. Kody hierarchiczne są jednak najmocniejsze, są jak więzienie. Trzeba popracować nad ich „wymianą”. Czasem mechaniką.  czasem inni nas potrafią więzić. To swoista sieć różnorodnego działania, dlatego i ludzie są różni.

Gdybyśmy nie spali, to dosłownie „przepalilibyśmy styki”, właśnie dlatego, że poprzez obwodowanie funkcjonują nasze podzespoły, a nieuporządkowana informacja zabijała by nas, wyczerpywała, nie realizowalibyśmy celów. Tak więc rozumiecie „cel Bóg”, jest to po prostu dla nas idealny dobry kierunek, jeśli chcemy dobrego życia i sensu. Musi istnieć przeniesienie, ochrona. O tym całym systemie będziemy się tu uczyć. Nie pokonamy konstrukcji naszej, jak to wiele nauk czyni obecnie. Nie realizował by ten mechanizm naszych myśli, gdyby nie „odbierał ich nam” i puszczał w obieg. To my jesteśmy jego produktem działania. Podobnie jest z myślami codziennymi – programowanie ma swoje zasady ON/OFF.

Dlaczego ESLN to wie? Bo korzysta z tego mechanizmu informacji zwrotnych.

Taka codzienna informacja jeśli jest puszczona w obieg, to off realizacyjny odczuwamy jako zapominanie o niej.  Najlepsze kodowanie, to pomyśleć i na luzie zapomnieć, bo i tak się nam spełni. To dlatego Murphy mówi „pomyśl i zapomnij”, zapomnisz tym łatwiej im bardziej będziesz „pewny siebie”. Tak to opisał, bo tak najprościej odczujemy działanie tego mechanizmu.  Proste eksperymenty myślowe przybliżą was do tematu. Zaprogramuj siebie, że np: „szybko będę w domu”i nawet jak masz 3 godziny powrotu, zauważysz, że nagle to się stało . Zaprogramuj „znajdzie się ten pierścionek”, i koniec, nie myśl o tym co, jak i gdzie. Koduj zadania tak, jakbyś wiedział że będą zrealizowane. Im bliższe rozwiązania, tym szybsza realizacja kodów. Czas’ to ten czas potrzebny na realizację naszych i wszelkich innych kodów, jest bardzo względny. Ale że wszyscy go odczuwamy podobnie – znaczy to tylko tyle, że konstrukcja systemowa i skala są właśnie konstrukcją. Ale kody mogą nami manipulować wedle naszych potrzeb – bo jesteśmy tworem kodowym dosłownie.  Utrwalonym do obrazu.

To chcemy poznać dla technologii. To obwodowanie jakie może nam dać przeniesienie zasilania, funkcji i nas samych w kosmosie.

Im trudniejsze do zrealizowania mysli, bo np pierścionek zgubiłaś u babci, tydzień temu, tym więcej okoliczności musi powstać [wypracować kodowy proces] aby dotarł do ciebie wynik. Ty jednak masz tylko kodować. Inaczej stracisz niepotrzebnie swoją energię. Siła to zły doradca.
Utrata sił, osłabi cię w kolejnym czasie, albo odwrotnie – gdy program funkcji jaki wie co się wydarzy w przyszłości  z tobą, bo to sama sobie zaprojektowałaś, i będzie wówczas potrzebował nadwyżki energii, to wcześniej ją od ciebie zabierze. To może być chwila osłabienia, ale też może to być okres połowy życia!  Kwant ma określoną dawkę energetyczną, nie może jej zwiększyć, ale może użyć otoczenia, aby wzmacniać swoją budowę, to na przykład jest CHI, ale czynione codziennie, regularnie – oczyszcza nasze pole kodowe.

Nadawana myśl jest kodem, który od teraz, wędruje w otoczeniu w poszukiwaniu czegoś, co da nam efekt naszych myśli, wynik jaki do nas powróci, bo nas tworzy. Powróci do nas każda myśl wynikowa w takiej formie mechaniczno-fizycznej – jaka została nadana, potem rozpoznana i zrealizowana. Kod: „gdzie jest ten pierścionek” to stały wynik „gdzie on jest?”, nie znajdziemy go. To bardzo prosty system programowy.  A dlaczego? Bo potrzebne dla realizacji są definicje CELU, tego, który ma do nas powrócić.  Pamiętajcie że operujemy wciąż oprogramowaniem jak w komputerze. Dlatego nauka nie znajduje odpowiedzi, bo co koduje? – ZAGADKI i równania „niewiadomych”.

ESLN zakodowało ODPOWIEDZI i dostało wszystkie jakie nam były potrzebne, a nawet więcej. [Co dało kłopot rozrostu tego projektu, dlatego uważajcie czego pragniecie, ha ha ha ].

Co nadajemy to otrzymujemy. Dlatego buddyjskie prawdy są doskonałe! „Chcesz zmienić świat, najpierw zmień siebie”. Czy to wam może pomóc w realizacji myśli – definitywnie tak. „Szanuj innych, a sam będziesz szanowany”. Nie ma nic za darmo, choć pamiętajmy, że już funkcjonujemy w sieciach niekorzystnych informacji, są jak gęsta maź. Nie „rozgrzeszenie” jest samo sądem sobie samemu wyrządzonym. Bo nawet po śmierci zemszczą się skrzywdzeni.

Znaki:

Myślenie zawsze realizowane jest poprzez to, co stworzone przez kwanty w otoczeniu i poprzez same kwanty. Czasem jako informacje zwrotne na drodze do realizacji marzeń napotkamy przypadkowych ludzi, nie po to, aby się z nimi przyjaźnić, albo utrzymywać kontakty lub mieć wyrzuty wdzięczności, ale tylko po to, by przekazali nam informacje – pomogli przesunąć się w układzie współrzędnych właściwym ruchem. Jesteśmy produktem kwantowym. Mechanizm informacji zwrotnej nie ma „głosu”, nie może do nas przemówić. Daje zatem ZNAKI. Ale zdarza się, że „sami możemy usłyszeć siebie’. Np. przed wypadkiem. Zdarza się „wizja”, zdarza się usłyszeć swój własny głos.  To są właśnie hierarchiczne systemy samoobronne, działają z elastycznym przesunięciem. Kody znajdują się w polu zbudowanym z tych systemów, dlatego wróżki mogą coś odczytywać. Dlatego w chwilach grozy – one się uaktywniają samoobronnie. To jest piękne działanie bezwzględnego mechanizmu. [Więcej z czasem w kolejnych postach.]

Popatrzmy na siebie ze skali z orbity teraz: Nadaliśmy cel programowy swoim marzeniom, znajduje się on w obiegu całego pola magnetycznego. Nie wiemy gdzie. Ale wiemy, że pracuje i do nas powróci, nie wiemy kiedy – dlatego należy cieszyć się chwilą. Informacja nadawana zawsze wraca do „jądra” [nas] bo my ją nadaliśmy, aby istnieć i się przesuwać w układzie współrzędnych.

Istnieje hierarchizacja tych sygnałów w przełożeniu na kod. Jak wyżej napisane: jeśli coś zgubimy w mieszkaniu i zakodujemy na odnalezienie, stanie się to niemal natychmiast. Jeśli ktoś nam coś ukradł, a my o tym nie wiemy, myśląc, że zgubiliśmy naszą rzecz, to kody potrzebują wielu czynników, aby doprowadzić nas do rozwiązania problemu, nawet przypadkowego odwiedzenia miejsca gdzie zguba się odnajdzie, ale to się na 100% stanie. Im lepiej używamy „podświadomości” czyli kodowania myślowego, tym skuteczniej działa pole informacji dla nas. Zapewne też każdy z was posiądzie inną „moc” dla takich realizacji. Ja mogę mówić sama za siebie i korzystam z ćwiczeń opisywanych przez znajomych. Marzenia życiowe potrzebują lat, aby informacja utorowała sprzyjająca rzeczywistość i okazje jakie nam mogą pomóc. Każdy z nas staje się narzędziem – stajemy się swoimi wizjonerami i twórcami świadomymi. Każdy ma inny charakter zdolny opanować lub nie, takie eksperymenty i posługiwanie się myśleniem. To jest narzędzie nas lokujące w sytuacji danych.

Ale nie wszystko nam się zmaterializuje, najważniejsze są kody generalne jakim podlegamy, mniej ważne jest otoczenie, należy je w sobie odczytać, podążać za pragnieniami. Wiadomo, ze zboczeniec będzie swoją własną ofiarą.

Jak wiedzieć co możemy, a czego nie możemy osiągnąć? Dokładnie takim samym procesie wysyłania kodów pytań, nastawionych na odpowiedź. Trzeba się z odpowiedziami pogodzić i uważnie siebie wysłuchać. Bo czasem dopiero do celu dojrzejemy w drugiej połowie życia, a pierwsze pół będzie bezproduktywne. To jest najtrudniejsze, niektórzy korzystają z astrologii jak mówiłam.

Ja odczytałam u siebie to, co robię w projekcie, bo zawsze w sobie to miałam, z jednej strony to fajne dla mnie samej, a z drugiej trudne, bo bardzo ambitne w prozaicznym systemie otoczenia. Macie wybór.  To dążenie do czegoś, co odkryłam w sobie jako dziecko, ale nie umiałam wtedy tego zdefiniować, pojawiło się dopiero wraz z erą „sztucznej inteligencji” i programowania po studiach, około 2006 roku. Dzisiaj ciemność staje się jasnością.

Zatem kodujemy cele jakie czujemy w sobie, jakich pragniemy również. Potem pozostaje nam już tylko podążać za znakami, które prowadzą do celu. Trzeba nauczyć się je rozpoznawać. Nic nie przyspieszymy, możemy jedynie tracić energię i tworzyć niepotrzebne lub potrzebne zdarzenia.

Nie mamy wpływu na czas realizacji myśli w systemie naturalnego obiegu informacyjnego w polu magnetycznym, nie znamy mechanizmu natury, aż tak dobrze, by nim manipulować jak np ‚Dynamo’, telewizyjny magik. Lecz jak już tłumaczyłam w poście http://esln.pl/czytelnicy-tego-projektu-tlumaczenie-rownowaga/ nie ma ‚magia’ uzasadnienia trwałości. Natomiast to, co genialnie uczyniliśmy, to trwałe systemy przełożeniowe tak, by szybciej realizować marzenia, czyli pieniądz, nasza gospodarka, mieszkania, telefony, urządzenia, telewizory, satelity, samochody itp. Jak masz pieniądze to „marzenia spełniasz szybko”.  Ten temat zostawiam, bo nawet bardzo bogaty zachoruje, zgubi coś, porwą mu córkę, okradną firmę i jak się dowiedzieć prawdy? Wróżka? A może mechanizm zwrotny nadawanej informacji, my sami. Trzeba też wiedzieć jak szukać właściwych ludzi.

Dlatego też mamy dowolne życzenia i w przypadku już ich realizacji w polu informacyjnej sieci – to zwrotnie mamy tak zwane przeczucia, kontakty, mimowolne zdarzenia, intuicję i wszystko co tylko może nas naprowadzać – należy wtedy WYŁĄCZYĆ ROZUM. Bo już powstała jakaś sytuacja informatyczna jaką nie my definiujemy, ale pole informacji definiuje dla realizowania komunikatu, to, co do nas powraca, to jakby sprzężenie zwrotne, w otoczeniu nam nieznanym, [bo nie badanym naukowo. Tą strefę zapisów i sieci informacji nazwano „metafizyką” – czysty żart]. Ono może być zaskakujące, albo zupełnie nieodczuwalne. Po prostu cel się zdefiniuje.

Nigdy nie osiągniemy realizacji myśli, gdy jej nie zwolnimy z trybów, bo kody mają obwody. Jest podobno książka niemiecka: „Pomyśl i puść”. Znajomy Niemiec opanował ten system myślowy do perfekcji. Gdzie byśmy nie byli, tam otacza go satysfakcja. W zasadzie to jest banalne. Proste, jeśli ktoś ma otwarty charakter, wrodzony luzik, otwartość, optymizm, pewność siebie, lepsze predyspozycje, wychodził z poważnych tarapatów normalnymi „cudami” – zawsze mówił, że używa podświadomości. Zaczął siebie programować w młodym wieku, więc dzisiaj droga mu się łatwo toruje. A mimo to ulega słabościom, zatem systemy samoobronne nas bardzo chronią.

Eksperymenty myślowe są łatwe jeśli są w zasięgu otoczenia najbliższego, zatem nie pragnijmy rzeczy trudnych na sam początek, brak efektów frustruje i wracamy do niczego, najlepiej poddać się frustracji i przeczekać. Tkanka myślowa wielowarstwowa jest delikatniejsza niż najdelikatniejsza rzecz jaką znasz. To dlatego, by uaktywnił się kod, musisz „dać tej tkance działać spokojnie” czyli zapomnieć, nie mieć 100 myśli na sekundę, być pewnym siebie i zdecydowanym celu.

Tak wyglądają wasze myśli jak na ilustracji. Jest to pojawianie się kodów [jak ktoś chce powie sygnałów] wraz z ich aktywacją w otoczeniu. Oczywiście ta częstotliwość jest szybsza stosownie do pracy neuronów, niż na tym prymitywnym obrazku. Nadmiar myśli nieukierunkowanych, chaos, spowoduje zagęszczenie sieci, [trochę się rozchłesta komunikat ‚tak, nie , nie wiem itp”] najlepiej mieć sprecyzowane myśli, a jeszcze lepiej sprecyzowany komunikat jako kod celu [ON/OFF], zamykamy obwód i wtedy kodu nie będzie ścigał kolejny, typu „zwątpienie”, „zastanawianie się”, „niepewność” i tym podobne.  Nie nawarstwiajmy tego, czego chcemy, poprzez usilne komunikaty: „chcę”. Kot „chcę” wyjściowy równa się „chcę” zwrotny”. Prosty i oczywisty mechanizm kodów. Dlatego trzeba nauczyć się kodować.

W blogu roboczym mamy już definicję tej ilustracji, jest to „rzut na tło”, kody są utrwalane jakimś nieznanym promieniowaniem kosmicznym jakie odpowiada za częstotliwość, wiązanie. Zatem jesteśmy budowlą kosmiczną. Wynikiem całości. Zatem umysł może sięgać całości, być może. Czy to poznamy? – zapewne tak, ale na razie w ESLN jest to niepotrzebne. http://marlenawitek-esln.blogspot.com/2012/05/jak-wygladaja-mysli-troche-zobrazowania.html  link do postu przed ewaluacją jeszcze. http://marlenawitek-esln.blogspot.com/2012/05/jak-wygladaja-mysli-troche-zobrazowania.html

Kody są generowane naszą funkcją kwantową, [bez tego stajemy się dysfunkcyjni, kalecy] – kodujemy tu i teraz, ale także realizują się te kody nadawane wcześniej!  One mogą się uaktywniać nawet niespodziewanie. nawet jako ludzkość współczesna możemy stanąć w obliczu”przepowiedni” – a tak właśnie.

Także sami możemy z niewiedzy  o tym mechanizmie, odgrzebywać stare zapisane kody, „uaktywniać kanały” i tym podobne. Ludzie żyjący przeszłością lub okultyzm – to swoista porażka. Fizyka Informacji to tłumaczy bardzo precyzyjnie w dalszych postach. Nie wolno „żyć przeszłością”, bo to zapis tylko, chyba, że go chcemy użyć na przyszłość, można czasami z zapisów korzystać. Można się wyleczyć przywołując kody, czy programy przebyte w przeszłości, miłe wspomnienia, zdarzenia, to zbyt wielka historia by tu opisywać kolejne przykłady.
Trzeba patrzeć w przyszłość, stawać się świadomym wynikiem. Jeśli kochamy lata 20′ te, to je reaktywujmy, ale na fundamencie twórczym, a nie na tęsknocie. Zauważcie, że mimowolnie to się dzieje, moda powraca, historia się powtarza. Doskonalimy do „tu i teraz” stare zapisy. I to jest prawidłowo z punktu widzenia mechaniki tworzenia i pracy informacji.

Proces samo-budowania świata kwantowego korzysta z zapisów jakie są w polu magnetycznym, bo to pole tym dokładnie jest – to tkanka świata widzialnego – wyniku. Tandem.

Właśnie dlatego, że kwant buduje się na PAMIĘCI, postaci pamięciowej – jest cyklicznym tworem samo-uczącym, zatem samo-doskonalącym. Tak powstaje. Fundamentem jest zapis. Tak samo na pamięci powstaje kwant człowiek. Dlatego kody z dzieciństwa ciągniemy całe życie jako wyjściowe. Dlatego nas okalecza zła przeszłość, pierwsze kody. Stają się fundamentem dalszej naszej wzrostowej budowli. Wszystko jest procesem i wynikiem. Umysł i jego działanie wynikowe, to wszystko to, co znajduje się w otoczeniu – dosłownie dane wirtualne. Wygenerowane i zapisane. Trzeba wielkiego wysiłku i znajomości mechanizmu [co potrafią czasami media] aby pokonać „złą przeszłość”, zmienić zapisy. Ale z tego co znamy, jest to możliwe, [niektórym podobno pomaga hipnoza]. Trzeba kodować system aby nam ułatwił przemianę.

To pomaga także rzucić palenie bez wysiłku.

 

Skoro zapisy, to stąd czasem zjawiska dziwne jakie nazywa stara nauka „parapsychicznymi”, „duchami” i tym podobne. Jest to mimowolna odtwarzalność. Dane zapisane, jakie mogą się uaktywniać. Tą wiedzę o zapisach i danych z przeszłości, na przykład posiadają dobrzy psychiatrzy, psycholodzy, psychoanalitycy bo potrzebują tej wiedzy do diagnozy pacjenta. Więcej tej wiedzy będzie w trakcie projektu.

Wykluczanie negatywnych emocji z działań jest bardzo trudne, prościej jest radzić sobie z bieżącymi, wystarczy zmienić otoczenie, a to pole wokół nas które także przypomina pole magnetyczne, będzie zczytywało nowe dane przyjemnego miejsca, ludzi, i ‚zamaże” stare dane. Spacer pomaga, wyjazd również. Zauważcie, że wiek nas zmienia. Czym jest „wiek”? Tym stanem naszego pola zapisów, naszym stanem kwantowym zbieranych informacji, one nas kształtują w kwant postaciowy inteligentny. Postarzają, bo jest ich ogromna ilość. Starość to przemęczenie, zużywanie i coraz trudniejsza zdolność samo-analizy. Dlatego brak aktywności pogarsza nasze funkcje – nas jako funkcję.

—————————————————————————————————————–

Myśli czy potrzeby duszy się realizują, ale to wszystko jest zależne, Jeśli ktoś postanowi być pilotem statków kosmicznych w połowie wieku, to być może przybliży się do marzeń, ale ich nie spełni, ale jeśli mały chłopiec pragnie być kosmicznym pilotem – to spełni się to mu, być może już rodzice go pokierują. Jak widzimy kodowanie jest racjonalne. Pragnąc coś – potraktujmy to jako swoją pozycję, realizację – to będzie nim jeśli tego pragnie i czuje całym sobą, a także to rozpoznał w sobie – bo tak został zakodowany i ma pełną moc realizacji zapewne. System naturalny transmisji i realizacji kodów nim pokieruje, niech się nie martwi. Ale ładne torebki widziane na wystawie nie spadną z nieba, ferrari również nie – muszą się wypracować okoliczności, które dadzą nam to, czego pragniemy. I mogą być to różnorodne wskazówki nawet takie, które powiedzą wyraźnie – nie, to jest nie do spełnienia, nie ma takich sieci informacji jakie można użyć. Wtedy bardzo często pole informacji dostarcza substytut, coś pomniejszego.

To są kody nadrzędne, czyli program wynikowy pola magnetycznego i informacji przekazywanej z macierzystego pola zbioru, jaka wyseparowała kwant do takiego zadania. Rodzimy się z hierarchią kodów. Hierarchią programową, to wielka złożoność. Mechanizm jest bezlitosny, śnić o marzeniach do spełnienia wbrew mechanice to błąd. Ale trzeba wiedzieć, że mechanizm może bardzo, bardzo wiele.

Widzieć siebie jako pilota – to swoista pewność siebie, czasem człowiek rodzi się z taką wizją siebie, a to znaczy że ma „odgórnie” przekazany kod zadaniowy, przez cały programator systemu naszego świata, urodził się by być pilotem. Pozostaje mu tylko biernie czekać na „znaki” i ewoluować. To się będzie wespół w zespół realizowało, tak że on nawet nie odczuje że czegoś pragnie. Osobowości, które od urodzenia stawiają sobie cele i je realizują, to również te pewne siebie jednostki, zaprogramowane. Bo już samo, czytelne precyzowanie celu, jest taką siłą nośną kierunkową, która materializuje, ma dać wynik. Jesteśmy kwantami zadaniowymi w sieci wiadomości, zadania mamy wprogramowane różne. Wówczas takim ludziom wszystko się realizuje jednocześnie, nie zwracają uwagi na znaki, bo one idą wraz ich postępowaniem.

Ciekawym zjawiskiem jest astrologiczny wykres. Usłyszałam od Prahlada, że są planety które wiele lat mogą nam towarzyszyć, i które będą psuły nasze plany, możemy coś rozpoczynać i to będzie kończyło się fiaskiem. Zatem programator jaki nas tworzy jest czymś bardziej skomplikowanym niż nasze pragnienia. Powiedział, że bardzo ważne jest robić wszystko we właściwym czasie – na czas nie mamy wpływu.

W zasadzie mocny instynkt „pragnienia”, może ukazywać fiasko.Może to być impuls, ale długotrwały sugeruje tylko straty energii. Często marzenia z dzieciństwa zapomniane, nagle zaczynają się realizować w dorosłości.

Zauważcie, że dzieci i młodzież, która od najmłodszych lat czegoś pragnie, precyzuje cele – jest poważniejsza!  Często też wychowanie babci czy dziadka powodują inny rozwój młodego kwantu.

[Jesteśmy systemem kodowo-kwantowym. Stajemy się systemem kwantowym autonomicznym obecnie poprzez system cyfrowego zarządzania nami i programowania gospodarczego, [jak mrowisko] i tego się o sobie dowiemy.]

Jeśli pragniesz czegoś, co jest niezgodne z twoim pragnieniem ducha, bo żyjesz pod presją otoczenia, bo sąsiad ma lepsze wszystko, to informacja zwrotna ci to powie, [sam jesteś stanem siebie], stracisz tylko wiele energii. Lepiej przyjąć do wiadomości, że coś się nie uda, bo nas nie dotyczy. Nasze dane są zakłócane otoczeniem zewnętrznym. Raczej to zawsze wynika z naszych charakterów. Ludzie bezproblemowi jakoś mają łatwiej, no bo prostsze kod generują. Eksperymenty dają ciekawe wnioski, możesz się świetnie sprawdzić tam, gdzie tego nie przewidziałeś, tu nie można nic generalizować – podstawowy jest tylko mechanizm taki, że informacje jakie nadajemy znajdą się w obiegu, bo nas tworzą. A jak sobie z nimi poradzisz to twoja praca nad sobą samym.

Są kwanty: myśliciele i nosiciele jak w pierwszej trzyczęściowej teorii tego aksjomatu badawczego. Te inicjujące kody są także w postaci elektronów, porcji światła, u zwierząt samców – nosiciele to masa podporządkowana, wykonawcza. Inicjator będzie poszukiwał, będzie przywódcą stada, nosiciel człowiek nie doskonali umysłu, porządkuje go kulturowość. Tak już jest, że to pragnienie poznawania wznosi nas na wyżyny technologii. Nie jest to pragnienie zaspokojenia potrzeb doczesnych, a właśnie poznawania czegoś nowego, wyjścia po za kwadrat’.

A natura nas nieświadomych tak świadomie doucza teraz….

Trzeba te jednostki inicjujące znajdywać we wszelkich najmniejszych próbkach laboratoryjnych eksperymentów! – one niosą kody inicjujące! A są w sieciach! Dlatego potrzebna jest wiedza o CAŁOŚCI UJEDNOLICONEJ, aby z tej całości wydobywać inicjatorów. Dowiemy się więcej w projekcie.

Ma to również znaczenie w informacji dotyczącej antygrawitacji tunelowej – czyli nowej technologii transmitowania pojazdów. Domknięcie obwodu jest kodem inicjatorem, reszta to nosiciele. Możemy tworzyć „inicjatorów”. O tym z czasem, po ewaluacji tego potwornie dużego projektu.

Cokolwiek myślimy jest to wokół nas. Napiszę teraz z kobiecą troską: – zawsze mi wpajano, że nie mając celu nic nie osiągniemy, teraz to rozumiem. Lecz cele były mojej matki. Nie kodując samodzielnie – nie produkuje się dla nas cel. I tak dorastamy w tej matni, nie ciesząc się zwykłą krowią beztroską. [Ale co robimy z krowami? Zabijamy je, by zjeść.]
Cel jaki wpajamy dziewczynkom np. – to mąż, dwoje dzieci, gotowanie, pranie i sprzątanie, rodzina. Dlaczego? Czy to coś znaczy?
Nie wolno małym dzieciom nic narzucać. Bo nowe kwanty to nowe produkty bieżącej informacji. Świat się zmienia. Ich kulturą jest teraźniejszość, warto o tym pamiętać, unikniemy konfliktów „pokoleniowych”. One wczytują teraźniejszość, a będą pełnofunkcyjne za 20 lat.  Muszą być prawidłowo kierowane.

Niech młode kwanty rozwijają się samodzielnie, rodzic ma być drogowskazem pierwszych danych – trzeba starannie się tego uczyć. Trzeba dziecko programować czyli uczyć systemów społecznych. Bo w nich funkcjonuje, a nie w dziczy leśnej. Dalej ono samo ma dokonywać wyborów. Często jest również tak, że obszary programowania [program] myśli (naszego życia za kilka lat) mamy w okresie dziecięcym, potem zapominamy o tych pragnieniach i gdy nam się realizują po nastu latach, przypominamy sobie o nich jak to wyżej napisałam – warto sobie coś takiego przypomnieć i może podążyć za tym. Starsi ludzie mi wiele opowiadają. Warto się dokształcać, bo nasze krótkie życie niesie ograniczenia realizacyjne, do dwóch wielkich marzeń zaledwie, z tego co kilka osób wyliczyło jakimiś sposobami matematyczno cyklowymi.

Nasze myślenie przenika dosłownie w cyfrowe urządzenia, w pole informacji, w całe otoczenie, nawet na nasz laptop. Pisałam o tym. Tak samo na nasz sposób myślenia, czy jakość, mają wpływ zewnętrzne urządzenia i dane bieżące pola magnetycznego – dlatego wojsko może konstruować broń psychotroniczną, całkowicie sterować ludzkością jak królowa mrówka swoimi żołnierzami.

Życie na Ziemi za kilkanaście lat, będzie już tak skomplikowane i uzależnione nie od nas samych, że stracimy kontakt z „duchem”, z kodem natury, informacja nadawana będzie sterowaną, a zwrotna będzie kontrolowaną. Wtedy będziemy realizować program maszyn, instytucji i korporacji, niektórzy już żyją tylko grami komputerowymi, i – phone jest jak „bóg” – to nieuniknione, chyba że sama natura nas wydeletuje. Technologia nas ograniczy, dosłownie zamknie pole ‚umysłu’, będzie on sztuczny tym bardziej że klonowanie tego wymaga, klonowanie musi mieć sztuczną macierz pola informacji jakie będzie klona przesuwać w układzie w współrzędnych. Bo klon nie jest powiązanym kwantem informacji z naturalnym polem, jest sztuczny, laboratoryjny jak GMO [dodatkowo można tu doczytać artykuł o kamerach miejskich rozpoznających i sterujących ludźmi]. Mimo wszystko wiedza o tym i o hierarchii kodów jest potrzebna do samoobrony, do kierunku studiów, a raczej wybrania profilu podstawowego. Ale tu czytelniku należy zastanowić się nad instytucją kodowania, nad laboratorium kodowania, jakie unormuje tą wiedzę w ramkach norm bezpieczeństwa i równych szans dla państw.

Aby zachować przytomność umysłu! To dotyczy wszystkich bez wyjątku.

———————————————————————————————————————

Projekt ESLN w docelowej postaci technicznej, nie operuje pojęciami „materializacja myśli”, „dusza”, „ciało” etc – projekt ten informuje cię dokładnie czym jesteś: produktem technologicznym do przeszczepu, do modyfikacji. Jesteś trybem systemu w jakim można operować – to KODOWANIE ŚWIATŁA I CZĘSTOTLIWOŚCI JAKO ALGORYTMY KODOWE. ISTNIEJĄ CAŁE PROGRAMY WSZECHŚWIATA TYM STERUJĄCE.  A operowanie między systemowe prowadzi do technologii całkiem nowych, genialnych pomysłów i metod badawczych. Ale najpierw trzeba przejść ten projekt. Ten tekst wyżej, to po prostu nowy produkt uboczny całej tej ewolucji i wyjaśniania technologicznego bytu kwantowego „człowieka”, ale musisz rozumieć wszystko. Bo Fizyka Informacji jest na tyle niebezpieczna, że nie może być „sprzedana” i podana inaczej. Od tego projektu już nie będzie eksperymentów w przyszłości, to ta wiedza która zmienia użytkownika i badacza w programistę i wykonawcę – wiemy wszystko.

Musisz wiedzieć nawet to czego nie chcesz, aby być zdolnym programować otoczenie i lobbować, a także przejmować strategiczną pozycję. Bo rozwiązania są tylko tu w ESLN, wciąż masz przewagę w informacyjnej hierarchii kwantowej.

 

Dam jeszcze taką małą informację, dla tych którzy mają zawężoną wyobraźnię co do wiary w to, że myśli się w ogóle materializują: cytat z pewnych badań hipnozy, hipnotyzer wmawia badanym, że ich ręka to żelazna belka i tym podobne w jakie wierzą i urzeczywistniają się te wierzenia dosłownie na reakcjach badanych:  „Dziwne to – ale Ochorowicz posuwa się w swoim rozumowaniu dalej niż Hilgard. Nie poprzestaje na skonstatowaniu, że hipnoza może być dziełem tylko wyobraźni. Zadaje pytanie: Jak to się dzieje, że wyobrażenie urzeczywistnia się? Odpowiada: W osobniku następuje spełnienie pewnego aktu wytworzenia się pewnego stanu”.

Post 56

SPIRIT I FUNKCJA – ZJAWY. CARLOS CASTANEDA. PUNKT WYJŚCIA.

[Bardzo długi post].

Poruszamy temat „zjaw i duchów”, choć na prawdę go nie chciałam w technologii – ale informacje to my, zatem trudno takie tematy eliminować, a wręcz mamy robić odwrotnie, lecz krótko i treściwie na bazie dobrych założeń dla rozwiązania problemu.

Temat jest fizyką kwantyzacji, czyli przybierania poprzez zapisywanie – postaci zobrazowanej w procesie kodowania. To my, wytwór natury. Coś postrzegliśmy jako niewytłumaczalne, obce naszemu światu i nazwano to „duchem” czy „zjawą”. A ujmijmy to inaczej, jako oczywistość tego, że nasze dane są wieczne jako zapisy w polu magnetycznym, wespół w zespół z jakiego powstaje nasze ciało zdefiniowane programowo – i zmienia się punkt wyjścia na sprawy fizyczności umownej człowieka.  Niektórzy posiadają „talenty” by te zapisy odczuwać, odbierać etc.

Ta fizyczność jest umowna przecież, bo dźwiga nas szkielet, krew dostarcza tlen, płuca i serce pracują, a żołądek to drugi mózg. A to wszystko osobno nie ma prawa bytu. Gdy pozbawimy się choćby jednej takiej składowej, czyli membrany, nie możemy już sprawnie funkcjonować, trzeba skonstruować zastępczą. Taki z nas mechanizm. Wszystko pięknie wyprowadzone w tym projekcie.

Z takich kolejnych podsystemów się składamy, a po to, by wykonywać złożoną funkcję zadaniową. Lecz nadal mamy genialny wzór samo-kodowania i wynikowości! Panopticon i synopticon! Umysł odczytuje kody, ciało je realizuje. Proste! Tylko ludzie nie potrafią z tego korzystać świadomie. W chaosie informacji jakie wnikają do umysłu, nie jest wcale łatwo. Nie ważne ile w nas membran – nie ma to znaczenia badawczego! Są tylko po to, by nas uczynić zaawansowanymi maszynami wykonującymi to, co przenosimy jako kwanty informacyjne, to z czego wynikamy i co „rozradzamy” twórczo poprzez procesy replikacji, życia, trwania, budowania. Wszechświat się rozrasta, informacje nie ginie!  My ją użytkujemy! My rozbudowujemy postać informacyjną. Replikujemy po to, by przetwarzać nowe, zmienne informacje! To co w macierzy pola magnetycznego, jako zbiór tego co tworzymy na Ziemi i  myślami – wykonują kolejne kwanty, kolejni urodzeni ludzie.

 Ot cala tajemnica życia czyli naszego funkcjonowania. Czysta prostota.

Dlatego jesteśmy kwantami wynikowymi. Całością hierarchicznie konstruowaną. A jak nas ciąć i rozdrabniać, to mamy światło, a dalej „nic”. Powstajemy z programu powstawania i to nas interesuje w ESLN, jak poprzez różne materiały wychwycić i zmieniać funkcje programowe.

Już nam to wychodzi, ale nieświadomie.

Umysł i niektóre jednostki potrafią czegoś takiego dokonać – jak interpretacja nas samych. Potrafią interpretować zapisy istniejące, do postaci jaka nam się definiuje. Iluzja staje się rzeczywistością poprzez mechanizmy programowe, te same które scalają i nasze części ciała. Przecież one nie istnieją w zarodku! Czym jest stosunek? OBWODEM. Zwiększamy objętość, rośniemy, kwantyzujemy się, – programowo formuje nas ruch i system złożony kwantów okołoziemskich. Cały ten system, który ma to czynić mechanicznie jest jak „szydełkowanie”, ta SPINOTRONIKA po coś istnieje, ona coś powoduje i to mamy w ESLN wyprowadzone z założeń. Umysł i człowiek to maszyna kwantowa zadaniowa, zbudowana z tego ruchu przełożeniowo, skalowana, i programowana systemem panopticon i synopticon – czyli programatora – maszyna przetwarzająca dane.

Z jakichś powodów tej wiedzy nie mamy, dlaczego?

Wymazano ją nam poprzez kulturę, czy co? Pozbawiono autonomii na rzecz sterowania. Tysiące lat temu. A jest to oczywistość! Odczuwalna, namacalna i fizyczna. Wielki instrument powiązany i wynikowy. Człowiek się rusza tu i tylko tu, wraz z całą objętością ziemskich składowych i jej ruchu. Bo ta objętość składników nas wynikowo tu obrazuje. Nas, te scalone punkciki na kuli ziemskiej. Nie ma „Bogów” na Ziemi, bo nie było wiedzy o tym jakim mechanizmem jest kwant. Pieniądze i okultyzm nie czynią bogami. Informacje jakie generują umysły do pola magnetycznego są do pozyskania nawet przez przypadkowego trutnia, o ile się wysili. A teraz technologia. Ot co. Zmiana i przykra niespodzianka dla niektórych.

Wiele/niewiele czytałam o badaniach metafizyki, bo chciałam zebrać wszystkie informacje o niespotykanych możliwościach umysłu, tych zdolnych coś wizualizować. Ale nie jest dobre, zbyt wiele doświadczać, szukać wiedzy jaka nie jest nam potrzebna zawodowo, lub dla rodzinnego szczęścia, bo to jak przeprogramować się na rzeczy nam niepotrzebne zupełnie, zaburzyć swoje funkcjonowanie w systemie ekonomicznym, zbudowanym dla modelu życia i zarabiania. Po co odstawać od tej całości?  Chyba, że się chce tworzyć badania jak tu. I to na tyle, nie wnikamy w ten temat, bo jest technologią zapisów i danych utrwalanych, i ją poznajemy.

Potem takim ludziom jest trudniej w brutalnej rzeczywistości wyzysku. Mało na tym, szukając zbyt głęboko na upartego, to można spotkać ludzi niestosownych na drodze życia i uszkodzić siebie. Poszukiwanie guru, lub innych postaci o zdolnościach odczytywania, widzenia, czyli także wpływu i programowania – są niebezpieczne. Spotkałam w życiu uszkodzonych ludzi, bo poddawali się jakimś rytuałom, potem nie można było ich dotykać, odbierali jakieś rzeczy niedostrzegalne innym – ale pytanie po co? Nic im to nie dało, tylko więcej niewiadomych.  Lecz i lekarz może wyrządzić schizofrenikowi krzywdę przepisując ciężkie leki, a nie potrafiąc zdiagnozować przyczyny. Kolejny taki poznany pan słyszał głosy w otoczeniu, po spożyciu leków na inną schizofreniczną przypadłość.

Do błędów prowadzi niewiedza o tym czym jesteśmy, jak funkcjonujemy i jak synchronizują się nasze podsystemy ostatecznie uaktywniające umysł do przetwarzania danych. Aby zmienić i poznać nowe założenia macie ten projekt oto. Jest łatwo i niełatwo – łatwo bo jest, a niełatwo bo trzeba go przestudiować.

Dlatego i tu w tym projekcie podsumowujemy tematy nawet takie jak zjawy, ale wracamy do rzeczywistości – bezpiecznej rzeczywistości bez zjaw. Nie żyjemy tematami duchów mimo, że tu odnotowujemy te przypadki. Łatwo popaść w obłęd oddając się jakiejś sprawie, która nurtuje naszą duszę. Czym innym jest upartość z powodu „muszę”, a czymś innym jest konsekwencja celu.  My tu potrzebujemy skonstruować technologię i fizykę informacji przydatną każdej dziedzinie gospodarki – bo dotyczy naszego funkcjonowania i programu jaki nas kwantyzuje po coś’ w procesie i jakoś’ w tymże procesie. Przejmujemy nad tym procesem i programem kontrolę za pomocą ESLN. Cierpliwości.

I tak na przykład schizofrenicy, to ludzie których funkcjonowanie mechaniczne ma błąd. O tym się dowiemy bardzo wiele. Ta spinotronika wiążąca membrany, gdzieś nie działa prawidłowo. Tworzy złe wibracje. Te „komunikaty” o pracy podzespołów, przetwarzają w formy algorytmów informacji, suma ich jest poprzez mózg w umyśle, a ten sięga zakresu pola magnetycznego Ziemi, może kosmosu. Jak to wszystko się synchronizuje, tak zatem ODTWARZA KOMUNIKATY. Jeśli synchronizuje się z jakąś warstwą zapisów danej częstotliwości w otoczeniu pola, warstwy – to i może obrazować poprzez nasz umysł stwory nie z tej ziemi. I to zobaczy człowiek – fikcję czy prawdę? To też jest złożone, w tej interpretacji czy rozpoznawaniu kodów zobrazowanych pomogą nam sny. Wiedza o upraszczaniu informacji do obrazów, czyli ‚pakowanie informacji’.

My też to robić będziemy z danymi zbieranymi w chmurach.  Tak właśnie. Tak to działa.

W starych postach jeszcze w blogu, gdzie człowiek porównany jest do warstw płyt CD, zrozumiemy swoją synchronizację podzespołów, jest ich niezliczona ilość. Ta nasza złożona częstotliwość tworząca fraktale być może – to także przetwarzacz kodów, algorytmów. Zaburzając siebie – zaburzamy odczyt, można odtwarzać kody w dowolne obrazy, wizje etc. Poznajmy to zatem. Nieistniejące w rzeczywistości zobrazowane, bo uproszczone miliardy komunikatów, jedynie w wyobraźni. Co czyni z nas ludzi „uszkodzonych”, to krzywdzące nazywać złożoność schizofrenią, a tyle mogą pomóc w informatyce! Podobno wiedza wedyjska wie najwięcej o tego typu wibracjach i łagodzeniu stanu poprzez kamienie szlachetne i mantry, które wzbudzają dodatkowe promieniowanie. Warto czasem zmienić otoczenie, by poszukać rozwiązań, ale na zasadzie informacji zwrotnych, komunikując się z podświadomością, potocznie. Indianie i plemiona celowo wprowadzają się w trans by widzieć normalnie to czego doznaje na swoje nieszczęście schizofrenik.  Taka diagnozę „s…k” trzeba usunąć ze słownika.

Ma to poszukiwanie i badania stref duchowych i mistycznych – swoje granice. Pamiętajmy, że Hitler też budował potęgę na wróżkach i czarnej magii. Podobno Iluminaci wierzą w bóstwa, odprawiają czary, ale to błąd.
Już nawet nie wiadomo co jest ezoteryką, co okultyzmem, a co badaniem wpływów energetycznych, co bioenergią, astrologią, a co jeszcze czymś z pogranicza nauki, fizyki, metafizyki i sił tajemnych – a co jest podprogowym działaniem jednostki na jednostkę, sterowaniem zmarłych żywymi, bardzo zmyłkowym i niebezpiecznym zjawiskiem. Wróżby dla firm – katalog usług. Zmarli kontaktują się z żywymi by ci rozwiązali problem. Tak jest wokół nas proszę państwa i to w kręgach inteligencji, biznesu, postępu.

I tu też, ale jak widzicie – inaczej.

Nie ma nic gorszego niż uczynić sobie tego rodzaju okultyzmem pustkę w głowie – tracąc kontakt z rzeczywistością i prostotą. Bo to ten stan rzeczywistości jest naszym „kokonem” bezpieczeństwa. Prosty mechanizm budowlany – kwantyzacja z informacji. Chyba, że umiecie medytować jak buddyści i szukać Krishny jaka ulokuje zapis w odpowiednich wibracjach na wieczność.  [Po śmierci ciała, umysł nie znika i nie idzie automatycznie do raju, tkwi w zmorach jakie za życia produkowaliśmy zachowaniem, albo zachowuje zdolność wpływu i sterowania, ale to już założenie abstrakcyjne ].

Korzystajmy z czego chcemy, ale pamiętajmy że rzeczy niewyjaśnione niosą zagrożenia wymysłów i złych sposobów poszukiwania rozwiązań, nie powinny być traktowane jak fascynujące. Jednak większości z nas wypełniły życie.  Dobrze jest znaleźć na coś odpowiedzi. Fascynujące były niegdyś bomby, dzisiaj mamy co rusz testy nuklearne. A promieniotwórczość przekodowuje każdą z warstw jaka nas tu konstruuje.

A czyż nanotechnologiczne wynalazki i właśnie fascynacje, nie zmienią nas od wewnątrz? Co to będzie za wymieszania „ducha” z ciałem robota? Jak sobie z tym poradzi nasz ludzki czynnik, jak powadzą sobie wróżki? Jakie fundamenty fizyki informacji są w tym celu uruchomione, tworzone i wdrażane?  Nie ma takich. [My tu rozbroiliśmy bombę – sztuczną inteligencję. Tej wiedzy jest całkowicie na Ziemi brak – jest tylko TU.]

Dalej wyobraźcie sobie klocki w DNA, prefix i sufix. Jak robienie na drutach oczek, a tu damy koralik A’ , potem GT’. Jak tuning silnika. To takie wymieszanie średniowiecznej magii z technologią na bazie starej fizyki niestosownej do czasów i postępu wirtualności danych. Chorób to nie rozwiąże, a uczyni nowe. Jaki z tego powstanie kolejny człowiek zakładając, że przeżyje, bo manipulacja genetyczna to przerywanie ciągłości programowej, psucie wzoru idealnego jaki nas buduje, zatem słabszy organizm, zdeformowany pod niewłaściwym otoczeniem jakie nim zarządza. Takie otoczenie go nie komunikuje, „nie widzi” zatem nie naprawia, traktuje ekosystem ten twór genetycznej modyfikacji  jak intruza, rana się nie zagoi, pomidor nie gnije, zapłodnienia nie będzie – CIĄGŁOŚĆ PRZERWANA. Podobno ciała ludzkie się już nie rozkładają w ziemi…

Kto wie co znali Egipcjanie, Majowie, Indianie, bo książki historyczne ukazują ich pasje, jako opętanie życiem pośmiertnym. Kraje Dalekiego Wschodu do dzisiaj wykorzystują energię jaką potrafi posiąść człowiek, potrafią ją pozyskać, użyć, może do wielkich monolitycznych budowli. Pamiętajmy, że wpływy kosmiczne i promieniowanie kosmiczne też ma wpływ na zachowanie surowców. Może 3000 lat temu było inaczej w ekosystemie kodowym? Nikt nie umie wyjaśnić hipnozy czy śmierci klinicznej. A kolejne pokolenia rodzą się na tej właśnie energetycznej podwalinie, czyli wiedzowej pustce, niewyjaśnialnej nauce.

 

O talentach:

Jest tak, że każdy z nas rodzi się z jakimś talentem i nabyć się go nie da, to powoduje możliwości niezwykłe. Do talentów zwykle zaliczamy jakieś malarstwo, zdolności plastyczne, matematycznego geniusza, jakiegoś piosenkarza, muzyka, gracza, ale też hipnotyzer posiada talent do tego co robi, bioenergoterapeuta również urodził się z tym darem i to jest jego talent. Telepata ma talent, taki sam jak malarz. Te osoby wyczuwają energię, albo potrafią używać informacji podobnie jak ktoś, kto odczuwa piękno czy muzykę i przetwarza to rękoma na papier w postaci nut. Magicy mają talenty programowania, hipnoza to talent. Talentu nie da się wyuczyć! To konstrukcyjna złożoność przetwarzania danych, ta synchronizacja podzespołów aby generować i odczytywać kody, odczuwać zakres przestrzeni tylko nam zdolnych do tego. Czasem uraz głowy może zmienić osobowość w nowy talent.  Zatem mechanicznie da się tego dokonać! To badajmy! Talentem jest kulinarny potencjał, ale też dziwak, który zaplata z trawy łańcuszki i nic po za tym. Tak, to też anomalia czyli talent. Kwanty są różne i mają rożne umiejętności. Tym się ludzie różnią do siebie – to mogą doskonalić indywidualnie – zdolność odczytu nowych danych.

Talentów jest „mnóstwo”. Ta wiedza się tu będzie powtarzała, ja też mam talent – zmysł do czegoś i to coś należy być może przerabiać na zawód. Bioenergoterapeuta nie wyuczony, ale ten naznaczony z wrodzonym talentem, wie na 100% co nam dolega, bo przesuwając ręką po ciele, czuje zmiany, ciepło, zimno, mrowienie, kłucie, może widzi aurę, może widzi inne rzeczy – ale nie on widzi – TO MÓZG PRZETWARZA DANE i wychodzi z tego obraz, odczucie, wynik.  Synchronizuje się z nami – druga istotna rzecz: czy potrafi to nazwać? Jeśli umie to wykorzystać do naprawy, ok, ale jak to wytłumaczy?  A fizyka informacji wie.

Możemy sobie pomagać poprzez talenty, ale nie umiemy tego nazywać. Stara nauka zrobiła krzywdę wspaniałym talentom. Bioenergoterapeuta, terapeuta, odczuwacz – wie jakie wykonać ruchy, żeby zmienić te nasze warstwy tworzące pole wokół nas, poukładać je, może i naprawić poprzez swoją synchronizację, bo czuje to wszystko, bo to przetwarza jego umysł i konstrukcja. Ktoś kto tak nie czuje nie jest bioenergoterapeutą z talentem, nie wie wcale co robić, a jedynie symuluje i bawi się w kogoś, podobnie jak 99% wróżek na 1 % prawdziwych. Każdy talent o czystej intencji może pomagać. Nie użyje mocy jeśli uzna za szkodliwą.  Lecz są i złe talenty. Zależy w jakiej kulturze wychowane. Stąd klątwy i tego typu złe używanie swoich zdolności – TRANSFORMACJI INFORMACJI. Przenikamy się, jesteśmy z nich upleceni, dlatego systemem samoobronnym jest kontakt z samym sobą – z własnym polem informacji [podświadomością]. Pewne czynności mechaniczne, Chi i Joga prawdopodobnie.

Odkąd zaczęłam interesować się energią, miałam kilka przypadków „zjaw”, wyostrzyłam się na to zjawisko, doświadczyłam odczytów – tak to należy nazywać technicznie. Przecież u podstaw tkanek leży „atom”: światło i ruch, postać zadaniowa, funkcja [fragmencik zasklepiony w sobie wyrwany z całości]. Steruje tym ogromny kosmiczny hierarchiczny proces programowania, ruchy i synchronizacja, cykle.  Przetwarzania danych przez różne zadaniowe i skalujące, przełożeniowe kwanty w kosmosie, w celach wynikowych. Odczuwałam postacie zapisane, ale w odmiennych stanach wibracyjnych, gdy padałam ze zmęczenia, gdy wzięłam tabletkę, gdy wypiłam piwo. Coś zawsze musiało mnie ‚rozregulować”. To są stany zaburzone [mówimy stan alfa, beta, hipnotyzer wprowadza nas w stany falowe etc] – w których jest prawdopodobieństwo odczytu obrazu tych właśnie częstotliwości jakimi na co dzień nie możemy być. Odczyt danych zapisanych na podobnych częstotliwościach w jakich akurat znajduje się nasze ciało i umysł. Tak to tu zobrazuję. [To bardzo złożone algorytmy, ale nie na wzór radiowych, to bardziej są fraktale, wielo-ilościowe warstwy prawdopodobnie, bo każda warstwa przetwarza miliardy informacji]. Nawet śmiem twierdzić, że cyrkulacja satelitów, okablowanie, linie wysokiego napięcia, również mogą wzbudzać niepożądane ruchy wibracyjne, dla takich fraktali, mogą zakłócać pracę pola kodowego, transmitującego nasze myśli. Na tyle jesteśmy jednak chronienie przez warstwy kosmosu, że w normalnym stanie świadomości widzimy tylko to, co mamy widzieć i na prawdę nie chciejmy więcej.  Bo zobaczymy rzeź średniowiecza o ile taka była na naszym podwórku w historii. Stajemy się „widoczni” dla zapisanych bytów, które gdzieś na danych częstotliwościach są wieczne.  [Jak mówię pojęcie „częstotliwości” jest uproszczeniem, bo to szereg czynników w postaci algorytmów zależnych od wielu ruchów, skali].

zmarli

Stąd mamy egzorcystów, którzy pomagają „talentom” jakie stały się poprzez anomalię wibracyjną widoczne dla zapisów i „zmarli” chcą w nią wejść, z powrotem żyć, wrócić na ziemię, bo życie sobie spartolili nie wiedząc, że „piekło” istnieje.

To WIBRACJE mówią nam o tym podziale na „piekło i niebo”. Gdzie lądują nasze zapisy? Jakim STANEM JESTEŚMY. W jakich częstotliwościach odłączają się membrany od wirtualnej strefy umysłu? To są stany – czyli fizyka. Jesteśmy postacią stanu reprezentującą funkcję wynikową. Stan do postaci człowieka. Dlatego w ogóle następuje wyseparowanie kwantowej informacji [nas] ze zbioru, [pole magnetyczne, macierz] do postaci cielesnej, aby wykonać przełożeniowe zadanie, pracę. To sens naszego bytu i bycia człowiekiem, tu leży klucz do procesu życia na Ziemi. Nic boskiego – wynikowość, stan materii jak mięso.  Boskość została nam „wszczepiona” jako fundament także przełożeniowy. Abyśmy się zmienili.

Nie jest ważna wcale ta różnorodność zwierząt jaka nas otacza, to czy pochodzimy od małp, czy płazów – nas interesuje JAKIE INFORMACJE PRZETWARZAMY, bo takim jesteśmy powiązanym produktem w hierarchii ekosystemu. Jaki zakres fal, dźwięków i co wykorzystać.

Dzisiaj zmienia nas kolejny czynnik – fizyka informacji, wiedza o nas jako o technologicznym produkcie. To daje nam nowe rozwiązania, aby pokonać przynależność do kwantu ziemskiego i wyjść w kosmos. Podróżować nawet. Kto wie. Takie kody są, bo ktoś dawno je wszczepił w obieg pola magnetycznego – Ziemia to niezależny kwant produkcyjna maszyna dosłownie. A my jak popatrzeć z orbity, to małe punkciki „punkty scalające” [posłużę się Castanedą] które są transmiterami informacji, która ma coś tam produkować.  Zatem ESLN uczy – by robić to świadomie, przejąć skalę programowania.  To ta era, zmiana, droga ku „lepszej rzeczywistości”.

Zarządzanie informacjami, bo tylko tak przesilona rzeczywistość może być lepsza. Paradoks? No przecież o to się wielu modli, to jak sobie wyobrażaliście inne rozwiązania dobroci na Ziemi?  Nie bujajmy w wierze i w bajkach, mechanika to mechanika. Mechanika i mechanizm, tworzenia pracy i wyników. Tym jest kręcąca się rozgrzana kula w kryształowym twardym kosmosie i towarzyszące jej elementy składowe.

Czy temat zjaw wnosi coś do sprawy kodowania kwantów energii? Nie wiem, raczej póki co, zaspokaja luki wiedzowe. Prosto wyjaśnia różnorodność odczytów i pojawiania się anomalii. To sobie w domu można przetworzyć, ale w technologii laboratoryjnej nie ma na to miejsca. Człowiek i badacz musi się określić. Nie chciejmy się tym bawić, ale to definiujmy, rozwiązujmy problem i zajmijmy się celami, a najlepiej gospodarczymi i tworzeniem rynków fajnej pracy.  teraz taki trzeba stworzyć dla pokoleń zaspokojonych wszelkimi dobrami.

Półsen, letarg, inne – to są fizyczne zjawiska tego jak kosmos steruje stanem, manipuluje nim a podczas snu po prostu nas wyłącza! O tym już tu w postach było. Stan podlega zmianom sterowania nami nocą i dniem, ruchem Księżyca, układem Planet, także lekarstwami, używkami i innymi fluidami. WIROWANIE zawsze nam towarzyszy w przypadku widzenia zjaw czy duchów, czasem na ułamek sekund gdy się wybudzamy, te nasze częstotliwości wibrują. Czasem to rzeczywiście może być groźne, raz nie mogłam się wybudzić mimo mocnej świadomości, że zjawa mnie trzyma za rękę. Mój własny ojciec, który jest sceptykiem, powiedział do mnie: „gdy ci się znów coś takiego stanie, postaraj się na siłę otworzyć oczy i obudzić, ja miałem to zdarzenie raz w życiu, nie otworzyłem oczu, a rano obudziłem się z poważną gorączką i szaleńczym biciem serca”. To była moja babcia ś. p. która zmarła we śnie. Zatem doświadczyłam czegoś dziwnego co w pełni jest wyjaśniane technicznie. Nie chcemy tego, dlatego nie eksperymentujmy z jonosferą. [To apel do tych, którzy bawią się w broń pogodową].

Swoją upartość zmieniłam na konsekwencję, dzisiaj uważam, że łatwo wszystko można wyjaśnić i pomóc sobie, gdy ma się założenia na tyle sprawne by dawały wymierne wyniki. Nie zmienimy ani przeznaczenia, ani swoich talentów, ale możemy wiedzieć w jakie miejsce w programie się wpisujemy. Gdzie dokładnie jesteśmy! I nie eksperymentować, ale już mieć wiedzę co i jak konstruować, co ma jakie skutki uboczne. I tworzyć NORMY bezpieczeństwa, bo dzisiaj takich nie ma, stara fizyka ich nie da.

punkt-scalający

Jeśli w przyszłości przyjdzie nam kontrolować ludzi na Ziemi z orbity, to takimi punktami jak na obrazku ludzie będą. Będą punktem, małym zbiorem informacji jakie wytwarzamy podłączeni do wielu urządzeń cyfrowych i sieci. To już robi gospodarka i mapping, który definiuje obszary w liczbach. I-phone to pierwszy krok do wejścia w nowy świat. Ten świat tworzy awatary systemowe, a dalej gospodarkę bankową, informacyjną, produkty. Polska jest już tradycyjną czwartą kategorią w Europie, a w świecie pewnie jeszcze niżej.  A jaką kategorią będziemy w systemie cyfrowym? „A jak wyglądamy w komputerze Watsonie?” Brak stosownej wiedzy o narzędziach nowych, dla pozycjonowania państw na globie, w nowym wirtualnym obrazowaniu jej poprzez dane – doprowadzi nas na dno używalności przez innych. To wiedza dla polityków.  Nauka. Teraz ten nowy świat robią może ze trzy korporacje, i albo będą to sprzedawały w pakietach, zarabiając, albo stworzą swoich bogów.  Zależy na ile fizyka informacji zmieni ich myślenie.

[Odpowiednia obserwacja własnego umysłu, eksperymenty i wnioski. Ale… trzeba mieć „czyste intencje”,….  jak się potem dowiemy wynika to z pracy Pola Magnetycznego – KIERUNKOWOŚĆ tak by współpracować z programatorem ziemskim. Póki co ruchów mechanicznych nie powstrzymamy.  ha ha ha.]  Choć NASA szuka pomysłu na zmianę trajektorii komety. Proponuję zacząć od fizyki informacji.

—————————————————————————————————————————-

Dopisek: Carlos Castaneda – inspiracje.

Znów „Potęga Milczenia” Carlosa Castanedy, kompletnie niezrozumiała dla osób niewtajemniczonych. Fascynująca obserwacja mechanizmu działania pola informacji zwrotnych, a jednak prozaiczna rzeczywistość mechaniki i wyniku. Na te tematy pod postacią „metafizyki” wydawane są niebywałe pieniądze od zawsze chyba, ilość eksperymentów radzieckich, amerykańskich i Polskich jakie są zawarte w różnych starych książkach popularno naukowych wręcz trwożą. Były widocznie przydatne, może ta pierwsza głowa radzieckiego psa w konstrukcji robota, była uzasadnioną obserwacją „duszy człowieka”. Dzisiaj mamy ogromny skok wiedzowy, a jednak stara fizyka nie oddala nas od pierwszych błędów – niewiedzą!

Carlos Castaneda opowiada o Indianach Yaqui, o których np. pan Cejrowski również opowiadał (jakaś śmieszna historia z psem). Ale fakty są te same. Indianie ci, doskonale posługują się materializowaniem myśli, przesuwaniem punktów scalających, byciem po za ciałem, obserwowaniem umysłem ale nie poruszając ciała itp. Pytanie nie brzmi jak? Bo to już wiemy, ale po co!? Ta książka jest o niebo lepsza od „Potęgi Podświadomości” Murphiego. Trzeba zacząć od tych lektur, by wiedzieć o sobie więcej, choćby drobne eksperymenty przeprowadzić, łatwiej przyzwoicie mechanizm działania was samych. Choć Indiańskie sposoby tłumaczenia są abstrakcyjne co męczy, gdy się książkę połyka pierwszy raz, należy ją czytać zatem wybiórczo i mieć już za sobą jakieś podstawy pracy z podświadomością.

Podaję kilka cytatów w nawiązaniu do możliwości umysłu i zrobię krótkie tłumaczenia. O Murphym nie będę pisać, bo wśród moich znajomych każdy tą książkę ma i czytał, moi koledzy ze stowarzyszenie DesignForum, również mają ją na półkach i robią karierę projekcją myśli, czasem o nich tu piszę. [Murphy jest prosty i przyswajalny, Castaneda to prawdziwe wyzwanie]. Od nich, kochanych chłopaków dostałam wiele ciekawych materiałów do prac badawczych. Ten projekt tworzą też moi rozmówcy.

Wszechświat zbudowany jest z pól energetycznych nie dających się opisać ani zbadać. Przypominać miały włókna tworzone przez coś w rodzaju światła, które znamy, z tą różnicą, że zwykłe światło jest martwe, a Emanacje Orła promieniują świadomością”.

(Jest jeszcze jeden opis w innych źródłach, że ludzi otaczają kule, z „ogonkiem”, takie kokony. Ten ogonek nas łączy z innymi. Podobno „zrywając go” w wyobraźni, możemy się pozbyć wielu kłopotów jakie nas dręczą ze strony toksycznych ludzi. Wątpię by to działało w mechanice programowej. Kilka osób to praktykuje i mówią, że działa. Opowiadałam również Martynie [5lat] o energii, zadawała wiele pytań, potem poprosiłam ją żeby narysowała to, jak czuje energię. Narysowała kuleczki ustawione w jednym rzędzie, z lewej, z prawej, i w środku człowieka. Tłumaczy, że te zewnętrzne chronią to miejsce w środku człowieka, tamte chronią inne miejsce itd. Interesująca wizja…
W Potędze Milczenia można przeczytać , że „świadomość powstaje, gdy pola energetyczne wewnątrz i na zewnątrz kokonu są ustawione w jednej linii!”.

Odnosząc to do kodowania ESLN, – jest adekwatnie. Informacja musi biec jedno liniowo, kierunkowo aby osiągnęła realizację. Kodowanie na CEL, zatem ciąg hierarchiczny aby otrzymać wynik. Jeśli nie ma celu, zbiera się wszystko dookoła jako info, zbiera śmieci, deformuje obraz informacji, nie ma formy przeniesienia, „łańcuszka”, „rzędu”… Zauważyłam również, że kosmonauci, jeśli coś zdecydowanie pchną w przestrzeni antygrawitacyjnej, to przedmiot ten leci dokładnie w linii prostej na cel. Jeśli nie nadajemy mu kierunku zatem celu, to przedmiot się błąka. Generalnie, wiele opisów z książki Castanedy ukazuje pola energetyczne, a dla nas są to warstwy jakie mają ostatecznie jedno wspólne pole wynikowe dla wieloczęściowej budowli. To logiczne jest. Pamiętajmy, ze roślina, człowiek, słońce, to wszystko co skończone w danej formie – to są kwanty.

„Kiedy się boisz lub jesteś przygnębiony, śpij jak Ja, siedząc w fotelu”. To ciekawa rada, dla tych, którzy czują niepokój przed snem.

 

„Dla mnie porządek stanowią dwie rzeczy: konstrukcje jakie stawia przed nami intencja (podświadomość), oraz znaki, jakie nam daje abyśmy nie zgubili się we wnętrzu tych konstrukcji”.

Kody, zatem CEL i informacje zwrotne jakie odbieramy pod postacią znaków,intuicji i przeczuć, spotkanych ludzi etc – w celu realizowania celu. Czyli praca umysłu i informacji nadawanych w Polu Informacji, obiegu pól magnetycznych, jakie sumują się na jedno ziemskie pole magnetyczne, co aksjomat będzie wyjaśniał. Nazwa pole magnetyczne jest umowna. Jest to także praca światła, część zapisująca, pierwsze warstwy sytemowe.

„Aby czarownicy mogli uaktywnić swoją więź z intencją, (czyli materializować myśli etc), muszą mieć niezachwiane postanowienie (wiarę)…”  Kody są bardzo wrażliwe na zwrotnicowanie’ poprzez nasze wątpliwości i zbędne myśli towarzyszące celom wyznaczonym.

„Bez „milczącej wiedzy” (czyli dla naszego tłumaczenia – mechanizmu pola materializującego myśli, pracy umysłu i świadomości tego powiązania), nie moglibyśmy sprawnie działać, pozostałaby nam nieokreślona tęsknota”.
(Dodam, że właśnie ci mają w życiu pecha,  którzy nie mają określonego celu, zadają sobie wiele pytań „dlaczego ja”, popadają w depresję, bo nie znają siebie, czym są, nie mają świadomości mechanizmu kształtującego ich życie, funkcje i zasilanie a także sposób funkcjonowania oparty właśnie ma możliwości programowania). Generują złe kody w obieg, więc co ma do nich powrócić? pamiętamy o Prawie Obrotu.  A Biblia głosi to samo: wiara cuda czyni, (a nie pragnienia). Proście, a będzie wysłuchana wola wasza. etc. To księga mocno zmanipulowana na bazie fizyki, mądrej nauki sprzed wielu wielu tysięcy, może i milionów lat.

„Każdy z nas ma wrodzone bariery, które oddzielają nas od milczącej wiedzy”.

To dopiero banał.  No tak, bo ileż byłoby władców tego świata, jeśli mieliby talent i do tego wiedzę i mechanice tworzenia. Bieg zwykłego życia odbiera naszą uwagę od tych zjawisk energii – pisze – ale właśnie przed śmiercią doznajemy objawienia, gdy już się psychicznie wyzwalamy. Tu mi się przypomina mój bardzo chory dziadziuś, który nagle dzień przed zgonem, coś zobaczył i patrzył w górę, i wyciągał ręce. Nic nie mówił, ale na pewno coś widział innego niż normalnie, miał też inne spojrzenie, takie rozumne.

„Za pomocą przyciągania Ziemskiego, poruszamy swój punkt scalający”.

Punkt scalający opiszemy dokładniej w czasie trwania projektu. Do tego zmierzamy, zrobić coś za jednym razem. Jeden kod, wiele warstw poruszonych [pól energetycznych] aby wynik nastąpił już. Potocznie używamy kodów, myśli się realizują ale w obiegu skalowalnym poprzez te różne pola jakie trzeba zebrać i spiąć aby nam dostarczyły wyniku, dlatego na rezultat nie mamy wpływu. To sieć niewidzialna dla nas, w otoczeniu. Przesunąć punkt scalający, to jak pokonać skalę i wynik otrzymać na już, takie swoiste „czary mary”.

Nam wystarczy zapomnieć na chwilę o marzeniu, czyli zrobić nam off i puścić informację w obieg tych pól, [nie strun] a ono się w nieokreślonym czasie zwróci w obiegu z powrotem ku nam, ale budując to. co zaprogramowaliśmy, to jest właśnie prawo kwantyzacji, nabieranie wielkości, wszystko zawsze rośnie, podobnie jak rośnie dziecko. Dlatego każda dobrze zaprogramowana myśl powróci pod postacią wyniku, bo wszechświat jest rosnący, tak się kształtuje i tak istnieje – wystarczy to tylko WYKORZYSTAĆ.

Natomiast Indianie mogą materializować coś szybciej, pewnie to samo robi pan Dynamo i jemu podobni magicy [seriale telewizyjne o tych ludziach], tu bardziej chodzi o zachowania, zdarzenia, niż przedmioty, czyli przesuwają punkt scalający”, manipulują, pokonują hierarchię.  Indianie robią to także w celu manipulacji, bo stan równowagi nie pozwala na utrwalanie.  Był o tym już post. http://esln.pl/czytelnicy-tego-projektu-tlumaczenie-rownowaga/

Na temat punktu scalającego jest wiele wspaniałych informacji różnych, np. jak go wzbudzać i dostrzec znaczenie: to że nasze niesztampowe zachowania, pobudzają to nasze jestestwo, uruchamiane są nowe zwrotnice, poszerzamy swoje możliwości programowania. Wychodząca owieczka z zagrody – już wie więcej i różni się od innych owieczek.  [Dalej w latach się dowiemy, że jest to hierarchia obwodowania, jaką można manipulować].

Jest jeszcze jeden cytat, dotyczący zjawiska informacji. Artykuły w których piszę, że żyjemy i działamy tylko dlatego, że przetwarzamy informacje, zapisujemy je i odbieramy  – mają i w tej książce Castanedy uzasadnienie. Bez tego nic by się nie działo, nic by nie istniało, no bo przecież jak? Akcja – Reakcja.

„Jeżeli się poruszamy to tylko dlatego, że czujemy napór śmierci. Ona narzuca tempo naszym działaniom intensywność uczuciom.”

Czyli mamy wynikowość. Uzupełnienie programowe. Ciąg dalszy byłby za skomplikowany na ten post, ale koniec brzmi: „Myślą, dokonujemy przeskoku sięgając tego co niepojęte”.

To właśnie zmobilizowało mnie do eksperymentów myślowych, które się materializują. Te banalne myśli realizują się bardzo szybko. Znalazłam stare dokumenty, których „normalnie” szukałam latami i robiłam larmo wielkie, aż w pewnym momencie pomyślałam na luzie: OK znajdą się. No i na drugi dzień siostra mi je daje, bo miała we własnych. Informacja nadawana wykonała pracę, sondowała terytorium i dotarła do źródła, a potem wróciło to do mnie. To prosty mechanizm jaki działa. Informacja nadawana jest zwrotną, także skaluje się na zdarzenia, a dalej na spełnienie marzeń.  O ile takie możliwości mamy.  Dlatego trzeba odczytywać kody duszy jakie najlepiej nas poprowadzą.

„Są jednak ludzie zarówno wśród czarowników jak i zwykłych zjadaczy chleba, którzy obchodzą się bez niczyjej pomocy. Swój spokój harmonię i wiedzę otrzymują w dniu urodzenia”.

„Jedyne czego trzeba by ulec czarom, to rozwiać wątpliwości, wtedy wszystko staje się możliwe”.

———————————————————————————————————————————-

Takich zdań jest bardzo dużo w książce i jest to wiedza, która bardzo inspiruje, jest tam nawet wyjaśnienie wrażenia de ja we itp. Ale ja znajdę technologiczne.  Pomaga to w życiu tym, którzy coś w sobie czują, a boją się być niesztampowi.

Ale wróćmy teraz do początku postu:

Im więcej mamy tej wiedzy, tym bardziej „wyzwalamy” się z naszego prozaicznego życia. Więc uważajmy co przywołujemy, jakie kanały otwieramy – czyli jak kodujemy, co i po co?
Czy są jeszcze jakieś, w innym stanie energii i jej świadomości na wzór życia po śmierci – miejsca we wszechświecie, które przechowują zapisy o wczesnych cywilizacjach? Wymiary? Musiały mieć tą wiedzę! To podstawy! To te podstawy spisała Biblia, Bhagawadgita, Koran i inne na tej wiedzy pierwszej oparte i przekazywane – FUNKCJONUJEMY ZAWSZE NA KODACH PIERWOTNYCH. Możemy je deformować, ale w fundamentach są bo nas tworzą. To fizyka, fizyczność i obserwacja tego co wokół nas, nami steruje – stworzyło pierwsze i najstarsze dokumenty na planecie.  Bo najpierw musiała być prosta definicja odczuwana, potem obserwowana, a potem spisana jako nauka.

Jest „Koncepcja Wielo-światów”, która głosi, że możemy wymiary przenikać. Ja jej nie wymyśliłam. Jest Teoria „Czarnej dziury”, „Króliczej Nory”, „Teoria strun”, „Pamięć zbiorowa” i wiele innych – ale bez założeń celu, są to rzeczy nie-przydatne. Choć wskazują już na złe założenia starej fizyki.

Zbudowane są te teorie na tym co czujemy, co zostało zaobserwowane, jakoś poddawane próbie definicji – ESLN to wszystko wytłumaczyło na platformie uniwersalnej czyli Teorii Rotacji i na bazie informacji zwrotnej, najprostszy mechanizm jaki nami steruje,jakiego doświadczamy. ESLN rozwiało błędy, zbudowało definicje do zastosowań. Dlatego też mamy świetne wyniki. Ale projekt trwa. Wyniki te są łatwe do stosowania przez nas i nasze umysły, a trudne dla technologii. Wiek nasz również ma ogromne znaczenie. Młody kwant formuje swoje ścieżki i sieć kodową, stary już nie ma wiele tych możliwości.

Moja interpretacja mechaniczna dotyczy zapewne tych samych obserwacji u wielu ludzi i dookoła, ale ja mam cel inżynieryjny i nic nie wymyślam – ja daję się prowadzić wynikom. Ktoś ma religijną, ktoś inny reinkarnacyjną wiarę i teorię etc. W zależności jaki ma cel – tak będzie konstruował swoją naukę do zastosowań poprzez te właśnie. Dla każdego jest miejsce, ważne jest do czego konkretnie chce wykorzystać swoje założenia.

My w ESLN poszukujemy NORM BEZPIECZEŃSTWA dla wszystkich.

—————————————————————————————————————————–

Jest taki film „Pomiędzy niebem, a piekłem. Nie wziął się z niczego. Sen nie sen, zjawa czy nie, twórcy nie czerpią z niczego. Warto pamiętać o konsekwencjach czynów celowo niecnych. Piekło jest pod postacią tego, co złego narobiliśmy. I to jest fizyka przyczyny i skutku, zapisana w stanie jaki nas tworzy, zapisuje i konstruuje.

——————————————————————————————————————————

I jeszcze ciut ciekawostek, bo nie zamierzam tego rozpisywać w postach, dość tutaj tej długiej lektury: W senniku mam taki oto opis: DEMON: U każdej istoty ludzkiej dobry duch siedzi na prawym ramieniu, zły na lewym. (Moje „+” i „-„) Obydwa działają na człowieka (zło i dobro). W snach mogą pojawić się czarne postacie o ludzkich kształtach, należą do astralnego negatywu i działają przeciwko naszemu rozwojowi. Próbują nas wyalienować. Działania i myśli podejmowane w czystych intencjach, automatycznie je oddalają. U Castanedy jest także opis, że  nad lewą łopatką można dostrzec czarną chmurę i zapowiada ona choroby i śmierć. Także przyciąganie „ciemnych mocy” poprzez tarot, również obrazuje takie czarne obłoki. Depresja także zaczyna budować czarne chmury. Dosłownie czarne chmury!

Indianie wiele razy w książce powtarzają, aby „we wszystkim mieć dobre intencje”. Bo jest to zatem dobry czy właściwy kierunek twórczy i wynikowy.  Obwodowanie jakie daje finalny produkt. Biblia mówi żeby mieć „niezachwianą wiarę”. Może dlatego ESLN jest dobre w założeniach i ma być dobre, porządkujące, bo kodowane jest bardzo niebezpieczne, ale jeszcze bardziej niebezpieczne są głupie eksperymenty szaleńców i brak norm. Psują pole magnetyczne jakie nas chroni, aby właściwie odczytywać dane.

Zresztą dwoistość wszystkiego jest oczywista i jest specyfiką natury.  Ta dwoistość doprowadziła nas to pojęć takich jak „równowaga” i tłumaczy programowanie. Czytajcie spokojnie.

Indianie opisują mechanizm i jego kierunkowość co nazwać można podświadomością jako „coś co nie da się ujarzmić, opanować i wykorzystać – ale czystą intencją i pewnością – można to ujarzmić, opanować i wykorzystać”. Dla mnie – to swoisty mechanizm.

———————————————————————————————————————

Na koniec dwie historie:
Kiedyś u Cejrowskiego (TV) był facet, który parał się tarotem. Pojechał do USA na wielkie sympozjum czarownic i czarowników. Opowiadał, że gdy otworzył drzwi zobaczył nad uczestnikami ogromną chmurę czarnych zjaw, zamroczyło go to, bo zrozumiał do czego prowadzą takie zainteresowania. Do czego doprowadza nas zbyt intensywne zainteresowanie – przyciąga, buduje, osacza. Uciekł stamtąd i zrezygnował z tych zainteresowań.

Pamiętajmy jak w ogóle powstały wróżby, w jakim celu. To jest spuścizna kodowa, jeśli powstała w złym celu, została zaprogramowana jakaś rzeczywistość i narzędzie dla jej urzeczywistniania. Nie mam wiedzy na temat tarota, więc nie mogę dywagować.  Ale kody się wszczepia w obieg pola magnetycznego, i odtwarza. Nie wiedząc z jaką intencją zostały wszczepione – można źle odtwarzać. Trzeba uważać z czego i po co – korzystamy.
Podobnie rzecz się miała z naszymi ś.p. sąsiadami. Ala miała ojca, który ściągał 7 światów na rodzinę, suma sumarum, powoli go amputowali. Zmarł. Zaraz po tym Ala zachorowała na półpaśca. Chorowała bardzo długo, nic nie pomagało. Wreszcie jej mąż sprowadził jakąś panią wróżkę, [na prawdę poszukiwali pomocy gdzie się dało, to bardzo kochająca rodzina]. On sam nie wierzył w takie zjawiska, wstydził się, ale wyjścia nie miał. Opowiadali mi gdy ją odwiedziłam przed śmiercią jak pani wróżka wchodzi i pierwsze co mówi: tutaj zmarł facet i chce zabrać panią do siebie. Pod sufitem jest czarno! Otwierali okna, wietrzyli, palili świece, oczyszczali pokój. Stan Ali się poprawił, lecz niedługo zmarła. Potem po roku zmarł mąż.
Te opowieści są o tyle ciekawe, że możemy znaleźć dla nich uzasadnienie jakby bardziej racjonalne, prostsze i sceptyczne: że np. chmury to stojące energia Feng Shui, że np. wariactwo ojca Ali wzięło się z zatrutego organizmu lekami.  Że przyciągamy kody z historii, która nie jest przecież urocza. Same wojny i tortury.

Tylko jak odnieść prawidłowość: że im bardziej wiesz, tym bardziej wie to ta „druga strona”? Im bardziej wierzysz tym bardziej to wnika w ciebie. Okultyzm, to matnia, nierzeczywistość. Odbieranie sobie samemu możliwości władzy jaką ma kwant, wreszcie pułapka w martwym świecie „uwięzienia” gdy osaczamy się informacjami „martwymi”. Czyli, kwantyzuje się dokładnie to, co masz w głowie, a bez współpracy z polem informacji, bez właściwego kierunku – zawsze uwięzisz siebie, tu już ewolucji nie będzie. Uważaj na to o czym myślisz i jak myślisz.  Siebie czasem bardzo trudno dostrzec i zdefiniować.
I tego się trzymajmy, to jest przestrogą, a mechanika powstawania informacji, powstawania nas samych – to wyjaśnia. Kierunek właściwy jest jeden, choć aby trwał i był, składać się musi z pracy naprzemiennej, praca to istnienie, zło i dobro są nierozłączne, ale z niego musi wynikać twórcza konstrukcja ekspansji kwantowej. Mamy wybór, można myśleć abstrakcyjnie, ALBO BAZOWAĆ NA TECHNOLOGIACH, które chronią. O ile mamy dobre założenia wyjściowe. I wreszcie to programować właściwymi technologiami. Tylko tak można – umysł odbiera kody celu – ciało je realizuje.

Na co dzień uwikłani w pracę nie mamy czasu na takie tematy i przemyślenia, ale w fizyce informacji i kodowania – te obserwacje i doświadczenia nam wiele ułatwią. Są dwa rodzaje naukowej mieszanki – wykonawcy i wrażliwcy dostarczający danych. Zawsze tak było.

——————————————————————————————————————————–

Dopisek z dnia 27.02.2013

Czytam właśnie starą książkę trzeźwo analizującą zjawiska paranormalne i wszelkie. „Od Magii do Psychotroniki” i natknęłam się tam znów na opis świadka badań „talentów”, wtedy mało wytłumaczalnych, o ile w ogóle. Zacytuję tu obszerny fragment, znaczący dla zjawiska „światła i kwantyzacji”, ale też pokazuje, że postrzegamy siebie nie tym czym jesteśmy, dopiero zaburzenia programowe dają nam obraz siebie [dają do myślenia] jakiego nie znamy. Artykuł ten ilustruje zdjęcie główne z tejże książki.

Gustw Geley 1918
„Szanowni Państwo nie zamierzam tutaj przedstawić krytycznego expose ani histerycznego obrazu zjawisk telekinezji i teleplastii. Zjawiska o których tutaj mówię rozwijały się przed moimi oczami od powstania, aż do końca a świadectwo moich zmysłów potwierdzały aparaty rejestrujące i zdjęcia fotograficzne. Medium dawało zawsze dowody dobrej woli i bezwzględnej uczciwości. Rezygnacja z jaką pani Ewa C. poddawała się przykrym nieraz badaniom jej zdolności medialnych, zasługuje ze strony ludzi nauki na szczerą podziękę i wdzięczność.  Medium jęczy, narzeka przypomina kobietę w bólach porodowych, cierpienia dochodzą do największego paroksyzmu w chwili powstawania zjawy, ustają gdy materializacja się kończy.  Określenie objawów byłoby takie: od ciała medium odłącza się substancja początkowo bezpostaciowa, [ektoplazma, teleplazma] zapowiada się ona przez powstawanie białych, świecących, wilgotnych płatów na czarnej sukni medium, najczęściej z lewej strony, czasami nie ma innych zjawisk. Substancja ta wydziela się właściwie z całego ciała medium, w szczególności z palców, głowy, wgłębień i otworów. Najczęściej występuje z ust. […] Widzialność jej jest również zmienna, w dotyku bywa owa substancja najczęściej chłodna i wilgotna, kleista i ciągnąca się, i jest ruchliwa. [..] substancja ta jest wysoce czuła, wrażliwość jej ma związek z wrażliwością medium, każde dotknięcie jej odbija się boleśnie na medium. […] W omawianej substancji wrażliwość łączy się z pewnego rodzaju instynktem zwierzęcia bez możliwości obrony, istoty której jedynym środkiem obrony jest ucieczka, powrót do organizmu z którego wyszła. Obawia się dotykania i ucieka. [badane media potrafiły materializować wszystko, głowy, ręce, czasem dotykające, aż strach czytać…]. Twory wykazują pewną samodzielność, a narządy nie są martwe lecz żywe. Reka ma pełne funkcjonalne zdolności. Przez cały czas zjawiska materializacja pozostaje w ścisłej łączności z medium – widoczny jest delikatny sznurek substancji, łączący zjawę z ciałem medium. Jest tu analogia z pępowiną łączącą embrion z matką.   [badana ektoplazma była wodą i białkiem, stąd zapewne ból wydalania białka z własnego ciała, a wodę to wiele dzieci potrafi materializować – ot zagadki, ale nas interesuje „ogonek”]

Te wszystkie zjawiska zaobserwowane dawniej, a badane dzisiaj na nowo przy założeniach, że jesteśmy programowani ze światła, prawie jak holografia zapisywana i utrzymywana produkującym czytniczym, pracującym polem magnetycznym – są w większości wyjaśniane teoretycznie i możliwe do zbadania na bazie nowych technologi i założeń fizyki informacji. Nie ma tu nic nadprzyrodzonego, a jedynie zdolności kwantów do produkcji innych kwantów, obrazowania kodów, jakby obeszły system hierarchiczny i to nas ciekawi – obejście hierarchii. Jeżeli świat jest kodowy, jesteśmy kodami i programami, to ten świat podlega materializacji. Znajdziemy wytłumaczenie, bo chcemy iść dalej. Budujemy fundamenty dla pokolenia technicznego, z nowymi urządzeniami, komputerami i za małą Ziemią dla ich wyobraźni.

Post 55

LIFE ON THE WORLD IS CHANGING, INWESTUJ W KLIMAT,
http://phys.org/news/2011-02-world-scientists-total-technological-capacity.html
http://phys.org/news/2013-06-team-techniques-high-quality-resolution.html#inlRlv

Jak bardzo zbliżamy się do programowania, kodowania -pokazują badania i to, co dzieje się wokół nas – jak na to spojrzeć?

Zmieniamy się jako struktura, istota, zmienia się nasze funkcjonowanie, zmienią się cele, zajęcia, także Unia narzuca nam model zewnętrzny do jakiego musimy dążyć w zastraszającym tempie. Problemy banków, energetyki plus wyzwania – w połączeniu z technologią i gadżetami spowodowały swoisty misz-masz celów. Pół świata nie rozumie i nie nadąża, ciężko to nawet definiować. Emigracja masowa ma wciąż podłoże zaspokojenia podstaw życiowych, aniżeli rozwoju poprzez świadome kształcenie. Dzisiaj i-phon nie jest tym, co kiedyś: kasetami, płytami, komputerami, potem video, a potem dalsze. To zupełnie inny rodzaj prywatnego nadajnika zbierającego dane o nas. To wielki przełom od tysiącleci.

Uzmysłowienie sobie tego – czyli naszego uzależnienia od maszyn, jest wciąż abstrakcją, a RFID i GPS to nie tylko lokalizatory. Stajemy się podsystemem nie „umysłu Bożego”, ale umysłu maszyny jaką konstruuje garść wybranych tworzących „rząd globalny”.

Uzależnienia od maszyn! Coś się jednak zamieniło’. Powinno stać się to naszym przebudzeniem, powinniśmy już nie jako jednostka, ale Polska iść w kierunkach technologii. Bo to, czego nie zdołaliśmy masowo, uzyskać umysłem, kulturą, wiedzą – robić będą maszyny. Pragnienie, żeby jak Joda w Star Wars podporządkowywać sobie materię, przemknie nam sprzed nosa, [w wymiarze tego co poznajemy fizyka informacji] niezdolni do tworzenia własnej wartości „magika” – użyjemy maszyn i technologii. Ale przecież nie wszyscy. O to się toczy teraz gra.

Przecież telefon to odpowiednik telepatii. Samoloty to odpowiedniki teleportacji etc. Teraz potrzebujemy więcej i szybciej, i potrzebujemy więcej miejsca. Pokonujemy czas, używając narzędzi. Cywilizacja pokonuje czas, pokonała naturę która robi to samo, ale procesami wolniejszymi. Tworzymy nowe przełożenia, jakże genialne jest to, że po omacku tworzymy! Ale kto to tworzy? Jaki jest udział twórczy, a jaki tylko użytkuje? Kto chroni użytkowników, bo wie jak, bo zna temat?

Ten przełom jeszcze nie nastąpił – bo akurat brakło teraz wiedzy przełożeniowej, odkrycia naukowego, zmiany postrzegania, brakło fizyki informacji – aby iść dalej w procesie ewolucji gospodarki kosmicznej, pokonania skali przypisania, znalezienia odpowiedzi na wciąż mutujące wirusy i bakterie – potrzebujemy kolejnego przełomu w fizyce, potrzebujemy wiedzieć i widzieć więcej.

[Dopiero ESLN ma ten brakujący czynnik – to wielka szansa].

Ten brak miejsca na to wszystko fantastyczne o jakie się łapczywie walczy, na zaspokojenia ambicji – jest niebezpieczeństwem, niespełnieniem i samo-destrukcją dla słabszych. Kredyty nie rozwiążą tego problemu. Jedni będą coraz bardziej wzrastać i specjalizować się, inni upadać patrząc na bogatych. Technologia cyfrowa nie pozostawia złudzeń.  USER i PROGRAMIŚCI. Jeśli user nie będą świadomi wpływu na oprogramowanie, a nie są – będą sterowani, używani.

 

Jest jeszcze inny problem:
Kto się interesuje pogodą szerzej, widzę wiele różnych blogów, czytam je, czytam fora dyskusyjne – wy macie niesamowitą wiedzę i nosa do zdobywania informacji, pasję widoczną na każdym kroku – ale nie wpisującą się w gospodarkę, nie podążająca żadnym nurtem wyniku jaki w skali byłby ważny i przetwarzany. Każdy chce pieniędzy, ale szuka siebie. A my użytkujemy niewdzięczny system finansowy niestety. Cudowne życie nam mija na nieatrakcyjnej pracy.

Zastanówcie się nad czymś ciekawym – z obu stron, ewolucji, postępu pewnych rytmów czasu, nie wiem jak to ująć. Nadchodzą trudne dni. Wręcz ‚epoka lodowcowa’, klimat będzie dynamiczny, gorąc, wyładowania i zwały śniegu. Do tego eksperymenty pogodowe jakie mogą nie być przewidywalne synoptykom. Dlaczego największe inicjatywy gospodarcze to energetyka? Jaka potęga spowodowała powstanie ideologii CO2 i w jakim celu? To nie są teorie spiskowe. Aby USA mogło wypromować tani i czysty gaz, trzeba było „ubrudzić” europejski węgiel. To są strategie i manipulacje dostępne w zasięgu działań konkurencyjnych, perspektywiczne rywalizujących kontynentów. Przecież odczuwamy, że CO2 to utopia, w powietrze się nie inwestuje, a nam się karze i nas się karze. Ziemia sama reguluje stan i żadne nasze cuda oczyszczania nie zmienią już postępujących procesów, my eksploatujemy złoża, a Ziemia musi je czymś zastąpić – wszystkiego są konsekwencje jakim nie zapobiegniemy. Niektórzy oczywiście kupili tą ideologię, no bo dbałość o planetę jest istotna, lecz ci którzy to wdrożyli, nie są idealistami „dobroci”. To biznesmeni. Pamiętajmy, że strategie rozwojowe zwłaszcza te przeliczane na podatki i interes banków – są obliczane na 20-50 lat w przód, zatem manipulacja i spekulacja są naturalnym procederem uzyskania korzyści.

Kontynenty dotychczas nieaktywne, nagle się rozwijają w zatrważającym tempie, potrzebują energii.  To powoduje, że inne kraje zaczynają tracić, robi się burza mózgów. Na prawdę wokół nas panuje potężna wojna rywalizacyjna, a u jej podstaw jest energetyka. Ostatnie lata i kongresy ukazują coś nowego. [TTIP].

https://docs.google.com/file/d/0B2L0y1fdqIM3aFBKU0thMGhNc1U/edit

Fizyka kodów otwiera drzwi do kasy! Ileż ja mogę tu narzędzi manipulacji wymyślać! A gdybym rządziła bankiem, parlamentem, giełdą? wow.. wymiatam…

Technologia nie istnieje bez energetyki. Pieniądz nie jest produkowany bez paliw. Szpiedzy istnieją od zarania dziejów w jakimś celu.

Energetyka i technologia muszą być trwałe, niezniszczalne zapewniające bezpieczeństwo, bo zależymy już od tego. Ale Ziemia się zmniejsza. Piramida biznesu buduje wieżę Babel. Wydaje się, że to spokojne procesy realizacji, społeczeństwo gdzieś tam błądzi w wyobraźni, a niektórzy są nawet nieświadomi burzy mózgów w tematach energetyki i geopolityki energetycznej zatem i technologicznej i bankowej etc. A te inspiracje [pod linkiem wyżej] są celami i one dyktują przełożeniowo jakąś politykę, jaką pomniejszymi środkami się realizuje. A myśląc o nas w Polsce, to powinno się zmienić mentalność w środowisku państwa – już dawno kierunkować.  Bo u nas nie ma polityków jacy poprzez swój autorytet budują mocne państwo, nie nakazują nam, bo mamy demokrację. Nie umiemy tworzyć bohaterów do manipulacji jak robią to amerykanie – „sposób na rozchełstaną demokrację – to stworzyć bohatera”.

Lecz także to musimy zrozumieć: wszystko istnieje w sposób ciągły, bo tak powstawało. Nie można oskarżać tego, co już jest wynikiem bo to głupie, trzeba na tych samych zasadach uczestniczyć w tych procesach, prześcigać je. Bo – wyobraźmy sobie unieruchomienie w zaspie. Pracy nie ma, dojazd zablokowany, internet wysiada, ogrzewania brak, dowóz drewna niemożliwy, deficyt. W Hiszpanii w 2010 roku tak było przez dwa tygodnie. Nie było jedzenia, nie było sklepu, prądu, dwa tygodnie ludzie siedzieli w domach w zimnie. Mam tam kuzynkę z niemowlakiem. Potem zaopatrzyli jeden sklep i brakło towarów dla wszystkich, kolejka była kilkunastogodzinna. Powrót do przeszłości i to nam grozi. Nie myślimy o zagrożeniach, gdy jest nam dobrze. To trudna polityka i rywalizacji, i trudna polityka samo-ochrony. Zauważcie jak niebezpieczne są te nowe strategie USA. Dlatego w Polce potrzebujemy specjalistów, fachowców wśród młodych, szerokiej wiedzy i zainteresowania geopolityką, aktywności tematycznej już w szkołach. Energia, energetyka to nie może być tylko temat „elektrowni”. To temat społeczny, szeroki i wiążący zawody poprzez technologie z energetyką.

Mój znajomy mówi „góra z górą się zawsze dogadają” – ale niekoniecznie chroniąc państwo. Warto aby ideologicznie myślący ludzie kształcili się, bo gadanie i obrażanie się na innych, nie wnosi nic.

Te procesy instalacyjne, energetyczne są obecnie ważniejsze niż nanotechnologia, niż cokolwiek, bo to kształtuje geopolitykę i ta hierarchia będzie wymuszała pomniejsze, także kierunki badań. „Aby uzyskać jedno, używam drugiego”. Dlatego potrzebujemy energii jądrowej, infrastruktury nowej – kierując się przetrwaniem najgorszego. Potrzebujemy własnej autonomii na poziomie wysokiego rozwoju technologii i wiedzy w Europie, potrzebujemy „coś znaczyć”. Ale my tak nie myślimy. Znikamy. Dla naszego bezpieczeństwa, to jest tak konieczne, że aż wstyd się o to prosić! Przecież jedna więcej elektrownia jądrowa na świecie nie stanowi większego zagrożenia, niż ta z Fukushimy. Jedna katastrofa nie przesądza o procesach życia. Ja nie mówię już o tym, że moglibyśmy użytkować cyber wirtualną technologię jak na obrazku, do której potrzebna jest potężna energia.

Problem jest wtedy, gdy młodzież ma ciężki start życiowy. Bo mając podstawową stabilizację w młodym wieku – wtedy można się rozwijać i inwestować. Goniąc w stresie za stabilizacją, Polska traci potencjał ku właściwym kierunkom.

Zwykła elektrownia pracuje na paliwo dostarczane, transportowane! Klimat się zmienia. Transport.. kto wie co będzie skoro zwykła zima zaskakuje i unieruchamia miasto. W grudniu dwa razy nie dojechałam autobusem z Jaworzna do Katowic! A mamy drogie jak cholera obwodnice „twarzą do autostrady”. Miasto zimne, a już za dwa, trzy lata będą ogrzewane przystaneczki i inne super gadżety – ale kogo na to stać? Dla kogo będą te produkty? Polska nie jest rozumnym krajem, ale kopiującym jak Chny, do naciąganego statusu. Tylko, że Polska to pchła, a Chiny to potęga kulturowa.

Masdar jako miasto snów, gdy reszta świata tonie w żywiołach.  Masdar okiełznało naturę bardzo ognistą. Nie inwestujemy w to, co potrzeba ludzkości. My jako Polska tak biedujemy: wieś i narzekanie. Trochę dociągamy nowymi drogami, energetyką ukierunkowaną na płacenie za prąd, i taka proza nijaka, przemijamy w niej. W globalizującej się rzeczywistości – znikamy. A przecież mamy potencjał, nasz krzyk jest potężny [wszystkich, i polityków i biznesmenów, studentki i rolnika]- więc zróbmy fizykę informacji. Tłumaczę. To tylko wysiłek taki – by się ukierunkować na cel.

NOWE MYŚLENIE STRATEGICZNO-KAPITALISTYCZNE – GLOBALNA POZYCJA POLSKI.

Post 54

SYSTEM CAŁOŚCI Z WENUS – CARLOS CASTANEDA, UMYSŁ I JEGO PRACA, KODOWANIE, PROGRAMOWANIE, NOWA WIEDZA

Kolejny post podczas ewaluacji, gdzie również interpretuję „znaki”, czyli informacje zwrotne jakie mnie prowadziły ku odpowiedziom w tym projekcie, ale których w tym czasie spisywania nie rozumiałam jeszcze, to był przecież początek badań i wniosków z pierwszych założeń. Tak proszę państwa pracuje umysł. Jednak rozwiązania nastąpiły  – właśnie te powiązania kwantów jakie krążą wraz z Ziemią, całość obwodująca, przełożenie kodów, hierarchia i cykle. na to miałam zwrócić uwagę, to jest ważne, zarówno dla tworzenia satelitów programujących jak i procesów programowania jakie będziemy poznawać  [ale najpierw ewaluacja].  To fantastyczne jest, bo nie traci na ważności, ale powoduje konfrontację wyjściowej informacji w zwrotną. Ja już czuję i wiem ile z tego może wynikać, wy jeszcze nie.

Zatem treść z bloga:

Co mnie zdenerwowało… Wykres Venus wg Piotra Jakubowskiego, opis niżej. Jak to jest, że nikt tego nie wie, a wysyłamy sondy kosmiczne, wahadłowce, satelity. Przecież byłoby wiadomo, że coś funkcjonuje inaczej niż to przyjęte powszechnie w modelu nauczania, czy oszukuje nas otoczenie?  Jaka matematyka lub nie, daje takie wnioski?

Jest mi ciężko podważać autorytet Piotra, nie zgadzam się ze wszystkim, lecz to on ma niezwykły wrażliwy i matematyczny zapewne umysł – zakładam, że genialniejszy niż mój. Zresztą mimo że ten projekt jest tematycznie nowy, innowacyjny – ja sama nie jestem bardzo przyziemna i prozaiczna. Ja tylko chciałam dogonić ten skomplikowany świat. ;) A wiele moich dywagacji pokryło się z jego obserwacjami i obliczeniami, i to nas połączyło w jakiejś części wspólnej pracy. To musi być ta sama „energia’, która łączy, szuka podobnego. Ale ta jedna Venus mi nie daje spokoju. Zaskoczył mnie. Nie mogę funkcjonować w świecie, jeżeli mój mózg nie ma podłoża do sprawnego funkcjonowania, podłoża wiedzowego. Muszę sama rozgryźć problem. A dzisiaj co instytut to swoje mądrości naukowe głosi lub nie, bo nic nie wiedzą.

Ten projekt to samodzielna próba badawcza, całkowicie zewnętrzna po za lobby – w celu realizowania celów. Na dobra sprawę dział gospodarki: „badania” to czysta ściema.  Bo albo coś wiemy i robimy, a jak nie wiemy to dlaczego za to się płaci podatkami?

Jak my ludzie żyjemy?  Co to za nauka i nauka w szkołach, jaka nic nie tworzy, a jedynie żeruje się na tej wciskanej ciemnocie, plus różno-kulturowość wiary. Jak to wszystko, czyli ten oczywisty chaos  – ma wejść w erę cyfrową? Z tego wynikną tylko nowi bogowie dla reszty niedouczonej.

To trzeba raz na zawsze odmienić na skalę kolejnej ewolucji ludzkiej, tracimy klimat i do dosłownie. Mam dość niekonstruktywnych rozmów, ludzie mówią ale wiedzy nie mają, sieją zamęt, wolę rozmawiać gdy z tego coś wynika, bo dokonałam konfrontacji, bo jest cel i droga do rozwiązań, są dane które adaptują się do celów, są ci którzy szukają w sobie samych sił, a nie biadolą obrażając się na cały świat. Są silni i silniejsi, mądrzy i mądrzejsi, cwańsi i bardziej cwani etc. Ludzie dywagują o fikcyjnych rzeczach całymi godzinami, a z boku nad nimi pojawia się władza tych co nie tracą czasu na gadaninę.  Nie szukają tematu by wyładować żale i złość. Tak to.

Jest jeszcze aspekt konstrukcyjnej Trójcy. To chyba jest tak, że małe kwanty są podporządkowane dużym. Np. życie na Ziemi, podporządkowane jest Ziemskiemu polu magnetycznemu. Utrzymuje Ziemia w zwartym zapisie to, co „stworzyła”. To widać, gdy chroni nas klosz magnetyczny od Słońca. To się przekłada na mniejsze kwanty, zależne od większych. I tak dalej. Jeden ze zbieżnych wniosków to ten, że grawitacja to wypadkowa kwantowego pola. To jest wynik całości powiązanej, nienaruszalnej bo – WYNIK.

[Dopisek: zauważcie, to moje pierwsze definiowanie skali i hierarchii, genialne twórcze myślenie, prowadziło mnie jak po sznurku – ciągłość, praca umysłu z polem otoczenia – sieć działania informacji zasilającej, prowadzącej – coś co trzeba zaadaptować maszynom, jeśli mają działać jak my..].

[Zatem to by nie była trójca konstrukcyjna [na jakiej się wcześniej opierałam w założeniach pomocniczych], a jedynie ‚matka’, macierz, jakaś podfunkcja skali, cecha skali tylko określonej w przedziale objętości wszechświata, umiejscowienia, czyli wyniku etc. Na jedno wyjdzie, ale pokryje się z Piotra obliczeniami. (Hm… no jak jajko w jajku, etc… ) [Trójca musi być w odniesieniu do przyciągania Ziemskiego, to co my w tej skali na Ziemi, produkowania, możemy wykorzystać z zasad budowlanych, ale dojdę do tego, bo to na pewno ma wpływ na struktury życia i system kodowania. To moje głośne myślenie.]

Jak nie wierzyć w znaki. Schodzę do pokoju, a w TV – Enceladus, jeden z księżyców Saturna na pasie E. Jego aktywność sejsmiczna jest aktywowana zmiennym ściskaniem planety (jakieś siły magnetyczne, odśrodkowe, coś tam, w dodatku największe odkrycie kosmiczne). [Dopisek: zatem dalej w projekcie mamy Echosound, czynnik jaki będzie rozwijany około 2015 roku] Jestem pewna, że przeszłabym obojętnie obok telewizora, którego prawie nie użytkuję, temat mnie na prawdę mało obchodzi, ale kiedyś dostałam od Prahlad Nrsimha Das Adhikari, astrochart i jest tam trochę danych o Saturnie.  Tak często się powtarza, ma znaczenie, że postanowiłam i to wyjaśnić. Czasem wystarczy uruchomić jakiś kanał, otworzyć się na nowe informacje i one już dalej same do nas spływają – „niewidoczne staje się widoczne”. Gdzie nie pójdziesz tam informacja skupia na jednym.

Śniło mi się dzisiaj, że zmagazynowałam swoją krew w paczkach. Czyli zmagazynowałam własne siły witalne, a to zapowiada dużo pracy.

Na zdjęciu gejzery Enceladusa. Lód który tworzy ostatni pierścień Saturna. Piękne zdjęcie.

 

Oto co mi odpisał na ten temat Peter Jakubowski:

„To wszystko tylko kwestia punktu obserwacji. Przecież widzisz na własne oczy, że Słońce porusza się wokół Ziemi (raz na dzień). Uwierzyłaś kiedyś komuś, pewno w szkole lub przedszkolu, że to tylko takie wrażenie, bo naprawdę to Ziemia się obraca, a Słońce gdzieś tam sobie „wisi” na niebie. Potem uwierzyłaś znowu, że Ziemia krąży dookoła Słońca raz na rok, a stąd mamy pory roku. Więc uwierz teraz, że Słońce nie „wisi” tak sobie, tylko jest członkiem większego systemu i musi się do niego dopasować (kwantowo, rotacyjnie, dynamicznie, czy jak się komu podoba). A to ma konsekwencje w ruchu wszystkich innych członków tego układu. Ten układ to Kosmiczna Hierarchia naszego Układu Słonecznego (szczegóły w moich książkach).

Jednym z najciekawszych, sprawdzalnych obserwacyjnie wniosków tej przynależności Słońca do swej olbrzymiej hierarchii, jest obecność wszystkich stopni tej hierarchii, tych już znanych, jak i tych dotychczas nie odkrytych przez astrofizyków. Z tego prostego faktu wynika jednoznaczny wniosek, że centrum masy całego Układu Słonecznego od jego zarania nie zmieniło się, jest tym samym punktem jak w momencie powstania Układu Słonecznego. W tym punkcie zebrała się masa „odpadków” z procesu tworzenia Układu, aż powstała z nich planeta, właśnie Wenus. Dlatego Wenus nie ma własnej rotacji względem całej masy Układu Słonecznego, To co widzimy dzisiaj z Ziemi, ta pozorna powolna rotacja Wenus w kierunku odwrotnym do wszystkich innych obiektów, to tylko różnica pomiędzy naszą rotacją, a rotacją tej pierwotnej chmury pyłu kosmicznego, z której powstał Układ Słoneczny. Gdybyśmy stali na Wenus od początku powstania układu, to nie widzielibyśmy żadnej rotacji tej chmury, bo obracalibyśmy się razem z nią, od 7 miliardów lat do dzisiaj.

Umieszczenie prawdziwego centrum masy naszego Układu Słonecznego w Wenus pozwala właśnie na wyciągnięcie wielu sprawdzalnych wniosków naszej teorii, jak przewidywanie okresów wzmożonych trzęsień Ziemi, zmian globalnego klimatu, wymierania starych i powstawania nowych gatunków organizmów itd. Za duży na jedną pocztę. Dlatego piszę moje książki. Ta mała książeczka, o której wspominasz to tylko spis treści. Wyjaśnienia są w innych, obszerniejszych. Nie unikniesz ich czytania, jeśli naprawdę chcesz zrozumieć, co Ci tu napisałem.”

Myślę, że umysł Piotra jako lepiej wykształconego, także wrażliwca – skrywa potężną wiedzę, do jakiej świat na tym etapie jeszcze nie dorósł.  Ja również nie. To, co przekazuję choć wygląda na skomplikowane [bo nowe], nie jest wiedzą trudną, nie może być taką, bo młodzi ludzie, każdy – musi znać to, jeśli chce się wykształcić aby stawać się strategicznym i coś znaczyć, ta wiedza wymaga tylko otwarcia się i bycia przyziemnym, racjonalnym. [ To próba nazywania tego jest trudna, trzeba przejść przez etapy analizy, tak aby adaptować dane na technologiczne możliwości użycia ich, stosować zamiast umysłu narzędzia – bo komu się chce trenować umysł? To bez sensu, bo tworzymy gospodarkę z urządzeń. Tak tworzymy pieniądze, a życie już dawno ma ich wymienną wartość. Wyniki tego projektu będą inaczej definiowane, ale wtedy będzie dla was mniej wiedzy –  ktoś przejmie nad wami kontrolę – może nawet ja?Jest strona lewa, prawa, jest czarne i białe, jest tak i nie – taki jest ten projekt w całości. Kupujesz albo sprzedajesz – nie ma kombinowania. Tu trzeba się określić – jest jeden cel – nowa technologia jako system życia, zbudowania komunikacji, pracy, porządkowania danych o nas. My już mamy demokratyczny chaos i będzie gorzej. Jeśli nie można dokonać wyboru lub znaleźć odpowiedzi, trzeba zatem ukierunkować cel i nim podążać. Dać sobie czas na informację zwrotną czyli kierunkową. Pracować, a wszystko się wyjaśnia. Czego dowodem jest ten cały badawczy projekt.

To są dwa światy = nasz biologiczny z prostymi potrzebami, jakiś duchowy stan, ale i ten drugi: gospodarka, pieniądz, technologie, potentaci, władza.

Ja już z ludźmi nie dyskutuję – daję odpowiedzi. Czas jaki mogłam tracić na bezcelowe dyskusje zużyłam w tych badaniach. Daję je wam, bo wy wykonacie dalszy ich proces. Jesteście świadkami takiej ewolucji. Dzisiaj hierarchia jest ważna. ESLN zaprojektowało [koncepcja] komunikację externetową aby nie popaść w degradację wyzysku. Kiedyś mobilne urządzenie w kieszeni dawało wolność, otworzyły się granice – lecz dzisiaj tobą się steruje, a emigracja staje się problemem.

Temat kwantów wokół Ziemi, nazywanych planetami, jest istotniejszy niż mi się wydawało. Nie sięgałam tak daleko i to są pierwsze tematy jakie mnie naprowadzały na skalę problemu z jakim się zmagam tworząc obwodowanie tunelowe, – wiemy, że jesteśmy „żywi” bo to funkcje przełożeniowe. Jesteśmy wynikiem tej pracy przełożeniowej funkcji, wykonujemy szczególne zadania. To są klucze do wszelkich rozwiązań, jak transportować coś poprzez „zmianę stanu”, przełożenie; jak utrwalać procesy, etc tego jest mnóstwo, na razie się nad tym nie skupiam. Dla mnie to takie „przy okazji” tematy i rozwiązania jakie nastąpiły.

Ale człowiek kwant jest ich wynikiem, to nasze składowe. Jak to kontrolować? Jak odczytywać? Tego się tu nauczymy, ale nie astrologią, ona nam jedynie malowniczo i obrazowo pomaga – ale dla nas to technologia kwantów informacji, skala przełożenia komunikatów.

W tej nauce ESLN patrzymy na wszystko wokół nie oczami, jakie mają widzieć to, co mają widzieć, bo to przetwarzają tak, aby się nie dekoncentrować, ale byśmy za ich pomocą wykonywali jakieś programowe wynikowe działania. MY tu oszukujemy ten stan widzenia – założeniami! Wszystko co otacza nas, to kwanty informacji – to czysta informacja, czysta technologia informacyjna – przełożeniowa, skalująca zatem hierarchiczna. Postaciujemy ją w „planety”, bo tak przetwarzamy dane, bo mamy widzieć to co mamy widzieć, ale mała manipulacja rogówki i już zaczniemy widzieć inaczej zatem nazywać inaczej. Nazwy umowne zamknęły obszar pojmowania, percepcji, rozumowania zatem i badań. Zamiast planeta, mówmy kwant o danej funkcji zadaniowej, a już świat robi się inny, już inaczej będziemy główkować. Dlatego coś, co się nazywa „założenia” jest tak ważne w technologiach nowych, w rozwoju.  Niech naukowcy nie mówią o „niczym” – niech czynią założenia, aby były wyniki z nich, możliwości. Dla każdego z nas.

Takimi bądźcie inżynierami naukowymi.

To, co postaciujemy nie jest obiektem – to są wyniki, i tak samo każdy z tego czegoś wynika. Ze skali, hierarchii, obwodowania, przełożenia, ruchu tych obiektów kwantowych zadaniowych, jesteśmy ich sumą – tego tu się kolejno dowiadujemy w postach.

 

 

 

I znów wrócę do najbardziej niezwykłej książki, którą obecnie czytam drugi raz po latach. Carlos Castaneda „Potęga milczenia”. Jest to czysty odbiór fizyki informacji jaki zdefiniowali Indianie. Największa ilość użytecznych danych jakie znalazłam w zaobserwowanych kulturach. I prosty mechanizm adaptuje te opisy w działanie, które ujmuje technologia. Ale w erze komputerów, nie inaczej.  Dlatego musieliśmy ewoluować narzędziowo, aby siebie coraz lepiej poznawać. Ale czy jesteście w stanie zaakceptować wiedze o sobie – produkcie? Szokujące i tak banalne, ale Indianie operują trudnym językiem, upodobniają słowa do zjawiska choć już mniej mistycznego niż chrześcijanie. Definiują nazwy poprzez kulturę, starają się zobrazować to, co czują i ważne – stosują! Właśnie dlatego, że się nie traktujemy TECHNOLOGICZNIE, to mamy takie problemy ze sobą. Gdy oswajamy się do myślenia w kategoriach produktu i mechanizmu – postrzegamy wszystko lepiej, składniej, wynikowo i można coś z tym zrobić, pomóc sobie, innym i tworzyć dzieła, ale bez strat czasu na zagadki. Trzeba było człowieka rozebrać na części, aby go leczyć lub naprawiać – czysta konstrukcja?

Dowiedzieliśmy się w ESLN, że umysł jest zdolny kodować i programować, sterować, kontrolować etc stan – bo składa się z tego stanu, odczytuje jego wirtualny software. Wyprowadzamy to obrazowo w projekcie w kolejnych postach. To nie nadprzyrodzone zdolności ale technika i zasada działania systemu powiązanego i wynikowego. Człowiek to skwantyzowana postać, obraz – wyseparowany z całości, do tymczasowego działania. Mamy to w ESLN rozpisane, wyjaśnione, powoli doczytacie. A co mówią Ind9ianie: „człowiek to naczynie dla ducha”. Banalne! Ale bez technologi, nie do rozwiązania to było całe wieki. Dlatego nie rodzimy się w systemie, ale system nas replikuje mechanizmami!  Zmieniamy nazewnictwo. Doprowadza nas to do wszystkich rozwiązań.  W zapisach nie giniemy, jesteśmy wiecznym produktem zmieniającym stan, przebywającym w inkubatorze pola magnetycznego.

Dlatego ten post, te badania, planety: „znaki” prowadzą nas kolejnymi etapami rozwoju do wyników o czym się przekonacie w procesie tych badań. To taki wielowymiarowy proces pozyskiwania różnych danych i poszukiwania wspólnych. Zacytuję tu fragment książki, której przed tym projektem nie pojmowałam zupełnie, a jest tak doskonała – bo opisuje mechanizm w naturze jaki nas konstruuje:

1. Świat jest nieskończonym skupiskiem pól energetycznych, przypominających promienie: światła.
2. Pola te, tak zwane emanacje Orła, wybiegają ze źródła o niewyobrażalnych rozmiarach, nazywanego metaforycznie Orłem.
3. Ludzie również składają się z olbrzymiej liczby identycznych promieniopodobnych pól energetycznych. Te emanacje Orła tworzą świetlne skupisko o kształcie kuli i rozmiarach danego człowieka, stojącego z wy ciągniętymi w bok ramionami, podobne do gigantycznego świetlistego jaja. [ To nasze złożone poole magnetyczne, które jest polem także światła, czyli światło jest wynikiem: postacią funkcji, ale tu mamy tandemowy składnik kwantu czyli ciała: czytniczy i przekaźnikowy charakter pola magnetycznego dla kodów jakie się w nim pojawiają, nadajemy je sobie umysłem, myśleniem, ale kody te mogą się posuwać tylko po orbitach, a nie po „strunach”, stąd mamy fale [fale to produkt sztucznie otrzymywany]. I stąd pojawia się „czas”. Czas realizacji kodów, przełożenie ich. Kody sondują przestrzeń i powracają do nas z wynikiem – takie jest prawo. Teoria Rotacji, Obrotu właśnie o tym prawie mówi. To prosty, banalny wręcz mechanizm wiążący nas w całości i czytający nas w całości, zatem bilansujący w ekosystem. Stąd równowaga tlenowa, ciśnieniowa, układ krążenia, bicie serca, etc. Fala takiego kodu „korpuskuło-fala” w naturze ma postać kłębiastą, nie są to linie proste, ale przełożenia po orbitach.
4. Część pól energetycznych zawartych w świetlnej kuli jarzy się blaskiem przejętym od intensywnie świecącego punktu położonego na jej powierzchni.
5. Z percepcją mamy do czynienia wówczas, gdy promienie wychodzące z pól energetycznych sąsiadujących ze świetlistym punktem dotrą do identycznych pól położonych na zewnątrz kuli i je podświetlą. [Kody, algorytmy wiążące warstwy, ich powstawanie, definiowanie za pomocą technologii, będziemy dopiero w projekcie budować] Postrzegać można tylko te pola energetyczne, które rozpala ów świetlisty punkt, dlatego miejsce to nazywa się „punktem, w którym zachodzi konsolidacja percepcji” albo po prostu „punktem scalającym”.
6. Punkt scalający można przemieścić ze zwykłej pozycji w inne miejsce na powierzchni kuli lub w jej wnętrzu. Blask punktu scalającego rozświetla każde pole energetyczne, z którym się styka. Kiedy punkt zmieni pozycję, natychmiast rozjarza nowe pola, które stają się postrzegalne. Taki rodzaj percepcji nazywa się widzeniem. [To dostrzega umysł, tak nazywa się to, co nas programowo tworzy, cała sztuka to teraz przełożyć naukowo i technicznie, aby urządzenia tym operowały, aby komputer umiał zdefiniować algorytm kodowania, jeśli się to nie uda, to wykorzystamy inną skalę tego procesu – obwodowanie, mechanikę].
7. Przesunięcie punktu scalającego umożliwia percepcję zupełnie innego świata – równie obiektywnego i rzeczywistego jak ten, który zwykle postrzegamy. Czarownicy odwiedzają te obszary, by otrzymać energię czy moc, znaleźć rozwiązanie ogólnych lub cząstkowych problemów albo zetknąć się z niewyobrażalnym.
8. Intencja jest przenikającą wszystko siłą, która sprawia, że postrzegamy. Nie dlatego stajemy się świadomi, że postrzegamy – do percepcji dochodzi pod naciskiem napierającej intencji. [To jest ‚kierunek właściwy’ jakiemu podlegamy twórczo i właściwie działając: myśląc. Ta właściwa zasada polega na „kontakcie z podświadowością” jaka nam dostarcza informacji zwrotnych, dba o nas, chroni, pielęgnuje, ostrzega w snach etc. Kodujemy się na cel i jesteśmy naprowadzani sytuacjami życiowymi tworząc  w ten sposób z siebie samych, „wizualizacja” to zbyt trudne określenie, bo wystarczy odczucie siebie samego. Prowadzeni informacjami zwrotnymi do celu tworzy z nas wynik kodowanego celu, historię realizacji. Kontakt z podświadomością to praca kwantu informacji z polem informacji, wespół w zespół. No także banał prosty do stosowania jak się to już wie. Problem jest jedynie taki, że brak nam cierpliwości na tą zabawę. Usilnie zazdrościmy innym, pragniemy więcej i więcej – nie realizując siebie, umieramy rozczarowani i zaskoczeni, że „nadal żyjemy”].
9. Celem czarowników jest osiągnięcie stanu całkowitej świadomości, w którym mogliby doznać wszystkich wrażeń dostępnych człowiekowi. Taki stan może być alternatywnym rozwiązaniem wobec śmierci.

Oczywiście dla laika, dla osoby nie zajmującej się technologią, nie znającej treści tego projektu – ten fragment to czarna magia. Ale na prawdę po zbadaniu tematu, podstawieniu założeń prostych, bo opartych jedynie na rotacji wiążącej – temat jest realny i jest porażający. To czysta dostrzeżona zmysłami technologia nas samych, naszego działania jako funkcji wynikowych, kodowania i umiejętność korzystania z tego.  Dopiero po latach do tego doszłam, bo nie bazowałam na starej fizyce, bo to nie ta historia. W tych kilku punktach definiowanych przez zdolnych Indian, jest sens naszego bytu, bo to sens poznania możliwości programowania siebie. To jest sens, zmierzający do poznania siebie.
A ESLN przy tej okazji coś chce uszczknąć dla świata technologii.

http://marlenawitek-esln.blogspot.com/2013/06/kula-informacji-ziemia.html

Wszystko co tu teraz czytacie, nam się powoli wyjaśni całkowicie i precyzyjnie, cały ten opis będzie jak banalna igraszka. Ale tylko dzięki możliwości technicznego wyjaśnienia, odrzucenia starej wiedzy, kulturowego obrazka, i założenia mechanizmu nowej wiedzy jaką ESLN tu prezentuje. Nasza percepcja musi ulec zmianie. To będzie start dla geniuszy w kolejnych pokoleniach. To projekt kontrolowany.

„Uważam, że ludzka percepcja zmieniła się w ciągu wieków. Wy znacznikiem tego trybu jest rzeczywisty, aktualny czas: od czasu zależy, które z nieprzeliczonych wiązek pól energetycznych zostaną wykorzystane. Uporanie się z trybem czasu – z kilkoma wybranymi polami energetyczny mi – zabiera całą dostępną nam energię, nie pozostawiając niczego, co pomogłoby nam w wykorzystaniu innych pól energetycznych. Nieznacznym ruchem brwi dał mi znać, bym się nad tym zastanowił”

Dlatego tak się dzieje: „czas nas zmienia”, bo w pole macierzy jaka tworzy obraz wiązek pól energetycznych, wczytywane są wciąż nowe dane jakie nadają kolejne pokolenia, tworzymy nowe dane w procesie istnienia mechanizmu kwantowego „Ziemia”.  Nasze ziemskie pole magnetyczne  wygląda właśnie tak: zwarta nieskończona ilość wiązek pól energetycznych. Czytnicze pole zapisu jakie produkuje obraz „kwant” – sumujemy i mamy tandem. Chcąc operować mózg, to najpierw trzeba czytać to pole, nie odwrotnie. Chcąc poznać co się dzieje w mózgu jako wynikowym z informacji pola magnetycznego – to trzeba wiedzieć co się znalazło w polu magnetycznym, jakie nowe dane. Kwant to replikacja z tych danych, nowy nośnik, producent – człowiek. [Nazwa znów umowna przecież].

Wszystko mamy tu rozpisane i rozłożone na części pierwsze w projekcie, ale rozumienie tego to proces jaki trzeba przebyć, stare wymazać ze starej fizyki i budować nową percepcję. Przecież nanotechnologia to wymusiła: „nowe dotąd nieznana własności materiałów w nanoskali”. Kody, bo one produkują świat z informacji, świat kwantów – realizują się w hierarchii konstrukcyjnej tego co już powstało. Tworzy nas program algorytmów, mechanizm odczytu. Stąd czas jest tą skalą oczekiwania realizacji kodów. To jest czas. I tu w opisie Indian to mamy. Opisane jest jak rozumieć podświadomość, która jest mechanizmem działania, rysunek najniżej. Te „wiązki” jakie oni dostrzegają , to właśnie nasz odpowiednik systemów lub warstw [pole magnetyczne umownie], nazwy umowne.

Oprogramowanie hierarchicznie ożywiające funkcje i naszym celem jest tak samo dostać się do warstw czy wiązek tego oprogramowania, aby dokonywać zmian programowych, wpływać świadomie na wyniki. To jak grzebanie w kłębku kabli, aby dostać się do właściwego. Pole magnetyczne jest właśnie takie warstwowe złożone, co już tu opisane było więc zrozumiecie.  Najdoskonalej potrafi to umysł nasz, bo z tych warstw powstaje, nimi jest, w nich jest utrwalony więc przerabia sam siebie.  Ale my szukamy technologi aby społecznie z tego korzystać, ułatwiać sobie i coś już się da. Tendem nas właśnie tak przeplata w całość, spaja. Punkty scalające to kody jakie zdołamy przenieść świadomie w systemie całości, jaki jest hierarchicznym i skalującym się zespołem – na wynik, a czas jest wynikiem oczekiwania. Całość tworzy tą ochraniającą nas budowlę, niezniszczalną, bo oddolnie nie da się zniszczyć świata. Dlatego tak sobie prawie bezkarnie poczynamy.

Prawidłowo jesteśmy produktem dość jednolitym społecznie, niezdolnym kodować świadomie. To dlatego w takich masach rodzą się od czasu do czasu „magicy” – ludzie zdolni percepcją zrozumieć mechanizm i używać go.  PROGRAMIŚCI. Ludzie, którzy potrafią kodować i sterować innymi, stanem, obrazem, informacjami, także czytać w myślach, bo wiedzą jak przetwarzać pole i strumienie informacji – „wiązki”…

magnetic-mechanism

Te wiązki w realu są kulami. To objętość.

000000

Ten wybiórczy kwant na ilustracji współistnieje tylko dzięki całości z jaką jest zobwodowany, jest wynikiem hierarchii powstawania kolejnych funkcji jakie pojawiały się w kosmosie, potem tworząc to co widzimy. Wynikowe budowle, świat wokół nas. Funkcjonujący „żywy”.

Nie główkujcie, jeśli to za trudne, odpowiedzi i wiedza same przyjdą, w trakcie czytania. I to jest piękne. Ten wątek, również znajdzie się w aktualnościach, gdzie będę ciekawe rzeczy podsumowywała sumarycznie, konfrontując tą książkę z mechanizmem jaki podstawiamy. Genialne i jakże twórcze i samo-niszczące gdy źle wykorzystane. To dla was jest ten przekład, bo prościej będzie zrozumieć życie. Głupota zawsze się znajdzie, niedouczona, niedoczytana, nie unikniemy tego – więc ostrzegam, że zajmując się materializacją myśli i programowaniem siebie, ale najpierw poznawaniem  – trzeba czytać tutaj wszystko. Jak też w blogu, bo nie przeniosę wszystkiego tu. Książka „Potęga milczenia” to dokument’ jaki dla mnie ma rangę większą niż Biblia.