Post 19

CORRELATIONS & COHERENCE AT DIFFERENT SCALES
http://www.ccds.phys.us.edu.pl/participants.html

W dniach 03-08 września w Ustroniu odbyła się kolejna cykliczna konferencja poświęcona Fizyce teoretycznej. Temat „Korelacji i spójności w różnych skalach”, zainteresował mnie.

Młodzi fizycy, coraz częściej praktykujący, wchodzą w fizykę połączoną z metafizyką. Doszukują się roli świadomości w mechanice kwantowej.

„Foton żyje! i zachowuje się tak jak ja myślę!”
Ale jaka fizyka to wyjaśnia? Żadna, po za tą tu w ESLN. Fizyka Informacji to bardzo dobre założenia.

Wykorzystano dla obserwacji grafen, nanorurki, nadprzewodniki i inne jeszcze ciekawe systemy węglowe. Głównie (co dla mnie niefizyka było nudne) omawiano eksperymenty ze spinem bozonów i fermionów, dla różnych temperatur. Myślę że, żeby właściwie wyciągać wnioski z tych badań, typu jak się ma świadomość do nanocząstek – należy mieć wiedzę wielu kultur, wiar, podświadomości i przede wszystkim być doskonałym OBSERWATOREM PRZYRODY i otoczenia funkcjonującego.

Dla nie nanotechnologów i niefizyków, a dla ciekawskich tematu wyjaśnię: Cząstki elementarne (np atomy) dzielimy na mniejsze – bozony i fermiony, one się różnią od siebie diametralnie, spinem. (W rzeczy samej, są to elektrony albo fotony, albo coś jeszcze innego, co sobie nauka i fizyka dopasuje do obserwacji, tego nikt nigdy nie widział, pod mikroskopem to są jakieś dołki, buły, kuleczki światła, nieokreślonej nacji i cechuje je spin), porcje światła, albo rozporcjowane światło i wielka nieznajomość tego jaką spełnia rolę. Spin to ich własna rotacja wokół własnej osi. [Bo – informacja pracuje, a jej praca czytnicza i kwantyzacyjna to ruch rotacyjny, database ESLN].
W wyniku wielu eksperymentów, prelegentów na konferencji, dowiedziono, że bozony poniżej pewnych temperatur znajdują się w tym samym stanie kwantowym, np przyciągają, a z fermionami jest odwrotnie – każdy jest w innym stanie, unikają się. Starano się wytłumaczyć za pomocą kilku wzorów od czego to może zależeć.

Tworów powstało wiele, np. jeden wielki superwir z fermionów…”co by było gdyby?…” Badano lewą stronę problemu i prawą stronę – osobno, natomiast nie padło słowo „RÓWNOWAGA” kluczowe dla Fizyki Informacji, także dla różnych fuzji etc. Totalny odjazd ku nierzeczywistości. Zadziwiająca ignorancja. Fizycy się bawią i są bardzo sympatyczni, kochają to co dostrzegają ich skomplikowanymi mózgami. A gospodarka upada.

Te konferencje są mało znane, a przecież nie tylko fizykom może się ta wiedza przydać. Każdy, kto się interesuje czymś więcej niż doczesnym życiem, znajdzie coś dla siebie, a już na pewno rozszerzy horyzonty.

Polska poszukuje więzi pomiędzy nauką, a biznesem, może to jest rozwiązanie.

Trochę zdjęć z konferencji:
https://plus.google.com/photos/108566003568511945441/albums/5514855379230386049?banner=pwa

 

 

Już samo nad-wymyślanie nowych nazw mija się z logiką. Funkcjonowanie gospodarki naukowej i rozwijającej się nie może tworzyć absurdu nowych nazw, bo mechanizm jest prosty.  Podstawy dzisiaj musi nowy człowiek posiąść każdy w mig, a nie w 20 lat.  Kombinacja z nazwami zacznie się dopiero w działach konstrukcyjnych na potrzeby specjalizacji i celów realizacyjnych.  Zauważcie jak gmatwa się urojoną fizyką, – z prostej klasycznej i ciut trudniejszej kwantowej, bo doszły nowe rzeczy wiedzowe, a fizyk jest tyle ile elementów danej skali wstawionych w co rusz nowe warunki otoczenia, czy to naturalnego, czy sztucznego – fizyczność i zachowania są nieskończenie przeróżne!!  Dziecinne błędy naukowców z rodowodami. U podstaw jest to wszystko zachowywaniem się informacji skalującej do postaci światła, a dalej porcji zadaniowych, małych funkcji, potem złożonych do postaci danej formy, funkcji – wszystko się wiąże jest spójne i zbilansowane. To program „kosmiczny” sprawia, że odczuwamy złożoność. Ona może nie mieć końca, bo my dalej modyfikujemy człowieka, i u podstaw modyfikacji muszą być proste przekazy zasad funkcjonowania – CZYLI PRACY INFORMACJI! Poprzez system spinowy, zapisów, skalowania, przełożenia, nośników pamięci, czyli dodatkowych elementów jak te wokół Ziemi. Mechanizm tworzenia się tego programu jest tu nazwany w ESLN. Wciąż to precyzujemy, wychodząc  z całych sił ze starych błędów!

Oto co jest!

Post 18

TRANSHUMANIŚCI

Wiele/niewiele osób ze świata nauki, interesuje się projektem ESLN. Dostarczają informacji, dzielą się własnymi spostrzeżeniami, jednak wciąż niewielu jest jeszcze zdecydowanych działać po amerykańsku – zdecydowanie. My jesteśmy bardzo bojaźliwi tam gdzie trzeba działać agresywnie, a agresywni tam gdzie to nie powinno mieć miejsca.
Projekt kształtuje jego otoczenie. Zresztą projekt jest procesem, ulegając nowej wiedzy zostajecie przemodelowani tak, aby każdy kto nawet nie śnił o Fizyce – stał się fizykiem Nowej Ery.

Po pierwsze, każdy prowadzi swój projekt badawczy, buduje własny fundament, a „wspólna” praca wymaga nowego czasu dla nas samych, by z wniosków, z konfrontacji tworzyć w ESLN wspólną całość. Wiele z was pracuje w tradycyjnych środowiskach, gdzie „szaleństwo” czy innowacja w fizyce nie są wskazane, więcej po za czubkiem nosa nie obchodzi społeczeństwo, globalnie nie umiemy działać. Owszem przechodzimy proces zmian od „wschodu do zachodu”, postrzegani jesteśmy wciąż jako ‚eastern europe”. Niektórym nie zależy na przebijaniu się, są zadowoleni z tego co mają, innym brak wam odwagi, ale chętnie dostarczacie materiały informacyjne przy okazji, bądź na coś natrafiając. Taki marazm.

Lecz istnieje już nowe przedziwne pokolenie, dzieci i młodzieży – teraźniejszość dziesięciolatków. Cywilizacja małego świata zamkniętego w małym gadżecie, telefonie. Pokolenie INFORMACYJNE- TECHNICZNE. TELEFON JEST JAK RĘKA, JAK MÓZG, JAK WYROCZNIA tego co zorganizuje mi kolejny dzień, FB też taki jest, to czym się mam zająć to facebook i telefon. Statystyki pokazują jaki zgubny wpływ ma ten system na inteligencję, wiedzę, zdrowie i „czynnik” uczuciowo emocjonalny na dzieci. Ale nie jest do powstrzymania! Na tym czymś buduje się nowy model gospodarki informacyjnej. Robienie produktu z tego że sobie tak w coś klikamy, sprzedawanie go i zarabianie na nim. To są ogromne -bajty informacji.
Mamy ostatnie szanse dać z siebie wbrew pozorom „ludzkie” konkrety badawcze, zanim zbudujemy system zarządzający nami samymi.

I teraz – co to jest „szaleństwo”? Czy nie to to, co wyżej napisane? Zostawmy dzieci w klasie bez nauczyciela. Wszystkie wyciągają komórki i grają (foto). Nie istnieje dla nich czas ani rzeczywistość, ich „problemem” jest fikcja. Ich pieniądze to też będzie fikcja. Jaki system to wykorzysta? Co będzie za kilkanaście lat? Kto zajmie się badaniami, a kim lub czym będzie to właśnie społeczeństwo? Jaki utworzą obraz świata, jakie urodzą dzieci? Co wyprodukują i dla kogo?

Jakie MIEJSCE ZAJMIE POLSKA W HIERARCHII GLOBALNEJ? Jaką funkcję będzie. Czy coś w ogóle robimy strategicznie w tym projekcie przemian globalnych?

Pytanie – ile pieniędzy zainwestowano i nadal inwestuje się w urządzenia badawcze, akceleratory, komputery, i inne, a ile z tego dano światu, ile dały zysku w ogóle? [O ile nie chodzi o pralnię] Co ja Marlena Witek z tego mam na dłoniach dzisiaj i komu się to przyda jutro? Co z tego jest dla „mojego dziecka”? W obecnym stanie środowiska naukowego (po za wojskowością) odpowiedź jest jasna – 0,0001% i mnogość różnych artykułów. A każdy z nas cierpi na jakieś braki. Gospodarka pada, a przyczyną jest zła fizyka. Służba zdrowia zabija. Środowisko jest zanieczyszczone, a żywność „bez słońca”, firmy dotyka uciążliwość przepisów. Brak fotosyntezy to brak zdrowia. Brak zdrowia to umieranie i tak dalej. Ktoś wierzy w jakieś programy równoważenia gospodarki, czy tez ekologiczne, zmniejszanie emisyjności oparte na podatkach?  Chyba wariat.

Jaki to świat?

A ESLN to pierwszy krok dla stworzenia KONKRETÓW, PLATFORMY – TECHNOLOGII, norm, ram, wspólnoty, współpracy i konstruktywnego wykorzystania biliardów dolarów inwestowanych w „NIC” i nic nie oferujące inżynierii badania, projekty nie zaspokajające ludzkiej ciekawości, nie dające odpowiedzi. Powstaje chaos informacyjny i brak fizyki stosownej pod sztuczną inteligencję jaka ma to ogarniać. Powstają różnice, mnogość instytucji, które nie mają odblokowanych drzwi, hierarchia podporządkowania oparta na walkach silnych ze słabymi, ale nie na programach, poszukują odpowiedzi zbędnych, które nic nigdy nie wniosą w naturę życia, bo powstają z błędnych problemów.

Teraz potrzebne jest PRZEŁOŻENIE, ten jeden czynnik, dający możliwość wykorzystania władowanych pieniędzy w „nic”.  Niech to „nic” stanie się czymś.

A w co inwestować, by się zwracało? Za mojego życia?
Dzięki nanotechnologii i fizyce informacji jesteśmy bliżej wrażliwego sensu. A wrażliwość to klucz dla nowych technologii, „nieco” rozszerzających świat telefonu komórkowego. – bo to kierunek fizyczny!

Dobro i zło to fizyczny + i – kierunkowy. Dwa elementy tworzące wynikowość. Jak fala, mamy po równo obu i oba trzeba umiejętnie używać. Zwierzęta jakoś sobie z tym radzą, choć to brutalny świat. Zrozumiecie w aksjomacie. Chodzi o rotację informacji, która powraca jak bumerang, złe niszczą to co zbudowane, zapisy są niszczące jeśli nie są kierunkowo wykorzystywane, a dobre wyniki sprawiają, że budowla się rozrasta, taki charakter ma cały wszechświat, rosnąco produkująco generujący wynikowość. Staram się to technicznie na bazie mechanizmu tłumaczyć w trakcie aksjomatu.

Dwa kierunki muszą być, bo napędzają cały mechanizm zbudowany z INFORMACJI. Informacje ulegające konfrontacji dopiero kształtują kierunki. Na zdjęciu dzieci na kolonii.

PENTAX Image

Post 17

NANOTECHNOLOGIA DLA OCEANU

http://www.theoildrum.com/node/6474 Słowem wstępu.
Pozostając w nano temacie przyszłości, biznesu i ekologii – pojawia się Ocean. Wydarzenia dopuściły do głosu i nadały nowe znaczenie tematom badawczym związanym z wodą. Jak donoszą najnowsze informacje w „Science Daily” http://www.sciencedaily.com/releases/2010/06/100617185131.html wpływ działalności człowieka na ekosystem oceaniczny jest bardzo groźny i zmieni całkowicie chemiczne znaczenie wód – Ocean się zmieni!

Scott C. Doney, starszy naukowiec w WHOI (Woods Hole Oceanographic Institution) sporządził szczegółowy raport naukowy na ten temat. Ujął w nim czynniki: zakwaszenia oceanów, zmiany klimatyczne powodujące w konsekwencji niedotlenienie wód powierzchniowych, ale jeszcze jeden ważny czynnik „obiegu węgla”, czyli wszystko to, co stanowi fotosyntezę wszelkiego życia, a także „ślad węglowy” spożywanego jedzenia na całym świecie. (Bardzo ładnie opisuje to Focus z Grudnia 2008, jest to dwukrotnie większa emisja niż spaliny samochodowe emitowane rocznie).
Bałtyk ulega destrukcyjnym wpływom siarkowodoru, który upustynnia dno morskie, to wszystko powstaje z zanieczyszczeń pestycydami spływających rzekami. Powodzie nawiedzające Brazylię, Haiti i USA niosą niewiarygodne ilości trujących toksyn. Ale Dorsza na potęgę.
Co na te zmiany hydrochemiczne nanotechnologia? Czy ma rozwiązania? No bo przecież nie sztuka, donosić, opisywać i wytykać. Może robić to ten, którego wyznaczymy, lub ten, który chce takie zagrożenia eliminować, bo widzi wyjście, nie każdy krytyk ma prawo nim być. Rekultywowanych jest już wiele terenów rybo twórczych, małych zatok, rzek, ale jak rekultywować oceany?

Właśnie w takich bardzo trudnych rozwiązaniach specjalizuje się ESLN z Nową Fizyką i rotacją informacji. Skala. Tutaj należy mysleć skalą. Na stan oceanów ma wpływ między innymi – to na co możemy mieć wpływ – działalność człowieka, zatem działaność człowieka jest czynnikiem, który zmieniając, wyjdzie na dobre oceanom. Najpierw jest informacja, to ona tworzy produkt emisyjny.  Zmiana fizyki na „ekosystemową” ukaże zależności kodowe. Jeśli nie da się zmienić, to trzeba rozeznać się w sytuacji i zmianę alternatywną wymusić – ale tu trzeba zarządzać skalą na arenie. Będziemy matematycznie/informatycznie bilansować Ziemię.
Należy dokonać futurospekcji zdarzeń. Skoro zanik gatunków wynika z nielegalnych połowów – likwidujemy je. Skoro zanieczyszczenie chemią powoduje obumieranie i emigrację ryb – eliminujemy detergenty, lub coś w tym stylu. Czy to możliwe? …  Taaak, tu wskazany jest uśmiech.

Paradoks się objawił. Jak zrezygnować z produktów gospodarczych, jak zapobiegać kłusownictwu i piractwu itd. Skoro całe Państwa z przedsiębiorcami z tego nielegalu żyją.  Bo jak dotąd, to jest wciąż niemożliwe, a czas nagli. Państwo kryje przestępców, bo pieniądz ma wartość samą w sobie. Jeremi Jackson krzyczy: „Will we respond to this or not?” http://www.theoildrum.com/node/647 ( J.J. The Ritter Professor of Oceanography and Director of the Center for Marine Biodiversity and Conservation at the Scripps Institution of Oceanography)

Dlatego dział nanotechnologii jest obiecującą alternatywą, rozwiązaniem – tego chcemy, do tego się dąży. (Ale pamietajmy, że zawsze możemy sie postarać używać środków niszowych i zdrowych jak Berlińczycy :) Mamy na przykład School of Polymers and High Performance Materials w Hattiesburgu. Profesor Robson F. Storey specjalizuje się w biopolimerowych odpadach rozkładających się w słonej wodzie na dwutlenek węgla i kwas mlekowy, niegroźny dla przyrody. Na razie ograniczeniem jest (paradoksalny rówież) zakaz wyrzucania odpadów do oceanów, podczas gdy oceany są pełne odpadów, podobno jest to obszar wielkości 6 Polsk. Istnieje tzw. dział „rolnictwa precyzyjnego”. Bazuje na czujnikach wykonanych z nanocząsteczek, które sa inteligentne i potrafią identyfikować pojedyncze molekuły, przez co kontrolują warunki glebowe wykrywając grożne substancje, a także likwidują patogeny roślinne oraz zwierzęce. Co ma Polska do powiedzenia w kwestiach rekultywacji wody, cytuję: „W dziedzinie rekultywacji wody, nanotechnologia wskazuje kierunek dla bardziej skutecznych i tańszych metod„. http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=COM:2009:0607:FIN:PL:PDF (cóż) raport ujął to na ostatnim miejscu, a może od tego trzeba by teraz zacząć? Ogromne instytucje oceaniczne to znów pewna hierarchia władzy, jakiej nie sięgamy.

Proszę państwa, społeczeństwo musi mieć łatwą fizykę, aby się specjalizowało. Nie tą obecną archaiczną i abstrakcyjną. Na rynku musi się pojawić wspomagający program edukacyjny.

Ale zwróćcie uwagę na futurystyczny projekt NANOLUNGA.  To czysta nanotechnologia osiągnięć. Przy odrobince wytrwałości i geniuszu będzie zapełniać oceany, odżywiając je jak nanouboty naszą krew. Ja jestem spokojna, bo przecież to wszystko można – tylko sami sobie nie bądźmy przeszkodą.

Bardzo ciekawe źródło informacji J.J. po polsku: http://www.cycling-recycling.eu/
Obieg węgla: http://pl.wikipedia.org/wiki/Obieg_w%C4%99gla_w_przyrodzie
Raport z 2006 r. http://www.marinebio.net/marinescience/06future/olhum.htm
Nasza Ekologia http://szukaj.ekologia.pl/?cx=partner-pub-8832410263757009:8411879929&cof=FORID:11&ie=UTF-8&q=zanieczyszczenia+ocean%C3%B3w

5a

Post 16

OBAMA I EKOLOGIA – AMERYKAŃSKI POWER

Artykuł daję jako ciekawostkę, no i przyszłość.
Wyciek ropy do Zatoki Meksykańskiej spowodwał i powoduje przeogromne szkody. Ginie tysiące zwierząt, woda jest zanieczyszczona, obumiera życie, ludzie tracą pracę, te skutki choć już mniej nagłaśniane medialnie będą wpływały na środowiska, „takie życie” powiemy. Prezydent Obama, (pomijając jego zwolenników i przeciwników) jest przedstawicielem tej inteligencji, którą pragniemy na przywódców – ON DZIAŁA. Jest osobą niesłychanie aktywną, przeciwieństwo naszego prezydenta i metodyki politycznej, która przyspiesza materializację myśli ludzkiej, kontaktuje się w uczelniami, słucha ludzi i po prostu kocha to co robi, on chce być skuteczny. Są wręcz nad aktywni razem z Michelle.  Efektem tych działań (oczywiście przy współpracy bezwzględnej natury) jest kilka programów, które radykalnie wkraczają na areny polityki ekologicznej. Poniżej podaję linki do dwóch ciekawych informacji. Tego życzyłabym sobie u Nas. A przerobić katastrofę żywiołową w propagandę ekologiczną dla kasy i jedność społeczną to jedynie Ameryka potrafi.

http://www.facebook.com/?ref=home#!/photo.php?pid=4369931&id=47427598263
http://my.barackobama.com/page/content/cleanenergy?source=FB
https://my.barackobama.com/page/content/cleanenergy?source=FB

Jak każdy kontrowersyjny temat, dyskutujemy i o tym. Zdziwił nas „inżynierów” fakt, że przez tak długi okres nie zatamowano wycieku, ja sama skonstruowałam projekt (dość prosty) takiego kontrolowanego wycieku, http://esln.pl/rozdzial-31/ sama ilość nanotechnologicznych samoutwardzających, uszczelniających substancji jest spora. To co inżynierowie Obamy zaproponowali, by wyciek „zakryć, podkopać” to dla nas dość dziwne bzdury. Nad wyciekiem czuwają największe organizacje, potentaci wiedzy i możliwości, a tu nic? Czy to nie daje do myślenia? Katastrofa ekologiczna w kraju złotych dolarów i władzy, kosmicznych stacji i realizacji. Ostatnio dostałam na meila coś, co nazwałabym politycznym zagraniem w dominacji partii do władzy. Już kiedyś usłyszałam, że „wygra ten, który jako pierwszy wprowadzi na rynek powszechną nową energię, lub źródło nowego napędu”. (Nie podam nazwiska tej osoby). Przecież „energia” to najistotniejszy temat przyszłościowy firm na całym świecie, najważniejszy i obecnie. Jak nie wiemy co robić, robimy co? prowokację wg elementarza biznesu.  Ale lobby roponośne przecież powstrzymuje rozwój alternatywnych paliw, wszystko kontrolują. Amerykanie mają ogromne narastające długi w Chinach, popadają w uzależnienie, ten największy kapitalista globalny (lub kilku) traci władzę, czy Amerykanie na to pozwolą? Skąd brać nowe pieniądze? Jak rozwinąć gospodarkę, by wyprowadzić kraj z zapaści. Pamiętajmy, że Amerykanie myślą inaczej niż polski Rząd, oni są kreatywni bez granic, ale Chiny ich pobiją. Amerykanie śnią o kosmosie, a Chiny o Ziemi.

Trzeba śledzić strategów Brzezińskiego, Kissingera. To oni stoją za parawanem.
Amerykanie zawsze wygrywają. Jedna strona naszych dyskusji prorokuje upadek tej potęgi. Druga sugeruje krypto politykę. Ale wyciek ropy powoduje narastającą krzywdę, przez to też nie jest rozwiązaniem krypto politycznym na wymuszenie zaistnienia nowej rewolucyjnej gospodarki. Chyba, że plany są jeszcze inne. Fajny temat dla rozbudzenia wyobraźni, choć w tle wielka tragedia dla zwierząt i ludzi, zagrożenia i na pewno konsekwencje o jakich dowiemy się „po czasie”.
http://my.barackobama.com/page/content/cleanenergyupdate?source=FB

Post 15

BIOTECHNOLOGICZNE SMAKI…

By marlenawitek at 2010-08-13

https://vimeo.com/6373692 wspaniała praca pod tym linkiem.

Miało być o futurystycznych biotechnologicznych smaczkach, ale z racji przygotowań do tego materiału, napotkałam dziwne przekierowania. Pisząc na trudne tematy, konsultuję się z osobami, autorytetami w różnych dziedzinach, lub związanymi z tematem. Zapytałam np. kolegę, który na Politechnice Śląskiej konstruuje roboty żeby rzucił 3 hasła, klucze do złożenia tego tematu. Odpisał mi tak: „Lena, Ja nie mam pojęcia o biotechnologii – to są rzeczy zupełnie mi obce, więc nie będę Ci pisał bzdur. O bioinformatyce to zupełnie osobna sprawa”.

Patrzę na futurystyczny film powyżej, myślę, że to w takim razie nie jest dział biotechnologii, a zwyczajne roboty, które czerpią informację i zasilanie z otoczenia, poprzez informatyczne czy bioinformatyczne systemy. Kolega tłumaczy mi dalej –„Sposób tworzenia algorytmów w oprogramowaniu, które naśladują procesy zachodzące w przyrodzie. To są głównie (a może przede wszystkim) metody zwane potocznie sztuczną inteligencją. Główne trendy to: sieci neuronowe, algorytmy genetyczne i ewolucyjne oraz wszelkie inne metody, które potrafią sobie dawać radę wtedy gdy informacja, która jest przetwarzana, jest niepełna lub wręcz szczątkowa. Takie programy bazujące na metodach bioinformatycznych potrafią się „uczyć” i doskonalić na podstawie oddziałującego na nie świata. Ot i tyle – po prostu próba naśladowania ewolucji, połączeń nerwowych w mózgu, etc.”

O sztucznej inteligencji pisałam w dziale, a rozwój komputerów i bioinformatyki staje się niebezpieczny bynajmniej nie z powodu samej technologii, ale ludzkich zapędów i błędnej fizyki, nieadekwatnej do celów. Znów kieruję się znakami: Przypomniało mi się, jak wybrałam się „do kina” dawno temu, nie ważne co wyświetlali. Ale stało się coś dziwnego, bajka, przykuła moją uwagę w momencie, gdy na ekranie pojawiły się ekspresy do kawy. Normalnie sprzedawany produkt, miał wczytany program niszczycielski. Produkt który zalał rynek, zmienił się w samouczącego, śmiercionośnego robota w domach ludzi.

Kwant Ziemski: ZIEMIA – też sie samouczy w cyklach powtarzalnych czego dowiedzie ten aksjomat. Bez kontroli tego zjawiska jesteśmy własnymi katami skazanymi na bądź co.

Rozmawiam dalej z moim kolegą o różnicach w biotechnologii, a robotami, – Biotechnologia to czip dla człowieka, ale nie coś ludzkiego dla robota? pytam, a kolega odpisuje: –„I tak i nie. Encyklopedyczna definicja obejmuje wszystko co ma cokolwiek wspólnego z tkanką, chemią organiczną, naśladowaniem rzeczywistości, etc. http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3877896   Ja też się w tym gubię, ale to o czym bezpośrednio napisałaś (czip czy też inny narząd dla człowieka w wersji mechanicznej jako substytut biologicznego) to chyba raczej znane jest pod hasłem bioniki? W druga stronę (coś ludzkiego dla robota) to … takie abstrakcyjne bardziej jak dla mnie. Spodziewam się, że jeszcze za naszego życia pojawią się hybrydy, ale to będzie oznaczało ostateczny dowód na brak istnienia duszy, Boga i to mnie przeraża… Bo stawiając pytanie filozoficzne – czy robot z mózgiem człowieka, lub człowiek, któremu przeszczepiono całość ciała poza mózgiem ma duszę, czy też jej nie ma? Czy mój doktorat, który sam się uczył i teoretycznie mógłby w skończonym czasie osiągnąć taki stopień złożoności, że posiadłby samoświadomość (na dzisiaj to niemożliwe, ale zakładając wzrost mocy obliczeniowej zgodnie z prawem Moore’a, w przyszłości niewykluczone [czyli nasza ukochana nanotechnologia] jest istotą rozumną czy nie jest? A na koniec pytanie prozaiczne – czy zmuszenie do stosunku seksualnego robota, jeśli ten nie będzie miał na to ochoty, będzie gwałtem? Jakieś to wszystko niespójne jest i nierealne, prawda?”
Dalej kolega podsuwa definicje: biotechnologia, biochemia, mikrobiologia, biosynteza, biotransformacja,.. czytam o wszystkim i straciłam fundament. Wyciągam wnioski, odpisując: – „dziękuję, bardzo mi pomogłeś”. Kolega w odpowiedzi pisze: – „Oj nie jestem pewien, czy nie namieszałem jeszcze bardziej…”

Przedyskutowałam ten smakowity i przewrotny temat z koleżanką wysoko wykwalifikowaną specjalistką HR i stwierdzamy wspólnie:
Ubożejemy, technologia przekroczyla nasze możliwości… dlatego jest coraz wiecej wąskich specjalizacji (w których i tak nigdy nie będziemy omnibusami), chorob psychicznych (tych codziennych) i więcej pracy. Na arenę wkroczyły nowe działy nanotechnologii, pracy wydaje się da każdego na tej planecie pod dostatkiem, skąd zatem brak specjalistów? Czy to nie daje do myślenia, by podejmowac nowe edukacyjne kroki, ale kto ma uczyć, i czy w ogóle długoletnie etapy nauczania mają sens, skoro technologia nas przerosła? GDZIE PO CO I ZA CZYM BIEGNIEMY?
Narzekanie na brak specjalistów przestaje mieć jakikolwiek sens w obliczu prawdy, hahah! Wielu ludzi się na technologię wręcz zamyka, świat pragnie konsumpcji. Dodatkowo natłok informacji, które jeszcze są w głowach, a dają już obraz świata przyszłości – żyjemy fikcyjnie?

[Dopisek 2014 – Słuchajcie – Fizyka Informacji to wyjaśnia! Ale czy to przyswoicie? Fizyka musi. Te pytania kolegi straciły podstawę. Mamy tutaj wyjaśnienia tego procesu. ]

Kiedyś był jeden Witruwiusz, mędrzec i obserwator, wiedział kiedy siać i ścinać drzewa, żeby potem we właściwym momencie wykorzystać je do trwałej budowli. Wiedział, że światło i kosmos wpływa na temperament ludzi. Wiedzieli i Arabowie w 700 w. p.n.e. że spokój ducha to lepszy świat, podporządkowując temu wygląd i życie w nowych miastach. Leczyli słońcem i biopolem.

Co to za twór „biotechnologia”, jeśli nawet nie wiemy jakie dziedziny odkryć jeszcze obejmie, bo ewoluuje? Jak to nazwać? Jak te działy rozdrabniać, a wszystkiemu winna stara niestosowna fizyka! Tu jest dowód. Dlaczego ma zmieniać nasze życie – na te pytania odpowiedzi ma ten aksjomat – czyli FIZYKA INFORMACJI.  Musi istnieć platforma pod coraz bardziej zmyślne specjalizacje, musi istnieć świadomość specjalizowania się. To niebezpieczna niewiedza.

Coś co rozjaśni nieco to biotechnologiczne niebo:
http://e-biotechnologia.pl/index.php?module=Strony&func=display&pageid=117
http://www.youtube.com/watch?v=JUdpFN4O4B0&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=MaNs64k_2xw
Pod linkami na dole słynny już sztuczny pingwinek i FESTO, latająca medusa, coś co powszechnie nazywa się biotechnologią, a nią nie jest?
http://www.kontraband.com/videos/17382/festos-aqua-penguin
http://www.youtube.com/watch?v=F_citFkSNtk
http://www.festo.com/net/startpage/

Kolega z którym przebyłam tą interesującą drogę to Piotr Czekalski, http://www.piotrczekalski.pl/ , bardzo zdolny człowiek. Dziękuję Ci Piotr.

Post 14

ECO-NANO
Nowe technologie nie powstają i nie rozwijają się niezależnie od społeczeństwa oraz środowiska, raczej stanowią jego integralną część, tak więc badanie etycznych, prawnych i społecznych konsekwencji rozwoju nanotechnologii ma nadrzędne znaczenie, gdyż pozwala na wczesne rozpoznawanie i zrozumienie zarówno potencjalnych korzyści jak i zagrożeń oraz ich wpływu na społeczeństwo i środowisko.” http://www.nanonet.pl/index.php/o-nas/142-informacje/1854-chemia-czy-chemia-czy-

ECO – cała ekologiczna propaganda nie ma nic wspólnego z nanotechnologią tak po prawdzie. Po prostu wraz ze „zmniejszającą się Ziemią”, poprzez szybsze tempo życia, większe możliwości szybkiego podróżowania, globalizm, przemysł, zmniejszający się świat poprzez mapping – widzimy jak bardzo naruszyliśmy ekosystem. Działalność człowieka jest widoczna i wręcz namacalna, widzimy Kulę Ziemską, małą i coraz bardziej bezbronną wobec czlowieka. Dotchnęło to etyki naszych zachowań. Ogarnia nas lekki strach, „a co będzie gdy”:… Być może zacznie to oddziaływać na CSR.

Nanotechnologia jako cud, pojawia się w odpowiedzi na nasze dotychczasowe niszczycielskie działania. I taką ją tworzymy, dlatego ma prawo iść w parze z „ekologią”. NANO-ECO – to wyzwanie dla przyszłości. Jak w cytacie powyżej: nie rozwijają się niezależnie od środowiska. Tak jak kiedyś spaliny i odpady pozostawiono naturze, tak dzisiaj usuwamy ten ludzki czynnik z ekosystemu. Staramy się z całych sił.

Po za normatywnymi wymaganiami: http://www.wnp.pl/wiadomosci/112041.html, by np do roku 2020 zredukować emisję gazów z 20% do 30%, poprzez przebudowę różnych instalacji przemysłowych, konstrukcję elektrycznych samochodów, planami stworzenia nowej elektrycznej „przestrzeni”, etc. kreuje się moda na ECO.

Czytam w nowym Zwierciadle o „Zielonej alternatywie” w mieście Berlin. Cyt: „Domy wybudowane z odpadów, powszechne korzystanie z odnawialnych źródeł energii, zakupy w zielonych supermarketach, ciuchy fair trade i niezliczone ścieżki rowerowe – w Berlinie to nie punktualność i czystość, ale ekologiczna poprawność stała się największą obsesją mieszkańców”, pisze Zuzanna Kisielewska. To mi się podoba, to jest mądre. Podobają mi się kosze na odpady w 6 kolorach. To nie tylko uczy świadomej odpowiedzialności, ale spowalnia tempo życia, uświadamia, że jest bezcenne i nie warto bezmyślnie pędzić naprzód, nie będziemy bezmyślnie wyrzucać pudełek i butelek. Tłumaczę dziecku: – hej odkręć korek od butelki i wyrzuć szkło do pojemnika zielonego, a plastik do pojemnika żółtego. Dziecko w ten sposób ukształtowane, staje się pokoleniem odpowiedzialnym, my spełniamy swoją rolę wychowawców.

Ale do tego wszystkiego potrzebowaliśmy nanotechnologii, która mówi nam, że możemy być mądrzejsi, tak jak natura, która w doskonały sposób zamknęła ekosystem w koło? Można starą, brudną, złą technologię przemysłową zastąpić nową technologią – laboratoryjną. „Coś” co zaczęliśmy niszczyć musiało zapanować nad człowiekiem. Nanoświat jest żywy, dostrzegamy, że to co było kamieniem stało się materiałem twórczym i prekursorem który zmienia świat. Stało się funkcją.

Jednak i tutaj trzeba być przeewaluowanym, by nie popełniać „błędów biotechnologii i jej genetycznie modyfikowanych organizmów” (GMO). źródło: http://srodowisko.ekologia.pl/technologie/Rewolucyjna-nanotechnologia,2954.html Zawsze mamy dwie opcje, złą i dobrą, świadomość i niewiedzę. Stare powiedzenie – „żyj w niewiedzy będziesz szczęśliwy” już się nie sprawdza, bo możemy wszyscy wpływać na budujące zmiany, każdy jest ekologicznym stworzeniem ekosystemu. Cyfryzacja wymaga informatyków. Nanotechnologia rozbraja nas na atomy, pokazuje, że wszystko jest możliwe! A nasze funkcjonowanie jest po śmierci ciała aktywne, czego dowiedzie ten aksjomat.

To co jeszcze jest bardzo ważne dla ekożycia, to wciąż opracowywane rozpuszczalne opakowania polimerowe, bez szkody dla otoczenia. Główne laboratoria mieszczą się w Stanach Zjednoczonych, (ah te pieniądze), ale nie dając rady finansowo, możemy etycznie. Blisko mamy Berlin możemy się zarazić modą ECO, portal Nanonet się rozwija – świadomość krzewimy z całych sił – będzie dobrze. ECO-NANO dotyczy wszystkich bez wyjątku. Piszmy o tym na zielono, róbmy zielone projekty , jedzmy zielone i zielono nam niech będzie!

Nanotechnologia jest rozbrajająca ;) A tutaj ciekawy bluszcz: http://freshome.com/2008/03/04/new-approach-to-solar-and-wind-power-grow/

Post 13

FUNDUSZ – PODRÓŻ W CZASIE (ciekawostka)

CZYM JEST CZAS

Jak potężna jest wiara ludzi i inicjatywa (wielkie niewiadome to wielkie źródło innowacyjnych pieniędzy!) – jestem pod wrażeniem. Dzisiaj w wiadomościach była mowa o funduszu, na który można wpłacać pieniądze na przyszłe podróże w czasie. Nie wiem jak to wygląda formalnie, ale dla zainteresowanych podaję trzy strony:
http://www.timetravelfund.com/
http://swindlemagazine.com/issue13/time-travel/
http://www.washingtonpost.com/ac2/wp-dyn/A61870-2002Aug8

“People are drawn to the fund for many different reasons. Some want to live on other planets and the future is the only way that could ever happen. While others have health conditions they hope can be cured in the future. Some have signed up deceased relatives in the hope they may see them again.”

Nie będę dorabiała nanotechnologicznej ideologii, może jedynie dla ocucenia – życie na Ziemi jest zagrożone przez wiele czynników, a biznes nie jest wieczny. Z drugiej strony cieszę się, że są optymiści na świecie – ja do nich też należę w 50%. W każdym razie, nie każdy może kupić działkę na Księżycu, łatwiej kupić sobie gwiazdę na niebie, Polak to wymyślił. A w fundusz można zainwestować 10 $ od zaraz i wspierać naukowców.

Oczywiście czas jest składową skali wielkości realizujących się kodów, mamy tu i teraz, nie istnieje przeszłość ani przyszłość, bo mamy do czynienia ze STANEM KWANTOWYM – podstawą jaką robi aksjomat jest korekta błędów jakie tworzyła fizyka obecna czyli pojęcia „przeszłość” i „przyszłość” – istnieje tylko kodowana teraźniejszość. Natomiast zapisy przechowują w pamięci dane i jest to „przeszłość”, przeszłość to zapis w warstwach systemowych jakie na stworzą hierarchicznie po to aby nas przesuwać w układzie współrzędnych, a kody uaktywnione właśnie w chwili obecnie to już tylko „przyszłość”. Sami siebie zakodowujemy, stwarzamy wynik – to on jest naszą przyszłością. To taka prosta wiedza. Dlaczego nierozumiana? Nie wiem. Ale nie realizuje się nam ona od razu, bo kody się dopiero kwantyzują, czego się tu ze szczegółami dowiemy. Nasza myśl, jest odczytem programu jaki nas prowadzi, bo już rodząc się jesteśmy nośnikami wkodowanych informacji przez mechanizm kosmiczny.

Zmieni się to wszystko i te nasze nudne procesy „materializowania”, jak zaczniemy modyfikować Pole Magnetyczne albo nawet Układ Słoneczny. Czy obiecywać? Lepiej nie.

Nie inwestujcie w fikcję, nawet 1 centa. No chyba, że wspieracie naukową domenę.

Jak będziecie się chcieli cofnąć w czasie dostaniecie „czipem w łeb” z odpowiednim oprogramowaniem. Takie są fakty. Wszędzie będziemy tu i teraz. Nawet przeszły zapis staje się teraźniejszym.  Bo to wciąż stan kwantowy jaki ulega zbiorowemu przemienianiu.

Post 12

PUBLIC RELATIONS-NANOBIZNES-KOMUNIKACJA

By marlenawitek at 2010-08-13

W dziale biznes, temat PR jest jednym z istotniejszych, zwłaszcza po artykule z Foresight’u. Idąc linearnym wykresem „bodziec’-skutek”, wszelkie działania tworu Public Relations przekładają się na społeczną świadomość i akceptację produktów „nano” (zaufanie, zagrożenia, odpowiedzialność, przewidywania, spekulacje, niewiadome) i wpływają na odpowedzialność firm za innowacje, produkcję i dystrybucję, właśnie w całej rynkowej korelacji.
Dobrze pojęty PR to REPUTACJA Firmy. Wynikiem takiej reputacji są efekty działalności firmy na zewnątrz i funkcjonowanie struktury wewnętrznej poprzez komunikację na odpowiednim poziomie etyczno-kulturalnym. Poziom życia ludzi. To również charakter jednostki. Ale jak wiemy wybitnej jednostce źle się żyje w masach przerobowych, więc z czasem najlepszy biznes będzie ewoluował ku zaspakajaniu prymitywnych potrzeb i jedyną satysfakcją stanie się zarabianie przez prezesa kroci, gdzie stworzy swój wymarzony świat na wyspie.
W prostym podsumowaniu, gdyby każdy wyniósł z domu lub nabył w kontaktach z bliźnimi zwyczajną kulturę bycia, nieagresję i spokojne rozstrzyganie problemów i przeniósł to do swojej działalności biznesowej, to żaden taki twór PR nie musiałby w ogóle powstawać.

Dlatego kontrola nad edukacją rodzinną jest podstawą dobrego biznesu. Ale czy to znów nie utopia? Rodzimy się różni. Ludzie ludziom nie są równi. Inteligencja to zdolność to analizowania i wytwarzania twórczych informacji, część ludzi nie posiada tej zdolności, ani chęci. Nie można ich winić.

Wizerunek firmy czyni jej historia, organizacja, stabilność finansowa i kultura zarządu, co bezpośrednio wpływa na poziom zaufania i kooperację. A wizerunek wszystkich to baza jaką jest fizyka ogólnie. A kooperacją jest również procent akceptacji społecznej. Dla przykładu – problem budowy elektrowni jądrowej w Polsce (po za oczywiście czynnikiem zapewnienia najwyższej jakości budowlanej i samego celu jej realizacji). Dobry PR powinien istnieć powołany tylko dla tego celu, by poprzez komunikację i edukację zapewniać społeczeństwo o dobrej odpowiedzialnej organizacji tej inwestycji (projektu). Uświadomić potrzeby energetyczne i to ile ludzi zużywa ile energii. PR powinien funkcjonować w takich organizacjach jak rządowe, edukacyjne, reklamowe.
Nie mylić z marketingiem. Marketing to forma manipulacji nastawiona na zysk firmy, natomiast dobry PR ma być wielostronnym dobrem wynikającym z etyki zachowań i porozumiewania się, i poprzez to ma być społecznie odpowiedzialnym biznesem (CSR corporate social responsibility).

I taką odpowiedzialnością obarczony jest dział nano-odkryć i nano-zastosowań w Polsce i na świecie.
Każda firma w korelacji z inną firmą, konsumentem czy społeczeństwem, funkcjonuje tak jak funkcjonuje i nie ma sensu poddawać tego pod ocenę. Po to powołano twór PR, żeby się za te firmy „tłumaczył”, „oczyszczał sumienie”, „budował zaufanie” itp. Dla przyszłościowego działu nanotechnologii, powinien istnieć PR na szczeblu najwyżej ustanawianych przepisów gospodarczych, w każdej firmie, która ma coś wspólnego z nano’tematem i to nie jako forma statystyk i badań! ale jako forma dyplomatycznych argumentów, konfrontacji rozwoju i odpowiedzialności za produkty i wdrożenia. Dodatkowo całość ta powinna istnieć w kooperacji z PR w kontekście globalnej odpowiedzialności (DIALOG). (Zresztą nie tylko o nano chodzi, ale nadarza się wielka okazja do pokojowych więzi).

Dlatego po dalszych analizach, zobaczylibyście, że powstanie rządu globalnego, odpowiedzialnego poprzez narzędzia cyfrowe, to naturalny wynik dla funkcjonowania dalszego. Nie można protestować, trzeba się kształcić.

CELE – jakie cele ma ludzkość, państwo, rodzina, człowiek?  Hierarchia celów – to rozstrzyga ten aksjomat. Bo taka też jest fizyka podstaw jakiej z dziwnych powodów nie znamy, ale dopiero nanotechnologia otworzyła te drzwi i tą nową wiedzę i aktywowała ten proces.

Gdzieś przeczytałam, że niektóre firmy „nie są zainteresowane utrzymywaniem takich działów i to jest złe„. Jeśli zarząd podejmuje decyzje rozważnie i cieszy się dobrą reputacją otoczenia, nie zmienia swojej postaci, oczywiste jest, że nie musi powoływać takiej jednostki. Jeśli jednak istnieją firmy, które w pogoni za notowaniami nabierają tempa produkcyjnego, ewoluują i zwiększają swój rozmiar, to w takich przypadkach kontrolę powinny przejąć profesjonalne firmy, które w fazie pierwszej będą dbały o „reputację notowań”, PR kontroluje relacje – przepływ informacji. Reguluje je. Niektóre korporacje są tak wielodziałowe, że rozróżniany jest „profil gatunku ludzkiego”.

Prostym przykładem z „życia wziętym”, było wysyłanie prze ze mnie kilku CV do firm budowlanych na terenie śląska. CV ginęło bez echa, tylko jedna firma w imieniu samego Prezesa odpisała na nadesłane CV, potwierdziła odbiór i wyraziła opinię (Firma TRAKT – Katowice, Grzegorz Nowaczyk). To jest doskonały przykład idealnego PR w firmie. Dzięki temu odbiorca z zewnątrz mając swoich kooperantów, nawet wujków i ciocie na wysokich stanowiskach, wystawia najwyższą notę tej firmie. To jest odpowiedzialne i poważne, to budzi zaufanie. To jest skupianie uwagi na odbiorcach. Czy takiej firmie można zaufać? Na pewno jej notowania rosną. I jest to ludzkie.

Public Relations „MA ZA ZADANIE” wywoływanie pozytywnego zainteresowania społecznego (poprzez rożne nawet bardzo proste bodźce) – Sobą, lub zaistniałą nową systuacją, lub nową okolicznością, jak i nową technologią w jaką wkracza obecnie świat – które to mają, będą miały lub mogą mieć WPŁYW NA NASZE ŻYCIE – poprzez narzędzie jakim jest umiejętna KOMUNIKACJA CZŁOWIEKA Z CZŁOWIEKIEM.

Wiedza… czy wiedza jest dobra w marketingu, w PR etc  – nie – powiem to szczerze – bo wiedza jest dla wybrańców.

Post 11

FORESIGHT

By marlenawitek at 2010-08-13

„Rozpocznie się napływ zagranicznych inwestorów zwabionych wysoką jakością naszego kapitału intelektualnego.”

Nie sposób mówić o „nanoprzyszłości” nie wspominając o Foresight’e. Każdy kto zagląda do tego działu musi wiedzieć, że coś takiego istnieje i że to sposoby widzenia przyszłości i w pewien sposób kontrolowania postępu. To forma biznesplanu, ale nie jest projektem ani też nie daje odpowiedzi, to tzw. tworzenie scenariuszy wydarzeń rozwojowych na najbliższe 50 lat (w Polsce).
Nie mniej niż 30 – 50, bo to okresy niewiele jeszcze wyjaśniające w kwestiach rozwoju, ze względu na długofalowe programy i przepisy prawa publicznego, którym podlegamy przez najbliższe lata. Nanotechnologia to obszar skutków, które zaobserwujemy w kolejnych pokoleniach. Na razie stosujemy nanocząsteczki w wielu produktach, lecz konsekwencje ich używania nie dają się jeszcze przewidzieć. Reszta to fantazyjne wizje i technologie energooszczędności.

Pod linkiem ciekawy wywiad:
http://ubiquity.acm.org/article.cfm?id=345496

A tutaj oficjalna strona blogowa powołanego instytutu poświęconego tematowi nanotechnologicznemu, sama nie wiem dokładnie co to (dopiero się zapoznaję), ale jest tam trochę ciekawych zagadnień: http://www.foresight.org/guidelines/index.html

W Polsce również powołano taki projekt pod nazwą Struktura NPF Polska 2020 http://foresight.polska2020.pl/cms// i na stronie Nanonetu znajdziecie wiele informacji o różnych projektach „F”.

Nie jest to takie skomplikowane jak się wydaje, bo jak piszę to tylko scenariusze, z których nie wynikają jeszcze żadne ustawy i nie są fundamentalnymi działaniami, w całym ‚F” chodzi bardziej o odpowiedzialność za ścieżki rozwoju, odnalezienie głównych mocnych tematów rozwoju, jeśli ktoś się z tym jeszcze nie zetknął, tu podaję pod linkiem taki przykładowy schemat programu, ładnie rozpisany: http://www.pi.gov.pl/Polityka/chapter_86606.asp

http://www.docstoc.com/docs/116869231/POLA-BADAWCZE-Narodowego-Programu-Foresight-TECHNOLOGIE-INFORMACYJNE-IT-ELEKOMUNIKACYJNE-Dostep-do-informacji-ICT-a-spoleczenstwo-ICT-a-edukacja-eBiznes-Nowe-media

Warto się zapoznać z tymi zagadnieniami, którym będą podlegać wszystkie „wasze” badania i działania, ESLN w głównym strumieniu docelowym jak najbardziej, bo to nasza najpotężniejsza szansa na hierarchiczną ustawkę. Być może to ukierunkuje pewne wizje. Ja zacytuję fragment prognozy 1-go scenariusza „optymistycznego” dla Polski: Rozpocznie się napływ zagranicznych inwestorów zwabionych wysoką jakością naszego kapitału intelektualnego, jak i potencjałem naukowo-badwaczym na światowym poziomie w dziedzinach sektora zaawansowanych technologii, np w inżynierii materiałowej. Ożywią się rodzime przemysły wysokich i średnich technologii. Rozwiną się badania nad technologią czystego węgla (m in dział biopaliw). (źródło Świat Nauki 08.2009)

…chyba w snach, jedyna szansa na pozycjonowanie Polski, zatem i globalne – to Fizyka Informacji. Hmm…

Nie rozpisuję się bardziej, najlepiej zapoznać się ze wszystkimi scenariuszami i ich analizą. O foresight’e wiele w tym blogu. https://vimeo.com/9508126 Pod tym linkiem przykład analizy dziesięcioletniej i efektywność systemu.

http://www.youtube.com/watch?v=m_LvJA7fw_s  a pod tym linkiem Pan Michał Kleiber wyjaśnia ideę programu w polskich warunkach. (materiał stary ale wciąż aktualny).

Post 10

NANOEKONOMIŚCI…

NEUROEKONOMIŚCI

W zasadzie to neuroekonomiści…
Nanobiznes/nanoprzyszłość to to samo co Biznes/Przyszłość. Przedrostek nano jest skonstruowany, bo wkraczamy w nowy czas technologii zminiaturyzowanej i badań właściwości nanoskali, coś gdzieś łączy się z umysłem. Zatem w dziale o rzeczach istotnych dla biznesu i przyszłości, muszę zwrócić uwagę na nową rzecz w ‚przyrodzie”. Przekształcając „neuro” w „nano” chcę się wykazać też pewną myślą jaka przyszła mi do głowy. Po kolei.

Barack Obama w swojej administracji zatrudnia jako doradców, którzy mają ustabilizować system bankowy – neuroekonomistów. Kim oni są?
Jest to „produkt” zastępujący od teraz ekonomistów. Moim zdaniem obwinia się ekonomię o brak kontroli nad „ludzkimi” czynnikami w zarządzaniu, posiadaniu i wydawaniu pieniędzy, tzw. chytrość i krótkowzroczność. Rzeczy te są proste, ale wielkie działy umysłów, wchodzą z jednej skomplikowanej skrajności w drugą. O neuroekonomi behawioralnej można przeczytać w internecie. W prostym tłumaczeniu, chodzi o to, że ekonomia nie jest traktowana jak czynnik naturalny i biologiczny, nie powinna wynikać z ludzkich kodów, czyli naszego zakodowanego sposobu myślenia, zależnego od wychowania i wpływów, i z naszych naturalnych biologicznych charakterystyk – ale efekty ekonomii powinny się skupiać na nich właśnie, powinny być rozsądne, dobre i zrównoważone. Zgodnie z tym, nasze pragnienia, słabości, emocje i żądze, sprawiają, że źle myślimy, ulegamy falom błędnych odczuć, źle inwestujemy i w końcu tracimy.

Neuroekonomiści są „produktem” lepszym.

Krytykują zażarcie ekonomistów, że są zazdrosnymi, rywalizującymi, z głębokimi zaburzeniami psychicznymi, jednostkami, które będą rywalizowały o zysk, nawet przy niesprzyjających warunkach otoczenia, (ale czy to nie prosta cecha niektórych ludzi? Dla przykładu podam np. ściganie się samochodami, testosteron, mimo że prędkość 200km/h jest zabójcza, nikt się tym myśleniem nie kieruje, liczy się coś innego, „a to ciul na drodze, nie popuszczę”). Analogiczne „słabości’ sugerują neuroekonomiści ekonomistom. (dokładnie Andrew-Lo)
Całość tych informacji, jest jednak kolejną skrajnością ekonomii rynku tworzącego zapotrzebowanie na nowych specjalistów, nowe zawody, nurt kapitalistycznego pędu i innowacji, tworów potworów. (Podobnie jak managerowie zostali zastąpieni interimanagerami).
Oczywiście jeśli ma to pomóc w zarządzaniu pieniędzmi – czyli w moim pojęciu, równym dzieleniu zysków, wynagrodzenie równe pracy, cena produktu równa rzeczywistej wartości, parytetom – równowaga ogólnie –  to nie krytykujmy tych nowych tworów. Niech będą, super.

Niestety z falą tych badań i z powstawaniem tych właśnie tworów nastąpiła definicja – „oceny człowieka” jako osoby irracjonalnej nie potrafiącej oszacować inflacji, Homo Economicus – nie istnieje. Potwierdzają te teorie, badania mózgu, dokładnie aktywna część brzuszno-przyśrodkowej kory przedczołowej, dająca błędne odczucia – czytam.
Czy trzeba wielkiej filozofii, żeby stwierdzić, że otoczenie ma wpływ na nasze samopoczucie, że lęk czasami sprawia, że działamy pod wpływem złego impulsu? Po prostu żyjemy. A przecież ekonomia to proste rachunki, towarów, usług i zysków, tak by funkcjonować szczęśliwie i zrównoważenie w środowisku.  Ale taka misja to już za wiele.
Każdy człowiek ma jakieś cechy negatywne i pozytywne, każdy jest zwierzęciem, które chce przetrwać, złym albo dobrym, wychowanym tak, a nie inaczej. Ale cele – cele są szczytne zawsze. Należy im się szacunek.
Tylko dobra edukacja równa i tak samo dawkowana każdemu teoretycznie gwarantuje „ryzy” w jakich funkcjonuje wykształcony ekonomista, bankier, polityk. (Także homo sapiens uczłowieczony).

Kultura to potężne słowo. Mając kulturę pod paznokciem, podejmuję decyzje zrównoważone, trzeźwe, bo mając kulturę wokół, nie muszę się obłowić, ani nie muszę się bać. Widzimy wted nie tylko siebie, ale otoczenie jakie ma nam sprzyjać.  Ale może „człowiek” to pojęcie urojone także?

Ekonomiści powinni się bronić. Kryzys to nie tylko błąd ekonomiczny, a neuroekonomiści nie są rozwiązaniem problemów, tylko kolejnym wydumanym etapem naprawczym’ sytuacji (sądząc po skomplikowanych do granic konstrukcjach nowych dokumentów inwestycyjnych – sami tak to nazywają).
Za to NANOEKONOMIŚCI mają szansę! Wstrzykuje się takiego nanoekonomistę z kodami w odpowiednie strefy mózgu (dokładnie aktywną część brzuszno-przyśrodkową kory przedczołowej) i już – perfekcyjna maszyna do rozwiązywania problemów ludzkości.

Głównym źródłem natchnienia jest świetny artykuł Gary Stix’a (Świat Nauki 08.2009). Uznałam, że dział „przyszłości w biznesie” [Nanonet] musi zawierać ten temat, chociaż sama nie jestem zainteresowana zgłębianiem go. Mam jedno pytanie: jak pogodzić z równowagą ekonomiczną chińskich, europejskich i afrykańskich robotników największych przedsiębiorstw globalnych z bankiem i z ideą naprawczą neuroekonomistów – nie wiem. Zapewne jednym się jak zwykle opłaci innym nie.

Pod artykułem jest podanych kilka pozycji dla chcących ‚wiedzieć więcej”: „Rynkowy Umysł” Michael Shermer, Wydawnictwo CiS 2009;
„Twój mózg, twoje pieniądze. Zarabiaj wykluczając błędy percepcji. Najnowsze odkrycia neuroekonomii i psychologii finansowej” Jason Zweig; MT Biznes 2008; „Animal Spirits: How Human Psychology Drives the Economy and Why It matters for Global capitalism” George A. Akerlof i Rober J. Shiller; Princeton Univercity Press. 2009; inne w necie.
Podziękowania dla ŚWIATA NAUKI.

Dopisek:
Czy działalność podmiotów to nie dążność do zwycięstw istnienia i przetrwania? Czytam Sun Tzu „Sztuka wojny” – „czystą przyjętą zasadą zwyciężania jest stosowanie oszustw, podstępów i sprytu, z tego wynika szacunek dla przeciwnika bo on też stosuje te metody”. (W odniesieniu do biznesu). Zostawiam Państwa z refleksją. Moja jest taka: zatem ekonomia nie może być przedmiotem wyżej pojmowanym, musi stać ponad wszelkie hasła typu ja, nie może być też „ja -bank”, „ja-fundusz”,”ja-szpital, ja-ja-ja itp. – ekonomia musi być stałą normą w dodatku z moralnym przesłaniem. Bo chyba o to w tym wszystkim chodzi jeśli neuroekonomiści chcą coś naprawić w swojej założonej misji.