Rozdział 29

ENCODE, SCALE

Nanotechnologia powszechnie uznawana za przełom, nie doprowadza do zrozumienia natury, do wykorzystania natury w jej naturze.  To tylko huczna nazwa, a jej sukcesem jest jedynie grafen. Na przeszkodzie rozwoju nanotechnologii stoją błędne założenia starej fizyki. Brak  nowej fizyki i drętwe trwanie w założeniach sprzed lat, buduje jedynie rozdrobnienie, rozłupywanie bez ciągłej wiedzy o tym czym jesteśmy.  Już nie mówiąc o potrzebie szerokiej nowej edukacji, której po prostu nie ma.  A musi być, by wykorzystać nowe technologie, by zbudować nowy rynek pracy, pracy z informacji.

Oto kolejny przykład na proste/nieproste zrozumienie materii, która uzależniona jest od skali w obie strony i od Pola Informacji jakie nas otoczyło, stwarzając „Ziemię”. Nadesłane przez Fizyka:

„Naszym modelem nanocząstki niech będzie przeciętna piłka nożna.(fluktuony, jako skwantowane pęcherzyki pola światła, skwantowane fluktuacje tej podstawowej membrany w polu energii). Wyobraźmy sobie wiele piłek nożnych. One tworzą cały świat materialny. Sto lat temu zaczęto sprawdzać, z czego zbudowane są te piłki nożne. Zaczęto je prześwietlać, zderzać ze sobą, gotować i takie różne cuda wyprawiać. Okazało się, że jak je mocno „podgrzejemy” czy pościskamy, to podzielą się na wiele piłek tenisowych. Piłki tenisowe to nasz odpowiednik atomów. To nie znaczy jednak, że piłka nożna zbudowana jest (lub składa się) z piłek tenisowych. To jedynie powłoka (membrana) piłki nożnej w takich „stresowych” sytuacjach kurczy się i zamyka w mniejszych „pęcherzykach” (pola energii, w którym odbywa się cała ta zabawa); tak tworzymy my sami z piłki nożnej piłki tenisowe. Jeśli te piłki tenisowe jeszcze bardziej „zestresujemy”, to każda piłka tenisowa „podzieli” się na kilkadziesiąt (około stu) mniejszych piłeczek (powiedzmy mini-ping-pong-owych). Piłki mini-ping-pongowe to nasz odpowiednik jąder atomowych. Jednak jeśli przestaniemy dostarczać do naszej piłki nożnej energii z zewnątrz (np. zostawimy cały ten stos mini piłeczek samemu sobie), to te wszystkie „sztucznie” wytworzone membrany (powierzchnie) małych piłeczek mini-ping-pong-owych znowu połączą się w powierzchnie (membrany) piłek tenisowych, a te z kolei w naszą wyjściową piłkę nożną. Piłka nożna leżąca „na boisku” (tzn. w normalnych warunkach) nie zawiera ani nie składa się z piłek tenisowych. Podobnie żadna nonocząstka nie składa się z atomów (w normalnych warunkach).
To jest przykład odkodowywania zapisywanych informacji w „materii”, dlatego by je zachować ESLN używa hibernacji.
„A teraz druga strona skali „” piłkowej”. Jeśli nasza wyjściowa piłka nożna zacznie „jeść” (tzn. konsumować energię z otoczenia, w postaci innych piłek nożnych lub tenisowych, jeśli takie znajdzie), to zacznie ona rosnąć w energię (puchnąć), aż powstanie z niej piłka lekarska. Piłka lekarska to nasz model komórki biologicznej. Wiele takich piłek lekarskich może połączyć się w jeden wielki balon. Piłka „balonowa” to nasz model komórki nerwowej. Takie balony znajdujemy w różnych miejscach w naszym ciele, ale najwięcej w naszej czaszce. To zbiorowisko balonów nazywamy mózgiem. Wiele takich balonów (rzędu setki) tworzy razem komórkę mózgową. Jeśli przestaniemy jeść (zasilać się w energię) to umrzemy, co oznacza, że te nasze rozdmuchane, opuchnięte membrany żywych komórek (mózgowych, nerwowych i zwykłych) pokurczą się znowu do swojego normalnego stanu w temperaturze „grobowej deski”, czyli do piłek nożnych, do nanocząsteczek. A zatem my również nie składamy się z piłek tenisowych (atomów). Jak i nie ma w naszym ciełe żadnych mini-ping-pongów (jąder atomowych), a jedynie energetycznie „rozdmuchane” piłki nożne, nanocząsteczki.”
Dane dostarczone.

 

How to explain a „NEW PHYSICS”. What is it? Atoms do not exist.

A jeśli powiem: „Atomy nie istnieją”?  Co wystarczy by na nowo zrozumieć otaczający nas względny i zależny świat? To tylko spreparowany klocek. Bo bazowanie na dotychczasowej wiedzy naukowej i ograniczanie własnych odczuć i wyobraźni, których nie włącza się jeszcze w naukowe Teorie – nie przyczyni się do przełomowych odkryć w gestii nowych technologii antygrawitacyjnych czy informacyjnych. Jesteśmy całością, a nie atomami. Systemem wznoszonym hierarchicznie w ciągu. Jeśli wyrwaliśmy atom, to jest on częścią ogromnej machiny jaka pracuje abyśmy funkcjonowali. Atom to porcja światła, zasklepiająca się w sobie, bo pozbawiona funkcji. To dokładnie tu w projekcie w trakcie jego trwania, zobrazujemy i wyjaśnimy.
Wyobraźmy sobie kroplę wody w powietrzu, przed sobą, jej kształt. Ta kropla w wodzie przestaje istnieć jako odrępna porcja wody. W wysokiej temperaturze i w niskiej ona też przestaje istnieć jako samodzielna porcja materii. Jej postać, skład, idea – zniknie w każdym innym miejscu, po za tym, w którym ją widzimy. Pewnie sklejając kroplę do kropli, otrzymamy wodę, stan wody i tą analogią pojęliśmy człowieka z atomów. Ale jaki program SKLEJA KROPLE? Tego już brakło naszemu myśleniu.

Jest tylko jeden sposób by „kroplę” zachować w innym otoczeniu – przenieść ją wraz z jej otoczeniem. Podobnie jak człowiek w kosmosie istnieje tylko dlatego, że przenosi się tam ze swoim otoczeniem, które go stworzyło i nadaje mu funkcje. Ale to nadal nic nie wyjaśnia. Bo nie weszliśmy w świat informacji i obwodowania, projektu jakim jesteśmy.  ESLN to zrobiło bo miało odwagę! Tylko tyle!
Bez otoczenia nic nie istnieje w danej formie. To ważna zależność. Otoczenie zadecydowało co jakie jest i jaka jest nasza rola w nim. Dotyczy to każdej skali. Stosunek otoczenia do elementu.  Rozdział o chromosomach. To, co nauka widzi pod mikroskopem elektronowym i podczas eksperymentów pod różnymi warunkami – właśnie nauka to stwarza w momencie obserwacji – czy może tak być? To nie istnieje jak funkcje, które nam wytłumaczą czym jesteśmy.  No bo jak? Rozkleić i skleić? Ale my nie powstaliśmy ze sklejania! To jest inny mechanizm jaki ESLN skonstruowało na podstawie obserwacji, eksperymentów i założeń, i jakie się sprawdzają! Perfekcyjnie!

Myślenie, że niska temperatura, lub powiększenie, pozwoliło nam poznać z czego jesteśmy zbudowani – jest niekompletne, jeśli nie badamy otoczenia. To jest zaburzone nieco myślenie w dzisiejszych czasach postępu wiedzowego. Stare. Stare myślenie. Dziwię się młodym!

Nie ma atomów w temperaturze pokojowej jak zwykliśmy  w to wierzyć na słowo, ucząc się w szkole. Nikt ich nigdy nie widział. To tylko założenia, na których udało się coś zbudować. Nadano nazwę obiektowi, który jest nam nieznany, spreparowany laboratoryjnie, jaki musiał się dostosować do tego co na nim wymusiliśmy, podobnie jak Higgs!  Właśnie nanotechnologia dzisiaj odkrywa wiele nowych informacji ze świata w nanoskali, który jest i naszym światem ludzkiej skali komórek biologicznych, przełożeniem.
Natura stworzyła człowieka w całości, funkcjonuje on dzięki splatającej się informacji, spajającej stan. Jesteśmy produktem kwantowym, kwanty zadaniowe wytworzone na kwancie ziemskim. Uproszczenie ale dość rzeczowe. Odcinając palec – dla natury nie istnieje coś takiego!!!! Wraca zatem do  form wyjściowych, rozkład [entropia wręcz], by znów powstało z tej energii coś kwantowego zdolnego do działania i do odbioru i przetwarzania informacji.
Makroskopowa porcja materii to w rzeczywistości zbiór nanocząstek, wykonujących jakiś ruch, funkcję wokół siebie, pełniące zadania, których również nie znamy. Nie badamy ich bo mamy złe założenia. A dzisiaj rządzi informatyka. Obcują ze sobą przetwarzając/przechowując informacje by budować.  Dwa takie zbiory dają coś innego, kolejnych kilka tysięcy, daje znów coś innego. Łączą się w całą maszynę, jaka wykonuje jedno końcowe zadanie. Wg Naturics nanocząsteczki są kwantami energii powstającymi bezpośrednio z Pola Światła (ujednoliconej teorii wszystkiego).  ESLN korzysta z tych wskazówek, bo są logiczne.

1320621257862745

Atom jest złożony z  kwantów energii znacznie mniejszym niż nano-cząsteczki. Nie może istnieć jakiś atom w dowolnym miejscu we wszechświecie, tak jak nie istnieje w nim kropla wody. Otoczenie stwarza coś w danym miejscu. Atom może istnieć tylko w temperaturze tysięcy stopni, np w pobliżu Słońca. To że się tam zrodził i dotarł do Ziemi to bzdura. Być może zaistniały takie programy, które wytworzyły dane elementy, ale to wszystko w trakcie tego projektu zbadamy cierpliwie. To wciąż jeszcze myślenie wspierane starą wiedzą, ale to złe jest.
Ziemia jest również produktem uniwersalnego Pola Energii, dalej w innych warunkach przestanie być Ziemią. Jest kwantem. Wytworzonym by przenosić jakieś informacje, lub je produkować. Jest. To, co przy takich założeniach jest interesujące do zbadania to BUDOWANIE SKALI. Zadziwiająca zdolność  Energii.

Powolutku zaczynamy operować skalą i przełożeniem informacji w coś”.

Wszystko co nas otacza, co żyje [funkcjonuje] w całkowitej symbiozie z otoczeniem, jedna wielka zależność i TWÓRCZA NATURA – wręcz obliczeniowa. Tych tworów nie zbadamy nigdy ogólnikowo, bo wszystko jest względne. Badać możemy jedynie coś względem czegoś.
ESLN posługuje się pojęciem Pola otoczenia, transportującego informację zawartą w kwancie. W zależności od tego jak kodować, by uzyskać technologię antygrawitacyjną. Punktem odniesienia jest tylko Ziemia i jej przyciąganie, dla projektu ESLN, ale to jeszcze wyjdzie w praniu. Teoria jest założeniem.
Otacza nas informacja. I zapis magnetyczny. Czym jest obraz? Jest informacją przetwarzaną dla nas w mózgu. Po co to tak działa? Po to abyśmy przenosili dalej wyprodukowane informacje i je przetwarzali, jesteśmy produktem.
Wszystko w każdej skali posiada inteligencję – więc jest samo-twórcze. Jest. Jakby nie było, nic by nie było. To jeden czas trwania. Energia się przemienia z jednej formy w inną. Potrafimy eksperymentami chemicznymi i fizycznymi pożytkować energię jak chcemy.
Jest to ważny wskaźnik dla Nowej Nauki, na konieczność zmian założeń. Przebudowanie myślenia. Bo robi się mnogość działów badawczych i mnogość niejasności, a paradoksalnie gospodarka pada. Trzeba rozpocząć od nowa – po inżyniersku, z wyobraźnią, ale prosto, upraszczając rzeczywistość do jednego mechanizmu.  Nie połatamy starej budowli – potrzebna jest NOWA.
Czym zatem jest system ożywiony i nieożywiony (jak to pisał Laszlo) jeśli jesteśmy postacią prostego systemu. Czym jest siła, tarcie etc.
Może tylko przystosowaniem funkcji. My funkcjonujemy na szczeblach zaawansowania, „żyje tak samo wszystko”.

POJAZD
Biorąc próbkę z otoczenia, przenosząc w inne warunki – przejmie ona nowe funkcje, zmieni się zależnie od warunków otoczenia. (Ciało ludzkie w kosmosie, mimo zachowania Ziemskiego otoczenia, traci się, znika, zmienia. Bo przenika nas informacja (bez odniesienia) całego kosmosu. Wpływa na nas. Ale to stan ekstremalny) Wrzucając próbkę na nowo w stan wyjściowy – przez moment będzie  czymś innym w nowych warunkach. Dlatego potrzebna jest hibernacja tego stanu. Hibernacja to również wykorzystywanie informacji.

Rozdział 28

POJAZD ESLN

„ĆMA TECHNOLOGICZNA”

Czy chcemy mieć społeczeństwo, które nie nadąża nad technologicznymi zmianami, mentalnie? W Polsce tak jest teraz. Wiele krajów Świata również pozostaje w ubogim zaścianku technologicznym i wizjonerskim, bo to są narzędzia wojenne. Nanotechnologia to nowy sposób życia, funkcjonowania.  Rządy wielu krajów, podejmują działania systemowo, nie koncentrując się na tkance ludzkiej. Bo ich działania stymuluje nowa technologia i jej wizje które fascynują, które mogą rozwinąć kraje do potęgi n-tej. Celem jest pieniądz. Skrycie motywuje działania podświadome.

Technologia zjada, bo tworzy nowe systemy pożerające życie człowieka. Staje się otoczeniem, czyli kloszem.  Wcale nie otrzymamy pięknego obrazka, – błękitu nieba, zielonej trawy, cudownej rodziny. To tylko pakiet reklamowy. Raju nie ma, jest życie po śmierci w zapisach, albo właściwe kodowanie o jakim nie mamy zielonego pojęcia. Jest jedna dobra wiadomość – to jest do sprawdzenia na nowych założeniach ESLN.
I takim ślepym jak ćma lecąca ku spaleniu się stajemy bardziej z każdym procesem ewoluującym na złej fizyce,  w gospodarce. Technologia nie daje ludziom wolności, zajmuje wolny czas człowieka, rozwija go inaczej.  To droga: – więcej rodzi więcej. Problem rodzi kolejne problemy. Niewiadome.  Nazwaliśmy to ĆMĄ TECHNOLOGICZNĄ.

Image Hosted by ImageShack.us

Budujemy systemy, ale nie budujemy nic dla nas samych. To zła tendencja, do której ekologia ma się jak pusty klosz z tlenem utrzymujący pracujących ludzi przy życiu. Nie ma się nijak. To nie jest inwestycja.

Program NNI jaki opiszemy w trakcie, powinien być podobny do ESLN. To czysta fizyka nanocząstek. Najpierw ma wykreować obraz – jak matka, ma dać wizję dobrej, rozsądnej przyszłości, określić co chcemy dokładnie, kim chcemy być (uczciwie) – Dopiero ten warunek sprawia, że wszystko ułoży się w świecie fizycznym w dany obraz. To są też zasady!

Jest to równoważne działanie siły PRAGNIEŃ, otoczenia i oczekiwanych konsekwencji. To jest świadomy sukces, a nie tworzenie systemów i kolejnych podziałów, bo nam się wydaje, że tak trzeba.  Władza przyjdzie sama, będzie wynikiem mądrych działań. Wykorzystania świadomości człowieka do powstałej technologi. A nie tylko tworzenie użytkowników jak mrówki. Dzisiaj wznosimy bogów, coraz potężniejszych z orężem jakim? ZARZĄDZANIE INFORMACJAMI POPRZEZ TECHNOLOGIĘ.

To jest właściwa droga do poznania nowej wiedzy, rozwinięcia instynktów twórczych w całej „nano-epoce”.

Ktoś wymyślił „społeczeństwo technokratyczne”, pogodził się z tym i jak ćmy lecimy w tą stronę. Bzdura! Społeczeństwo to społeczeństwo. Wrażliwy człowiek i jego zdrowie i życie, jego stosunek do zakładania rodziny i prokreacja gatunku, jego funkcjonowanie – czy wiemy w co się zmieniamy i na jakim fundamencie skoro to wymyślamy? Technokracja to systemy uzależnień, tu człowieka już nie ma, jest produkt.  To prowadzi do zagłady, na skraj mądrości, do maszyn sterujących jakie sami sobie czynimy.  Nie wykorzystamy potencjału umysłu, tą ścieżką idąc dalej bez pojęcia. Będziemy tylko użytkownikami maszyn, uzależnieni od nich bez wyboru, ubezwłasnowolnimy umysł w pułapce otoczenia – ale pragnienia pozostaną biologiczne. Idziemy bardzo nierówno, „bogowie i poddani”, a systemu obronnego brak. Brak programów gospodarczych. Polityka błądzi i bredzi. Nie ma globalizmu bez globalnej polityki ku ludziom.

A wystarczy jeden właściwy czynnik dodać – projekt ESLN, włączony w ten rytm ewolucji. Jeden czynnik równoważący. ESLN.

ŻYCIE nad powierzchnią, oderwanie od ziemi, spokój, komunikacja bez ograniczeń, externet, to jest inna perspektywa, potrzebna dla nowego widzenia, pracy, produktywności i sensu.  Jako architekt wiem jakie ma to znaczenie. Świat pożerają powolne kataklizmy, zmiany pogodowe, intensyfikacja zdarzeń. W połączeniu z eksperymentami jonosfery – tragizm starej nauki.  Starzy fizycy nieprzełomowi, mogą być dumni, sprawili ten tragizm.

Teraz cały świat ludzi jest na podglądzie, stajemy się częścią wirtualnej maszyny, pożera nas cyberświat „zumi”, jesteśmy awatarami do obróbki. Otrzymujemy monitorowane życie. To zrodzi jedynie stres i choroby, pozbawi samodzielnej zdolności myślenia. Musi istnieć wyjście dla takiej tendencji. NOWA FIZYKA i zrozumienie procesów, edukacja, cele zbiorowe. I To jest Externet ESLN. Bo ESLN odbiera informacje z zewnątrz.

Nanotechnologia zaczęła rządzić systemem, to zabawne. Wymusza nową fizykę, a fizyka zmienia wszystko. Bo kodowanie kwantowe, to coś co jest dalej niż nanotechnologia, biotechnologia i sztuczna inteligencja [która nie istnieje, to fikcja]. Inteligencja to mechanizm samoanalizy.

To człowiek i adaptacja prostych rzeczy, tak żeby stworzyć nową świadomość życia na dzisiejszym Globie. Pułapka nano inspiracji zadziałała!  Ale teraz pora zmienić myślenie i wprowadzić równowagę, to, ten czas. Startujemy.

INFORMACJA MUSI PRZETRWAĆ I DOJRZEWAĆ – ale o tym pewnie dowiemy się w 2014 roku.
Dzisiaj nie tworzymy z materiałów, ale tworzymy informacją nowe materiały.

Rozdział 27

BĄBEL – BUBBLE  dla ciekawskich.

[KWANT ENERGII SAM W SOBIE JEST ROTACJĄ, ZATEM JEST ENERGIĄ, ZATEM JEST INFORMACJĄ O FUNKCJI, SPEŁNIA ZADANIE]

Wiktor Grabiennikow, którego idee lewitacji do dziś są kontynuowane, Nikola Tesla, Werner von Heisenberg, Rudolph Schriever, Viktor Schauberger, Giuseppe Belluzzo, Richard Miethe, Renato Vesco i wiele innych nazwisk, począwszy od II wojny światowej i wcześniej!  (istniejące po dziś dień laboratotria) – osiągnęły zapewne (bo to tajne) ogromny postęp w produktach lewitujących i technologiach magnetycznych, tylko stara fizyka im nie pomaga, a wręcz blokuje te eksperymenty. W tamtych latach była to mania opętania! Zapewne nigdy nie dowiemy się jak gigantycznymi obiektami dysponują teraz instytucje nadal doskonale prosperujące, uznając w niewiedzy, że nowe samoloty w kształcie dysków to obecne wynalazki. Używają trójkąta bermudzkiego jako przykrywkę eksperymentów być może. Poniżej na zdjęciu przedstawiam dla przykładu wojenny wynalazek Wunderwaffe. Działał na zasadzie zniesienia wagi, poprzez obracające się obręcze, przeciwstawne grawitacji, ale jeszcze nie lewitujące.  To jedna z zasad projektowania samolotów. Gdzie najpierw trzeba wytworzyć siłę równą co do wartości jego ciężarowi i drugą siłę nośną.

roswell-glocke-6

Trudno mieć wątpliwości co do inspiracji, skoro najstarszą zabawką po piłce jest latający dysk. I takie też powstawały na potrzeby wojen szkice konstrukcyjno-ideologiczne, a jak się nad czymś pracuje to zawsze będzie owoc. Nic z niczego się nie bierze, jakieś archeologiczne pozostałości muszą być pozbierane i ukryte. II Wojna światowa wiele zdradziła, w tym samą siebie.

(Dodam, bo to bardzo ważne, tamtejsi naukowcy przewyższali obecnych milionkrotnie, bo brali pod uwagę takie rzeczy jak np: „żywa woda” [oczywiście to błąd w nazewnictwie z powodu złej fizyki, jak wiemy dzisiaj wszystko co nas otacza to funkcjonujące stany powiązane], starali się odczuwać materię jako żywą, czującą i inteligentną, to już postęp. Wiele projektów naśladowało naturę, tylko brakowało nanotechnologii, którą mamy teraz. Podobnie jak Witruwiusz, który wiedział kiedy i jak siać, i ścinać drzewa, żeby nadawały się najlepiej na fundamenty, na dachy, na klimat zmienny etc, obserwował! – obserwował wpływ gwiazd i planet na przyrodę. Był mędrcem. Wiele z tych prac było podstawami szkolnymi ówczesnych studentów. To, co dziś uznajemy za postęp, jest bardziej destrukcyjne, pijąc wodę z sieci, filtrowaną, oczyszczaną dodatkami, „martwą wodę” z kranów. Bo to, co się będzie dziać teraz, uśpione pomysły i nanotechnologia przejdzie najśmielsze oczekiwania. To jakby przebudzenie, by znów czynic technologię. Tak musi być. Nie ma technologi bez zrozumienia ciągłości wynikowej jaka nas „zasila”.

Coś, co jest nadal masą która waży i potrzebuje silnika lub mechanizmu, nie jest produktem lewitującym. Nadal zależy od otoczenia. Projekt pojazdu ESLN również nie jest projektem lewitującym, choć bez silnika znajduje się na przypisanym mu poziomie (etap laboratoryjnego kodowania i późniejszej hibernacji), choć jego waga wynosi O”, bo nie mamy do czynienia z wagą ale ze stanem.  Nie lewituje, bo jest uzależniony od otoczenia, bo się w nim znajduje, jest częścią nowego programu – zapis informacji. Czysta lewitacja to uniezależnienie od otoczenia, co również jest umowne, bo zawsze od czegoś zależymy. Gdyby było inaczej, pędzilibyśmy bez opamiętania podobnie jak lewitujące idee maszyn latających. Wszechświat jest w ruchu, co jest podstawą odniesienia i badań aerodynamiki.

(Na równiku prędkość wywołana obrotem Ziemi wynosi około 1674,4 km/h, Prędkość orbitalna Układu Słonecznego wynosi ok. 268 km/s, Droga mleczna, mniej więcej wynosi ponad 200 km/s (Wikipedia))  Oto co w założeniach tworzy część naszej grawitacji. I nie dziwmy się, że prędkości pojazdów antygrawitacyjnych, są takie „wielkie” od 1600km/h – 4000mil/h, bo to po prostu brak prędkości, a odpowiednik stanu odniesienia, otoczenia wszechświata. W związku  z tym, nie odczuwamy w bąblu żadnych sił ciążenia. **

ESLN informuje zawsze, że żyjemy w otoczeniu, które jest informacją i zapisem, my jesteśmy informacją i zapisem, wynikiem. „Powietrze” zapisuje. Jednak istotą tych tematów jest właśnie to otoczenie.  Bo, żeby nastąpiła umowna lewitacja należy stworzyć  taki bąbel niezapisujący informacje, niezależny od atmosfery, od otoczenia. Bąbel w którym znajduje się przedmiot unoszony.**  Takich bąblów magnetycznych, sił nie sił, jest kilka rodzajów eksperymentalnie osiąganych, Musimy produkt zakodować.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Lewitacja_(technika) .

Ale nas interesują bąble naturalne, takie niewyczuwalne i bezpostaciowe. Takie których żaden eksperyment z nadprzewodnikiem, magnesem etc. nie wytworzy. Zatem nie o pojazd chodzi, ale o otoczenie bez informacji. Fajnie by było, gdyby akcelerator cząstek, był zdolny uformować taką banieczkę. Wówczas nie interesowała by nas technologia napędu.

O czym pisze Andrzej Kraśnicki, znakomity badacz grawitacji: Nadzwyczaj interesujące zjawiska zachodzą w „bąblu grawitacyjnym” – będę o nim jeszcze mówił. Obiekty materialne, również ludzie, w takim bąblu, w istniejącym sztucznie wytworzonym polu, nie mają ciężaru i bezwładności. Są jakby wycięte ze świata. To umożliwia niesamowite manewry, przeczące prawom fizyki, rządzącym w naszej rzeczywistości.

O czym mówi Grabiennikow: Według entomologa, platforma wytwarzała podczas lotu ochronne pole grawitacyjne, które odcinało słup grawitacji Ziemi. Oznaczałoby to, że latadło poruszało się we własnej przestrzeni, które otwierało tuż przed sobą, a zamykało tuż za sobą, tworząc coś w rodzaju kokonu grawitacyjnego.

A oto co ja napisałam w swojej pierwszej części wstępu do lewitacji (2006), jako totalnie nieobyta w tych tematach, a jedynie sugerowałam się własnym konstrukcyjnym myśleniem i przeczuciem, odczuciem ODEBRANĄ INFORMACJĄ, KODEM: pole magnetyczne Ziemi nakłada na Ziemię tzw: „klosz” tlenowy, czyli rozwój czegoś niezależnie od pola magnetycznego wokół słońca…. A jeśli pole magnetyczne ziemi to„klosz” – to stwórzmy „klosz” dla nanorurki. Taki układ inercyjny pozbawiony wpływu pola magnetycznego z Ziemi lub o określonym kierunku magnetycznym dla rozwoju nowego organizmu – nanorurki, gdzie obrót pola wystąpi tylko w składniku nanorurki. Zatem skoro i ja na to wpadłam, to nie jest to, ani nieosiągalne, ani nawet trudne, a śmiem mieć pewność, że od dawna istnieje i jest to człowiecze dzieło dodam – banalne. Chyba, że ja jestem genialna i nie wiem o tym. Uczę się poprzez te badania, uczycie się ze mną.

[dowiemy się w aksjomacie z biegiem czasu, że wcale nie ma magnetycznego przyciągania, ale jest to „wydzielenie informacji kwantowej z otoczenia].

Jak widać, każde dywagacje dotyczące projektu lewitujacego, dotyczą jego otoczenia. I to jest sedno. Projekt ESLN, produkowany jest na zasadzie różnicy poziomów i kodowania. Przypisujemy, wkodowujemy cząstkom własności poziomów. Cząstki elementarne umieszczane głęboko w wodnym otoczeniu (komora bez wpływów magnetycznych) zapamiętają nowy zapis poziomu w jakim będą funkcjonowały. Pozbawiamy je w ten sposób przypisanych kodów poziomu. Wyniesione wyżej do miejsca pracy stracą własności przyciągania na pewien określony naturalny czas.  Na poziomie molekularnym to możliwe technologie, choć na tym etapie jestem nowicjuszem dochodzącym do sedna, proszę o cierpliwość. To póki co intuicja, a nie inżynieria.

Ale natura ma swoje prawa i nowy produkt musi zostać zahibernowany (mechanika) aby był trwały. Skąd ja to wiem? Wyczuwam, to, że trwałości nie ma, że trzeba ją blokować. [Dopisek 2014 – to właśnie ma związek z konstrukcją systemów samoobronnych] Oczywiście jeden ładunek to nie mechanizm. Pamiętajmy, że atomem nazwaliśmy industrialną współpracę iluś cząstek elementarnych ładunkowych (elektron, jądro, proton etc) w określonych warunkach ekeperymentu (po za którym on nie istnieje), których zależne ruchy odnajdują się w otoczeniu i łącząc zazębiają, i budują struktury, są cegłami ale nowo skonstruowanymi. Nie wyjaśnią czym jestesmy i czym jest wszechświat, bo brak tu założeń fundamentalnych.

To bardzo uproszczony opis, ale już widać, że nie o bąble tu chodzi, ale o MECHANIKĘ i ruch. Bąble to dział nieosiągalny bez fizyki informacji, i sprowadzenia rzeczywistości do funkcji informatycznej. [I to się potwierdziło].

Młodzi naukowcy i fizycy, którzy bawią się fotonami już wiedzą, że istnieje zależność i że Pole Światła produkuje cząsteczki, elementy, zespoły elementów odczuwające umysł, elektrony, że one nie istnieją same w sobie, ale dojdziemy do tej funkcji elektronów obwodujących. Tak jak wszystko co łączy otoczenie, trzyma nas po prostu w kupie. Programy zero jedynkowe.

Błąd jaki popełnia Fizyka dotychczasowa to separowanie zjawisk. A one są współzależne ZAWSZE. Mechanika to upraszcza.

PS: Pole Światła można tłumaczyć w taki oto sposób. Pod powiększeniem widzimy pofalowany Grafen, ma on jak w szachownicy wgłębienia i wybrzuszenia. Mówi się, że jest to najcieńsza postać węgla, ale Grafen nie jest idealnie płaski. To co „wytworzyło” Grafen, który „widzimy” i możemy „użyć”, to właśnie otoczenie, niewidzialne Pole Światła, plusy, minusy, bieguny, indukcja, ruch, mechanika działania. Bez tego Grafen nie istnieje. (Naturics.de). Nie jest płaski, bo w skali najmniejszej to nierealne i wbrew funkcjonowaniu, Teoria obrotu, czyli wirowości, musi „powodować kształt”. (ESLN).  Dojdziemy do tego układem współczędnym i czymś co nazwałam „punkcikowem”. Bo istnieją KODY, z z nich obraz i przesunięcie systemów. Na dobrą sprawę stoimy w miejscu. Tylko to że jesteśmy stanem kodowym nas „przesuwa”.

Pojazd01Pojazd02
Pojazd03

 

http://newworldorder.com.pl/artykul.php?id=1898

O antygrawitacji wiemy od dziesięcioleci! Ukrywane w laboratoriach jako „niezyciowe” sponsorowane z brudnych pieniędzy, mają wiele postaci. Od zwyczajnych „paranormalnych” zdolności, po ciężkie mechanizmy magnetyczne, ale i te subtelne jak w artykule powyżej.  Czy problemem ich ujawnienia są Zimne Wojny nadal istniejące? Przecież o bombach wiemy oficjalnie, o broni, narkotykach również, internet co rusz donosi o broni psychotronicznej, ale nowy tajny produkt handlowy to antygrawitacja, która dojrzewa, której nadano chyba złe przeznaczenie militarne jedynie, to również holografy, które łączą jeden temat z drugim, jeszcze nie wiadomo jak tym handlować i z kim. To produkt jak narkotyk, którego badania spowodowały kolejne odkrycia, jak teleport i inne, to oczywiście problemy, mnożą się podobnie jak dzisiaj „poszukiwanie fizyki informacji” – mamy ten komunikat oficjalnie w internecie, dofinansowany.  Stąd wzięły się doniesienia prasowe np o:  wojskowej „czapce niewidce” jako ubocznym efekcie badań (jak Viagra, to również produkt uboczny leków na serce) i w ogóle mnie to przytłacza. Przypuszczam, że dochodzi do głosu problem własności patentów, kradzionych, przywłaszczanych etc. Ameryka, Japonia, Niemcy, GB.
Przecież ktoś był pierwszym akcjonariuszem i ma nadal papiery. Ale się na tym nie znam.

Rewolucja Przemysłowa, a potem II Wojna Światowa dała nam to, co obecnie mamy, elektrownie, kolektory, komputery,  programy komputerowe, gry komputerowe, wiele maszyn biurowych, telefony komórkowe, stacje telewizyjne, nawigacja satelitarna i systemy kontroli, identyfikacji – dosłownie wszystko, nawet Coca-Cola. Firmy jak np. BMW, Delphi, IBM, CBS, FORD, BMW – to fundamentalne marki o globalnym zasięgu od lat, bo ich historie mają korzenie hitlerowskiej potęgi. Wiele firm rozwinęło się dzięki zamówieniom III Rzeszy. Jeśli coś ciągnie się od dziesięcioleci, to również wiąże się to z prawem własności jak w budownictwie etc. Potentaci ropy naftowej początkami również sięgają wojen, zaopatrzenia. Podobnie jest wszędzie, tam gdzie władza używała broni, paliw, materiałów, stali, etc, tam po dziś dzień ona panuje choć jej „nie widzimy”. Przemysł modowy spływa krwią.

Nanotechnologia ma swoje początki nie tylko w fullerenach.
Świat rozwinął się gospodarczo, to przyćmiewa naszą uwagę. Bo Zimna Wojna dwóch półkul to podziemny … sport, konsekwencja?

A może fantazjujemy?

ESLN kodowanie kwantowych struktur powiązanych. Tak czy inaczej są twórcy z projektami ponadczasowymi o jakich się wam nie śni.

Rozdział 32

EEC 2010

 

European Economic Congress 2010/Poland

Jestem na świeżo po EEC, który odbył się z opóźnieniem 31maj – 02 czerwiec,  panele którymi byłam zainteresowana:
1. Parki przemysłowe, parki naukowo-technologiczne-perspektywy rozwoju.
2. Wspólnoty Wiedzy i Innowacji-fuzja nauki i biznesu. KIC-InnoEnrgy w obszarze zrównoważona energia.
3. Systemowe rozwiązania w  zakresie innowacyjności.
4. Lotniska. Światowe tendencje w ruchu lotniczym a przyszłość portow regionalnych w Polsce.
5. Przemysł lotniczy.
Rozpocznę cytatem Pani Minister nauki i szkolnictwa wyższego (wyd. spec. inf. EEC): „To przecież sami naukowcy, a nie politycy, wiedzą najlepiej jakie projekty mają największy potencjał i szanse na naukowy sukces w skali świata”.

No i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że w panelu 2, naukowiec został sprowadzony do roli czystego podmiotu na którym można zarobić (głowiono się jak połączyć naukowca z biznesem, a zapomniano, że naukowiec to też twórca), a przecież paradoksalnie oczekuje się od niego, aby twórcą i wynalazcom był – wobec którego ma się wygórowane wymagania „wymuszające” wręcz, ale najgorsze jest to, że szukając innowacji wciąż funkcjonuje terytorium kwadratu, po za który nie można w żaden sposób wyjść i po za którym pieniędzy nie uzyskamy. Ramki, to nie innowacja.

Bo w tej chwili bazujemy na jakimś dziwnym systemie „brania/pożyczania” pieniędzy na projekty, bo „dawać” nie ma z czego, nie ma produkcji, a dorobek firm znów pójdzie na „oddawanie”, i model idealny „stać nas samych na finansowanie siebie”, w Polsce nigdy nie będzie osiągnięty.  Bo mówiąc prościej – produkt innowacyjny „mający szansę na naukowy sukces w skali świata!”, to produkt wizjonerski-przyszłościowy, nie udowodniony i przebadany dotychczas, bo jest prekursorski, bo jest on projektem, nawet produkt o walorach szaleństwa (inny nie podbije areny świata), ale jednak na tyle pewny i konstruktywny, że dbając o jego rozwój stanie się potęgą światową, zapoczątkuje nowa erę. ESLN jest taką innowacją i zamierzeniem. Ale nie mieści się w żadnych kwadratach, a w/w system to „klaps” na dupę: „Polacy weźcie się do roboty”, tylko czy możemy sprostać wymaganiom Unii, świata odnośnie emisyjności spalin czyli przebudowy wielu przedmiotów? Na zmianę kwadratu w Polsce brak środków, ale też odwagi i siły na „skok”, wciąż nie umiemy myśleć na szczeblach państwowych o ryzyku i marketingu, o propagandzie jaka może iść we właściwym kierunku. Jesteśmy dzisiaj na arenie Globalnej – ale z czym?

Nie stać nas na niezależność i jednoczesną współpracę? Nie mamy Polskiego BIG produktu. Choć można go stworzyć!

Siłę taką ma ESLN.

Moje nastawienie i obserwacje zbiegły się z informacjami jakie otrzymałam po ostatnim panelu. „Przemysł lotniczy”. Już na początku projektu ESLN zastanawiałam się dlaczego Polska? Dlaczego u nas taka wielka innowacja w dziedzinie fizyki informacji? Wtedy jeszcze nic nie wskazywało na rozwój, na jakąkolwiek uwagę naszego terytorium. To była intuicja, odbiór znaków, informacji zwrotnych, talent odczuwania. W ogóle na jakąkolwiek siłę przebicia nie było perspektyw. Ale powiedziałam sobie – dobrze, jeśli tak, to znaczy że zmiany nadejdą, że staną się rzeczy trudne, zaistnieją procesy jakich nie mamy teraz, ale takie, które oczy świata zwrócą na Polskę. Tak ogólnie to przedstawiam, bo nie jestem jasnowidzem, a jedynie staram się „operowac materią jaka mnie otacza i jaką jestem” To musi być taki eksperyment. Łączymy maszyny z ciałem, musi to być wiążące w zasadach działania zarówno człowieka jak i komputera, czy oprogramowania.

Pierwsza rzecz jaką przeczuwałam to wielkie zmiany na arenie świata, które muszą osłabić gospodarkę i niecałe 2 lata potem powstał kryzys, potem przeczuwałam, że stanie się coś istotnego co Polskę pokaże światu, nie były to dobre przeczucia, bo też takich rozwiązań nie ma przed docelowym efektem, (podkreślam, że wszystko to kształtuje projekt i politykę ESLN w doskonale obranym celu jak po szynach), mam tu na myśli ostatnie tragiczne rozbicie Tupolewa, które ma związek z komunikacją powietrzną. Za jakimiś konsekwencjami jakich jeszcze nie znam.
I co usłyszałam na ostatnim panelu? „Planuje się rozwój technologii lotniczej (najnowocześniejszej) na terenie Polski, rozwój węzła wspólnoty wiedzy i innowacji, rozwój parków technologicznych etc.”
Zaznaczę rzecz istotną – projekt ESLN nie jest projektem, który ja muszę sprzedać, wcisnąć i sztucznie wypromować, to nie marketingowe działania, by zdobyć klienta, wtedy nie miałby on podstaw i sensu, nie wykształci się tak jak powinien. To jest taki projekt, który kształtuje jego otoczenie, który będą chcieli mieć ludzie – który Wy będziecie chcieli mieć. On inaczej nie stanie się potężny. Zostałby niecnie użyty zapewne. Tak też może być. każdy ma wolną wolę działania i wybór. To projekt na który przyjdzie odpowiedni czas.  To jest jego piękno i potęga. Jego prawdziwość i cały sens.

Powstaje na naszym terenie kolebka „innowacyjności” jak to nazywają kongresmeni. Rodzi się strefa identyfikowalna z ekologią, technologią i z nauką w oczach świata, z produktem strategicznym – komunikacja powietrzna. Nazywa się to klastrami, posklejane firmy tworzące obszary na mapach. To wielka korzyść z przynależności do UE. Oczywiste jest, że jedni na tym ucierpią inni zyskają, dlatego projekt ESLN jest równoważny i łączący oba ramiona tego podziału. To otwarta komunikacja, powietrzna, miejska lub międzynarodowa docelowo. To projekt bezpieczny, ekologiczny, bo musi współtworzony być z zasad natury. To jedyne spójne połączenie nauki, badań, innowacji i biznesu przełożone na społeczne płaszczyzny, w dużej skali, na globalny sens. Tak myślę.
To projekt, który wymaga miłości. Ale jesteśmy na początku i zobaczymy jak się to rozwinie. Jeszcze nie mam wystarczającej wiedzy, uczę się i rozwijam.

Narzędzia systemowe mają w tym pomagać, „węzeł wspólnoty” ma to zabezpieczać, przemysł lotniczy ma w to celować, a parki technologiczne promować.
Co się za tym kryje, zobaczymy. Nie rozumiem tych działań jeszcze, jak to się ma zwrócić, czy rozwinąć.
http://www.wnp.pl/galerie/0.html
P.s. Nazwiska osób, które mnie zaintrygowały:

– za swój zapał, wiarę i siłę: Eugeniusz Wycisło (Prezes Zarządu GAPP),  Krzysztof Krystowski (Prezes Zarządu Avio Polska Sp. z o.o.),

– za trzeźwe myślenie: Jerzy Janikowski (Szef Biura Współpracy Międzynarodowej, Tauron Polska Energia SA) i Eugeniusz Sutor  (ZAK SA),

– za genialność tworzenia nowego biznesu choćby z palca wyssanego: Karl Elfstadius (Senior Vice  President  ABB AB – Szwecja).

Wszystkie osoby z paneli wykładowych zasługują na uwagę, wypowiedzi były proste, zrozumiałe. Kongres powinien być dostępny publicznie i mam nadzieję, że kilka paneli w przyszłym roku odbędzie się jako otwarte spotkania. Dziękuję.  [Dopisek 2014, niestety kongres robi się jak zwykle zamknięty dla vipów, to przykre, takie koła wzajemnej adoracji, Polska jest czasami taka maluczka… ].

 

Z innego postu na ten sam temat.

Panele jakimi byłam zainteresowana ze względu na projekt ESLN, również z racji przyziemnych problemów Polskiego Rządu, firm, instytucji etc., dały obraz pewnych dobrych kierunków dla naukowców i badaczy, przynajmniej w teorii. Jeżeli ktoś marzy o wielkiej karierze i doskonałym stanowisku o profilu energetycznym to powinien (wg prelegentów) ukończyć AGH w Krakowie i Politechnikę w Gdańsku, bo tylko tam, można będzie uzyskać znakomite przygotowanie do zawodu. Ale to jedynie przygotowanie i początek kariery.

Piszę to ironicznie, bo nie powinno tak być. Uczelnie powinny zacząć działać i specjalizować studentów kooperując (jak się dowiedziałam) z parkami technologicznymi, z przemysłem, bo wykształcą nieprzydatnych inżynierów. Niestety prezesi firm ubolewają nad brakiem wyspecjalizowanej kadry teraz i na przyszłość. Niemcy wyraźnie mówią, że priorytetem Niemiec jest kształcenie najlepszych specjalistów i decentralizacja ich.

Spotykam zamknięte umysły doktorskie te z medycyny również, dzierżące władzę i ograniczające swobodną myśl młodych twórców, więc mój apel – chłopcy i dziewczyny zadbajcie sami o swoją edukację, czytajcie i kierujcie się instynktem.

I zatrzymajmy się przy „Parkach Technologicznych” teraz. Dawniej istniał w Gliwicach gdzie kończyłam studia, jeden ważny inkubator przedsiębiorczości. Obecnie takie inkubatory wchodzą w skład Parków technologicznych i Parków przemysłowych. Inkubatory, czy firmy, są sklastrowane (połączone) tematycznie, tak wynika z obserwacji zarządów parków i tak będzie się kształtować tą przyszłość – ujednolicać. Państwo na tym zaczyna bazować! Choć to się zamyka w projektach dofinansowań. Parki dostają dofinansowanie na rozbudowę. To wszystko odebrałam jak amerykański sen i powrót do przeszłości gdzie budowano miasta przemysłowe, czyli takie z własnym zapleczem socjalnym wokół fabryk.

Zapatrzono się na przepięknie rozbudowane parki technologiczne w innych krajach jakie pokazywano, rzeczywiście robią wrażenie. Mają swoją infrastrukturę, hotele, domki – etc. Największy i najbardziej luksusowy buduje Masdar. No ale my jesteśmy w Polsce.
Wydaje się, że jest to jakiś sposób, krok do zmiany modelu biznesowego/gospodarczego jaki wymusza sytuacja w Europie i na świecie ku wdrożeniu technologii, ku rozkwitowi, ku hierarchizacji globalnej.
Rząd zaczyna operować terytoriami, zbiorowościami. Skala nie dotyczy pojedynczych firm, małych przedsiębiorstw. To taka refleksja, z którą pozostawię Was, bo wg mnie nie przynależąc do jakiejś terytorialnej instytucji zostaniemy wykluczeni z gospodarki i finansowo, i znaczeniowo itd. To źle wróży niskim szczeblom pracowniczym, małym i średnim przedsiębiorstwom [zwłaszcza zdominowanym siecią dużych dyskontów spożywczych] ale jest korzystne na „mapie”. Coś za coś. Dlaczego?

Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny odpowiada za plan działań dla Europy w kwestiach nanonauki i nanotechnologi czyli cały B+R. Ujęto w nim przede wszystkim aspekty etyki, bezpieczeństwa, ochrony i poszanowania praw podstawowych skutków tej nowości finansowania. Aby kontrolować tą odpowiedzialność w stale zmieniającym się rynku nanotwórczym, wprowadza się ideę Parków i klastrów skonsolidowanych. Wyniki są zbierane, pod kontrolą klastrów i dalej są przekazywanie Komitetowi. To w pełni uzasadnia budowę i powstawanie Parków. http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=COM:2009:0607:FIN:PL:PDF
Słowo „naukowiec” i „innowacja” powtarzało się w każdej minucie (słowo nanotechnologia, co ciekawe, nie padło ani razu przez polskich prelegentów, jedynie w wymiarze atomowych elektrowni i jej produktów w prezentacji francuza).

Wymagania stawiane naukowcom są bardzo wysokie, szuka się nadal połączenia nauki i biznesu, wielka misja. Parki Przemysłowe chcą przejąć praktyczne nauczanie studentów, bo uczelnie tego nie robią. Pod podanym linkiem wypowiedź na temat różnic w prowadzeniu biznesu na własną rękę, a biznesu w Parku: http://www.tvncnbc.pl/wspolpraca-biznesu-z-nauka,6853670,24,klip.html# . Konkrety tu nie padły żadne, natomiast z wysłuchanych wypowiedzi na żywo, widzę przez szare okulary, wymagania i naciski na to, żeby się jednak wywiązywać i zobowiązywać do wypłacalności i utrzymać się minimum 5 lat w Inkubatorze (czas zwrotu kasy). Korzyść z bycia w Parku to korzyść z bycia w Parku (…) który ma być bardziej dostrzegalny na „mapie” Polski.

Inaczej zapowiadają się Parki przemysłowe związane z lotnictwem, to jakby samonapędzający się nowy biznes dający wielkie szanse na rozwój branż niszowych i specjalistycznych, byłam jak natchniona słuchając wizji rozwoju tego sektora. Wow! Z całą pewnością ten dział jak i medycyna wykorzystają najwięcej z „nano”. Zachęcam do spokojnego wysłuchania materiałów video na podanej wyżej stronie. Warto.

Następną ciekawostką, która rozwinie i pokaże nasz kraj, to nadany nam tytuł „węzła wspólnoty wiedzy i innowacji”. Otworzyłam szeroko oczy! To oczywiście wpływające do Polski pieniądze na B+R (podobno tym razem z Brukseli), ale też wymóg odnośnie obniżania emisyjności CO2 itd. Najbardziej tego obawiają się zarządy instytucji energetycznych Tauron, ŻAK SA. Patrząc trzeźwo na stan możliwości polskiej gospodarki, po prostu sobie tego „nie wyobrażają”, pewne projekty cudownego obniżania wskaźników emisji spalin poprzez nowe urządzenia czy technologie obsługujące, nazwano bajką. Ale dział ten daje szansę branży chemicznej. Tzw. „trzeci komin” emisji spalin, ma być „zamknięty” w cały proces technologiczno-chemiczny produkujący ostatecznie propan. Chemikiem nie jestem, laboranci do roboty!

Nie chcę więcej streszczać, bo każdy patrzy na otoczenie ze swojego punktu widzenia, jako wolny słuchacz odnoszę wszystko do obrazów rzeczywistych i polskiej niewydolności pionierskiej. To co lata temu sprawdzało się w USA np. „Dolina Krzemowa” która wydała na świat największe marki biznesowe, jest dzisiaj „wzorem do naśladowania dla Polaków”, stąd idea Parków i wielki sen, że u nas powstaną jeszcze większe marki na skalę światową, właśnie poprzez te strategie. W Rosji powstał gigant i wcale nie otwiera drzwi do karier. (Nie wiem jak nazwać takie myślenie, ale „100 lat za murzynami” to jesteśmy wciąż, a stoimy na progu szoku technologicznego u stóp gigantów) [Wierzę w ESLN jako jedyny gigant innowacji]. W czym tkwi problem? Park zrzeszający architektów, budowlańców i geologów skarży się na brak współpracy: „firmy wewnątrz parku konkurują, nie rozumieją, że muszą nauczyć się współpracy”. Bo to nie ta skala! Strach i walka o klienta, którego jest mało, jest ogromny, a chęć na więcej spora. Jakiś czas jedni będą żyć z drugich, trzeba by zadbać o napływ nowych „mieszkańców”.

Naukowcy współpracujcie!

Niejasne są wciąż kwestie dofinansowań, raz słyszałam (z pierwszej ręki), że się już skończyły i 20% projektów nie dostanie pieniędzy, innym razem, że wciąż są. To znów o 2 latach chudych, o nowych źródłach z Brukseli. O funduszach strukturalnych, które się zużyły i teraz braknie zabezpieczeń, a były bardzo cenne. Wielkie jest zadłużenie firm w bankach, szacowane ogólnie na 160 mld depozytu. A powódź? Katastrofy klimatyczne, nieprzewidywalne i rokrocznie pogłębiające problemy ludzi. Każdy ma swój punkt widzenia, a Rząd jest tylko jeden. Więc w tych kwestiach zawsze będą spory.
Na prawdę zachęcam do zainteresowania się wywiadami w materiałach video.
Bardzo dobra organizacja, fantastyczni goście. Podobało mi się. Widać chęci, chociaż wciąż brak szaleństwa potrzebnego żeby zalśnić jak brylanty.  Oby nie zrobł się to zjazd wzajemnej adoracji.

PS:. „Świat nauki nie do końca rozumie i potrafi poruszać się po platformach komunikacji biznesowej, a świat biznesu nie rozumie i w ogóle nie potrafi komunikować się poprzez platformy wymiany informacji naukowej„.

http://www.facebook.com/profile.php?id=1254205854&ref=profile#!/EECKatowice
Podaję spis Parków i Inkubatorów:
Bełchatowsko – Kleszczowski Park Przemysłowo technologiczny
Beskidzki Inkubator technologiczny
Bielski Park Technologiczny Lotnictwa, Przedsiębiorczości i Innowacji
Bydgoski Park Przemysłowy
Bytomski Park Przemysłowy
Częstochowski Park Przemysłowo-Technologiczny
Grupa Euro-Centrum, Park Przemysłowy, Park Naukowo-Technologiczny Katowice
Górnośląski Park Przemysłowy
Grudziądzki Park Przemysłowy
Jaworznicki Park Przemysłowy (moje miasto, a Park to jakieś 4 obiekty rozwalone po terytorium ?, pierwsze słyszę)
Kędzierzyńsko-Kozielski Park Przemysłowy
Krakowski Park technologiczny
Mielecki Park Przemysłowy
Noworudzki Park Przemysłowy
Park Przemysłowo Technologiczny EkoPark w Piekarach Śląskich
Park Przemysłowy Boruta Zgierz
Płocki Park Przemysłowo Technologiczny
Policki Park Przemysłowy
Regionalny Park Przemysłowy Świdnik
Rybnicki Inkubator Technologiczny
Ślaski Park Przemysłowo Technologiczny
Toruński Park Technologiczny
Wrocławski Park Przemysłowy
Żorski Park Przemysłowy
Park Naukowo Technologiczny Uniwersytetu Zielonogórskiego
Dane z informatora „Droga do Innowacji” 2010 wydanego przez Stowarzyszenie Krajowego Forum Parków Przemyslowych i Parków technologicznych. Dodam, że prowadzone przez Pana Romana Trzaskalika.

Pod linkiem zdjęcia z Paneli http://www.wnp.pl/pliki/2924.html

 

 

Ps.  http://esln.pl/rozdzial-40/ O procesach.

http://marlenawitek-esln.blogspot.com/2011/05/eeg-2011.html  EEC 2011